sobota, 11 października 2014

Zaskarbić sobie miłość



Autor: Krystyna Mirek 
Tytuł: Miłość z jasnego nieba
Wydawnictwo: Feeria
Liczba stron: 260
Oprawa: miękka
Data wydania: 2014
ISBN: 978-83-7229-367-1


Czy prawdziwa miłość może zdarzyć się między ludźmi stojącymi po przeciwnych stronach barykady? Angelika przyjeżdża z Monachium do Krakowa z jednym celem: nakłonić Daniela do podpisania wyjątkowo niekorzystnego dla jego firmy kontraktu. Daniel oczekuje jej przybycia, mając w zanadrzu własną wersję umowy, której nigdy nie zaakceptuje szef Angeliki. Czy tych dwoje zdoła się porozumieć? I czy Daniel – niepoprawny uwodziciel i Angelika – dziewczyna z trudną przeszłością, przekonana, że musi radzić sobie ze wszystkim sama, mają szansę na coś więcej, niż służbowe negocjacje? Jedno jest pewne – w dzień św. Walentego wiele się może wydarzyć…

Czasami bywa tak, że wcale nie oczekujemy miłości, mamy inne, ważniejsze priorytety w życiu. Jednak nie zawsze jest się kowalem swego losu. Miłość, dość przewrotne uczucie, pojawia się wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewamy... I tak właśnie było w książce Krystyny Mirek Miłość z jasnego nieba między głównymi bohaterami, Angeliką i Danielem.
On, biznesmen, właściciel firmy informatycznej prężnie działającej w Krakowie, który zmienia kobiety jak rękawiczki, a na pożegnanie daje im coś z bursztynowej biżuterii. Ona, młoda, wykształcona kobieta, mieszkająca w Monachium w Niemczech i tam pracująca w dużej firmie u chciwego Polaka. Co ich połączyło? Kontrakt – dla jednej strony bardzo korzystny, dla drugiej wręcz przeciwnie. Ale nie była to jedyna rzecz…

Angelika nie od dziś zna swój fach, jest świetną organizatorką i negocjatorką, choć to kosztuje ją dużo nerwów i stresu umiejętnie skrywanego za maską chłodnej kobiety. Zresztą jej życie osobiste jest tak naprawdę puste – brak rodziny, brak chłopaka (twierdzi, iż mężczyzna to dodatek, który znajdzie się w razie potrzeby), brak przyjaciół, tylko kilku znajomych. Ale i ona sama nigdy nikogo nie dopuszczała do siebie i swego życia, w razie problemów mogła liczyć tylko na siebie. Z powodu nowego kontraktu musi wrócić do miasta swego dzieciństwa, do Krakowa. Nie jest to dla niej łatwe, a wręcz bardzo, bardzo trudne, bo wiąże się z powrotem do koszmarnej przeszłości – wychowywania w patologicznej rodzinie bez ojca, za to z matką alkoholiczką i opiekowania się dwójką młodszego rodzeństwa. Brakowało jej czułości, zabawy, troski.
W Krakowie Angelika umiejętnie rozdaje karty, rozgrywa swój najważniejszy kontrakt w życiu. Tak samo postępuje Daniel, jednak jego magiczny i sławetny urok osobisty nic nie zdziałał na tę chłodną i zdystansowaną kobietę, dlatego musiał sięgnąć po inne środki. Po takie same sięgnęła Angelika. "Wielka bitwa" rozegrała się w mieszkaniu Daniela na krakowskiej starówce w walentynki przy romantycznych melodiach granych na koncercie. Efekt? Opowieść trudnego życia, podpisany kontrakt, wspólnie spędzona noc i miłość z jasnego nieba, która rano zaskoczyła oboje. Jednakże to nie sztuka zakochać się czy spędzić razem noc. Problem pojawia się rano, kiedy trzeba zacząć zwyczajnie żyć[1]. Kto bardziej uległ miłości? Kto będzie o nią walczył? Kto będzie przed nią uciekał? Kto wygra w ostatecznym rozrachunku? Okaże się w trakcie czytania.
Miłość w tej powieści ukazana jest jako bardzo piękne i naturalne uczucie, a z drugiej strony bardzo wszechwładne i silne, które posiada moc oczyszczającą. Bo prawda życiowa jest taka – że jeżeli nie stawi czoła swemu staremu życiu, nigdy nie zbuduje prawdziwego w przyszłości. Prędzej czy później w najmniej spodziewanym momencie jej przeszłość dopadnie ją i zmusi do nieprzemyślanych działań[2]. Tylko jakoś pomysł na tę miłość trochę według mnie rozminął się z tytułem. Nie było wielkiego bum! To nie była miłość od pierwszego wejrzenia, która zaskakuje oboje w mgnieniu oka.  Tylko miłość, która zaskoczyła dwoje młodych ludzi kompletnie w nią nie wierzących i nie spodziewających się jej. Mimo to książka Krystyny Mirek urzekła mnie sposobem, w jaki opowiada o rodzącym się uczuciu między dwojgiem samotnych ludzi. Coś co wydaje się być na pozór mało prawdopodobne, na przekór wszystkiemu dzieje się.
Ciekawy jest wątek Piotra i Małgosi, młodszego rodzeństwa Angeliki. To, jak oni poradzili sobie w życiu bez swej opiekunki, jak potrafili odmienić swój los, zawdzięczają nie tylko sobie. I wątek Mateusza, przyjaciela Daniela, który jest cichym wspólnikiem i żyjącym ponad stan młodym człowiekiem, który od dwójki swoich małoletnich dzieci oraz byłej żony trzyma się na kilometr z daleka. Mało tego, nie chce się do nich zbliżać i dawać godziwych pieniędzy na życie. Jednak to za sprawą Daniela powoli w Mateuszu budzi się miłość do własnej rodziny. Lecz jego życie ponad stan wywołuje w czytelniku te złe uczucia. Ja miałam ochotę potrząsnąć nim mocno i zrobić mu poważne kuku. Bo książka wywołuje różne skrajne uczucia w trakcie czytania.
Miłość z jasnego nieba czyta się szybko, choć emocje między bohaterami i emocje wywołane u czytelnika mogą momentami spowalniać ten proces. Ważna tu jest narracja, dominuje trzecioosobowa, w dodatku niektóre ważne wydarzenia są przedstawione z punktu widzenia Angeliki i Daniela, co ułatwia wnikliwsze spojrzenie na fabułę i emocje głównych bohaterów. Szczególnie postać Angeliki jest bardzo dobrze scharakteryzowana, o jej przeszłości wiemy wszystko. Trochę mnie nużyły te opisy, ale były one ważne, aby poznać to, co ukształtowało bohaterkę. I to one spowalniały akcję, która tak naprawdę toczyła się w ciągu kilku dni, była dynamiczna i ciekawa. Czuję pewien niedosyt odnośnie fajerwerków przy rodzeniu się miłości, ale to moje subiektywne odczucie. Książkę polecam w ramach relaksu na jesienne, deszczowe wieczory.

Książka przeczytana w ramach wyzwań:




[1] K. Mirek, Miłość z jasnego nieba, Łódź 2014,  s. 219
[2] Ibidem, s. 166.

12 komentarzy:

  1. Wyczuwam, że to książka idealna na obecną porę roku. Uwielbiam takie historie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, od razu robi się cieplej na sercu :)

      Usuń
  2. Książkę czytałam i bardzo miło wspominam, aczkolwiek tez czułam lekki niedosyt odnośnie fajerwerków przy rodzeniu się miłości głównych bohaterów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie rodzenie się miłości w wersji light... szybko i delikatnie.

      Usuń
  3. Lubię książki autorki i chętnie po nie sięgam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam jeszcze "Pojedynek uczuć", wciąż przede mną ta pozycja.

      Usuń
  4. W takim razie przeczytam w ramach tego relaksu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam "Pojedynek uczuć" tej autorki i całkiem miło go wspominam (znasz może?), więc mogłabym przeczytać i tę ksiażkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tę książkę, ale jeszcze jej nie czytałam.

      Usuń
  6. to nie do końca moja bajka, lubię historie miłosne, ale muszą być mocno żarzące się jak np. z powieści Nory;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, brakowało mi tego miłosnego powera!

      Usuń

Gościu, atramentowy ślad zostaw po sobie,
A na każdy komentarz odpowiem wnet Tobie.