piątek, 9 października 2015

Obejść się smakiem



Autor: Krystyna Wasilkowska-Frelichowska
Tytuł: Zapach świeżych malin. Historie ze smakiem
Wydawnictwo: PWN
Liczba stron: 256
Oprawa: miękka
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-01-16896-4

Między Włocławkiem a Toruniem nad Wisłą od setek lat znajduje się miasto Nieszawa. Tu mieszkali przedstawiciele różnych nacji, kultur, religii: Polacy, Żydzi, Niemcy, Rosjanie, kilku Holendrów. Krystyna Wasilkowska-Frelichowska poznała wspaniałych ludzi związanych z tym miastem. Oni byli inspiracją do napisania książki Zapach świeżych malin. Historie ze smakiem.  


Autorka zajrzała do kuchni nieszawskich gospodyń z wielokulturowej społeczności, wysłuchała opowieści o przedwojennej przeszłości i je zapisała, zgromadziła czarno-białe fotografie oraz przepisy kuchni polskiej, kresowej, niemieckiej, koszernej. Wszystko to misternie splotła w barwne, pachnące i smakowite opowieści, oddając tym samym hołd dla zwykłych niezwykłych nieszawian, ale przede wszystkim dla nieszawskich gospodyń, które wykazywały się zaradnością i pomysłowością na przygotowanie wykwintnych potraw z niewyszukanych składników.



Książka przenosi czytelnika w przeszłość dawnych mieszkańców Nieszawy. Przeszłość, która dziś jest znana tylko z rodzinnych przekazów i ze starych fotografii. Odwołuje się do pamięci sensualnej (rzeczywistość zapamiętywana jest za pomocą zmysłów). W tej książce smak i zapach uruchamiają cała sekwencję skojarzeń – wspomnienia, strzępki rozmów, pożółkłe fotografie, zapamiętane gesty, nieistniejący świat nieszawskiej rzeczywistości przedwojennej i powojennej. 12 rozdziałów to zbiór 12 smakowitych opowieści, doprawionych odrobiną humoru i szczyptą nostalgii, dla których zawsze punktem wyjścia była Nieszawa.


Zauroczyła mnie ta książka i nie wiem, pod jakim kątem najbardziej. Wspomnienia ludzi odkrywają świat sprzed lat, codzienne życie nieszawian. Czarno-białe zdjęcia przenoszą w czasie o kilkadziesiąt lat i ukazują spokojne miasteczko i szczęśliwych mieszkańców. Przepisy kulinarne wzmagają apetyt, dlatego nie radzę czytać książki na głodniaka, choć nawet będąc sytym można się na coś smakowitego skusić. 


W okresie ogromnej biedy rarytasem był świeżo upieczony chleb polany tłuszczem ze stopionej słoninki. Dużo w tej książce różnych przepisów kulinarnych. Z co smaczniejszych rarytasów dziwnie brzmiących można znaleźć przepisy na potrawy takie jak: gęsi pipek, czulent, cymes, mamałyga, grochowe paluchy, amoniaczki, puch czekoladowy z sokiem malinowym, ryba faszerowana pani Lusi, chleb-zawsze-się-uda – na zakwasie, flaki po nieszawsku, studzina, pulpety z łoju, wodzianka, zacierkowa skubanka, żelazne kluski, parzybroda. 


Do tego dochodzą różne ciekawostki związane z tradycjami różnych kultur (związane z chrzcinami, weselem czy pogrzebem) oraz te ukazane na zdjęciach. Fotografie zamieszczone w książce ukazują nie tylko miasto i jego mieszkańców, ale obrazują codzienne życie sprzed ponad 100 lat. Mnie zauroczyły „Rady przy zakupnie. O mięsie”. We wspomnieniach nieszawian można odnaleźć dobre rady, choćby jak zamrozić koperek czy jak zneutralizować zapach ryby, a nawet się go pozbyć, i to na 4 sposoby! 



Autorka w bardzo naturalny i barwny sposób przedstawiła nieistniejący już świat nadwiślańskiego miasteczka – historię rodzin nieszawskich, ich gościnność, codzienne życie w trudnych czasach, okrasiła to zdjęciami i przepisami kulinarnymi i całość podała czytelnikowi do rąk jako wykwintne danie. 


Ciepła, rodzinna i klimatyczna opowieść wywołująca wspomnienia o smakach i zapachach z dzieciństwa.Smacznego!

Książka przeczytana w ramach wyzwań:

10 komentarzy:

  1. Bardzo przyjemna i smaczna książka, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazwyczaj nie czytuje takich ''sentymentalnych'' książek, gdyż wolę te osadzone we współczesności. Niemniej jednak postaram się mieć na uwadze powyższą pozycję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z bogactwa przepisów kulinarnych można korzystać współcześnie.

      Usuń
  3. Widać, że jest to publikacja z pomysłem. Nugaty z owocami? Puch czekoladowy z sokiem malinowym? Czyż nie brzmi to smacznie i zachęcająco? Nie małego uroku dodają też faktyczne czarno-białe zdjęcia, dzięki którym obraz mieszkańców staje się tak bliski, realny... Bardzo mnie zainteresowałaś tą niecodzienną książką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, dużo smakowitości w tej książce. A najdziwniej dla mnie brzmiał gęsi pipek :)

      Usuń
  4. Lubię takie sentymentalne podróże w przeszłość. Zainteresowałaś mnie tym tytułem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Klimat dawnych lat. Chociaż mi raczej nieznany, chętnie bym go odkryła. Bardzo chciałabym przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pora poznać klimat dawnych lat, choćby z kart tej książki. Poszukaj w bibliotece.

      Usuń

Gościu, atramentowy ślad zostaw po sobie,
A na każdy komentarz odpowiem wnet Tobie.