sobota, 23 września 2017

Literkowo - absurdalne pytania cz. 4



Witajcie o poranku!
Dziś czwarta odsłona absurdalnych pytań i równie absurdalnych odpowiedzi. Przypominam, że myślenie logiczne w przypadku tych pytań nie ma racji bytu, zwykle nie ma. To głównie gra słów! Ale podpowiem Wam, że tym razem odpowiedzi związane są ogólnie z żywnością, jedzeniem.
A teraz kilka pytań:

1)            Czego najchętniej napiją się trofea?
2)          Jakiej marki majone ma pretensje do papug?  
3)           Jaka część ciała Niemca nieustannie przytakuje?
4)          Jakiego rozmiaru jest przybieranie na wadze?
5)           Jakie jest ulubione bóstwo egipskie Basi?
6)          Kto wie, co serwuje ulubiony bar boga słońca?
7)           Dlaczego barszczyk to niezły gałgan?

Czekam na odpowiedzi w komentarzach. Powodzenia!

Odpowiedzi z poprzedniego postu: 1) powierza, powietrza; 2) schwał, schował; 3) trzema, trema; 4) piękną, pękną; 5) strzeli, starzeli.

piątek, 22 września 2017

Opowieść o magicznym lecie



Autor: Grażyna Krynicka
Tytuł: Opowieści minionego lata
Wydawnictwo: Psychoskok
Liczba stron: 110
Oprawa: miękka
Data wydania: 2017
ISBN: 978-83-8119-015-2




Sięgnęłam po książkę dla młodszych dzieci zainspirowaną naturalnym pięknem, urokiem, tajemniczością Mazur, będącą swobodną kontynuacją książki Ukryte znaczenia. To Opowieści minionego lata Grażyny Krynickiej, którą można czytać oddzielnie.
Odkąd zło zalęgło się w jeziorze, nic już nie było takie jak przedtem. (s. 45)
Chata w Leśnej Dolinie tętni tego lata życiem. Na wakacje przyjechała ciotka Agata oraz Marta i Kacper. Pewnego dnia sielskość przerywa gwałtowna burza. Ich domek został porwany przez nurt rzeki i zmierzał do Jeziora Granatowego. Wyskakując z domku, uratowali się. Burza szalała, lecz jeziora było czarne i gładkie. Z dna wyłoniła się czarna góra i wznosiła się na środku. Po niej uwijały się długaśne postacie z fioletowym, świecącym warkoczykiem na czubku wydłużonej głowy. To Cieniasy z Krainy Ciemności – Siły Zła, które posiadają magiczne przedmioty i niezliczone bogactwa. Ich marzenia to opanowanie świata, zamienienie go w mroźną i ponurą krainę, podporządkowanie sobie ludzi i zwierząt.
Niemożliwe jest jednak możliwe. Nie tylko w bajkach, ale czasem i w życiu. (s. 16)
Na ratunek dzieciom i ciotce Agacie pospieszył nieco roztargniony krasnoludek Frumos, który wybrał życie wśród ludzi. Zamienił ich w maleńkie jak kciuk stworzenia, aby wszyscy mogli zamieszkać w Orzechowych Domkach na Orzechowym Polu w Środku Lasu.
[Frumos] rozumiał też, że dzieci mogą naprawdę sporo zrobić, w przeciwieństwie bowiem do dorosłych była w nich świeżość i bezinteresowność, a tylko istoty o takich cechach mogły pokonać Siły Zła. (s. 64)

czwartek, 21 września 2017

Harda Pani



Autor: Elżbieta Cherezińska
Tytuł: Harda
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Seria: Harda
Tom: 1
Liczba stron: 592
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-7785-959-9

Wyzwanie indywidualne od Ejotka zmobilizowało mnie do przeczytania powieści Elżbiety Cherezińskiej. Od jakiegoś czasu miałam ochotę na Hardą, lecz jej gabaryty mnie nieco przerażały. Cóż, strach ma wielkie oczy, lecz czyta się długo… Ale warto!
Bóg kocha Piastów! (s. 38)
Czytanie Hardej zaczęłam nietypowo. Wpierw przestudiowałam mapy Europy w X wieku na wewnętrznych okładkach. A potem zaczęłam od końca. Uważnie przestudiowałam drzewa genealogiczne europejskich rodów z X wieku. Wielu bohaterów już znałam, dzięki czytanej ostatnio opowieści Piotra Skupnika Ścieżki Gniewomira, która obecnie w mym mniemaniu była dobrym wprowadzeniem do lepszego i dogłębniejszego poznania Hardej – Świętosławy, niezwykłej kobiety i królowej. Jej osoba pojawia się na kilku drzewach genealogicznych
Dobrowolnie przychodzę po chrzest. (s. 25)
W kraju leśnych polan i nieprzebytych borów rządzi Mieszko, pogański książę słynny z sojuszy. Spotkanie z Jordanem jest przełomem w jego życiu. Postanawia przyjąć chrzest, lecz wpierw „robi czystki” – w świętym gaju zabija kapłana Dalbora i bezcześci ziemskie wizerunki pogańskich bogów. Wkrótce w Warcie przyjmuje chrzest, a jego świadkiem jest Dobrawa, dwór, woje i okoliczni mieszkańcy. Na świat przychodzi pierworodny – Bolesław. Potem pojawia się kolejne dziecko…
W tej samej chwili z alkowy dobiegło dzikie, przeciągłe wycie jego żony i zaraz po nim usłyszał krzyk dziecka. To nie było kwilenie noworodka. To był wściekły wrzask. (s.48)
Tak wyglądały narodziny narowistej dziewuchy, półdiablęcia zdaniem służek. Dlatego dziewczynce dano święte imię – Świętosława. Ale święta to ona raczej nie była. Mówiono na nią także czarciątko, szataniątko. Od małego miała charakterek i cięty, niewyparzony język, a na swoim koncie liczne wybryki. Mówiła, co chce, i słuchała tego, co chciała usłyszeć. Od małego uczyła się niuansów gry politycznej i sprawowania władzy. Miała dar wymowy, a w słowach nie przebierała. Nie bała się przeciwstawić ojcu, swej macosze Odzie wytknąć prawdę i jej podstępy, czy opuszczać pokój w środku nocy w przebraniu służki – wiernej jej niemowie Duszy.
Słyszałam jednak, że dostałaś już nowe imię, bardzo ładne: Harda. (s. 126)

środa, 20 września 2017

Wokół książek cz. 115



Gdy w domu brak miejsca na tradycyjne półki, można je zrobić na przykład na ścianie przy schodach:



Ale gdy ścian zabraknie, można wykorzystać miejsce pod schodami:

wtorek, 19 września 2017

Porządki na Ukrainie - Wołyń 1943



Autor: Piotr Tymiński
Tytuł: Wołyń. Bez litości
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 488
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2017
ISBN: 978-83-8083-480-4




W latach ich dzieciństwa różnorodne kultury przenikały się na każdym kroku. Ukraińcy, zwani również Rusinami, żyli obok Polaków, Żydów, Niemców i Czechów. Często uczestniczono wzajemnie we świętach, sam czasem śpiewał dumki czy protestanckie pieśni, uczył innych polskich kolęd. Nie było dziwne wspólne zbieranie się w kościołach lub cerkwiach. (s. 25-26)
Tak wyglądało życie na Wołyniu przed rozpoczęciem II wojny światowej we wspomnienia Stacha, głównego bohatera powieści historycznej Wołyń. Bez litości Piotra Tymińskiego. A teraz… mołojce Ukrainę z Lachów oczyszczają.
Wszystko się zmieniło w Wielki Czwartek 22 kwietnia 1943 r. Rodzina Morowskich w czasie posiłku została zaatakowana przez grupę Ukraińców. Brutalność i bestialstwo mrożą krew w żyłach. Dostało się też… taboretowi! Tylko Stach uciekł, tylko on przeżył. Uciekł na bagna. Następnego dnia w Brzozowych Ostach zgromadzili się mieszkańcy, którzy przeżyli napaść i uniknęli spalenia w stodole, którzy przeżyli pogrom. Wśród nich był Stach. Pięć dni później przyłączył się do samoobrony, która zawiązała się w szkole w Konstantynówce.
Oj, „Czart”, jak cię tu nie ma, to same dobre wiadomości o tobie, a jak się zjawiasz, to z kłopotem. (s. 398)
Ten młody mężczyzna, absolwent lwowskiej szkoły kadetów, ukrywający się na początku pod pseudonimem „Len”, daje się poznać jako dobry, odważny żołnierz. Dąży do podporządkowania się legalnym władzom wojskowym. Szybko awansuje, dowodzi coraz większymi oddziałami, a jego brawurowe akcje przeciwko wrogom Polski przynoszą mu chwałę. Sam daje w walce bezpośredni przykład swym ludziom i nic dziwnego, iż żołnierze i ochotnicy chcą służyć pod jego dowództwem, chcą być czartakami, diabłami. W tym szale wojennym Stachu zachowuje człowieczeństwo – potrafi docenić piękno przyrody wołyńskiej, wspomina swoją żonę Helenę, ma sumienie i honor, uświadamia sobie, że życie nie jest mu obojętne...
My musimy żyć, by walczyć, cywile, a w szczególności dzieci, by budować wolną i niepodległą Polskę. (s. 151)
Zwykli ludzie, mężczyźni w różnym wieku, także nastolatkowie przystępowali do zgrupowań samoobrony, oddziałów partyzanckich, a potem do Armii Krajowej i Wojska Polskiego, aby móc walczyć w obronie swoich rodzin, sąsiadów, Polaków, w obronie swego kawałka ziemi. W obronie Polski. Dla nich najważniejsza była wolność i niepodległość Ojczyzny, spokojne życie. Zdawali sobie sprawę, że w każdej chwili mogą zginąć. Ale lepiej zginąć w walce z wrogiem, niż być zamordowanym przez mołojców w czasie napaści na wieś. Do oddziałów polskich przystępowali też Polacy siłą wciągnięci do niemieckiej policji czy bolszewickiej armii. Służyły w nich również kobiety i to nie tylko jako sanitariuszki. Ich odwaga i poświęcenie również zasługuje na uznanie. W każdej chwili gotowość bojowa oddziału musiała być zachowana.
To walka na śmierć i życie, oni nie będą mieli dla was litości, a tylko wy jesteście nadzieją dla tych rodzin. (s. 153)