środa, 31 stycznia 2018

Wokół książek cz. 133



A skoro na temat szczęścia wiecie już całkiem sporo (patrz Wokół książek cz. 132), to dziś skoncentrujemy się na szczęściu książkoholików.
Tylko owe szczęście dziś będzie dotyczyć… łóżka.
Udajmy się do łóżka…
 

Poczytajmy…

wtorek, 30 stycznia 2018

Grudniowe zdobycze



Grudzień… zakręcony przedświąteczny oraz równie absorbujący świąteczny czas. A że w grudniu, zwykle 24 dnia, przychodzi do grzecznych dzieci Mikołaj, to do mnie nie doszedł. Za to w pozostałe dni miesiąca intensywnie mnie odwiedzał, przynosząc książkowe podarki.
A oto moje grudniowe zdobycze:
  1. Marlena Rytel "Potworna Michasia" – do recenzji od wydawnictwa Psychoskok;
  2. Adam Cichy "A właśnie, że baśnie" – do recenzji od wydawnictwa Psychoskok;
  3. Grażyna Mączkowska "Tatuaże podświadomości" – do recenzji od wydawnictwa Psychoskok;
  4. Joanna Sykat "Na ścieżkach złudzeń" – na fanpage’u Książka zamiast kwiatka;
  5. Krzysztof Bochus "Martwy błękit" – od autora za świąteczne życzenia na fanpage’u Książka zamiast kwiatka;
  6. Marta Matyszczak "Zbrodnia nad urwiskiem" – od autorki za świąteczne życzenia na fanpage’u Książka zamiast kwiatka;
  7. Thomas Arnold "Efektor" – wygrana na blogu Aleksandrowe myśli (nie doszła);
  8. Meredith Jaeger "Posag szwaczki" – wygrana na blogu Magiczny świat książki;
  9. Michaelle Falkoff "Pod presją" + herbatki + zakładka do książki – na blogu u Monweg;

Spóźnialska nagroda z listopada: Wojciech Magiera "Fragmenty zdarzeń" – wygrana na blogu u Cyrysi oraz spóźnialska wygrana z lipca Wojciech Karolak "Kirkhammer"!
 


Jeszcze wygrałam książkę u Ejotka, ale wybiorę ją sobie w lutym.
Ot, i koniec chwalonka!

poniedziałek, 29 stycznia 2018

Święty Ekspedyt i cała reszta



Autor: Magdalena Witkiewicz, Alek Rogoziński
Tytuł: Pudełko z marzeniami
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 336
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2017
ISBN: 978-83-8075-341-9 




Zdradzony przez narzeczoną i oszukany przez wspólnika trzydziestoletni Michał marzy o tym, aby zacząć nowe życie. Kiedy dowiaduje się, że podczas II wojny światowej jego rodzina ukryła w małym miasteczku na północy Polski skarb, wyrusza na jego poszukiwanie. Sęk w tym, że w miejscu ukrycia skarbu stoi teraz restauracja prowadzona przez rówieśniczkę Michała, Malwinę. Dziewczyna ma problem ze swoim ukochanym, który „odszedł w siną dal”, i babcią, która po wielu latach wróciła z Francji i koniecznie chciałaby teraz w restauracji wnuczki serwować żabie udka i ślimaki. Michał postanawia zaprzyjaźnić się z Malwiną i zdobyć jej zaufanie, by później w tajemnicy przed dziewczyną odzyskać swój skarb. Niestety, gdy w sprawę wmieszają się dwie wścibskie staruszki, dwójka dzieci i tajemniczy święty Eskpedyt, nic nie pójdzie zgodnie z jego planem.

Życie polega również na realizacji marzeń. (s. 40)
Ulica Czarowna 23 oraz Przytulna 26 to adresy w Miasteczku, do których warto zajrzeć. I to najlepiej przed Bożym Narodzeniem, bowiem wtedy najpełniej odczuje się klimat powieści Pudełko marzeń duetu literackiego – Magdaleny Witkiewicz i Alka Rogozińskiego.
Kupi pani jakieś psikadło i wytrze pani Ekspedyta. (s. 70)
Malwina kupiła kamienicę z całym dobrodziejstwem inwentarza. Od piwnicy po strych. Od piwniczki z przednimi winami po świętego Ekspedyta, który się kurzy. I który ponoć coś potrafi, w czymś pomaga, choć tego i owego mu brakuje. W każdym razie trzeba o niego dbać. I teraz jest to obowiązek Malwiny.
Pudełko na skargi i zażalenia, to teraz pudełko na marzenia. (s. 75)
W restauracji pojawia się „Pudełko z marzeniami”. Ludzie spisują na różnych rzeczach zdatnych do pisania swoje marzenia – „taki list do świętego Mikołaja”, a po chwili wrzucają je do pudełka. Ale nie tylko marzenia trafiają do pudełka… Jest jeszcze kwestia spełniania marzeń. Najlepiej by pojawił się ktoś z czarodziejską różdżką i je spełnił. Pytanie tylko kto? Święty Ekspedyt? Jego tajni pomocnicy? Autorzy fikcję literacką zamieniają na rzeczywistość, podpowiadając czytelnikom powieści:

niedziela, 28 stycznia 2018

Jasnowidz na tropie - walka o prawdę



Autor: Krzysztof Janoszka, Krzysztof Jackowski
Tytuł: Jasnowidz na policyjnym etacie
Wydawnictwo: SQN
Liczba stron: 304
Oprawa: miękka
Data wydania: 2018
ISBN: 978-83-8129-095-1
 
Książkę tę dedykujemy racjonalistom,
sceptykom oraz zwykłym ignorantom… (s. 5)

Niby wierzę w różne parapsychologiczne sprawy, lecz nie do końca. Na co dzień kieruję się logiką i empirią, intuicja też daje o sobie znać, ale… nigdy nie byłam świadkiem zdarzenia związanego z parapsychologią, stąd też wynika mój mały sceptycyzm. I choćby z racji tej dedykacji również do mnie skierowana jest książka Krzysztofa Janoszki i Krzysztofa Jackowskiego Jasnowidz na policyjnym etacie.
Cały człowiek zbudowany jest w istocie z informacji. (s. 37)
Krzysztof Jackowski, jasnowidz z Człuchowa, znany jest w Polsce od lat. Ma wielu zwolenników, jak i wrogów. Jednak dla niego liczy się co innego – znaleźć osobę, żywą lub martwą. Niewiele potrzebuje do pracy – zdjęcie, jakąś część garderoby. Najlepiej by było, gdyby znajdował się we własnym domu przy biurku, lecz wizje miał już w różnych miejscach, choćby w warszawskich Złotych Tarasach. Ma on swój sposób wyczuwania energii zaginionej osoby, po części widać to na zdjęciu rozpoczynający rozdział z opisem sprawy. Jednak nie wszystkich spraw pan Krzysztof się podejmuje…
Nie ma pan pojęcia, jaka we mnie rodzi się radość, gdy odnajdę trupa. (s. 26)
Dla zwykłego człowieka może to wydawać się dziwne, ale nie dla jasnowidza. On w ten sposób otrzymuje dowód na potwierdzenie prawdziwości swej wizji. W dodatku co jakiś czas musi mieć nowego trupa, bo inaczej wizje przestaną się mu pojawiać, a talent tego charyzmatycznego, wyjątkowego człowieka jest ogromny. Jasnowidz z Człuchowa na różne sposoby dowiaduje się o efektach swojej pracy, a teraz w dobie Internetu jest to bardzo proste. Lecz ta największa radość jest wtedy, gdy uda mu się odnaleźć żywe osoby. I taka sprawa została przedstawiona w książce, i to z mojego województwa!
On poda nam puzzle, które my mieliśmy ułożyć. (s. 100)
Tak mniej więcej wygląda pomoc jasnowidza w odbiorze policji czy rodzin osób zaginionych. Luźne skojarzenia, dokładne opisy miejsc, szczegółowe rysunki, mapy, plany, zapisy treści wizji to owe puzzle, które policjanci na podstawie dotychczas ustalonych danych w trakcie dochodzenia mają szansę odnaleźć zaginioną osobę. Mają szansę, bowiem nie zawsze sprawa ma „szczęśliwe” zakończenie.

sobota, 27 stycznia 2018

Literkowo - matematyka cz. 9



Witajcie o poranku!
Dziś cyferki i stymulowanie mózgu, by utrzymać go aktywnym. Na obrazku znajdują się przeróżne cyfry. Waszym zadaniem jest znalezienie numeru 250.




Proste? To może macie ochotę na oczopląs? Wśród dwójek znajdują się dwie trójki. Gdzie?

piątek, 26 stycznia 2018

Na tropie jasnowidza



Na portalu Czytampierwszy.pl uzbierałam 100 ISBN-ów i mogłam zamówić książkę. Chciałam o jasnowidzu, ale już nie było egzemplarzy. Po kilku dniach dorzucono kilka sztuk i mogłam już zamówić mój pierwszy egzemplarz książki, czyli Jasnowidz na policyjnym etacie Krzysztofa Janoszki i Krzysztofa Jackowskiego. Po dwóch dniach książka była u mnie w domu.



Zaczęłam czytać. Pierwszy, taki ogólny wywiad z jasnowidzem z Człuchowa już mnie zaintrygował. Lecz gdy na stronie nowego rozdziału zobaczyłam nazwę wsi chyba z mojego powiatu, to mnie coś tknęło. Okazało się, że faktycznie chodzi o mój powiat, potem o sąsiedni powiat… W sumie jest 5 spraw z województwa warmińsko-mazurskiego i wywiad z emerytowanym policjantem z mego powiatu!

czwartek, 25 stycznia 2018

Gra w Argonautów



Autor: Marta Guzowska
Tytuł: Reguła nr 1
Wydawnictwo: Marginesy
Seria: Simona Brenner
Tom: 2
Liczba stron: 488
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2017
ISBN: 978-83-7554-310-0 


Simona Brenner jest archeolożką i złodziejką. W dzień bada starożytną biżuterię, a nocą ją kradnie. W obu tych dziedzinach jest bezkonkurencyjna. Jest też niecierpliwa, ma ostry język i brak jej szczęścia do mężczyzn. Ktoś wciągnął Simonę w makabryczną grę. Kazał jej odszukać i ukraść złote runo, najcenniejszą na świecie złotą sztabę, która… nie istnieje. Ale kiedy dookoła niej giną ludzie, Simona zaczyna podejrzewać, że mit o złotym runie jest prawdą. W tej sytuacji najgorsze, co może się wydarzyć, to pozbawiony skrupułów przeciwnik, wyrachowany, piekielnie inteligentny i doskonale ukryty. Ktoś, w kim obsesja zamienia się w żądzę krwi. W poszukiwaniu skarbu Simona jedzie na kazachskie stepy, do centralnej Anatolii i do Aten. Musi stawić czoło demonom przeszłości i cały czas oglądać się za siebie. Walcząc ze śmiertelnie niebezpiecznym cieniem, musi też zaryzykować i komuś zaufać. Problem w tym, że najważniejsza reguła dobrej złodziejki brzmi: nie ufaj nikomu…

Tak, jestem złodziejką, tak, zubażam dziedzictwo kulturowe. (s. 81)
Tak się przedstawia czytelnikowi Simona Brenner, główna bohaterka kryminału archeologicznego Marty Guzowskiej Reguła nr 1, znana czytelnikom z pierwszego tomu serii Chciwość.
Że nie masz ochoty znaleźć złotego runa, sprawdzić, czy to rzeczywiście bajka, legenda albo mit, czy może prawda. (s. 40)
Mityczne złote runo, po które udali się Argonauci z Jazonem na czele do tej pory funkcjonowało tylko w micie. Jednak znaleźli się tacy, którzy uwierzyli, że to prawda. I teraz Simona ma tego dowieść. Ale ona sama ma wątpliwości, jednak nie ma wyjścia – musi działać z pomocą niewielu wskazówek. Mit o Argonautach jest dla niej punktem wyjścia.
Nie zmieniła się tylko gra. Gra w Argonautów, w poszukiwaczy złotego runa. Gra, w której chodzi nie tylko o zdobycie głównej nagrody, ale też, a może przede wszystkim o to, żeby wykończyć innych graczy, i to najlepiej metodami inspirowanymi starożytnym mitem. (s. 301)
Archeolożka szuka złotej sztaby w kształcie skóry zwierzęcia na kazachskich stepach, w Turcji i Grecji. Czasami dużo ryzykuje, nawet własne życie. Wokół niej w różnych okolicznościach giną ludzie. Nie wie, kto ją wyprzedza w wyścigu, kto utrudnia jej śledztwo. Na pewno jest to ktoś przebiegły i wyrachowany. Simona nie wie, komu może zaufać – byłemu kochankowi, przyjacielowi, rosyjskim studentom archeologii? Doskonale wie, zdaje sobie sprawę, że nie powinna tego robić, bowiem jej reguła numer 1 mówi:
Nie ufaj nikomu. (s. 13)

środa, 24 stycznia 2018

wtorek, 23 stycznia 2018

Zniewolone Miasto Rades



Autor: Iga Wiśniewska 
Tytuł: Przeklęta
Wydawnictwo: Lucky
Seria: Wolne Miasto Rades
Tom: 2
Liczba stron: 368
Oprawa: miękka
Data wydania: 2017
ISBN: 978-83-65351-43-1


Kiedy ma się dość rzeczywistości i chce się od niej choć na chwilę oderwać, można się wówczas przenieść do miejsca alternatywnego, na przykład do Wolnego Miasta Rades. Taki bowiem tytuł ma seria książek Igi Wiśniewskiej. Po Przeklętej pora na Przebudzoną.
Rades jest niezwykły. Nie chodzi jedynie o jego niepowtarzalny status administracyjny. On promieniuje mocą. Mocą, która przyciąga wszystkie istoty paranormalne. (s. 342)
W Wolnym Mieście Rades ludzie żyją obok paranormalnych. David, samiec alfa, jest władcą zmiennokształtnych i innych istot paranormalnych, choć wilkołaki z Raulem na czele odcinają się, uważając się za autonomiczną grupę. Ale nie to jest problemem Davida. Po dwóch tygodniach od pokonania Geriona miasto przeżyło pierwszą krwawą pełnię. Giną mieszkańcy miasta. Ulice pustoszeją na kilka nocy w miesiącu. Nikt nie czuje się bezpieczny. Minęły już trzy krwawe pełnie, a bestia pozostaje na wolności i nikt nie wie, jak ją pokonać. Jednakże to tylko jeden problem przywódcy zmiennokształtnych.
Bestia może atakować w czasie pełni, ale przez całą resztę miesiąca ktoś nieustannie zabija paranormalnych. (s. 59)
Nie wiadomo, kto jeszcze poluje na mieszkańców Wolnego Miasta Rades w czasie innych faz księżyca. Nie wiadomo również, czy te sprawy się łączą, czy to ten sam sprawca. David ma podstawy, aby być bardziej niż zaniepokojonym. Jego podejrzenia i innych przywódców grup zmiennokształtnych padają na wilkołaków, bo żaden z członków tej grupy nie został zamordowany.
Poza tym każdy kolejny dzień zbliżał nas do pełni. (s. 160)
Do kolejnej pełni czasu jest coraz mniej. To wyścig z czasem. David zdaje sobie sprawę, że sam nie pokona bestii i nie złapie mordercy swoich podwładnych. Zwraca się z prośbą o pomoc do medium Vivien, eksperta od spraw paranormalnych Bena oraz do kobiety, która zginęła trzy miesiące wcześniej i która powinna być martwa…
To wszystko zagraża bezpieczeństwu naszego miasta. (s. 111)

niedziela, 21 stycznia 2018

Tymczasowe zaręczyny



Autor: Lauren Blakely
Tytuł: Pan Wyposażony
Tłumaczenie: Wojciech Białas
Wydawnictwo: Editio 


Seria: Big Rock
Tom: 1
Liczba stron: 240
Oprawa: miękka
Data wydania: 2018
ISBN: 978-83-283-3010-8 


Spencer Holiday jest przystojnym, zielonookim dżentelmenem o doskonałym ciele. Ma dwadzieścia osiem lat, jest zadeklarowanym singlem i właścicielem nieźle prosperującego biznesu. Wychował się w szczęśliwej rodzinie i wykształcił na znakomitych uczelniach. Jest inteligentny, odważny i zdecydowany, a ponadto doskonale wie, czego pragną kobiety i... potrafi im to dać. Nie narzeka na brak seksu, jednak zbytnio ceni swoją niezależność, by zaangażować się w jakikolwiek poważniejszy związek. Ta cudowna wolność kończy się, gdy ojciec prosi go o specyficzną pomoc podczas wyjątkowo ważnej transakcji handlowej. Kontrahent, któremu pan Holiday sprzedaje swój słynny sklep z ekskluzywną biżuterią, znany jest ze swych konserwatywnych poglądów. Ceni honor, wierność i rodzinne wartości. Dlatego ewentualne erotyczne skandale podczas finalizowania transakcji kupna firmy byłyby nie do przyjęcia. Spencer musi więc na tydzień stać się idealnym młodym człowiekiem, najlepiej narzeczonym jakiejś odpowiedniej kobiety, która za chwilę zostanie panią Holiday. Jako że mężczyzna szczerze kocha ojca, postanawia zrobić wszystko, by mu pomóc. Najlepszą kandydatką na tymczasową narzeczoną wydaje się jego przyjaciółka i wspólniczka — piękna i mądra Charlotte. Wkrótce okazuje się jednak, że udawany romans staje się zaskakująco realny...

Oboje wiemy, że na zawsze pozostaniemy jedynie przyjaciółmi. (s. 12)
Nigdy nie mów "nigdy", nigdy nie mów "zawsze", bo to się mści na człowieku – los daje pstryczka w nos. Ale czy wie o tym główny bohater powieści Lauren Blakely Pan Wyposażony? Wątpię. Zbyt łatwo mu wszystko przychodzi, kobiety także – oczywiście na jedną noc.
Dam sobie radę z celibatem. (s. 43)
Spencer Holiday jest pewny siebie. Zbyt pewny siebie i irytujący, a przez to trochę możk czytelniczkę drażnić swoją osobowością, choć w pewien sposób jest także intrygujący. Zbyt łatwo mu wszystko w życiu przychodzi. I aż kusi los, by ten mu spłatał figla i pokazał, kto tu rządzi albo gdzie raki zimują.
Opanowałem w mistrzowski stopniu mowę ciała kobiet, wszystkie gesty i sygnały. (s. 10)
Ten mężczyzna działa jak magnes na kobiety i wie, jak doprowadzić je do oszałamiających orgazmów. Ma to w małym palcu. Jednak okoliczności sprawiły, że przez najbliższy czas ma się skupić na jednej kobiecie – przyjaciółce Charlotte, jego fałszywej narzeczonej. Niezłe ciacho z niezłą laską… co tu dużo mówić, hormony szaleją. A żeby sprawdzić wiarygodność udawania romansu, trzeba się poddać pewnym zabiegom. Taki test znajomości czy ścieżka zdrowia mogą okazać się dobrym sposobem na bliższe poznanie siebie i swojego ciała, na poznanie partnera czy preludium do seksu. Erotyki nie brak w powieści, na szczęście nie przytłacza ona rozwoju akcji, lecz jest w nią dobrze wkomponowana. Same sceny erotyczne są bardzo namiętne i sugestywne, delikatne i mocne, a poza tym mogą stanowić źródło inspiracji dla czytającego.
Coś się działo. Coś dziwnego i kompletnie mi nieznanego. (s. 160)

sobota, 20 stycznia 2018

Literkowo - pangram



Witajcie o poranku!
Polski alfabet ma w swoim zbiorze kilka liter charakterystycznych dla naszego języka. 
 Wyraz żółć składa się z czterech z nich. Najkrótszy poprawny gramatycznie tekst, zawierający wszystkie typowo polskie litery brzmi:
Zażółć gęślą jaźń.
Dziś coś nowego. Pangram. To krótkie zdanie zawierające wszystkie litery polskiego alfabetu, przy czym każda z nich występuje tylko raz. Często jest wykorzystywane do sprawdzania poprawności danych tekstowych, poprawności drukowania lub wyświetlania znaków. Równie często może być po prostu zabawą językową.
Autorem najstarszego pangramu jest Jan Gwalbert Henryk Pawlikowski, drugi mąż Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Jego zdanie zostało opublikowane w pierwszym numerze „Wiadomości Literackich” w 1936 roku, a brzmiało ono tak:


piątek, 19 stycznia 2018

Diabelska księga sprzed wieków



Autor: Anna Klejzerowicz
Tytuł: Księga wysp ostatnich
Wydawnictwo: Replika
Seria: Emil Żądło
Tom: 4
Liczba stron: 296
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2017
ISBN: 978-83-7674-659-3 


Czytanie książek to jedno, ale gdy się czyta o księdze sprzed kilkuset wieków, o dziele, wokół którego osnuta jest fabuła, to robi się jeszcze bardziej intrygująco. Wpierw czytelnika zauroczy okładka, a potem treść kolejnego tomu serii Emil Żądło, czyli Księga wysp ostatnich Anny Klejzerowicz.
Z OSTATNIEJ CHWILI! ZAGADKOWA ZBRODNIA W WILLI ZNANEGO GDAŃSKIEGO BIBLIOFILA. (s. 31)
Na portalu z lokalnymi wiadomościami Emil Żądło, rasowy i znany w gdańskim środowisku dziennikarz śledczy, od razu wyłowił sensacyjny nagłówek. Ktoś zamordował znanego kolekcjonera starych książek, bibliofila Maksymiliana Witeckiego. I jeszcze jedną osobę… Sprawą zajmuje się policja na czele z Markiem Zebrą, kolegą Emila. On sam prowadzi własne dziennikarskie śledztwo, a pomaga mu w tym muzealniczka Marta Zabłocka, jego partnerka. Oczywiście, oboje są w stałym kontakcie z policją.
Chyba jeszcze żadne śledztwo nie zaczynało się tak beznadziejnie. (s. 82)
Emil i policja utknęli w martwym punkcie. Niewiele dało przesłuchanie świadków, oględziny miejsca zbrodni, przewertowanie bogatego księgozbioru ofiary czy też jego wpisów na forach internetowych, w których dawał do zrozumienia, że coś wie, ze jest w coś wtajemniczony. Ofiara jako Maksym Racki udzielała się głównie w internetowych dyskusjach dotyczących starożytnej geografii i żeglugi. Giną kolejne osoby, w tym dobra znajoma Emila, która współpracowała z „Rozgwiazdą”. Dziennikarz za wszelką cenę chce odnaleźć sprawcę; skrupulatnie wszystko notuje – notatki się rozrastały, a pytania mnożyły…
„A więc ta diabelska księga istnieje” – taka była reakcja Zebry na entuzjastyczną wiadomość otrzymaną od dziennikarza. (s. 147)

środa, 17 stycznia 2018

Wokół książek cz. 131



Zimowe wieczory potrzebują odpowiedniej oprawy.
Poniżej mała ściągawka:


A skoro macie wszystko, to zabawmy się:

wtorek, 16 stycznia 2018

Łowcy książek i skarbów



Autor: Jennifer Chambliss Bertman
Tytuł: Złoty szyfr
Tłumaczenie: Małgorzata Glasenapp
Ilustracje: Sarah Watts
Wydawnictwo: Wilga
Seria: Pożeracze książek  
Tom: 2
Liczba stron: 360
Oprawa: miękka
Data wydania: 2017
ISBN: 978-83-280-4436-4

Szukanie książki, która do nas przemówi, jest niczym poszukiwanie skarbu. (s. 124 )
Kiedy książkoholik widzi tytuł Pożeracze książek, to od razu oczy mu się świecą i wyciąga rękę po książkę. Tak było ze mną, gdy trafiałam na powieść dla młodzieży Złoty szyfr Jennifer Chambliss Bertman. Okazało się, że to drugi tom serii Pożeracze książek. To było akurat dla mnie mało istotne.
Wszyscy chcą was poznać i usłyszeć o waszych przygodach. (s. 20)
Poznajcie trzynastolatkę Emily Crane. To ona i jej przyjaciel James dwa miesiące wcześniej odnieśli olbrzymi sukces – dzięki rozwiązaniu zagadki odnaleźli i uratowali rękopis. Było to nieznane opowiadanie Edgarda Allana Poego. Teraz mali detektywi idą na przyjęcie z okazji premiery wydania książki do księgarni pana Hollistera. Tam spotykają wielu znajomych. Jednym z nich jest ich nauczyciel historii Brian Quisling. W pewnym momencie nauczyciel gubi karteczkę. Znajdują ją jego uczniowie, ale mają problem ze zrozumieniem zapisanej na niej wiadomości:


Wieczorem James kontaktuje się ze swoja przyjaciółką i sąsiadką za pomocą wiaderka. Przesyła w nim informację o sposobie rozszyfrowania tajemniczego tekstu. Okazało się, że to prosty szyfr podstawieniowy z hasłem. Po chwili Emily ma kolejną zagwozdkę. Będzie musiała rozwiązać kolejną zagadkę, bowiem wiadomość dotyczy złotego szyfru. Jeszcze nie wie, że lepiej od niego trzymać się z daleka…
Jeśli ktoś inny niż prawowity właściciel będzie próbował złamać szyfr i odnaleźć skarb, ucierpi od pożaru. (s. 67)
W rozwiązaniu zagadki pomaga bibliotekarka pani Linden. To ona opowiada o historii ocalałego z pożaru szyfru z 1851 roku i historii San Francisco. Do tej pory szyfru nikt nie złamał. Jest on stary i przeklęty. Według ludzi ściąga ogień i zawiera wiadomość o złotym skarbie, który został ukryty w okolicach San Francisco. I tu ciekawostka dla miłośników książek – prawdopodobnie w górskim miasteczku Virginia City wygrał go w karty sam Mark Twain przy okazji wizyty u swego znajomego – Toma Sawyera!
Musiał pokazać temu komuś, że z Feniksem nie należy zadzierać. (s. 189)

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Zielone fascynuje




Autor: Anne-France Dautheville
Tytuł: Sekrety roślin. Przyroda uchyla listka tajemnicy
Tłumaczenie: Andrzej Stańczyk
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 144
Oprawa: miękka
Data wydania: 2017
ISBN: 978-83-08-06325-5 



Masz zielone? Mam. Grasz w zielone? Gram! I ja zagrałam wraz z Anne-France Dautheville, która pielęgnując własny ogródek, zaczęła fascynować się światem roślin. I to tak bardzo, że napisała książkę Sekrety roślin. Przyroda uchyla listka tajemnicy.
Świat roślin mnie fascynuje. (s. 9)
To prawda, tylko listka, bowiem w książce autorka zawarła tylko ponad 200 faktów z życia różnych roślin z całego świata. Umiejętnie połączyła wiedzę przyrodniczą z historyczną, geograficzną oraz z literatury, a także przywołując mity i legendy. Udowadnia, że rośliny są inteligentne – w procesie ewolucji wypracowały wiele sposobów, by się rozmnażać i przetrwać. W tym celu między innymi nawiązały współpracę z innymi roślinami oraz bakteriami, owadami, ptakami.
Autorka… zaczyna od początku, od przodka życia na Ziemi – sinicy. Przekazuje w sposób krótki i rzeczowy, ale i zrozumiały podstawowe informacje o florze – jak wygląda porządek w świecie królestwa roślin, ile jest gatunków, co kryje się pod nazwami roślin, jak się rozmnażają, porozumiewają, czym się żywią, jak podróżują, o której godzinie się otwierają i zamykają, w jakim wieku one giną, a także jak policzyć nasiona. A nawet ile ważą – na przykład owoc chlebowca jedynie 5 kg.
Melon został przez naturę podzielony na części, by można go było jeść w gronie rodziny. Ponieważ dynia jest większa, można ją spożywać z sąsiadami. (s. 39)
Cos w tym jest, a owe „coś” zauważył Bernardin de Saint-Pierre i napisał w swoim dziele Studia nad przyrodą. Autorka przytacza różne fakty na temat odkryć związanych z roślinami i ich odkrywców. Zgadnijcie, dlaczego Ludwik XIV zakazał jadania ananasa? I dlaczego stary hipis dwumetrową marihuanę chciał przerobić na choinkę?