poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Amulet na szczęście



Autor: Ian Serrailler
Tytuł: Srebrny miecz
Tłumaczenie: Jerzy Łoziński
Ilustracje: C. Walter Hodges
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 216
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2014
ISBN: 978-83-7785-305-4 



Ostatnio w bibliotece przykuła mą uwagę książka umieszczona w dziale dla dzieci i młodzieży w poziomie III/P. Przeczytałam blurb, a pod nim informację, że książka Iana Serrailliera Srebrny miecz należy do kanonu literatury dziecięcej.  Zdziwiłam się, bo tej powieści nie znałam, a powstała ona w latach 50-tych ubiegłego wieku!
Ian Serraillier, brytyjski nauczyciel języka angielskiego, zadeklarowany pacyfista, napisał powieść opartą na faktach z fikcyjnymi bohaterami, które miały swe pierwowzory w rzeczywistości. Ze zlepek autentycznych wydarzeń, informacji znalezionych tu i ówdzie autor opisał historię rodziny Balickich. Stworzył powieść o dzieciach w czasie wojny i ich losach po jej zakończeniu i skierowaną do dzieci, mimo że sam nie przeżył opisywanych zdarzeń.
Wszechwiedzący narrator wpierw pokrótce przedstawia losy Józefa Balickiego, dyrektora szkoły, który został aresztowany i wywieziony do obozu w Zakiniu. Wkrótce jego żona w Warszawie została wywieziona na roboty do Niemiec. Została trójka dzieci: 13-letnia Ruta, 11-letni Edek i 5-letnia Frania. Od tego momentu przez następne kilka lat muszą one radzić sobie same, a nie jest to łatwe w zawierusze wojennej. Mimo trwających działań wojennych dość dobrze sobie radzą. Edek zajmuje się zdobywaniem żywności, a Ruta oprócz prowadzenia ich nowego "gospodarstwa" zostaje nauczycielką dla małych dzieci. Sytuacja się komplikuje, gdy Edek znika, został aresztowany. Wkrótce jego miejsce zajmuje Janek i jego wierny towarzysz, kogut Skoczek.

Okazuje się, że dawno temu na gruzach domu Balickich Janek spotkał ich ojca. Ten dał chłopcu mały, niezwykły miecz wraz z wiadomością do przekazania jego dzieciom, gdyby oczywiście je kiedyś spotkał. Ta wiadomość dotyczyła celu jego wędrówki – Szwajcarii, rodzinnego kraju jego żony Margrit. Od tej pory Ruta, Frania i Janek z nieodłącznym Skoczkiem trzymają się razem. Gdy Armia Czerwona wkroczyła do Warszawy, Ruta zaczyna szukać Edka. Trafia na ślad i dzieci ruszają w kierunku Poznania, a potem dalej, do Szwajcarii.
Dzieci mają tylko siebie i srebrny miecz. To on dodaje im otuchy i odwagi w krytycznych momentach, to on daje im nadzieję na spotkanie z rodzicami, to on jest drogowskazem i talizmanem. I rzeczywiście, jakaś magia jest w tym mieczu, skoro dzieci na swej drodze przez Europę spotykały dobrych, życzliwych ludzi. Oczywiście, nie była to droga usłana różami. Wręcz przeciwnie, spotykały ich różne problemy od głodu, chłodu przez choroby aż po próby deportacji i więzienie.
Dużo tu szczęśliwych zbiegów okoliczności. Może i za dużo, ale odniosłam wrażenie, jakby autor stopniowo chciał ukazać małym czytelnikom prawdziwe oblicze wojny, jakby chciał ich do tego w miarę łagodnie i subtelnie przygotować. Ukazane w powieści zostały prawie wszystkie aspekty życia w czasie wojny. Autor jedynie oszczędził  tych drastycznych opisów łapanek czy rozstrzeliwania ludzi, ale już życie w piwnicy, podróż zatłoczonym pociągiem czy życie w obozach przejściowych zostały przedstawione bardzo obrazowo. Choć nazbyt sielankowy może wydawać się obraz Warszawy w czasie wojny i wyswobadzających ją wojsk radzieckich. Jednakże piorunujące wrażenie zrobił na mnie opis zabawy w „Uwaga, nalot!”, zaś istnienie podziemnego czasopisma dla dzieci pt. „Biedronka” bardzo zaciekawiło.
Skoro wspomniałam o dużej liczbie szczęśliwych zbiegów okoliczności, można się domyślić zakończenia powieści. Ja odebrałam ją jako przygodówkę z wojną w tle, lecz nie wiem, jak odbierze to kilkunastoletni czytelnik. Kolejne rozdziały wzbogacone czarno-białymi ilustracjami oddającymi  trudy tamtych czasów wywołują gamę uczuć. Czytelnikowi towarzyszy strach i przerażenie, niepewność i lęk o bohaterów, lecz w niektórych momentach pojawia się także uśmiech na twarzy, zwłaszcza z udziałem Janka i towarzyszących mu zwierząt. Jednak przede wszystkim towarzyszy nadzieja, a chwile zwątpienia czy rezygnacji szybko mijają, bo młodzi bohaterowie mają cel i dążą za niego za wszelką cenę.
Pisarz stworzył wiarygodne portrety czwórki dzieci i pojawiających się na ich drodze dorosłych. Dorośli chętnie pomagali dzieciom, choć czasem skrzętnie ukrywali swą dobroć. Mamy okazję poznać m.in. rosyjskiego wartownika, brytyjskiego oficera, niemieckich gospodarzy, amerykańskich żołnierzy i sędziego, ale to dzieci są najważniejsze. Gospodarna i troskliwa Ruta, będąca matką dla całej gromadki, Frania pięknie malująca choćby kawałkiem zwęglonego drewna po ścianach, sprytny i przedsiębiorczy Edek, Janek o zwinnych rączkach i rzadko spotykanym podejściu do zwierząt.
Wojna dziwne rzeczy robi z młodymi ludźmi. (s. 67)
Mali bohaterowie przeszli szybki kurs dorastania i dojrzewania. Wojna zabrała im dzieciństwo, lecz czasem w najmniej spodziewanych sytuacjach okazuje się, że wciąż są dziećmi gdzieś głęboko, w środku. Nawet po wojnie trudno im się zachowywać normalnie, jak na dzieci przystało. Autor pokrótce charakteryzuje ich na koniec.
Książka Srebrny miecz została wzbogacona nie tylko ilustracjami. Oprócz nich na końcu w posłowiu autorstwa córki pisarza zamieszczone zostały zdjęcia. Są to artykuły prasowe, które zainspirowały pisarza, fragmenty powieści zapisywane na kopertach i strona ostatecznej wersji książki oraz zdjęcie autora, kajaków na Dunaju i miecza.
Jako nauczyciel Ian Serraillier wiedział, jakim językiem zwracać się do uczniów. To widać także w języku i stylu powieści. Zdania są proste, naturalne, nieskomplikowane, zaś styl przejrzysty, bezpośredni, konkretny, bez zbędnych ozdobników i szokowania brutalnymi obrazami wojny, choć obrazy namalowane zostały plastycznym językiem.
Interesująca fabuła wciąga od początku, a kolejne zwroty akcji potrafią zaskoczyć. Książkę czyta się z niesłabnącym zainteresowaniem jak reportaż czy dobrą przygodówkę, historyczną przygodówkę, bo i dużo się dzieje. Czytelnik z zapartym tchem śledzi małych bohaterów wędrujących z Polski do Szwajcarii tuż po zakończeniu wojny. Dodam jako ciekawostkę, że autor wypróbowywał książkę na swoich uczniach i gdy zauważał ich brak zainteresowania, to dane fragmenty zmieniał. Zajęło mu to 5 lat.
Zawierucha wojenna ukazana oczami dziecka, naturalne dobro tkwiące w ludziach, siła rodziny i przyjaźni oraz nadzieja połączona z odwagą ukrytą w tytułowym, symbolicznym srebrnym mieczu to główne atuty tej książki. Jestem ciekawa adaptacji telewizyjnej BBC, i to dwukrotnej. A książkę polecam także dorosłym.  

Książka przeczytana w ramach wyzwań:

6 komentarzy:

  1. Tematyka książki nie wzbudziła mojego zainteresowania, więc jednak odpuszczę ją sobie.

    OdpowiedzUsuń
  2. To coś dla mnie, mam przynajmniej takie wrażenie. Może i ja poszukam tej książki w swojej bibliotece ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszukaj i sprawdź, czy Twe wrażenia po mej recenzji okazały się słuszne.

      Usuń
  3. Raczej nie dla mnie ta książka. Ale dla młodszego czytelnika na pewno będzie stanowić nie lada atrakcję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka książkowa wersja "Czterech pancernych" dla dzieci.

      Usuń

Gościu, atramentowy ślad zostaw po sobie,
A na każdy komentarz odpowiem wnet Tobie.