czwartek, 2 czerwca 2016

Statek podnosi kotwicę



Autor: Sebastian Fitzek
Tytuł: Pasażer 23
Tłumaczenie: Barbara Tarnas
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 351
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-241-5451-7


Czas jest krokiem ku prawdzie. (s. 304)
Jest w Niemczech pisarz uznawany za mistrza thrillerów psychologicznych. Dopiero teraz miałam okazję go poznać, choć ma na swoim koncie 14 powieści. Tym pisarzem jest Sebastian Fitzek, a ja dziś Wam opowiem o jego książce Pasażer 23.
Głównym bohaterem jest Martin Schwarz – policyjny detektyw i psycholog, który od 5 lat stracił poczucie sensu życia. Jego życie nie ma dla niego wartości, dlatego podejmuje się szalonych zadań. Przy ich wykonywaniu łamie zasady i regulaminy, ale… jest bardzo skuteczny! Jak wbije sobie coś do głowy, to jest zdolny do wszystkiego. Pracuje pod różnymi przykrywkami, często narażając swe życie i zdrowie. W ostatniej akcji wyrwał sobie cęgami jedynkę, by upodobnić się do przestępcy, bo nie chciał, aby 12-letni chłopiec został zgwałcony i zarażony wirusem HIV!
Po akcji siedząc na fotelu dentystki detektyw otrzymuje telefon od Gerlinde Dobkowitz, by jak najszybciej zjawił się na pokładzie wycieczkowca „Sułtan Mórz”. Martin drętwieje na tę informację. To ten sam statek, z którego 5 lat temu jego żona i syn skoczyli do Atlantyku z wysokości 50 m. Samobójstwo rozszerzone nie mieściło się w głowie policjanta. Jego żona nie mogła tego zrobić, nawet wytoczył proces kapitanowi, lecz przegrał.
Policjant w ciągu doby wszedł na pokład statku i udał się do Gerlinde. Od niej dowiedział się, że na tym statku znikali inni pasażerowie, głównie giną matki z dziećmi i to nie tylko na tym luksusowym liniowcu. Jedną z nich była mała dziewczynka Anouk Lamar, która po 8 tygodniach od zaginięcia odnalazła się razem z misiem syna Martina. Problem w tym, że dziewczynka milczy. Rentierka ma dowody, iż żona Martina nie skoczyła dobrowolnie. Policjant zaczyna własne śledztwo…, a jego sprzymierzeńcem staje się kapitan Daniel Bonhoffer. To on zwierza się Julii, matce jego chrześnicy:
Tylko nic nie mów: mamy na pokładzie pasażera 23. (s. 56)

Od początku intrygował mnie tytuł, zastanawiałam się nad nim, lecz nic nie wymyśliłam, a odpowiedź dał kapitan:
Na wszystkich wycieczkowcach, które obecnie przemierzają oceany, według naszych szacunków przeciętnie skaczą za burtę dwadzieścia trzy osoby. (s. 63)
Okazuje się, że połowa świata w internecie wymienia się informacjami na temat skutecznego popełnienia samobójstwa. A tym najskuteczniejszym jest… skok do „błękitnego regału”, czyli do wody. Ale motyw samobójstwa to nie jedyny, są jeszcze inne, bardziej tragiczne, ale pozostawię je Wam do odkrycia. Warto! A i bohaterowie, wszyscy bez wyjątku, są prawdziwi i ciężko doświadczeni przez los – autor postarał się i stworzył wręcz doskonałe ich portrety psychologiczne. Razem z bohaterami czytelnik przeżywa i czuje wszystkie emocje i ciosy na nich spadające.
Książka od początku trzyma czytelnika w napięciu, a wpływ na to ma literacka narracja, dojrzałość i obrazowość języka oraz niepowtarzalność i wyjątkowość samego autora. Już prolog jest przerażający, a dalej… adrenalina cały czas buzuje we krwi. Akcja ma szybkie tempo, rozgrywa się w różnych miejscach, na kilku pokładach liniowca (3 tys. pasażerów + załoga). Nie sposób się pogubić, bo każdy rozdział ma adnotację o miejscu i czasie.
Zaś zakończenie to prawdziwy majstersztyk. Czytelnikowi wydaje się, że już wie wszystko, że dostał rozwiązanie zagadki, a po chwili okazuje się, że to jeszcze nie koniec, że niejako jest drugie zakończenie. Książka się kończy, ale czy na pewno? NIE! Po 10 stronach „Od Autora” czytelnik dostaje „Epilog” na 9 stron i ostateczne zakończenie powieści. Ale czy na pewno? Uważam, że nie, bo jest furtka do pisania ciągu dalszego. Ja bym ją chętnie przekroczyła! A Wy czytajcie powieść od deski do deski, bo inaczej Was ominie cały smaczek i mistrzowska intryga.
Autor wie, jak stworzyć atmosferę grozy, zbudować napięcie i jak zapanować nad wieloma wątkami, by na koniec upleść z nich misterną, wielobarwną tkaninę. Drastyczne sceny wzbudzają autentyczny strach. Momentami domyślałam się, czułam, iż stanie się coś złego, ale nie wiedziałam, z której strony, kiedy i w kogo przeciwnik uderzy. Manipulowanie bohaterami to jedno, a manipulowanie czytelnikiem to drugie. Ot, taka psychologiczna zabawa z czytelnikiem. Powiem Wam jedno, trudno mi było oderwać się od tego thrillera.
Pasażer 23 to doskonały thriller psychologiczny, który zabierze czytelnika w rejs dalekomorski statkiem wycieczkowym na morza i oceany, a przy okazji pozwoli żeglować po meandrach ludzkiej psychiki i rozwiązywać zagadki z dreszczami przemykającymi po plecach. Polecam!

Książka przeczytana w ramach wyzwań:

14 komentarzy:

  1. Myślę, że dla Taty byłaby to idealna książka! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam gustu Twego Taty, ale ta pozycja powinna mu się spodobać.

      Usuń
  2. Uwielbiam, gdy książka trzyma mnie w takim napięciu. Zapisuję sobie ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  3. O matko, ta książka wydaje się być wstrząsająca! Zdecydowanie jestem na nią chętna. Muszę poszperać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromny statek pasażerski i jego zakamarki oraz dziwne samobójstwa... i zakończenia powieści robią wrażenie. Szperaj!

      Usuń
  4. Mam tę książkę na swojej półce, ale jeszcze jej nie czytałam. Ale skoro Twoim zdaniem to doskonały thriller psychologiczny,to muszę koniecznie czym prędzej zabrać się za tę lekturę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Trochę" adrenaliny nie zaszkodzi :)

      Usuń
  5. Po Twojej recenzji, zaczynam polować na tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No takie książki to ja lubię, trzymające w napięciu i wstrząsające! Zapisuje na listę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nazwisko autora, bo to nie jego pierwszy thriller!

      Usuń
  7. To jest mój plan na czerwiec! Nie mogę się doczekać. :)

    OdpowiedzUsuń

Gościu, atramentowy ślad zostaw po sobie,
A na każdy komentarz odpowiem wnet Tobie.