piątek, 8 września 2017

Pierwsze ucho w ucho z audiobookiem



Dziś nie będzie recenzji audiobooka, będzie natomiast relacja z jego słuchania. Znaczy się z premiery słuchania mego pierwszego w życiu audiobooka. Powiem krótko – działo się!
Książka w ręku to dla mnie podstawa, kocham szelest kartek, zapach farby drukarskiej, kształt liter. Jestem typowym wzrokowcem, który namiętnie w książkach zaznacza cytaty zakładkami indeksującymi i które czasem czytam po dwakroć, po trzykroć. Lecz życie płata figle i „zmusza” do zmian. Zmusiło i mnie, a wszystko przez 7 audiobooków z serii Kroniki Archeo, które dostałam do recenzji do „Życia i pasji”. Oj, długo się zbierałam, odwlekałam to, co nieuniknione. Tydzień szukałam starej MP3. Nie pytajcie, gdzie była… Pod przysłowiową latarnią! Znalazłam, zgrałam 4 audiobooki i zaczęła się rewolucja w moim czytaniu książek. Wystartowałam w niedzielę, a że nie lubię siedzieć bezczynnie i marnować czasu, to wzięłam się za przygotowywanie obiadu.
Słuchawki w uszach. MP3 w kieszeni. Obieram ziemniaki. Miło sobie słucham – raz jestem w Egipcie, raz w Polsce, a następnie w Anglii. I nagle bach – super cytat! 5 słów, 2 zdania: „Klejnot Nefertiti. Legenda jest prawdą”. Niby niewiele, a tak wiele. No i co robię? 

W pierwszej chwili szok, bo nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Na szczęście głos lektora dociera do bębenków uszu mych, a po chwili do mózgu. Rzucam nóż i ziemniaka do zlewu, płuczę ręce i byle jak je wycieram. Lecę do pokoju. Mijam kuchenkę z prawej, framugę z lewej, biorę zakręt 1800 i wpadam do siebie. Rozbiegany wzrok pada na biurko i szuka czystej kartki. Mam. Piszę. Robię plamę na kartce, bo niedokładnie wytarłam prawicę. Cytat jest na kartce. Uff… udało się!!! A całą „drogę” z kuchni do pokoju mózg powtarzał cytat, a uszy słuchały dalej. Do kuchni wracałam skupiona na słuchaniu i spokojniejsza, bo kartka i długopis powędrowały ze mną. Obiad zrobiony i zjedzony, lecz kartka do notatek była od tej pory zawsze na wierzchu. Czasem robiłam przerwy, by zanotować to i owo. Kolację zjadłam w Egipcie.
We wtorek poszłam z audiobookiem na wieś. W markecie kupiłam gazetę bez stopowania akcji. Następna była biblioteka. Przed wejściem do budynku zaczęłam na ślepo coś wciskać w MP3, bo mnie słonko „oświeciło”. Po wyjściu włączyłam audiobook i ruszyłam do dom. Wieś duża, ale koło południa na głównych dwóch ulicach ruch jak na Marszałkowskiej! Warkot samochodu dało się przetrzymać, był znośny dla zasłuchanych uszu. Ale tir… wymuszał mocne przyciśnięcie prawej dłoni do ucha, by choć jedno z nich coś słyszało. A że czas żniw, to i traktor jechał. Akurat trafił mi się taki wielki, jadący wolno i z daleka zagłuszający wszystko wokół. Co robię? Mocno zatykam uszy dłońmi i idę kilka metrów jak ta… no wiecie, normalna z „nie” z przodu.

Zaszłam do dom, a potem poszłam na cmentarz. Tam ruch mniejszy i jest ciszej. W pewnym momencie zorientowałam się, że ja już to słyszałam! Klikam, pstrykam w MP3 – XXII drugi rozdział. Szybko załapałam, nie ma co – po 1/3 rozdziału! Długiego rozdziału – tylko 30 minut i 35 sekund! O żesz orzeszek! Ależ byłam zła na siebie! I na wieś! Znaczy się ruch uliczny.
Czwartek – śniadanko w Egipcie z dreszczykiem emocji. Czasem kanapka nie docierała do ust, bo ręka zastygła w bezruchu. Potem szykowanie obiadu. Jak nie SMS, to telefon i pauza co i rusz była używana. W końcu zasiadłam do smacznego obiadu. Jem, rozkoszuję się drugim daniem i akcją rzecz jasna. I nagle koniec! Cisza w uszach! Aż dźwięczy! Ależ się wnerwiłam!  Ledwo zaczęłam jeść, a tu lektorzy skończyli pracę! No żesz to orzeszek! Resztę obiadu stety niestety zjadłam w Polsce, w samotności.


Tak to właśnie „przeczytałam” mój pierwszy w życiu audiobook. 
Gdybam, jak to będzie z kolejnymi...



9 komentarzy:

  1. Ja się nie mogę jakoś jednak przełamać. Uwielbiam zapach książek, móc je trzymać w ręce, piękne literki poskładane w słowa! Może kiedyś spróbuje, ale nie wydaje mi się, żeby spodobały mi się tak jak papierowe egzemplarze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki nic nie przebije, ale czasem można słuchać jej, robiąc inne ważne rzeczy - sprzątanie, gotowanie, jedzenie...

      Usuń
    2. A no z pewnością wygodne rozwiązanie :) Czytać przy niektórych czynnościach się nie da :)

      Usuń
  2. He he, ja nigdy nie przekonam się do audiobooków, bo jestem typowym wzrokowcem. Jak nie zobaczę tekstu na własne oczy, to nie ,,zajarzę'' w czym rzecz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie mów nigdy - potrafi się zemścić.

      Usuń
  3. Nie miałam jeszcze okazji. Zbierałam się, ale nic z tego nie wyszło. Chyba wolę czytać, a nie słuchać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się przekonałam, najlepiej zacząć od audiobooków, których książki się już przeczytało. Wczoraj rano zaczęłam słuchać drugi audiobook, a dziś mi zostało 5 rozdziałów.

      Usuń
  4. Fajnie to opisałaś... Na koniec pewnie dopadły cię watermarki, że Ci rozdział zjadło? Miałam to samo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Rozdziału nie zjadło, tylko ja coś pstrykaniem sprawiłam, że jak ponownie uruchomiłam MP3, to zaczęłam słuchać rozdziału od początku.

      Usuń

Gościu, atramentowy ślad zostaw po sobie,
A na każdy komentarz odpowiem wnet Tobie.