środa, 29 października 2014

Miłość po grecku



Autor: Lucy Monroe, Rebecca Winters, Julia James
Tytuł: Małżeństwo po grecku
Tłumaczenie: S. Różycka, M. Borkowska, J. Zawadzka
Wydawnictwo: Mira
Liczba stron: 464
Oprawa: miękka
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-238-9292-2 


Grecki magnat
Savannah przyjeżdża do Grecji, żeby poprawić stosunki z rodziną zmarłego męża. Jednak przystojny i bogaty Leiandros Kiriakis wydaje się nieprzejednany i zamierza ukarać ją za wydarzenia z przeszłości. Jednocześnie ofiarowuje jej gościnę w swoim domu, a następnie stawia zaskakujące ultimatum...

Miesiąc w Grecji
Podczas pobytu w Grecji Dominique poznaje atrakcyjnego greckiego biznesmena Andreasa. Ich romans kończy się ślubem, jednak od początku nad tym małżeństwem wiszą ciemne chmury. Pewna kobieta kocha skrycie Andreasa i posunie się do każdej podłości, by odbić go Dominique. Jej intrygi przynoszą skutek, drogi świeżo poślubionych małżonków szybko się rozchodzą. Jednak żadne z nich nie chce podpisać papierów rozwodowych...
       
Narzeczona dla Greka
Andrea Fraser mieszka wraz z matką w Londynie. Nigdy nie poznała swego ojca, ponieważ zginął w wypadku przed jej urodzeniem. Był synem greckiego milionera, który kategorycznie odmówił uznania wnuczki. Pewnego dnia Andrea otrzymuje od nieznanego dziadka list, pilnie wzywający ją do Aten. Okazuje się, że kapryśny milioner nieoczekiwanie postanowił wybrać dla niej męża...

W jesienne chłody sięgnęłam po ciepłą książkę. Ciepłą, bowiem akcja rozgrywa się w Grecji. Przy okazji przypomniały mi się moje wakacje sprzed kilku lat w tym kraju. A było to możliwe za sprawą 3 krótkich powieści autorstwa Lucy Monroe, Rebecki Winters, Julii James zamkniętych w jednej książce Małżeństwo po grecku.
Te 3 mini powieści łączy pewien schematyzm. Ona ładna, zgrabna, młoda kobieta z normalnej rodziny.  On bogaty, przystojny, wysoki Grek, który kieruje się honorem i ślepo komuś wierzy, nie dopuszcza do siebie innych myśli. I ta trzecia osoba, mężczyzna lub kobieta, która manipuluje ludźmi i prawdą.

I tu muszę się zatrzymać. Nie wiem, gdzie autorki widziały w Grecji wysokich Greków, ale ja podczas 2-tygodniowych wakacji w tym kraju widziałam 2-3 wysokich mężczyzn! Wysokich, czyli od 190 cm. Większość to byli kurduple (przepraszam za to kreślenie, ale taka była prawda, czyli 160-170 cm), u których mój wzrost wywoływał podziw. Jeden portier z hotelu to się nawet ze mną mierzył, a miał ledwo 182 cm.
Każda z tych powieści była też inna. Najbardziej podobała mi się pierwsza Grecki magnat. Zaczynała się ona od słów: „Wredna suka”, a ja już wiedziałam, że będzie iskrzyć między bohaterami. Autorka świetnie nakreśliła głównych bohaterów Savannach i Leiandrosa. Ich ognisty temperament, twardy charakter, upartość i walczenie o swoje racje spowodowało, że bohaterowie i  czytelnik przeżywają wiele skrajnych emocji – miłość, pożądanie, nieufność, zemstę, kłamstwa, obelgi, nienawiść, zazdrość, a nawet przemoc w rodzinie i strach przed mężczyznami. Oburza fakt, że małżeństwo można zawrzeć dla wyrównania rachunków w ramach inaczej pojmowanej "sprawiedliwości". Tylko nie każdy mężczyzna wie, iż miarą prawdziwego mężczyzny jest to, jak traktuje rodzinę, a nie to, ilu ma synów[1].
Druga powieść Miesiąc w Grecji dotyczy walki o przetrwanie małżeństwa po rocznej separacji z winy kobiety, która uciekła od męża i żądała rozwodu. To najsłabsza powieść, emocje były, ale znacznie słabiej uchwycone i przekazane słowami. Lepiej by było, gdyby autorka Rebecca Winters skupiła się na poznaniu Dominique i Andreasa oraz narodzeniu się ich miłości. Dlaczego? Młodziutka i chudziutka Dominique była po mastektomii i chemioterapii, brała udział w biegu, w czasie którego najechała na nią ciężarówka. Andreas zabrał ją do swej willi i rozebrał, by opatrzyć rany. Wtedy to zobaczył bliznę po usuniętej piersi… A tak mamy taki zarys fabuły: Andreas przez rok nie chciał podpisać papierów rozwodowych przesyłanych przez prawników Dominique, ale po roku zmienił zdanie i tym razem to on tego żądał. Jednak żona postawiła mu ultimatum – spędzą razem miesiąc i zawalczą o swoje małżeństwo. Wszystko to dlatego, iż kobieta podczas psychoterapii nauczyła się, iż trzeba jak najszybciej wszystko wyjaśnić, bo inaczej nawet drobne nieporozumienie może przerodzić się w poważny konflikt[2].
Szczyt manipulacji poznajemy w trzeciej powieści Narzeczona dla Greka. 80-letni bogaty dziadek czuje zbliżającą się śmierć, dlatego wpada na szatański pomysł, by dopiąć swego. Wykorzystuje do tego wnuczkę z nieprawego łoża, z którą nigdy nie utrzymywał kontaktów, a od której teraz żąda, by była mu posłuszna i poślubiła pewnego Greka. Ów mężczyzna, bogaty Nikos, który do swego majątku doszedł ciężką pracą, również został wmanewrowany w małżeństwo, jeśli chciał dokonać fuzji swojej firmy i pana Yiorgosa Coustakisa, dziadka Andrei. Apodyktyczność staruszka, upartość Andrei i błędny obraz sytuacji Nikosa powoduje iskrzenie w dialogach. Tu czuć emocje – od niepewności, walki o byt przez oburzenie i nienawiść do miłości i bolesnego poznania okrutnej prawdy. Nikos doskonale wie, bo tego nauczyło go życie, że prawdziwe bogactwa nie są zaklęte w złocie ani srebrze. Prawdziwe bogactwa są tutaj, w nas samych[3].
Wszystkie powieści czyta się lekko i przyjemnie, bowiem sprawiają to prosty styl i przystępny język. Często w dialogach czuć pazur, czuć bunt i walkę o swoje jestestwo, bo Grecy lubią dyrygować, zwłaszcza panowie swoimi paniami. Jednak ja bym zmieniła kolejności powieści i ułożyła je od końca do początku.

Książka przeczytana w ramach wyzwań:


[1] L. Monroe, Grecki magnat, [w:] L. Monroe, R. Winters, J. James Miłość po grecku, Warszawa 2012, s. 103.
[2] R. Winters, Miesiąc w Grecji, [w:] Ibidem, s. 216.
[3] J. James, Narzeczona dla Greka, [w:] Ibidem, s. 467.

12 komentarzy:

  1. Akurat mam ochotę na taką literacką podróż do Grecji, dlatego bardzo chętnie poznam powyższą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Grecja to na tę porę roku dobra opcja. Może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczególnie gdy za oknem ponuro, szaro i buro...

      Usuń
  3. Ciepły i słoneczny klimat Grecji idealny jest na taką jesienną szarugę, którą mamy za oknem. Tylko nie przekonuje mnie forma całej książki, nie lubię opowiadań, ani mini-opowieści, zdecydowanie bardziej wolę jeden wątek, który poznaję przez wszystkie strony książki. A o kurduplowatych Grekach nie miałam wcześniej pojęcia:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W książkach bohaterowie są zawsze idealizowani. Panowie są wysocy i przystojni, a panie piękne i zgrabne, lecz rzeczywistość bywa różna. A około 150 stron na każda powieść nie jest tak źle, choć chciałoby się więcej.

      Usuń
  4. Masz rację. Grecy nie grzeszą wzrostem ;) Na trzecią z nich mam największą ochotę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Mnie najbardziej wciągnęła pierwsza.

      Usuń
  5. Lubię takie lekkie książki, więc być może przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń

Gościu, atramentowy ślad zostaw po sobie,
A na każdy komentarz odpowiem wnet Tobie.