czwartek, 31 sierpnia 2017

Pszczoły i potłuczone szkło



Autor: Stuart B. MacBride
Tytuł: Ubezwłasnogłowieni
Tłumaczenie: Wojciech Białas
Wydawnictwo: Editio
Liczba stron: 400
Oprawa: miękka
Data wydania: 2017
ISBN: 978-83-283-2526-5



Są chodzącymi, okaleczonymi, wystrojonymi w pomarańczowe kombinezony znakami ostrzegawczymi, że przestępczość nie popłaca. (s. 74)
Tak w ogólnym zarysie wyglądają tytułowi bohaterowie powieści Ubezwłasnogłowieni szkockiego pisarza Stuarta B. MacBride’a. Lojalnie ostrzegam już na wstępie – będzie mroczno, krwawo, przerażająco, okrutnie, wstrząsająco. Trzeba mieć mocne nerwy…
Nie wolno, by cokolwiek łączyło niewolników po lobotomii z popełnionymi przez nich zbrodniami. Nie wolno zostawić niczego, co mogłoby ich czynić obiektem czyjegoś szacunku bądź uwielbienia. (s. 109)
Wszelkiej maści przestępcy przestają być zagrożeniem dla społeczeństwa, gdyż zostają chirurgicznie zresocjalizowani. Już nie będą sprawiać problemów dzięki lobotomii – połowa twarzy, usmażony mózg, pozbawienie płci itd. zamieniają je w niewolników, którzy są oddelegowani do wykonywania prac społecznych, głównie sprzątania. Ubezwłasnogłowieni nie mówią, nie czują, nie myślą, niczym się nie interesują, ale w pewien sposób istnieją i funkcjonują. Dawniej narzędzia przemocy i zniszczenia, obecnie „bryły ledwie przytomnego mięsa” z kodem kreskowym wytatuowanym na czole. Czy to wciąż ludzie? Wyglądają potwornie, więc może są potworami? Czy może twory? Nieodwracalne odczłowieczenie bez możliwości powrotu do normalności…
Sześć lat, od kiedy w ogóle była w stanie coś odczuwać. Głód. Miłość. Gniew. Przyjemność. Zemsta. Pożądanie. Ból. Siedem doskonałych słów. (s. 69)
Po sześciu latach jedna z najgroźniejszych seryjnych morderczyń, pałająca żądzą zemsty doktor Fiona Westfield, ubezwłasnogłowiona za naganną działalność, wraca do świata zwykłych ludzi. Ma wiele do zrobienia, ma czas na zemstę. Szuka mężczyzny w granatowym garniturze. Szuka tego, który…
Wypełnił jej świat potłuczonym szkłem, zamienił ją w okaleczone dziwadło. (s. 221)
William Hunter, wicedyrektor Organizacji w Aglomeracji Glasgow i Sekcji Centralnej, niespodziewanie musi zmierzyć się ze swoimi koszmarami sprzed 11 lat, z którymi do tej pory sobie nie poradził. W ostatniej chwili zamiast przemawiać na pogrzebie swojego agenta, musi poprowadzić akcję w Sherman House – kiedyś ekskluzywnego, obecnie zapuszczonego budynku z 60 tys. mieszkańców, którzy żyją ze stymulatorami wirtualnej rzeczywistości w ręku. A takich bloków wokół placu Potworności jest kilkanaście, to skondensowane siedlisko miejskie i tylko patrzeć, jak wybuchną kolejne zamieszki wirtualne. Will wraz z zespołem z Centrum Przeciwdziałania Zagrożeniom ma wspomóc lokalną policję w ustaleniu sprawcy potwornego morderstwa w Sherman House.
Raport sekcji zwłok Allana Browna brzmiał jak reportaż z rzeźni. (s. 223)

środa, 30 sierpnia 2017

Stop dręczycielom!



Autor: Elżbieta Zubrzycka
Tytuł: Słup soli. Jak powstrzymać szkolnych dręczycieli
Ilustracje: Anna Ładecka
Wydawnictwo: GWP
Seria: Bezpieczne dziecko
Liczba stron: 46
Oprawa
: miękka
Data wydania: 2015
ISBN: 978-83-60577-16-5


Guz znalazł sobie kolejną ofiarę. (s. 5)
Tą ofiarą jest nowy uczeń w szkole, od którego Guz, szkolny dręczyciel, zażądał pieniędzy, którego popychał i poszturchiwał. Widzieli to inni bohaterowie książeczki Elżbiety Zubrzyckiej Słup soli. Jak powstrzymać szkolnych dręczycieli, ale bali się zaprotestować z obawy przed zemstą.
Stałem jak słup soli. (s. 6)
Tak swoją reakcję na dręczenie nowego opisuje narrator, chłopiec, który też jest nowym uczniem w tej szkole i boi się, że będzie następny. Na podwórku wypatrzył go starszy brat i zabrał do domu. Tam przeprowadził z nim szczerą rozmowę na temat Guza i dręczenia. Uświadamia mu” 
Ty też jesteś w to uwikłany. Boisz się. Zacząłeś myśleć tak jak każdy dręczyciel by sobie życzył. (s. 12)
Jaka jest naturalna reakcja człowieka w takiej sytuacji? Obrona:
Ja? JA NIC NIE ZROBIŁEM – broniłem się, pewny swojej racji. (s. 10)
Starszy brat był kiedyś w podobnej sytuacji. Ma „doświadczenie”. Chce pomóc swemu młodszemu bratu i jego kolegom ze szkoły, chce zatrzymać dręczyciela.  Organizuje w sobotę spotkanie w domu. Od tego momentu tak naprawdę następuje analiza procesu dręczenia mniejszych i słabszych przez silniejszych.
Ludzie boją się przemocy i nie znajdują słów, by o tym mówić. Zamykają się w sobie i milczą. W ten sposób dają siłę dręczycielowi. Trzymają jego stronę, chociaż nie mają takiego zamiaru. (s. 19)

Wokół książek cz. 112



Wakacje powoli się kończą, przed nami ostatni wakacyjny weekend.
Trzeba się spakować, najlepiej tak:


I ruszyć w świat, choćby pociągiem:

wtorek, 29 sierpnia 2017

Droga Gniewomira

Autor: Piotr Skupnik
Tytuł: Ścieżka Gniewomira
Wydawnictwo: Psychoskok
Liczba stron: 210
Oprawa: miękka
Data wydania: 2017
ISBN: 978-83-8119-007-7

Niedźwiedzie kły i pazury chronią wojownika przed niebezpieczeństwem. (s. 75)

Zgadnijcie, jakiego wojownika, z jakich stron i przed jakim niebezpieczeństwem? Dodam tylko, że był to biały niedźwiedź… I coś było na rzeczy! Szczegóły poznacie z powieści Ścieżki Gniewomira autorstwa Piotra Skupnika.
Majowy poranek anno domini 1050. Nieopodal Gniezna mieszka w swej posiadłości stary, doświadczony wojownik. To Oli Egilsson, znany jako Gniewomir. To on za namową księdza Anzelma zaczyna spowiedź. Jednak nie jest to zwykła spowiedź w konfesjonale – to historia jego życia spisywana na kartach pergaminu przez księdza...
Opowiem wam o młodości spędzonej w Norwegii. (s. 8)
W małej chatce na skalnym klifie, nieopodal miejscowości Egilsgard znajdującej się na jednym z fiordów norweskich, prawdopodobnie w połowie maja 980 roku przyszedł na świat chłopiec. Był to syn wojownika i kowala, wikinga modlącego się do Thora i Odyna Egila Ralfssona oraz fińskiej niewolnicy Ally, skrycie wyznającej Białego Chrystusa. Oil wychowywał się w towarzystwie przyrodniej siostry Gurdun, która nie chciała mieszkać z rodzicami. Z jednej strony poznawał opowieści o Jezusie, z drugiej chętnie słuchał Gorma opowiadającego skandynawskie sagi. W wyniku nieprzewidzianych zdarzeń zainteresował się nim ojciec i wziął go pod swoje wojownicze skrzydła. Oil uczył się tego wszystkiego, co powinien umieć wojownik. Już jako nastolatek musiał się wykazać, gdyż los szybko wystawił go na próbę, bo życie w tamtych czasach nie było łatwe.
Widziałem, jak walczyłeś, gniewnie i skutecznie. Winieneś nazywać się Gniewomir. 
(s. 89)
Oil wierzy w Thora, Odyna i Jezusa, nosi krzyżyk i pogański amulet. W sytuacjach kryzysowych potrafi się modlić do wszystkich znanych mu bogów. Jednak to jego cechy charakteru i umiejętności od początku kształtowały go na prawdziwego wojownika – mądrość i rozwaga, pomysłowość i spryt, odwaga i waleczność, otwarty umysł i dojrzałość, umiejętność dokonywania wyborów oraz szybkiej nauki języków obcych. Zapracował też na pewien przydomek…
W Norwegii Olaf Tryggvason krzewił chrześcijaństwo. Bywało, iż czynił to pokojowo. Gdy jednak napotkał zdecydowany opór, to nie wahał się użyć ognia i miecza. (s. 58)

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Szeptuchowanie Gosławy



Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Tytuł: Żerca
Wydawnictwo: WAB
Seria: Kwiat paproci
Tom: 3
Liczba stron: 496
Oprawa: miękka
Data wydania: 2017
ISBN: 978-83-280-4463-0


Coraz bardziej podobało mi się to szeptuchowanie. (s. 338)
Kolejny tom serii Kwiat paproci Katarzyny Bereniki Miszczuk Żerca przeczytałam migiem. Ciekawiło mnie, co się stało z Gosławą po Nocy Kupały i innymi bohaterami.
Kapłan jest potrzebny każdej społeczności. (s. 52)
W wyniku splotu różnych okoliczności do Bielin przybył nowy Żerca prosto z Krakowa – Witosław Witka. Jest on zbyt praktyczny i pragmatyczny, nieco dziwny jak na żercę oraz na Bieliny i okolice, gdzie bogowie i ich słudzy mają się dobrze, są żywi. Zdaniem Witka istoty nadprzyrodzone nie istnieją – nie ma południc, tylko jest udar cieplny. Ale bogowie istnieją i kształtują życie ludzi, lecz potworów nie tworzą. Z kolei demony są przesądami… W dodatku Witek nie wierzy w większość metod szeptuch. Jednak żerca we wsi musiał być, bo to on odpowiadał za organizację wszystkich świąt, za śluby i pogrzeby i wiele innych rzeczy.
Twoje przeznaczenie jest zapisane w tobie i nawet bogowie nie mogą go zmienić. Musisz podążać swoją ścieżką, nie zważając na nikogo. Musisz być silna. (s. 387)
Gosława przeżyła Noc Kupały i zaciągnęła u Swarożyca dług. Jej kłopoty się nie skończyły, a na nowo zaczęły. Po tym, co się wydarzyło w Nocy Kupały, Gosia stała się trochę niepopularna wśród istot nadprzyrodzonych, nie ma zbyt dobrego PR. W dodatku jakiś tajemniczy myśliwy poluje na owe istoty, a żądne zemsty demony obarczają winą młodą szeptuchę.
Pierwotna kobieca magia, jest w tobie bardzo silna. (s. 315)
Dużo się zmieniło w życiu Gosławy, odkąd przybyła do Bielin. Mieszkańcy ją szanują i traktują jak swoją, przykłada się do nauki, już nie boi się tak przyrody. Chce się cieszyć rytuałami, a nie chorobami, które mogłaby na nich złapać. Jednak dalej pyskuje silniejszym od siebie, w pewnych sprawach jest ignorantką, a nawet czasem nie grzeszy inteligencją. Jej dola kroczy krętą drogą, a ona sama pakuje się w wielkie kłopoty pod nieobecność Baby Jagi, która wyjechała na pielgrzymkę na Ślężę. Bogowie wobec Gosi mają inne plany…
Cały czas się uczysz. Kiedyś będziesz bardzo uzdolnioną widzącą – oznajmił. – Twój talent jest gwałtowny i nieokiełznany jak moje płomienie. Ciężko nad nimi zapanować. (s. 154)

niedziela, 27 sierpnia 2017

Ardeny - siła i piekno - fotorelacja

Witajcie! Dziś ostatnia odsłona pokazów koni w Stadzie Ogierów w Kętrzynie. I dziś dużo o samych ardenach. Trzeba Wam wiedzieć, iż koń ardeński, czyli arden to zimnokrwisty koń pociągowy, wyhodowany w Ardenach, maści kasztanowatej, gniadej lub dereszowatej.
W moich fotorelacjach z pokazów koni widzieliście ardeny w różnych odsłonach. Dzisiejsza powinna w Was wzbudzić najwięcej emocji, gdyż będzie to tzw. poręcz. Polega ona na złączeniu w rzędzie kilkunastu ogierów zimnokrwistych.
Łączenie koni poręczą zgodnie z umaszczeniem:

 
Po prawej ciemna, po lewej jasne, a tak to razem wyglądało na padoku, czyli pierwsze okrążenie małych poręczy zgodnie z umaszczeniem ardenów:


sobota, 26 sierpnia 2017

Wyścigi konne - fotorelacja

Na pokazie koni w Stadzie Ogierów w Kętrzynie nie zabrakło atrakcji dla chętnych. Niektóre dzieciaki miały szczęście i załapały się na przejazd bryczką. Innym udało się rzucać podkową i wygrać.


Trzy bardzo młode amazonki na kucach wzięły udział w wyścigu:


piątek, 25 sierpnia 2017

Booki z audio



Co to będzie, kiedy czytanie zamienię na słuchanie? Zaczytana zamieni się w zasłuchaną? Zawali się mój mały świat biblioteczny!
Niedawno otrzymałam od StoryBox.pl 7 audiobooków do recenzji na portal internetowy „Życie i pasje”. Jest to 7 części Kronik Archeo Agnieszki Stelmaszyk. 


No i mam problem, wielki problem. Bo jestem typowym wzrokowcem, który zaznacza cytaty (z e-bookami mam problem), coś sobie notuje na temat lektury. Trudno mi się skupić tylko na słuchaniu. Macie dla mnie jakieś rady, jak nauczyć się słuchać audiobooki? Jak to było w Waszym przypadku?

czwartek, 24 sierpnia 2017

Bezcenny kwiat paproci



Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Tytuł: Noc Kupały
Wydawnictwo: WAB
Seria: Kwiat paproci
Tom: 2
Liczba stron: 416
Oprawa: miękka
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-280-3687-1


Pamiętaj, w każdej legendzie jest ziarno prawdy. Kwiat istnieje naprawdę, czyż nie? 
(s. 312)
Jak się dorwałam, to przepadłam! Do jakiej książki się dorwałam? Do drugiego tomu serii Kwiat paproci, czyli Nocy Kupały Katarzyny Bereniki Miszczuk. Gosława, Mieszko, Jarogniewa, Mszczuj i wszelkie istoty nadprzyrodzone na czele z bóstwami. Działo się, oj działo!
Jeszcze kilka miesięcy temu życie było zwyczajne. Największym moim problemem był krok w dorosłość, pierwsza praca, brak miłości… A teraz? (s. 373)
Coraz bliżej do obchodów Nocy Kupały. Gosława musi się do niej przygotować, gdyż będzie odgrywała w tych obrzędach ważną rolę. W nocy ma zakwitnąć kwiat paproci, a tylko widząca go widzi i może zerwać. Jednak ten magiczny kwiat chce mieć dla siebie na własność wiele osób i nieosób. Bogowie też chcą go mieć i „przekonują” do siebie młodą adeptkę szeptuchy na różne sposoby, łącznie z wykorzystaniem wszelkich swych demoniczno-upiornych sług. Gosia ma dylemat. Poważny dylemat, komu dać kwiat, o ile już go będzie miała. Do tego czasu musi przeżyć, a nie jest to łatwe. W dodatku ma żywe sny, wizje z Dobrawą i Ote, żonami Mieszka[1]. Bardziej niż istot nadprzyrodzonych i wizji Gosława obawia się kleszczy, zarazków, bakterii…
Za jakiś miesiąc dwa antagonistyczne bóstwa będą usiłowały cię zabić, a ty martwisz się, czy za ileś tam lat umrzesz na raka? (s. 51)
Gosława jest bowiem praktyczna do bólu, odzywa się w niej lekarz we wszystkich momentach, co czasem budzi gniew lub wesołość Baby Jagi i Mieszka. Chęć niesienia pomocy łączy się z naiwnością i niefrasobliwością, nawet własna głupota ją wciąż zaskakuje. Ponadto Gosia ciągle ładuje się w idiotyczne kłopoty, np. porywa ją banda napalonych ekowariatów. Wprawdzie znajomość z Mieszkiem rozwija się „ludzko i zwyczajnie”, choć nie brak zazdrości i rywalki, lecz ona uważa się za osobę najwyraźniej opóźnioną w rozwoju emocjonalnym. Wydaje się sobie przeterminowana w odniesieniu do średniowiecznych norm, gdyż w tym wieku powinna mieć męża i gromadkę dzieci. Bogini Mokosz ciągle ją przez to „nawiedza”.
Z szeptuchą trzeba uważać, lubi bawić się truciznami. (s. 161)

wtorek, 22 sierpnia 2017

Nowości wydawnictwa Psychoskok na IX i X



Na wrzesień i październik wydawnictwo Psychoskok przygotowało kolejne nowości. Zachęcam do zapoznania się z powakacyjną ofertą wydawniczą:





Miłość do trzech zuckerbrinówWiktor Pielewin  
DATA PREMIERY 20.10.2017
Wiktor Pielewin kolejny raz do głębi porusza pokolenie konsumentów i wywraca ich świat na nice. Autor nie obawia się dotykania najbardziej bolesnych zjawisk naszego życia – niewolnictwa informacyjnego, różnego rodzaju uzależnień. Topowy, trendowy, uznany i podziwiany, przekorny fantasta, satyryk i wizjoner na tle szalenie popularnej gry komputerowej „Angry Birds” dynamicznie ukazuje społeczeństwo internetu, konsumeryzmu, seksu i… terroryzmu. Główny bohater powieści szamocze się w sztywnych ramach społeczeństwa, z których chciałby się wydostać, lecz zastane warunki tak naprawdę go satysfakcjonują, dzięki czemu staje się postronnym obserwatorem. Dynamiczne rozważania przeplatane są mało radosnymi wnioskami, które tworzą dobry grunt dla uświadomienia sobie roli rosyjskiego konsumenta w życiu swego kraju. Co więc takiego niezwykłego proponuje Autor jako panaceum na choroby i bolączki naszego dystopijnego świata? Spojrzeć co rano w lustro. Powtarzać: „Nie kłam, nie oszukuj, nie zabijaj”. Tylko tyle.

PułapkaJolanta Maria Kaleta  
DATA PREMIERY 5.10.2017
„Pułapka” Jolanty Marii Kalety to powieść przygodowa z elementami grozy. W tytułową pułapkę zamienia się stara gajówka stojąca na Mokrej Przełęczy w Górach Izerskich, zamykając w swym ponurym wnętrzu braci Czarnowskich wraz z żonami, którzy przyjechali w to miejsce w poszukiwaniu mitycznej „szczeliny jeleniogórskiej”, skrywającej ponoć bajeczne skarby ukryte przez Niemców pod koniec wojny. O schowku dowiaduje się także Justus Schwarz, obywatel RFN, który wraz ze swoim polskim wspólnikiem docierają w Góry Izerskie i ruszają na poszukiwania. Na izerski trop „szczeliny” wpada także Jacek Sulima, dziennikarz miesięcznika „Tropiciel” zajmującego się rozwiązywaniem tajemnic i zagadek Dolnego Śląska. Katastrofalne opady śniegu, syberyjski mróz oraz nietypowi mieszkańcy Gór Izerskich utrudnią bohaterom powieści dotarcie do prawdy, a niektórzy za swoją chciwość słono zapłacą.

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Trupy wychodzą z piwnicy



Autor: Marta Matyszczak
Tytuł: Tajemnicza śmierć Marianny Biel
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Seria: Kryminał pod psem
Tom: 1
Liczba stron: 296
Oprawa: miękka
Data wydania: 2017
ISBN: 978-83-271-5604-4


Kiedy kryminał schodzi na psy, to… będzie to jeden z tomów serii pt. Kryminał pod psem autorstwa Marty Matyszczak! Tym razem pierwszy – Tajemnicza śmierć Marianny Biel.
Ta kamienica to istny Mordor. (s. 195)
Do familioka na ulicy 11 Listopada w Chorzowie wprowadza się były policjant Szymon Solański, a wraz z nim pies z nieparzystą ilością łap. To Gucio, stary kundel przygarnięty ze schroniska. To oni wraz z Różą Kwiatkowską, koleżanką Szymona ze szkoły i dziennikarką „Chorzowskich Nowin” znajdują zwłoki starszej pani w piwnicy. Policja szybko dochodzi do wniosku, że Marianna Biel zginęła w wypadku. Solański ma inne zdanie na ten temat. Gucio także. Zaczynają prywatne dochodzenie.
My som tu wszyscy jedno familia. (s. 63)
Familiok ów zamieszkują: bliźniacy Gerlachowie, rodzina Polaczków, Brygida Buchtowa, Róża Kwiatkowska, Marianna Biel i od niedawna Szymon Solański. W sumie to Marianna Biel już nie mieszka, bo nie żyje. Sąsiedzi nie zauważyli zniknięcia starszej, samotnej pani. Ale na swój sposób interesują się życiem sąsiadów zza ściany, a nawet w nie ingerują. Ich relacje między sobą są różne, bo każdy ma swoje tajemnice i kłopoty.
Zafiksował się totalnie na sprawie niewyjaśnionej śmierci Marianny Biel. (s. 198)
Solański prowadzi śledztwo w sprawie śmierci niedoszłej sąsiadki. Sam siebie przekonuje, że policja się myli. Ma zamiar udowodnić podkomisarzowi Matusiakowi, że to morderstwo, a nie nieszczęśliwy wypadek. Ale odrzuca wszystkie zlecenia napływające do jego agencji detektywistycznej „Solan”, przegania klientkę, a jego konto pustoszeje. Standard życia duetu detektywów się pogarsza.
Musiałem wziąć sprawy w swoje łapy. (s. 124)

niedziela, 20 sierpnia 2017

Zatańczmy kadryla - fotorelacja



Witajcie! Dziś kolejna odsłona pokazów koni w Stadzie Ogierów w Kętrzynie. Tym razem zatańczymy kadryla, a raczej popatrzymy na popisy koni rasy arden i ich pięknych pań. Najpierw w bryczkach, a potem w siodle.
Wspomnę wpierw, że kadryl to salonowy taniec figurowy, powstały z francuskiego kontredansa, tańczony przez dwie lub cztery pary ustawione w kwadracie. Był popularny w XIX wieku.
Do Kętrzyna przyjechały panie z Nowych Jankowic wraz ze swoimi końmi. Nic dziwnego, że gdy publiczność zobaczyła wjeżdżające bryczki ciągnięte przez wielkie, zimnokrwiste konie, a w nich kobiety w stylowych strojach, to zerwała się burza oklasków.
Wjazd na padok:


Przywitanie gości w czasie rundy wokół padoku, a w tle najdłuższa stajnia w Europie:


piątek, 18 sierpnia 2017

Ostatnia wspinaczka



Autor: Damien Boyd
Tytuł: W linii prostej
Tłumaczenie: Krzysztof Krzyżanowski  
Wydawnictwo: Editio
Seria: Kryminalna seria o komisarzu Dixonie
Tom: 1
Liczba stron: 192
Oprawa: miękka
Data wydania: 2017
ISBN: 978-83-283-2580-7

Sprawie powinien się przyjrzeć ktoś, kto zna specyfikę wspinania. (s. 16)
Góry podziwiam od dołu, chociaż zdobywam różne szczyty, lecz nie górskie. Jednak są zapaleńcy wspinaczek górskich i o nich dziś kilka słów w wersji kryminalnej. Będzie intrygująco, a gwarantuje to angielski pisarz Damien Boyd, autor kryminału W linii prostej, pierwszego tomu serii Kryminalna seria o komisarzu Dixonie.
Nie chcemy, żeby bez stosownego dochodzenia uznano to za wypadek. (s. 16)
Nick Dixon przeniósł się z Metropolitan Police w Londynie i podjął pracę w Avon and Somerset Constabulary. W niedzielę otrzymuje wiadomość od posterunkowego. W piątek wieczorem w wypadku wspinaczkowym w wąwozie Cheddar w okolicach szczytu High Rock zginął Jake Fayter, jego dawny partner wspinaczkowy. Mężczyzna odpadł od skały i spadł z wysokości kilkudziesięciu metrów i zginął na miejscu. Komisarz obiecał rodzicom kolegi, że przyjrzy się sprawie.
Moje działania będą musiały pozostać nieoficjalne. Trzeba też pamiętać o tym, że jestem tu stosunkowo nowy, a to też w niczym nie pomaga. (s. 18)
Sprawa od początku jest intrygująca, bowiem Jake od lat uprawiał wspinaczkę górską, był świetny w tym, co robił, prowadził bloga. Często ryzykował własne życie w czasie wspinaczki, by uratować swego partnera. Należał do tych, którzy przesuwają własne granice. Szczegółowo planował każdy swój krok i rozpracowywał każdą trasę. Jake od dwóch lat pracował nad projektem – korzystając z lin, asekurował się w czasie pracy nad poszczególnymi ruchami na czymś, co „miało stać się nową drogą”.
Twierdzę po prostu, że nie wiem, co się wydarzyło, i jestem winien Jake’owi wyjaśnienie całej sytuacji. (s. 41)

czwartek, 17 sierpnia 2017

Na praktykach u szeptuchy



Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Tytuł: Szeptucha
Wydawnictwo: WAB
Seria: Kwiat paproci
Tom: 1
Liczba stron: 416
Oprawa: miękka
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-280-2662-9 


Widząca rodzi się dokładnie na dwadzieścia cztery lata przed pojawieniem się kwiatu, by mogła odnaleźć go wtedy, gdy sama będzie w kwiecie wieku. Tak mówi legenda. (s. 193)
Jak się dorwałam, to przepadłam! Dosłownie! Nie mogłam się oderwać od Szeptuchy Katarzyny Bereniki Miszczuk. Co takiego jest w tej książce? Odpowiem Wam jednym słowem – magia!
Na wewnętrznych okładkach mało czytelnym pismem zostały zamieszczone dwa przepisy szeptuchy – na bolaki i na parchy oraz krosty wszelkie. Składniki i przepis wydają się prawdziwe i człek jest gotów je przygotować, na szczęście nieco ironiczny komentarz powstrzymuje go przed tym. Jeszcze na początku autorka zwraca się do czytelnika z pytaniem, czy zastanawiał się, co by było, gdyby Mieszko nie przyjął chrztu. Ano ja się zastanawiałam przy okazji lektury Janiny Lesiak Dobrawa pisze CV.
W co ja się wplątałam? Przecież to niemożliwe! Bogowie, demony, czary, wizje. Co to ma być?! Przecież ja nawet nie wierzę w te ziołowe specyfiki od szeptuchy, którymi z upodobaniem naciera się moja mama. A co dopiero mówić o bogach! (s. 183)
Wiara w słowiańskich bogów i obrzędy są wciąż żywe, bowiem Mieszko I nie przyjął chrztu. Polską w XXI wieku rządzą Piastowie, na tronie zasiada Mieszko XII. Jedną z jego poddanych jest Gosława Brzóska, która właśnie skończyła medycynę. Teraz musi jechać do wsi Bieliny w Góry Świętokrzyskie, aby odbyć obowiązkowe roczne praktyki u… szeptuchy, wiejskiej znachorki. Problem polega na tym, że Gosia to nowoczesna, młoda kobieta, singielka, typowy mieszczuch. Wprawdzie ma budzik z głosem piejącego koguta, ale to nie znaczy, że kocha wieś i przyrodę. W dodatku panicznie boi się wszelkich zarazków i kleszczy. Bogowie dla niej nie istnieją. W życiu kieruje się wiedzą i zdrowym rozsądkiem, nie wierzy w zabobony, mikstury szeptuchy i różne takie. 
Tutaj ludzie wierzą w takie rzeczy. Rozumiem, że w dużym, nowoczesnym mieście folklor i przesądy zanikają. Jednak tutaj są wciąż żywe. (s. 48)
Gosia dociera do Kielc, a następnego dnia do Bielan. Oj, ciekawa to była wyprawa, a wręcz przeprawa. Ale za to jakiego mężczyznę spotkała po drodze! A i jakie głupoty mu gadała! Niezły ubaw miał Mieszko, praktykant u miejscowego żercy (kapłan, wróż). W ogóle Gosia to sceptyczna realistka, pragmatyczna hipochondryczka, trochę niefrasobliwa wpada w sidła przygody. Przyrody też. Jest inwigilowana przez sługi bogów, bowiem dostała bonus od losu, ale o nim dowie się później.
Nie wystarczy być dobrą szeptuchą. W tych stronach trzeba jeszcze odpowiednio wyglądać. (s. 46)