poniedziałek, 2 września 2013

Modliszka też człowiek



Autor: Irena Matuszkiewicz
Tytuł: Modliszka
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 488
Oprawa: miękka
Data wydania: 2013
ISBN: 978-83-7839-406-8





Wszystko wskazywało na to, że początek nowego tysiąclecia będzie dla Mileny i Lucjana Płoszyńskich jednym pasmem pomyślności i sukcesów, zarówno w sferze zawodowej, jak i prywatnej. Los jednak zadecydował inaczej. Udany na pozór związek nagle się rozpada, a każde z małżonków rusza w swoją stronę. Po raz drugi w życiu Milena zostaje porzucona przez mężczyznę, a jednak to właśnie o niej można powiedzieć, że odniosła sukces. Milena nie zamierza szukać szczęścia w ramionach kolejnego męża, gdyż bardzo jej odpowiada status niezależnej, samodzielnej kobiety. Ma czas dla swoich bliskich i przyjaciół, a także dla wszystkich, którzy potrzebują jej pomocy. Szybko się jednak przekonuje, że ludzie – nie wyłączając jej samej – są trochę jak modliszki... 

Biblioteka w sanatorium posiada księgozbiór, jaki posiada, jednak zawsze można liczyć na pomoc innych. Pożyczyłam od koleżanki pożyczoną książkę od innej pani, którą ta z kolei wypożyczyła z biblioteki miejskiej! Długą i krętą drogę miała do mnie powieść Ireny Matuszkiewicz Modliszka, ale cieszę się, że do mnie dotarła i miałam okazję wczytać się w jej literki.
Gdybym napisała, iż powieść czyta się lekko i przyjemnie, to skłamałabym. Lekko jak najbardziej, bo książka jest rzadko napisana, czyli ma dobry druk do czytania i oczka się nie męczą. Przyjemnie, bowiem i styl bardzo dobry, i narracja w bardzo przystępny sposób wprowadza nas w świat bohaterów, i akcja porywa, a jej niespodziewane zwroty zaskakują czytelnika. Fikcyjny świat doskonale odzwierciedla polską rzeczywistość, także tą sprzed kilkudziesięciu lat (wspomnienia starszych bohaterek). Mimo że postacie są wymyślone przez autorkę, to wydają się być bardzo prawdziwe. Ewoluują w toku powieści. Dostarczają czytelnikom dużo różnych emocji, czasami sprzecznych. Również dostarczają sporej dawki śmiechu, zwłaszcza teksty głównej bohaterki.

Dlaczego powieść czyta się (nie)przyjemnie? Autorka obnaża wady… wady mężczyzn, ale w tej powieści tak naprawdę skupia się na wadach kobiet. A kto z nas lubi, gdy mu się wytyka wady i grzeszki? Nikt! W powieści mamy galerię kobiecych postaci – pani Loda 3-krotna wdowa, pani Janka gospodyni w domu głównej bohaterki, ekscentryczna babka Zofia, nowa sąsiadka Laura Widacka córka znanego profesora, Irmina Pysiak kochająca bardziej pieniądze niż mężczyzn, Jordankowa pazerna na kasę swego bogatego męża prawnika, Agnieszka wiecznie zdradzana przez męża, Renata z głową na karku i okłamywana przez męża Milena Płoszyńska oraz najmłodsza przedstawicielka kobiecego rodu – rezolutna mała Ada. Część z nich należy do Klubu wciąż atrakcyjnych kobiet (Kwak), w końcu życie nie kończy się po 40-stce.
I teraz pojawia się pytanie – która z pań jest tytułową modliszką? Już po moich bardzo krótkich opisach można by obstawić kilka z nich! Ha! Ja też w trakcie czytania miałam ten dylemat. Strony pochłaniałam, a moje typy się zmieniały. Na jaw wychodziły różne sprawy, kłamstwa na krótkich nóżkach daleko nie zaszły, więc i prawda wychodziła na jaw. Jednakże ja Wam jej nie zdradzę. Ale, ale… tak naprawdę każda z nas, drogie Czytelniczki, ma w sobie coś z modliszki. Pora na mały rachunek sumienia wobec swoich mężczyzn. Przypomnijcie sobie, kiedy to (ostatnio) zachowywałyście się jak modliszki – wyciągałyście w stronę partnera tudzież innych osób te swoje zielone przednie łapki, złożone jak do modlitwy? No kiedy? A w życiu różnie bywa – szczęście przeplata się z nieszczęściem. Jak słusznie zauważył któregoś razu jej były mąż: Nieszczęście jest kreatywne, zmusza do działania. A szczęście uspokaja i usypia[1].
I jeszcze jedno. Pozytywny wydźwięk powieści! Gdy dopadną nas lub innych problemy, zawsze można liczyć na pomoc przyjaciół, nie wolno się poddawać i załamywać. Trzeba walczyć o  siebie i myśleć pozytywnie, spełniać swoje marzenia. Kwak prężnie działał. Spieszył innym z pomocą – czy to z dobrym słowem, czy to z pomocą rzeczową lub finansową. Milena Płoszyńska uczy bycia dobrym człowiekiem, pokazuje, jak przez dramatyczne momenty swojego życia można przejść z podniesioną głową, zachowując przy tym klasę i posługując się ciętym językiem.
Modliszka i bawi, i uczy, i daje do myślenia. Gorąco polecam!


[1] I. Matuszkiewicz, Modliszka, Warszawa 2013 r., s. 454.

2 komentarze:

  1. Raczej nie czytam takich powieści, ale może kiedyś... :) Ciekawa recenzja :)

    OdpowiedzUsuń

Gościu, atramentowy ślad zostaw po sobie,
A na każdy komentarz odpowiem wnet Tobie.