
Książka w
ręku to dla mnie podstawa, kocham szelest kartek, zapach farby drukarskiej,
kształt liter. Jestem typowym wzrokowcem, który namiętnie w książkach zaznacza
cytaty zakładkami indeksującymi i które czasem czytam po dwakroć, po trzykroć. Lecz
życie płata figle i „zmusza” do zmian. Zmusiło i mnie, a wszystko przez 7
audiobooków z serii Kroniki Archeo,
które dostałam do recenzji do „Życia i pasji”. Oj, długo się zbierałam,
odwlekałam to, co nieuniknione. Tydzień szukałam starej MP3. Nie pytajcie,
gdzie była… Pod przysłowiową latarnią! Znalazłam, zgrałam 4 audiobooki i
zaczęła się rewolucja w moim czytaniu książek. Wystartowałam w niedzielę, a że
nie lubię siedzieć bezczynnie i marnować czasu, to wzięłam się za przygotowywanie
obiadu.
Słuchawki w
uszach. MP3 w kieszeni. Obieram ziemniaki. Miło sobie słucham – raz jestem w
Egipcie, raz w Polsce, a następnie w Anglii. I nagle bach – super cytat! 5 słów,
2 zdania: „Klejnot Nefertiti. Legenda jest prawdą”. Niby niewiele, a tak wiele.
No i co robię?


Zaszłam do
dom, a potem poszłam na cmentarz. Tam ruch mniejszy i jest ciszej. W pewnym
momencie zorientowałam się, że ja już to słyszałam! Klikam, pstrykam w MP3 –
XXII drugi rozdział. Szybko załapałam, nie ma co – po 1/3 rozdziału! Długiego rozdziału
– tylko 30 minut i 35 sekund! O żesz orzeszek! Ależ byłam zła na siebie! I na
wieś! Znaczy się ruch uliczny.
Czwartek –
śniadanko w Egipcie z dreszczykiem emocji. Czasem kanapka nie docierała do ust,
bo ręka zastygła w bezruchu. Potem szykowanie obiadu. Jak nie SMS, to telefon i
pauza co i rusz była używana. W końcu zasiadłam do smacznego obiadu. Jem,
rozkoszuję się drugim daniem i akcją rzecz jasna. I nagle koniec! Cisza w
uszach! Aż dźwięczy! Ależ się wnerwiłam! Ledwo zaczęłam jeść, a tu lektorzy skończyli
pracę! No żesz to orzeszek! Resztę obiadu stety niestety zjadłam w Polsce, w
samotności.
Tak to
właśnie „przeczytałam” mój pierwszy w życiu audiobook.
Gdybam, jak to będzie z kolejnymi...
Ja się nie mogę jakoś jednak przełamać. Uwielbiam zapach książek, móc je trzymać w ręce, piękne literki poskładane w słowa! Może kiedyś spróbuje, ale nie wydaje mi się, żeby spodobały mi się tak jak papierowe egzemplarze!
OdpowiedzUsuńKsiążki nic nie przebije, ale czasem można słuchać jej, robiąc inne ważne rzeczy - sprzątanie, gotowanie, jedzenie...
UsuńA no z pewnością wygodne rozwiązanie :) Czytać przy niektórych czynnościach się nie da :)
UsuńHe he, ja nigdy nie przekonam się do audiobooków, bo jestem typowym wzrokowcem. Jak nie zobaczę tekstu na własne oczy, to nie ,,zajarzę'' w czym rzecz ;)
OdpowiedzUsuńNigdy nie mów nigdy - potrafi się zemścić.
UsuńNie miałam jeszcze okazji. Zbierałam się, ale nic z tego nie wyszło. Chyba wolę czytać, a nie słuchać :)
OdpowiedzUsuńJak się przekonałam, najlepiej zacząć od audiobooków, których książki się już przeczytało. Wczoraj rano zaczęłam słuchać drugi audiobook, a dziś mi zostało 5 rozdziałów.
UsuńFajnie to opisałaś... Na koniec pewnie dopadły cię watermarki, że Ci rozdział zjadło? Miałam to samo.
OdpowiedzUsuńDzięki! Rozdziału nie zjadło, tylko ja coś pstrykaniem sprawiłam, że jak ponownie uruchomiłam MP3, to zaczęłam słuchać rozdziału od początku.
Usuń