sobota, 20 października 2018

Literkowo - alfabetka


Witajcie o poranku!
Dziś maksymalnie literkowo! Przed Wami alfabetka. Zaczynamy od wyrazu dwuliterowego. Za każdym razem dodajemy jedną literę z alfabetu. Anagramujemy (przestawiamy) litery tak, aby dojść do jak największej liczby liter. Uwaga! Wyrazy muszą być rzeczownikami pospolitymi w liczbie pojedynczej i nie mogą się powtarzać! Zabawa przednia, choć nie ukrywam, że trudna! Literkujcie się!



AR
AKR                         (K)
KORA                     (O)
BAROK                   (B)
BROKAT                (T)
BAR / KOLT          (L)
TORBA / KIL        (I)
BARON / KILT     (N)
I tak dalej…

Odpowiedzi z poprzedniego postu: zielony kwadrat, bo pozostałe figury są czerwone; 2) czerwony kwadrat, bo nie ma białej obwódki; 3) Kółko, bo nie jest kwadratem.

piątek, 19 października 2018

Zaginione dziecko


Autor: Rachel Abbott
Tytuł: Obce dziecko
Tłumaczenie: Jacek Konieczny
Wydawnictwo: Filia
Seria: Tom Douglas
Tom: 4
Liczba stron: 448
Oprawa: miękka
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-8075-093-7 


Obce dziecko Rachel Abbott to pierwsza książka brytyjskiej pisarki, która ukazała się w Polsce, choć to czwarty tom serii Tom Douglas. Zaczęłam ją czytać przed Grandą i przed spotkaniem z autorką, skończyłam po. Powiem Wam, że jestem w lekkim szoku.
Wspomnienia były najtrudniejszym elementem całej sprawy. (s. 53)
Sześć lat wcześniej w tajemniczych okolicznościach na miejscu w wypadku samochodowym zginęła Carolina Joseph. Dziwne było to, że nigdzie nie było ciała sześcioletniej Natashy. Dziewczynka zaginęła, wszelki ślad po niej zaginął. David po jakimś czasie ułożył sobie życie na nowo. Ożenił się z Emmą, urodził im się syn Ollie. Rodzinna sielanka zostaje przerwana niespodzianie. Wspomnienia sprzed sześciu lat powracają jak bumerang i na nowo rozdrapują ledwo zasklepione rany. W życiu rodziny Josephów nagle pojawia się obca dziewczynka, która tak naprawdę nie jest obca. To Natasha. Skąd się wzięła? Gdzie była przez te wszystkie lata? Co z nią się działo? Na te pytania jest jedna odpowiedź – milczenie.
To nie były oczy dziecka. W spojrzeniu Natashy kryła się nuta goryczy, świadomego oporu. Mimo to źrenice miała lekko rozszerzone – typowy objaw strachu. (s. 83)
Tasha nie zachowuje się jak typowa nastolatka. Źle wygląda, nie mówi, nie pozwala się dotknąć, tylko patrzy na wszystko dziwnym wzrokiem. Widać, że jest od dawna zastraszana, jest po traumatycznych wydarzeniach, a może i w ich trakcie. Emma intuicyjnie czuje obezwładniający strach o siebie i syna, nie jest już bezpieczna, lecz szczęście Davida jest ogromne. W krótkim czasie zamienia się ono w koszmar. Bez skrupułów i wyrzutów sumienia Tasha burzy rodzinną sielankę. Jednym postępkiem zamienia życie rodziny w piekło, wywraca je do góry nogami. Najbardziej uderza to w Emmę, która znajdzie się na skraju obłędu. W akcie desperacji kobieta kontaktuje się z bratem dawnego narzeczonego – z głównym inspektorem policji Tomem Douglasem. Naraża wszystkich na zagrożenie, a konsekwencji tego czynu nie da się odwrócić. Sam Tom jeszcze nie wie, że ta sprawa wywrze na niego wielki wpływ. On jeszcze nie pogodził się ze śmiercią brata i nie zamknął jego wszystkich spraw.
Tak więc łapy przy sobie, Emmo. Ty tak samo, Davidzie. Nie wiecie, z kim macie do czynienia. (s. 151)

czwartek, 18 października 2018

W kierunku zachodzącego słońca - patronat medialny


Autor: Halina Strzelecka
Tytuł: W kierunku zachodzącego słońca
Wydawnictwo: Psychoskok
Liczba stron: 291
Oprawa: miękka
Data wydania: 2018
ISBN: 978-83-8119-247-7





Niejednokrotnie podziwiałam zachodzące słońce w różnych miejscach i zawsze to był niezwykły spektakl natury. Bohaterowie książki Haliny Strzeleckiej W kierunku zachodzącego słońca także byli widzami w tym spektaklu.
Halina Strzelecka przez wiele lat z pasją oddawała się pracy zawodowej ekonomistki. Zamiast marzeń, ciągle wyznaczała sobie cele i uparcie dążyła do ich realizacji. Zauroczona pięknem Paryża poczuła nieodpartą chęć tworzenia. Najczęściej zapisane myśli trafiały do szuflady, a obrazy wypełniały puste ściany mieszkania.
Po raz kolejny zastanawiała się, dlaczego nauka i praca nie sprawiały jej żadnego problemu, w przeciwieństwie do spraw prywatnych. (s. 87)
Susana jest niezwykle mądra i inteligentna, studia skończyła z wyróżnieniem i mogła przebierać w ofertach pracy. Do tego jej zniewalająca uroda z miejsca wprawiała mężczyzn w zachwyt i szybsze bicie serca. W dodatku młoda kobieta była bardzo dobrze wychowana przez rodziców naukowców i obyta w świecie, potrafiła się zachować w każdej sytuacji. Nieoszlifowany diament, nieocenione dzieło sztuki – mawiał o niej jej najlepszy przyjaciel Leo. Chodzący ideał z małą skazą – bohaterce nie wiodło się w życiu uczuciowym, nie mogła trafić na odpowiedniego partnera. Zrywa z Robem, który w przededniu końcowych egzaminów wyjeżdża z kumplami do Kenii. Mężczyzna nie przyjmuje tego do wiadomości, nie pierwszy i nie ostatni raz.
Jak ja się z nią mijam… To niedorzeczne! (s. 131)
Na lotnisku w Berlinie Sue nieoczekiwanie oblewa się kawą. Winowajca to niejaki William, który pojawił się w jej życiu. W samolocie Will przesiada się do kobiety i spędza z nią kilkanaście niezapomnianych godzin. Młodzi od razu się sobą zauroczyli, a nawet więcej. To była miłość od pierwszego… oblania kawą. Jednak na lotnisku w wyniku splotu okoliczności rozstają się. Oboje nie mogą o sobie zapomnieć, lecz los im nie sprzyja. Ciągle się mijają i tak przez cztery miesiące…
Stali mocno przytuleni, wpatrzeni w znikający symbol światła. (s. 223)

środa, 17 października 2018

Wokół ksiażek cz. 169


Ja już świętowałam, lecz jeszcze będę świętować.
A dziś Wy poświętujecie ze mną.
Oczywiście z humorem!

Kobietą z klasą to ja już nie jestem… 

 
Tak wygląda dzień nauczyciela i…

wtorek, 16 października 2018

Towar deficytowy


Autor: Aneta Krasińska
Tytuł: Szukając szczęścia
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 240
Oprawa: miękka
Data wydania: 2015
ISBN: 978-83-795-23999-8





W momencie gdy u malutkiej Dagusi zdiagnozowano zespół Pierre’a Robina, cały szczęśliwy świat Malwiny runął. Młoda niepracująca matka – opuszczona przez męża, samotnie wychowująca niepełnosprawną córkę – stara się jednak iść przez życie z podniesioną głową, ciesząc się z każdego dnia i kolejnych nowych umiejętności córki, w duchu licząc na uśmiech losu. Malwina codziennie na nowo odbudowuje w sobie chęć do życia i walki o lepsze jutro dla siebie i swojego dziecka, które przez wielu, w tym również przez własnego ojca, zostało odtrącone, a tym samym pozbawione miłości, troski i wsparcia, którego ze względu na swój stan zdrowia szczególnie potrzebuje.

Dzisiaj już była pewna, że szczęście nie jest nikomu dane na zawsze. (s. 205)
Szczęście trwa dość krótko i szybko można je utracić. To towar deficytowy, o czym przekonała się na własnej skórze bohaterka powieści Szukając szczęścia Anety Krasińskiej – Malwina.
Choroba rządzi się swoimi prawami. (s. 162)
Dagmara od urodzenia ma zespół Pierre’a Robina. Jest niepełnosprawna, a to od rodziców wymaga wiele poświęcenia, wiele trudu, ogromnej siły do walki o zdrowie dziecka i każdą nową nabytą umiejętność i jeszcze większej cierpliwości. Ten egzamin z życia zdaje tylko Malwina. Ale jakim kosztem! Łatwo się domyślić. Przede wszystkim utratą normalności i… szczęścia.
Powoli uwalniająca się endorfina [ze słodyczy] zaspokoiła jej wewnętrzną potrzebę szczęścia. Szczęścia, które wciąż pozostawało towarem deficytowym… (s. 131)

poniedziałek, 15 października 2018

Drugie życie rzeczy - patronat medialny

Autor: Grażyna Krynicka
Tytuł: Drugie życie rzeczy
Wydawnictwo: Psychoskok
Liczba stron: 158
Oprawa: miękka
Data wydania: 2018
ISBN: 978-83-8119-253-8





Czasami trudno wyrzucić jakąś rzecz, gdyż wiążą się z nią wspomnienia. Czasami trudno rozstać się z człowiekiem, którego cię kocha, a który nas skrzywdził. Dziś o niepozornej objętościowo powieści obyczajowej (156 stron) Drugie życie rzeczy Grażyny Krynickiej.
Grażyna Krynicka ukończyła polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Przez wiele lat pracowała jako nauczycielka w warszawskich szkołach. Dopiero na emeryturze zajęła się pisaniem. Drugie życie rzeczy to trzecia książka pani Grażyny, lecz pierwsza dla dorosłego czytelnika.
Żyła, i co więcej, chciała żyć. (s. 6)
Książka rozpoczyna się niemalże klasycznie. Trzydziestotrzyletnia Maria Rolicz wraca kilka dni wcześniej z delegacji i widzi swojego męża z kochanką w ich łóżku małżeńskim. Po cichu wychodzi z mieszkania i jedzie do swej kawalerki, o której Marek nie wie. Tam się ukrywa przed całym światem. Robi przegląd swojego życia i małżeństwa i dochodzi do wniosku, że chce rozstania, bo ma do tego prawo. Została zdradzona, oszukana, poniżona i nie chce wracać do mężczyzny, który ją tak skrzywdził. Powoli dochodzi do siebie po trzęsieniu ziemi. Na kolejnej delegacji poznaje przystojnego Duńczyka, który wyraźnie jest nią zainteresowany. Jakby tego było mało, w kawiarni dochodzi do strzelaniny. Kobieta mdleje. W szpitalu okazuje się, że jest w ciąży.
Oto zabierając ten kwiatek, stwarza mu drugie życie. Może nie tylko będzie inne, ale tez i lepsze, myślała taszcząc roślinę do domu. Drugie życie rzeczy, tak samo jak drugie życie ludzi, zawsze jest możliwe i muszę o tym codziennie sobie przypominać. (s. 47)
Coś się kończy, a coś zaczyna i jak Agata, matka Marii – „Koniec to najczęściej nowy, dobry początek” (s. 19) Życie toczy się dalej, bo nie uznaje pustki. Maria jako kobieta zdradzona przez ponoć kochającego ją męża poczuła się jako ta gorsza, wyrzucona na śmietnik. Nic dziwnego, że gdy zobaczyła zaniedbany oleander w uszkodzonej doniczce stojący koło śmietnika, z miejsca go zabrała do mieszkania. Zadbała o niego. Pocieszyła. Sprawiła, że znów mógł zacząć żyć. Podobnie jest z ludźmi. Trzeba dbać o relacje, dbać o miłość, małżeństwo, przyjaźń. Każdy potrzebuje troski i uwagi drugiej osoby. Maria zaczyna budować swoje nowe życie, bez męża.

niedziela, 14 października 2018

Książkowe pogaduchy cz. 3


Poszkodowana
-     Ojojoj, jak boli!
-     Co się stało? Czemu jęczysz?
-     Tak mnie w okładkach łamie…
-     Gdzie ty w ogóle jesteś?
-     Na podłodze.
-     Na litość czytelniczą…! A co ty tam robisz, na okładkę?
-     Leżę i dycham.
-     Nie byłoby ci wygodniej na półce lub na komodzie?
-     Tak, ale… Hukłam.
-     Że co???
-     O ziemię huknęłam.
-     Jak to?
-     Spadłam z komody.
-     ???
-     Sama.
-     Niby jak sama? Przecież nóg nie masz.
-     To prawda, nie mam.
-     Więc?
-     Nawet do końca nie wiem, jak to się stało…
-     Opowiadaj.
-     Ktoś mnie popchnął, straciłam równowagę i hukłam.
-     O masz!
-     A mam, mam… stłuczony prawy bok i chyba wstrząs tekstu.
-     Biednaś. Leż i się nie ruszaj, żebyś sobie większej krzywdy nie zrobiła.
-     Dobrze.
-     Ratunek gdzieś się kręci po domu.
Kurtyna.

sobota, 13 października 2018

Literkowo - zagadka cz. 8


Witajcie o poranku!
Dziś matematycznie, a właściwie geometrycznie. Spójrzcie na rysunek i odpowiedzcie na zadane pytanie:



Jaka jest prawidłowa odpowiedź?