środa, 22 lutego 2017

Wokół książek cz. 85



21 lutego obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego.
Polska jenzyk trudna jenzyk, nieprawdaż?


I trochę naszych „polskości”


wtorek, 21 lutego 2017

Projekt Bella



Autor: Marta W. Staniszewska
Tytuł: I obiecuję ci miłość
Wydawnictwo: Psychoskok
Liczba stron: 306
Typ książki: e-book
Format: pdf
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-7900-528-4



Luty to miesiąc miłości, więc skusiłam się na romans i erotyk w jednym, czyli powieść Marty W. Staniszewskiej I obiecuję ci miłość.
Tytułową obietnicę składa Wincent Porter, współwłaściciel czasopisma „Magazyn Prawdziwego Mężczyzny” oraz właściciel kilku nocnych klubów. A składa ją swej pierwszej i niespełnionej miłości – Izabelli Colombe, od 2 lat Izabelli Colombe-Dębskiej. Wincent obiecuje także sobie, że wyrwie swą ukochaną spod wpływów jej męża Tomka, notabene przyjaciela należącego w czasach studiów do wilczej watahy. Zaczyna projekt Bella. Sam Tomasz Dębski ułatwia mu to zadanie, gdyż ma za dużo obowiązków jako dyrektor księgowy  w Pharmic-aptex i nie ma czasu na zajmowanie się obowiązkami w klubie nocnym w warszawie, którego jest współwłaścicielem.
Zajmij porządnie Izabellę, a może nareszcie przyda się na coś więcej niż bezużyteczny mebel w gabinecie. (s. 40)
Wincent Porter chyba lubi składać obietnice, ale ma problem z ich dochowaniem. Nawet wyżej je ceni niż własne życie i szczęście. Jednak przychodzi taki moment w życiu, że los zmusza go do zweryfikowania priorytetów. Zmusza go także do tego, by 2 razy przemyślał złożenie obietnicy komukolwiek, gdyż może się okazać, że po prostu nie będzie w stanie dotrzymać ich wszystkich. Tak jak tej z czasów studenckich, kiedy członkowie wilczej watahy przysięgli sobie, że…
Żadna kobieta nie naruszy ich przyjaźni… (s. 25)
Tomasz Dębski komenderuje swą żoną, ustawia ją, pomiata nią. Jej pracę w wydawnictwie uważa za infantylną zabawę z tekstem. W dodatku zdradza ją na lewo i prawo, bo nie zaspokaja go i w dodatku nie może mieć dzieci. Ale jako kobieta elegancka i reprezentatywna, inteligentna i posłuszna, która na pewno dochowa przysięgi małżeńskiej, bardzo mu się przydaje w życiu zawodowym, choć ciągle ją upokarza za używanie wymarłego, niewspółczesnego słownictwa… Jak dla mnie to było normalne słownictwo, tylko bardzo kulturalne. Nie wiem, dlaczego autorka tak nazwała sposób wysławiania się Izy, chyba dlatego, by podkreślić chamstwo i brak kultury jej męża. A Iza godzi się na to wszystko, bo tak została wychowana – by być posłuszną mężowi, jakikolwiek by on nie był. I to dla mnie jest przerażające!
W każdej plotce kryje się ziarno prawdy, w tej było kilka ziaren, a że orzech kokosowy to też ziarno… (s. 10)

poniedziałek, 20 lutego 2017

Zdjąć klątwę



Autor: C.J. Daugherty, Carina Rozenfeld
Tytuł: Tajemne miasto
Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska
Wydawnictwo: Otwarte
Seria: Tajemny ogień
Tom: 2
Liczba stron: 336
Oprawa: miękka
Data wydania: 2017
ISBN: 978-83-7515-421-4

Ludzie szeptali o nich obojgu. Wszyscy czuli strach. Mroczny wyznawca zamierzał się do nich dobrać, a czas uciekał. (s. 24-25)
Sacha Winters i Taylor Monclair przebywają w Kolegium Świętego Wilfreda w Oxfordzie pod opieką alchemików. Aby móc stawić czoła siłom mroku, Taylor pilnie trenuje pod okiem niebieskowłosej Louisy, która daje jej radę:
Chodzi o kontrolę, blondyno. Masz tę swoją naturalną odjazdową zdolność, a teraz musisz się nauczyć, jak ją okiełznać, zanim kogoś ukatrupisz. (s. 8) 
Młodej adeptce sztuki alchemicznej daleko do doskonałości, nie panuje nad swą mocą, a tę ma olbrzymią. Louisa mówi o swej podopiecznej, że jest…
jak pocisk rakietowy z głowicą atomową, który wyrwał się spod kontroli. (s. 16)
A Sacha, będący pod opieką Alastaira, szuka wskazówek na temat swego losu w starych księgach i trochę się nudzi. Jest chodzącym celem, który nie potrafi się bronić. Wszyscy alchemicy w kolegium szukają odpowiedzi na pytanie, jak go uchronić przed śmiercią w osiemnaste urodziny, jak go uchronić przed wypełnieniem się klątwy sprzed wieków, jak z niego zdjąć klątwę, którą wpierw musieli zrozumieć.
Niewiele wiedzieli o klątwie, która zagrażała życiu Sachy, ale było jasne, że zaczęła się od Isabelle Montclair, jednej z przodkiń Taylor. Alchemiczka Isabelle, żyjąca w siedemnastowiecznej Francji, odrzuciła swoją wiarę i zwróciła się ku demonologii, którą alchemicy nazywali mrocznymi praktykami. Podobnie jak wielu z nich, spłonęła na stosie jako czarownica, jednak dwie kwestie sprawiły, że jej egzekucja różniła się od pozostałych.
Po pierwsze, osoba, która spaliła Isabelle, była przodkiem Sachy. Po drugie, umierająca alchemiczka wykorzystała nieznane mroczne moce, żeby przekląć trzynaście pokoleń rodziny swojego oprawcy. Właśnie z tego powodu w ciągu wieków zmarło w niej dwunastu pierworodnych synów.
Sacha był trzynasty. (s. 17-18)

niedziela, 19 lutego 2017

Styczniowe zdobycze



Nowy Rok 2017 i styczeń zaczęły się nieciekawie w moim życiu, ale pod kątem książek… bardzo ciekawie. Sypnęło nagrodami książkowymi. Często byłam wylosowaną, a to już podchodzi pod kategorię cudów!
A oto moje styczniowe zdobycze:
1)     Agnieszka Gadzińska "Co kapelusz jeść powinien i inne opowiadania" – na fanpega’u Wydawnictwa Skrzat;
2)     Edyta Kowalska "Ścieżki przeszłości" + kalendarz – losowanie na fanpage’u autorki;
3)     Joanna Jax "Zemsta i przebaczenie. Narodziny gniewu" – na blogu Cyrysi;
4)     Iwona Łukasik "Otwarte serca" – na portalu fanpage’u Wydawnictwa Lucky;
5)     Joanna Jax "Siedem spódnic Alicji" – na blogu Cyrysi;
6)    Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska "Nie oddam szczęścia walkowerem" – na blogu Magiczny świat książki i nie tylko.


A tak się prezentuje kalendarz:

sobota, 18 lutego 2017

Literkowo - tytuły gazet



Witajcie o poranku!

Dziś zabawy z makulaturą. Kiedyś z jednego ze szkoleń polonistycznych przywiozłam kartkę z ponaklejanymi tytułami z gazet. Niestety, gdzieś mi ta kartka zaginęła wraz z innymi materiałami tytułowymi, którzy stworzyli moi uczniowie. Zabawa polegała na tym, żeby ułożyć krótką historyjkę z użyciem jak największej ilości tytułów. Oczywiście między tytułami dopisywało się wyrazy, wyrażenia, by całość była spójna.
Inna wersja zabawy z tytułami w moim wykonaniu wygląda tak: