Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sms. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sms. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 kwietnia 2021

Nic o tobie nie wiem

Autor: Małgorzata Rogala

Tytuł: Nic o tobie nie wiem

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Seria: Weronika Nowacka

Tom: 2

Liczba stron: 304

Oprawa: miękka 

Data wydania: 2021 

ISBN: 978-83-66644-52-6

 

 

Niektóre książki pamięta się długo, mimo setek przeczytanych. Taką książką jest powieść Małgorzaty Rogali Kiedy Cię odnajdę. Bardzo się cieszę, że po latach pani Małgorzata wróciła do postaci pedagog szkolnej. Nic o tobie nie wiem to drugi tom cyklu Weronika Nowacka. Blurb:

Tak, chciałam wyjaśnić z nimi, co zaszło. (s. 53)

Weronika Nowacka jest szkolnym pedagogiem. Gdy wśród uczniów dochodzi do konfliktu, kobieta podejmuje się mediacji między ich rodzinami. Nie wie, że wkrótce przyjdzie jej zmierzyć się z jedną z najtrudniejszych spraw w zawodowej karierze. Tuż przed feriami dochodzi do tragedii. Śledztwo prowadzą policjanci Szymon Pawelec i Krystyna Szuba. W wyniku podjętych czynności wychodzą na jaw fakty związane z funkcjonowaniem uczniów.

Szkolne tajemnice i zawiłe relacje między nastolatkami wpływają na przebieg śledztwa. Czy w świecie, w którym ciągle walczy się o popularność, a Internet jest najważniejszym hobby, jest miejsce na przyjaźń?

Nie, dawno nie byłaś u mnie na pogaduszkach. (s. 125)

Zatem jestem. Ponownie spotkałam się z Weroniką Nowacką Szymonem Słowikiem, Krystyną Szubą. Było to miłe spotkanie i ważne, choć okoliczności delikatnie mówiąc… nieciekawe i niesprzyjające. Darzę sympatią bohaterów książek pani Małgorzaty, a Weronika i Szymon zaskarbili sobie miejsce w moim serduchu już siedem lat temu. Teraz sympatia do nich jeszcze wzrosła. Ich problemy radości stały się moimi. Nie dziwię się Weronice co do pracy w wyuczonym zawodzie. Podziwiam w niej rzetelność w wykonywaniu obowiązków, determinację, chęć pomocy uczniom i nauczycielom, jednak samemu świata się nie zbawi. Szymon tym razem jest nie tylko policjantem w służbie państwowej, ale także domowej. Ma nastoletnią córkę. Mało tego, jego umiejętności kulinarne zawsze wywołują u mnie głód. Z kolei Pola Karska zaimponowała mi swoją wewnętrzną i zewnętrzną przemianą, silnym charakterem i tym, co robi teraz dla kobiet i społeczeństwa.

Żeby jej matka nie obsmarowała placówki na swoim blogu. (s. 38)

piątek, 13 listopada 2020

Głosy z zaświatów

Autor: Remigiusz Mróz

Tytuł: Głosy z zaświatów

Wydawnictwo: Filia

Seria: Seweryn Zaorski

Tom: 2

Typ książki: audiobook

Czas: 12 h 16 min 17 s

Data wydania: 2020

ISBN: akcja Czytajpl


Audiobook Listy zza grobu Remigiusza Mroza wysłuchałam w zeszłorocznej akcji Czytajpl. W tym roku sięgnęłam po tom drugi – Głosy z zaświatów. Blurb:

Ciała dzieci w zakładzie patomorfologii

Remigiusz Mróz ponownie wprowadza czytelnika w świat Seweryna Zaorskiego, który z racji wykonywanego zawodu patomorfologa na co dzień ma do czynienia ze zwłokami. Trzyma nerwy na wodzy i traktuje swoją pracę bezosobowo, ale nie potrafi, pomimo wielu lat doświadczenia w zawodzie, przejść obojętnie nad ciałami dzieci, które coraz częściej trafiają do zakładu patomorfologii w Żeromicach. Wraz z Sewerynem zaczniesz zastanawiać się, czy zgony te rzeczywiście mogą być dziełem przypadku? Wykluczone.

Co stoi za tajemniczymi zgonami dzieci?

Ciała ofiar, jakie bada Zaorski, nie wskazują, że śmierć dzieci była podejrzana. Jednak intuicja i Tobie, i bohaterowi zacznie podpowiadać, że musi kryć się za nimi coś więcej. Zaorski postanawia ujawnić prawdę, jakakolwiek by ona nie była. Chce, by głosy zmarłych dzieci usłyszeli wszyscy wokół, ale na razie słyszy je tylko on.

W czasie, gdy Zaorski zajęty jest prywatnym dochodzeniem, życie rodzinne poznanej w pierwszej części cyklu Kai Burzyńskiej komplikuje się. Musi ona stawić czoło demonom ze swojej przeszłości. W jej duszy odzywają się głosy tych, którzy wołają o sprawiedliwość. Czy te historie są ze sobą związane?

Przepadłam i dlatego od razu postanowiłam napisać kilka słów. Dziś połowę dnia i część wieczoru słuchałam audiobooka. Komórkę zabierałam wszędzie. Głos Andrzeja Chyry towarzyszył mi prawie na każdym kroku, a ja jak zahipnotyzowana słuchałam jego  głosu oddającego dramaturgię i przebieg wydarzeń. Dałam się porwać akcji. Przyznam szczerze, że momentami nie było łatwo słuchać, tym bardziej że sprawa dotyczy dzieci. Niektóre fragmenty silniej oddziałują na psychikę, a wyobraźnia podsuwa straszne obrazy. Przed oczami przesuwa się dramatyczny film i czasami chce się zamknąć oczy i zatkać uszy, by do świadomości nie dotarło to, co autor stworzył. A stworzył wszystko i opisał sugestywnie, dbając o szczegóły, realizm, grając na emocjach bohaterów, a jeszcze bardziej czytelnika. Mocna rzecz, dlatego ostrzegam – to nie jest audiobook dla każdego. Przynajmniej nie jeden z wątków.

czwartek, 16 kwietnia 2020

Przyjaźń niejedno ma imię


Autor: Oliwia Natecka
Tytuł: Nowe przyjaźnie
Wydawnictwo: Wydawnictwo Mazowieckie
Cykl: Ranczo Fantazja
Seria: Nastolatki to czytają!
Tom: 2
Liczba stron: 276
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2020
ISBN: 978-83- 954431-4-5


Powieść Nowe przyjaźnie Oliwii Nateckiej, drugi tom cyklu Ranczo Fantazja, ponownie zafundowała mi pobyt w Górach Orlickich.
Dziewczyna dużo się nauczyła. (s. 6)
Gabi przebywa na Ranczu Fantazja u ojca. Spędza wakacje wśród przyrody, zwierząt i przyjaznych ludzi. Tu dochodzi do siebie po przejściach i dorasta, zakochuje się w Maurycym. Uczy się wielu rzeczy na ranczu. Tęskni za chorą matką, przebywająca na leczeniu w USA. Znów prowadzi bloga. Jako Lost Girl publikuje posty o wydarzeniach z życia, swoich uczuciach i myślach, radościach i rozterkach, dzieli się refleksjami na różne tematy. Ktoś z rancza dowiaduje się o tym. Sielanka nie trwa długo. Jej blog odnajduje najlepsza „przyjaciółka” Gabi…
Karioka nie dawała za wygraną. (s. 31)
Jednym z tematów tej powieści dla młodzieży jest stalking i hejt. Karioka nie odpuszcza. Za wszelką cenę chce się zemścić i zniszczyć Bryśkę. Jad wylewa się z niej strumieniami w komentarzach, ale to dla Złej Królowej za mało. Plan zemsty nieobliczalnej intrygantki ewaluuje. Byłam pod wrażeniem jej przebiegłości. Zastanawiałam się, skąd tyle agresji i tłumionej furii w nastolatce, dlaczego jest tak zacięta w swej nienawiści, tak nieprzejednana. Autorka doskonale wykreowała czarny charakter i napisała okropne komentarze pod postami.
Przyjaźń jest bodyugardem miłości. (s. 118)

czwartek, 11 kwietnia 2019

Przypadek czy nie?


Autor: Aniela Czerwińska
Tytuł: Przypadki nie istnieją
Wydawnictwo: Ridero
Liczba stron: 182
Typ książki: e-book
Format: epub
Rozmiar: 5,9 MB
Data wydania: 2017
ISBN: 978-83-8155-669-9



"Przypadki nie istnieją" opowiada o poświęceniu, walce z przeciwnościami losu, przyjaźni, dążeniu do celów oraz spełnianiu marzeń, a główna bohaterka, która z trudem próbuje zaakceptować swój wygląd, walczy z zazdrością ze strony chłopka, anonimowymi wiadomościami, ale mimo wszystko nie poddaje się, ponieważ ma wsparcie u bliskich osób. Odzyskuje w tym czasie swojego przyjaciela z dzieciństwa, co nie podoba się jej chłopakowi, ale mimo wszystko, oboje próbują utrzymać ich przyjaźń.

Tyle blurb o książce Anieli Czerwińskiej Przypadki nie istnieją, którą w formie e-booka zdobyłam na portalu Czytam Pierwszy.
Aniela Czerwińska to pseudonim Aleksandry Sołtys, rocznik 1996, mieszkającej koło Sandomierza. Zaczęła pisać w wieku dziesięciu lat za namową młodszego brata. Opowiadania publikuje na blogu i wattpadzie, Przypadki nie istnieją to jej debiut. Zainteresowania: fotografia, rysunek, śpiew, taniec towarzyski i kuchnia włoska.
Wierzę, że to nie przypadek, że na siebie wpadliśmy, bo przypadki nie istnieją. Zawsze musi być jakaś przyczyna.
Ola, główna bohaterka, nie akceptuje swego wyglądu. Jest niska, ma kilka kilogramów za dużo, chłopcy omijają ją łukiem. Pewnego dnia na wakacjach na Olę wpadł na deskorolce przystojniak Marcel. Oboje wpadają sobie w oko, po pewnym czasie i kilku turbulencjach zaczynają się spotykać. Pewnego razu nad jeziorem Marcela zaatakował nieznajomy, wytatuowany chłopak. Ktoś zadzwonił po policję. To był Mike, przyjaciel Oli z dzieciństwa, który wyemigrował wraz z rodzicami. Mike od dawna jest w przyjaciółce zakochany po uszy, lecz ją okłamuje, że kocha inną. A Olę zaślepia miłość do Marcela..
Boję się, że ktoś mi cię odbierze, że cię zrani.

niedziela, 7 kwietnia 2019

Teoretycznie prosty układ


Autor: K.A. Figaro
Tytuł: Prosty układ
Wydawnictwo: Lipstick Books

Cykl: Prosty układ
Tom: 1
Liczba stron: 350
Oprawa: miękka
Data wydania: 2019
ISBN: egzemplarz przedpremierowy


Skusiłam się na egzemplarz przedpremierowy powieści K. A. Figaro prosty układ, który zdobyłam na portalu Czytam Pierwszy.
Łucja Zarzycka kończy studia. Przed ostatnimi egzaminami przyjeżdża do rodziców. Wieczorem idzie z przyjaciółką do obskurnego baru. W wejściu przypadkiem spotyka wysokiego przystojniaka. Czuje silną reakcję swego ciała na jego obecność, ale nie jest zainteresowana znajomością. Uparty mężczyzna nie odpuszcza, bo dotąd żadna kobieta go nie zignorowała. Łucja jako pierwsza okazała się odporna na jego urok i tym samym stała się dla niego wyzwaniem. Chce ją zdobyć. Widzi reakcje jej ciała, ale ciągle słyszy „nie”. Sytuacja się zmienia, kiedy w ostatniej chwili Dymitr ratuje Łucję przed gwałtem. Zbliża ich do siebie pobyt w Kołobrzegu. Tam 27-latek proponuje 23-latce układ:
…chcę seksu bez zobowiązań. To bardzo prosty układ. (s. 200)
To nic innego jak zaspokojenie swojej chuci w dowolnym momencie, gdy jedno z dwojga najdzie ochota. Nieważne jest miejsce i czas, liczy się bzykanie… jak króliki. Ot po prosu, koleżanka i kolega do seksu, bez żadnych praw do siebie, angażowania się, pocałunków itd., lecz z możliwością uprawiania seksu z kimś innym. Wydaje się to o tyle proste dla nich i przyjemne, że pożądanie między nimi buzuje. Co może przynieść taki układ dla niego, a co dla niej? Jak się ma do tego wróżba cyganki w Kołobrzegu? Zgodzić się czy nie? 
On wygląda jak milion dolarów, a ja jak zafajdany Kopciuszek. (s. 89)
Autorka wykorzystała sztampowy schemat – on bogaty, pewny siebie i przystojny, ona piękna, zgrabna, lecz niezamożna, wkraczająca w dorosłe życie. Dymitr to snobistyczny laluś pracujący w firmie ojca, który ma władzę, pieniądze i znajomości. Zimny i niedostępny manipulator uzależniony od adrenaliny, skory do bitki. Zaczyna się z nim dziać coś, co go samego zadziwia i niepokoi. Przestaje rozumieć siebie i swoje zachowania. I choć Dymitr ma w sobie coś niepokojącego, co przyciąga do niego kobiety, to bardziej interesowali mnie bohaterowie drugoplanowi. Równie wysocy i przystojni.
Seks był moją tarczą, tak zwanym systemem obronnym przed resztą świata. (s. 314)

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Niewidomy archeolog


Autor: Marta Guzowska
Tytuł: Ślepy archeolog
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 400
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2018
ISBN: 978-83-65973-02-3 
 
Tom Mara jest błyskotliwym, pewnym siebie i odnoszącym spore sukcesy archeologiem, szefem wykopalisk na Krecie. I od lat jest niewidomy. Stracił wzrok jako osiemnastolatek podczas trzęsienia ziemi, co nie przeszkodziło mu w zawrotnej karierze. Ma doskonały słuch, węch i niezwykle wrażliwy dotyk. Wykształcił pamięć niemal absolutną – pamięta dokładnie każdy kamień i każdy centymetr wykopalisk, na podstawie zapachu powietrza i kąta padania promieni słonecznych na swoją twarz jest w stanie podać dokładną lokalizację. I uważa, że ma rzeczywistość pod kontrolą. Pewnego dnia na terenie wykopalisk giną turyści. Ich śmierć może się wiązać z nielegalnym handlem antykami. Chwilę później ktoś zabija psa asystentki Toma. Być może ta sama osoba zaczyna wysyłać mu esemesy z zagadkami – jeśli ich nie odgadnie, jego asystentka także zginie. Tom rozpoczyna niebezpieczną grę. Przeciwnik ciągle jest jednak o krok przed nim i nie cofnie się przed niczym. Także przed kolejnym morderstwem. Gdy ginie Oliwia, konserwatorka w zespole Toma, ten zaczyna podejrzewać swoją narzeczoną, która pracuje w tym samym ośrodku. Ale nie tylko ją… Zaczyna się gubić w domysłach. Ktoś chce mu zaszkodzić? Postradał rozum i wszystko mu się wydaje? A może to część misternego planu, żeby się go pozbyć?

Perfekcyjna pamięć, doskonały słuch i świetny węch. (s. 16)
O kim mowa? Któż to taki? To Tom Mara, główny bohater powieści Ślepy archeolog Marty Guzowskiej. Z taką postacią spotkałam się po raz pierwszy
Jestem ślepy. (s. 44)
Gdy człowiek traci jeden zmysł, to inne jakby w zastępstwie przejmują jego obowiązki, wyostrzają się. Tom Mara widział, ale jako 18-latek w wyniku wypadku stracił wzrok. On nie jest niewidomy, on jest ślepy, jak to wielokrotnie podkreślał. Wprawdzie węch i słuch ma wyostrzone, lecz porusza się bez białej laski. Liczy kroki, zapamiętuje odległości, tworzy trójwymiarowe obrazy przestrzeni w myślach, doskonale wyćwiczył swoją pamięć. Wykopaliska muszą być dostosowane do niego. Tom jest bardzo pewny siebie i to go czasami gubi, a nie lubi przyjmować pomocy od innych. Jego stawianie na swoim i wykonywanie jego poleceń bez szemrania i wbrew logice nie tylko irytuje jego pracowników, ale i czytelnika. W dodatku zaczyna się dziwnie zachowywać. Czasami chciałoby się nim potrząsnąć lub pociągnąć za rękę we właściwym kierunku. A z drugiej strony można go podziwiać za to, jak sobie radzi z niepełnosprawnością w górzystym terenie, choć opisy liczenia kroków, trzymania się murków itp. mogą z czasem nieco nużyć.
Ludzkie nieszczęścia to zawsze radość dla archeologa. 51

poniedziałek, 11 czerwca 2018

Sprawa Eleonory


Autor: Katarzyna Puzyńska
Tytuł: Nora
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Seria: Lipowo
Tom: 9
Liczba stron: 814
Oprawa
: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2018
ISBN: 978-83-8123-226-5



Berenika jest zbuntowana i lubi chadzać własnymi ścieżkami. Po raz kolejny znika z domu. Jednak tym razem wszystko wydaje się być nie tak, jak zazwyczaj. Co gorsza w sprawę zaangażowany jest ojciec jednego z policjantów. Tymczasem w odległym o kilkadziesiąt kilometrów szpitalu psychiatrycznym zostaje zabita pacjentka. Na kilka godzin przed śmiercią wysyła enigmatyczną wiadomość z prośbą o pomoc. Czyżby wiedziała, że ktoś targnie się na jej życie? Jaki ma z tym wszystkim związek brutalnie okaleczone ciało odnalezione obok niedziałającej już dawno karuzeli? Co kryje studnia w zagajniku wśród pól? Czy aspirant Daniel Podgórski uporządkuje wreszcie swoje życie prywatne i zdoła powstrzymać mordercę zanim zginie ktoś jeszcze?

Pamiętaj o Nowych Horyzontach. Nie dopadną mnie. (s. 19)
Długo czekałam na ponowne spotkanie z Danielem, Weroniką, Klementyną, Emilią. A zaczęło się ono od tajemniczego SMS-a, który przysłała Valentine Blue do Weroniki. Było to 27 lipca 2016 roku. W Lipowie i okolicach znowu coś niedobrego się dzieje. Nikt jeszcze nie wie dokładnie co, lecz coś wisi w powietrzu.
Nagle ogarnęło ją dziwne przeczucie, że coś tu jest nie w porządku. Wciągnęła powietrze jak pies na tropie. Tym przecież przez lata była. Psem-na-tropie. Coś tu się stało. Bez-wątpienia. Nie była jeszcze pewna na razie co. (s. 189)
Klementyna Kopp nie chce być cywilem, brakuje jej pracy w firmie. Mimo emerytury wciąż kręci się tam, gdzie coś się dzieje. Czasami przypadkiem, czasami celowo. Jest znana ze skuteczności i obiektywnego spojrzenia na sprawę, dlatego z czasem staje się niezależnym doradcą brodnickiej policji. Klementyna Kop, jej niestandardowy wygląd i zachowanie oraz jej „Spoko. Ale!” znów są w centrum wydarzeń.
Zawsze to powtarzam. Zacząć od źródła. Tylko wtedy można dojść do ujścia. (s. 22)
Te słowa Wiery to sama prawda, lecz czasami bardzo trudno jest znaleźć źródło. Szczególnie motyw przestępstwa i jego sprawcę, tym bardziej że sprawa zaginięcia BiBi jest skomplikowana i ciągle się komplikuje. Niewiadome, poszlaki, próby odtworzenia wydarzeń… Tymczasem policja otrzymuje kolejne zgłoszenia popełnionych przestępstw. Jest brutalnie i krwawo. Drobiazgowe i wielokrotne przesłuchania świadków oraz podejrzanych, narady w komendzie to podstawa działań brodnickiej policji.
Jest już tak dużo stycznych, że aż trudno tego nie zauważyć. (s. 425)

wtorek, 6 marca 2018

Randkowy sparing partner



Autor: Lauren Blakely
Tytuł: Pan O
Tłumaczenie: Wojciech Białas
Wydawnictwo: Editio
Seria: Big Rock
Tom: 2
Liczba stron: 320
Oprawa: miękka
Data wydania: 2018
ISBN: 978-83-283-3012-2 


RECENZJA PRZEDPREMIEROWA
Możesz mi mówić Pan O. Bo mój szczególny talent to zapewnianie ci rozkoszy. (s. 7)
To dwa pierwsze zdania powieści Lauren Blakely Pan O, które czytelnik, a właściwie czytelniczka, odbiera osobiście. Zaczyna się zastanawiać, snuć domysły…
Jestem zarówno adeptem, jak i mistrzem sztuki dawania orgazmów. (s. 9)
Nick Hammer to przystojniak z klatą, kaloryferem, dziarami na ramionach i z czarnymi okularami na nosie. Wie, co robić i jak się zachowywać, by przyciągać kobiety, a poza tym najbardziej na świecie uwielbia doprowadzać je do takiego orgazmu, żeby zobaczyły gwiazdy, a ich umysł rozpadł się na tysiąc kawałków. Nick po prostu ma obsesję na punkcie kobiecej rozkoszy. Nic dziwnego, że nazywany jest Panem O, Panem Orgazmem. To on powołał do życia Pana Orgazma – superbohatera komiksu Przygody Pana Orgazma, dawcę rozkoszy w pelerynie, który pomaga licznym kobietom w osiągnięciu spełnienia. Produkuje własne telewizyjne show – robi parodystyczną kreskówkę o uwodzicielskim, niewyżytym superbohaterze. Ale, ale… kluczową sprawą jest puenta. Ma ona ukazywać Pana Orgazma jako superbohatera pomagającego ludziom. Czytaj: kobietom. Ba!
Zostaniesz moim korepetytorem, żeby nauczyć mnie, co robić na randce? (s. 55)
Harper Holiday, młodsza siostra jego najlepszego przyjaciela Spencera (Pan Wyposażony), prosi go o pomoc, gdyż tylko do niego ma zaufanie. Prosi, by nauczył ją, jak zdobywać mężczyznę. Kobieta w męskim towarzystwie staje się niezdarą i traci głowę. Mało tego, nie zdaje sobie sprawy, że panowie na nią… lecą!  Pan O zgadza się pomóc opanować Harper sztukę randkowania, choć wie, że będzie to trudne zadanie, bowiem ta 26-letnia kobieta od dawna mu się podoba. W dodatku edukacja ma być przeprowadzona w tajemnicy przed Spencerem, bo inaczej źle to się skończy dla Nicka. Z czasem mężczyzna staje się jej prywatnym lekarzem od spraw uczuciowych, który wypisuje miłosne recepty… szczególnie w postaci SMS-ów, bo te żywo krążą między Harper i Nickiem, przez co ci oboje żyją w stanie permanentnego podniecenia. Gdzie jest kres odporności? Gdzie jest granica wytrzymałości? Kiedy pojawia się zazdrość o kobietę i chęć sięgnięcia po zakazany owoc? Kiedy nauka zamienia się we flirt? Czy to na pewno nauka, czy gra, czy może samo życie?
Księżniczka: Nie mogę się wypowiadać o swoich upodobaniach… dopóki nie znajdę kogoś, kto mi się naprawdę spodoba. (s. 117)

czwartek, 28 września 2017

Kobieta o zielonym spojrzeniu



Autor: Anna J. Szepielak
Tytuł: Francuskie zlecenie
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Seria: Francuskie zlecenie
Tom: 1
Liczba stron: 368
Oprawa: miękka
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-10-12942-0


Bo o swoje miejsce w życiu trzeba powalczyć. (s. 268)
Po trudnych lekturach sięgnęłam, moim wówczas zdaniem, po książkę łatwą i przyjemną dla relaksu – po powieść Anny J. Szepielak Francuskie zlecenie. A w pakiecie dostałam coś gratis…
To robota idealna dla ciebie: wnętrza, kwiaty i przyroda. Klientka mówiła, że chce fotografii z kobiecą duszą. (s. 19)
Do firmy fotograficznej wpływa zlecenie od francuskiej klientki. Może je wykonać tylko kobieta. A jedyną kobietą jest Ewa – nieśmiała i niepewna siebie szara myszka za to z ukrytym talentem fotograficznym. Następnego dnia leci do Prowansji wykonać zdjęcia reklamowe ekskluzywnej kwiaciarni Chez Flora (U Flory). Oczarowana miejscem daje się w pracy ponieść twórczym emocjom, gdy jej artystyczna dusza zwycięża nad profesjonalizmem, gdy mrowienie w placach oznacza, że nie może tego zmarnować. Poza tym Ewa zadziwiająco wyczuwa ludzi i emocje, ma sny i wizje, przeczuwa, wyczuwa – to szczególny rodzaj intuicji, którą miała jej ciotka Eugenia, również kobieta o zielonych oczach…
Tradycja i babka Flora zadecydowały za nas. Naszym obowiązkiem jest strzec jedności i bezpieczeństwa rodziny. (s. 159)
Na miejscu Ewa poznaje wyjątkową rodzinę z tradycjami, w której panuje matriarchat od czasów średniowiecza i założycielki rodu Flory. Ona jest rodzajem wzorca, według którego mierzy się wartość każdej kobiety w tej rodzie, a z legendą trudno jest konkurować. Obecnie „władzę” w rodzinie pełni madame Constance. Nestrka rodu chce pozostać wierna zasadom swoich przodkiń. Jednocześnie próbuje zrozumieć siłę młodości, lecz nie podobają się jej nowatorskie pomysły młodszego pokolenia. Jej następczyni Eliza, z wykształcenia psycholog, wie, że czekają ją perturbacje w związku z przejmowaniem „władzy” w rodzinie.
Ulepszać nie znaczy niszczyć. Z doświadczeń przeszłości wiele się można nauczyć, ale najpierw trzeba ją poznać. (s. 152)

czwartek, 18 maja 2017

Banda Borkowskich



Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Tytuł: Zakręty losu. Nowe pokolenie
Wydawnictwo: Novae Res
Seria: Zakręty losu
Tom: 4
Liczba stron: 280
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-8083-262-6 


Ale… przecież każdy zakręt losu można zmienić. (s. 1259)
Jak się dorwałam, to przepadłam! Ach ci bracia Borkowscy! Ach ta banda Borkowskich, czyli dzieci Łukasza i Krzysztofa. A wszystko to w czwartym tomie serii Zakręty losu Agnieszki Lingas-Łoniewskiej zatytułowanej Nowe pokolenie. Wprawdzie dawno temu czytałam pierwsze trzy tomy, ale wrażenia, emocje i wysocy bracia pozostały w mej pamięci. A dziś młode pokolenie… podbija świat.
Obie rodziny Borowskich żyją szczęśliwie, mają udane życie rodzinne i zawodowe. Bracia Borowscy wciąż zakochani w swych partnerkach, obecnie żonach, razem wychowują następne pokolenie. Minęło wiele lat od tragicznych wydarzeń. Wydaje się, że przeszłość już nigdy nie wróci, że Łukasz znów nie stanie się Lukasem. To on cały czas jest czujny:
Minęło tyle lat, a on wciąż trwał w napięciu, wiecznie czujny, podejrzliwy i węszący. Tak już miał, nie mógł na to nic poradzić. (s. 18)
Magda, jego żona, ciągle martwi się o męża i powtarza mu, że to co złe, już za nimi. Ale podobnie ma Krzysiek, brat Łukasza. Łączy ich szczególna braterska więź. Rozumieli się bez słów, wystarczyły spojrzenia, gesty, niewypowiedziane słowa i już wiedzieli, o co chodzi. Przeszłość w nich wciąż żyje, a opieka nad rodziną staje się priorytetem:
Stare życie ciągle w nich tkwiło i wystarczyła sekunda, aby przywołać wszystko to, co na co dzień było uśpione w bezpiecznej otoczce teraźniejszości. (s. 95)
W dorosłe życie wkraczają dzieci Borowskich. Kacper, syn Magdy z pierwszego małżeństwa, studiuje na AWF. Olga to jego przyrodnia siostra, córka Magdy i Łukasza, tegoroczna maturzystka. Dzieci Krzyśka i Kasi to Iga i Kamil. Razem z Olgą chodzą do jednej klasy. Nowe pokolenie Borowskich. Banda Borowskich. 
Machina Borowskich. Pewna i niezawodna. O to walczył wraz z bratem i udało się im. Było warto. (s. 65)

piątek, 21 kwietnia 2017

Imię - Katastrofa, nazwisko - Wypadek




Autor: Małgorzata Wala
Tytuł: Mów mi Katastrofa
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Seria: Seria z babeczką
Liczba stron: 376
Oprawa: miękka
Data wydania: 2017
ISBN: 978-83-7976-642-0





Trzy spotkania, każde w innym mieście i w winnych okolicznościach. Dwa to najwyżej przypadek. Trzy tworzą inne słowo na pe. (s. 124)
Kiedy przypadki chodzą po ludziach? Nie wiem, ale na pewno chodzą. Czasem nazywane są one małymi cudami, a innym razem katastrofami. W wyjątkowych sytuacjach z racji przewrotnego szczęścia ktoś może dostać na drugie imię Katastrofa, a na nazwisko Wypadek. Tym ktosiem jest główna bohaterka książki Magdaleny Wali Mów mi Katastrofa.
Mam na imię Aldona, a na nazwisko zdecydowanie nie Wypadek. (s. 20)
Te słowa kieruje bohaterka do przystojnego mężczyzny. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie: zepsute auto, ulewa, zimno, pustkowie na Litwie, tajemnicze wejście do piwnicy w wieży, przebieranie jako striptiz dla ukrywającego się w ciemnościach podglądacza. To tylko próbka możliwości Aldony do wpadania w tarapaty. Tylko jakoś tak dziwnie się składa, że świadkiem jej ostatnich wpadek niezależnie od miejsca i czasu jest ta sama osoba. To przystojniak, który nie wiadomo dlaczego ciągle pojawia się w tych samych miejscach co studentka historii. Na imię mu Kamil.
Aldona westchnęła. Naprawdę nie była łamagą. Czasami po prostu miała pecha. (s. 72)
Może i miała pecha, a może jakoś na nią silniej działało przyciąganie ziemskie, bo w trakcie przypadkowych spotkań z Kamilem najczęściej cierpiał jej zadek. Wielokrotnie zastanawiała się, dlaczego to jej się zawsze przytrafia… Odpowiedzi nie znalazła.
Prawdziwa dziewczyna-demolka – stwierdził wesoło. (s. 125)

wtorek, 11 kwietnia 2017

Wysadzeni



Autor: Dominika Bel
Tytuł: Wiśniowy jogurt
Wydawnictwo: Replika
Liczba stron: 260
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-7674-170-3




Ci, którzy wkładają bomby do samochodów, w ogóle nie przebierają w środkach. (s. 68)
Nie mnie osądzać, czy to rzeczywiście prawda, ale w tych słowach naprawdę coś jest. A cytat pochodzi z książki Dominiki Bel Wiśniowy jogurt. Tytuł banalny i raczej nie mający nic wspólnego z kryminałem, ale to tylko pozory, gdyż autorka udowadnia, że jednak może mieć wspólny mianownik.
Lipcowy ranek w Warszawie na ul. Floksowej z sielskiego zamienił się w wybuchowy! O 6.10 wybuchła bomba, zginął profesor Sylwester Płonin.
W swojej stałej porze na joggingu wsiadł do samochodu, a w nim czekała bomba. Tak po prostu. (s. 15)
Tak owe znamienne wydarzenie podsumowała policji sąsiadka profesora, Luiza Drogosz. Zabicie znanego i sławnego uczonego okazało się banalnie proste, bowiem trzymał się on ustalonych zwyczajów. Szybko okazało się, w jaki sposób został odpalony detonator. Okazuje się, że…
każdy mógł to zrobić. Jeśli nie sam, to wynająć kogoś, kto z Wrocławia czy innego Koszalina zadzwonił i zabił. Nawet nie musiał wiedzieć, o co chodzi. (s. 35)
Nie tak miały wyglądać 60. urodziny profesora. Zamiast przyjęcia urodzinowego była przedwczesna stypa rodziny i przyjaciół denata. Do tego burza mózgów, kto mógł być mordercą i dlaczego, bowiem profesor był z wszystkimi „za bardzo”. Policja prowadzi śledztwo, ale rozwiązania zagadki śmierci Płonina podejmuje się jego przyjaciel – znany bardziej za granicą niż w kraju światowej klasy rzeźbiarz, Jan Reising, którego każda wystawa i album to sukces. Jego drewniany Jezusek, prezent urodzinowy dla profesora, każdego zachwycił swoim pięknem i stopniem niefrasobliwości. Rzeźbiarz, osoba rozpoznawalna, czasami robił pewne rzeczy bez większego sensu, lecz z poczucia potrzeby, a z których potem wychodziło coś fajnego. To profesor namówił go na bieganie o barbarzyńskiej porze. Tego feralnego dnia Reising dotarł pod dom profesora o kilkanaście minut za późno, ale dzięki temu przeżył.

czwartek, 23 marca 2017

Dać popalić



Autor: Małgorzata Falkowska
Tytuł: Gorzej być (nie) może
Wydawnictwo: Videograf
Seria: Mąż potrzebny na już
Tom: 2
Liczba stron: 368
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2017
ISBN: 978-83-7835-556-4 


Gdzie Jolka przegrywa, tam Zośka króluje. (s. 110)
Ponowne spotkanie z sześcioma przyjaciółkami stworzonymi przez Małgorzatę Falkowską to powieść pod przewrotnym tytułem Gorzej być (nie) może. I owa zakamuflowana w tytule przewrotność najbardziej ciekawi.
Skończył się rok 2015, zaczął się 2016. Zosia, Berka, Mari, Baśka, Jolka i Monia spotykają się na sylwestra i… zmieniają tradycję noworoczną. Ponoć zmiany są potrzebne, bo wprowadzają nowe możliwości. Do lamusa przeszedł temat zeszłorocznych postanowień, a rozpoczęła się era nominacji w śmiesznych kategoriach. Została stworzona nowa tradycja, w której…
będą mogli uczestniczyć i inni. Inni doczepieni przypadkowo przez życiowe okoliczności. (s. 15)
Tym razem narratorką i główną bohaterką jest Zośka, bogata dziedziczka, zajęta nicnierobieniem, która niczym się nie przejmuje. Zawsze się przedstawia jako „Zofia Majer z TYCH Majerów”. Ma próżne podejście do życia i nieco roszczeniowe. Codzienne problemy omijają tę egocentryczkę, dlatego jej bliscy postanawiają wyręczyć los i to zmienić. Baśka, jedna z jej przyjaciółek, a zarazem matka przyrodniej siostry bohaterki, wraz z partnerem, czyli jej ojcem, nagle wyjeżdżają na wakacje na Dominikanę, i to wraz z sąsiadami. Pod opieką Zośki zostaje jej przyrodnia siostra, 3-letnia Zuzanna.
Jedenaście dni na polu bitwy z dziką zwierzyną, po której nie wiadomo czego, można się spodziewać. Ciemne oczy skrywają w sobie demona, a kruczoczarne włosy są wspomnieniem najczarniejszych horrorów. Nawet gładka, porcelanowa twarz nie jest w stanie przekonać mnie, że w tym niewielkim człowieku jest coś dobrego. (s. 29)
A Zuza to żywe srebro, które wie, jak okręcić sobie dorosłych wokół palca, jak wyegzekwować spełnienie swych zachcianek, jakimi kartami zagrać, by postawić na swoim. Świetnie też wie, co i kiedy powiedzieć, a jej teksty wbijają w ziemię:
Mamusia mówi, że twoją głupotą nie można się zarazić, więc i zabić nią mnie nie zabijesz. (s. 23)