wtorek, 20 sierpnia 2019

Nadmorskie ścieżki


Autor: Edyta Kowalska
Tytuł: Ścieżki we mgle
Wydawnictwo: Poligraf
Liczba stron: 280
Oprawa: twarda
Data wydania: 2019
ISBN: 978-83-8159-157-7 





RECENZJA PREMIEROWA
Dziś swoją premierę ma trzecia powieść Edyty Kowalskiej – Ścieżki we mgle, którą objęłam patronatem medialnym.
Ich związek był jak bieg ścieżką we mgle – niebezpieczny, nieprzewidywalny, szaleńczy. (s. 11)
Tak wyglądał intensywny związek Uli, studentki ze Śląska, z Mariuszem Relko vel Korel. Związek pełen mrocznych uczuć z jego strony i ślepej miłości z jej. Związek, który mało się nie skończył tragicznie dla młodej kobiety. Teraz Ula wypoczywa nad morzem, spędza tu latu po pobycie w szpitalu i traumatycznych przeżyciach. Dochodzi do siebie w pensjonacie Morskie Opowieści w Świnoujściu pod bacznym okiem właścicieli, którzy na różne sposoby próbują jej pomóc.
O, święta makrelo! (s. 29)
Pewnego dnia Ulę wysłano z rybami do znajomej właścicielki. Dziewczyna pomyliła nazwy ulic i trafiła do chaty, w której odór procentów zatykał nos, a bieda była widoczna w każdym zakamarku. Tu poznała Józia. Dziecko zaniedbane przez rodziców nadużywających alkoholu poruszyło czułe struny w dziewczynie, lecz szybko zostały one zastąpione zszarganymi nerwami i nową łatką. To skutek spotkania się z Mikołajem, starszym bratem Józia, który chce się nim zaopiekować. Wkrótce spotkanie z kolejnym przystojnym mężczyzną, stomatologiem Jakubem, nie wróży dobrze nowej znajomości. Przewrotne szczęście? Czy w takich warunkach okoliczności przyrody i wśród pensjonariuszy Morskich Opowieści Ula odnajdzie swój wewnętrzy spokój, pogodzi się z przeszłością i stawi czoła przyszłości?
Miłość nie puka do drzwi, nie pyta, czy może wejść. Wchodzi bez pukania i kradnie jak złodziej to, co najcenniejsze. Serce. (s. 164)
Na plan pierwszy wysuwa się warstwa uczuciowa. Ula to dziewczyna z przeszłością, naznaczona „piętnem” słodko-gorzkiej miłości, która pozostawiła po sobie bliznę. Znajduje się na uczuciowym zakręcie. Teraz nie chce się wiązać z żadnym mężczyzną, potrzebuje dojść do ładu po toksycznym związku z Olkiem i miłością zatrutą jego fałszywymi słowami. Gdy nie szuka kolejnego związku, los na jej ścieżce stawia dwóch kandydatów, a ona miota się między uczuciami. Mikołaj czy Jakub? Jakub czy Mikołaj? Który będzie przyjacielem, a który ukochanym?
- Pan się nie boi. Jestem stały w uczuciach – odparł Zdzisław, podpierając się pod boki. (s. 55)

Choć jeden mężczyzna jest stały w uczuciach w tej powieści. I to jaki! Jego charakter prawy, zamiary uczciwe, serce złote, tylko doświadczenia życiowego brak. To pięciolatek Zdzisław, nad wiek rozwinięty, szarmancki, kulturalny i elokwentny. Dżentelmen w każdym calu. Nawet w tym wieku miłość od pierwszego wejrzenia może zasiać spustoszenie w sercu. Wybranką jest pewna rezolutna dziewczynka, niektórym znana z poprzednich książek autorki. Tym razem tej małej wygadanej dziewczynce może zabraknąć języka w gębie. Pięknie to przedstawiła autorka, z wyczuciem, humorem i tak poważnie życiowo, choć na etapie przedszkolnym. Te dwie postacie wywoływały u mnie za każdym razem uśmiech na twarzy. Lecz oprócz wesołych wątków, są także te trudne, poważne, z prawdziwego życia.
Pomagać innym to normalna rzecz, nie obowiązek. (s. 177)
Rzekłabym, święte słowa! Ula to taka altruistka. Ciągle żyje problemami innych, aż za bardzo moim zdaniem. Być może w ten sposób chce zagłuszyć swój emocjonalny rollercoaster. Pomaga w pensjonacie, pomaga Mikołajowi i jego młodszemu bratu. Autorka dotyka tu ważnego problemu społecznego, jakim jest alkoholizm i patologia rodziny z problemem alkoholowym. Nie owija w bawełnę, nazywa rzeczy po imieniu, jak takim rodzinom się „pomaga”, jak nie zwraca się uwagi na ten problem i jego dramatyczne konsekwencje. Wytyka to czytelnikom i odpowiednim instytucjom. A najbardziej w tym wszystkim szkoda Józia.
Pensjonat był mały, ale przytulny. (s. 17)
Państwo Lubczykowie potrafią zadbać o rodzinną atmosferę w pensjonacie. Aż chce się wyjechać do Morskich Opowieści, by w miłej atmosferze, wśród przyjaznym ludzi spędzić koniec lata. Umiejscowienie akcji w pensjonacie dało możliwość autorce do zaprezentowania różnych typów letników. To takie małe studium zachowań Polaków na wakacjach. Oj, można się obejrzeć jak w lustrze. Wychodzą na jaw pewne przywary, jak na dłoni widać charaktery ludzkie. Od razu polubiłam starsze małżeństwo i cztery przyjaciółki, podziwiałam opanowanie ojca Zdzisława i krzywo patrzyłam na zachowanie jego żony oraz mej imienniczki.
Z każdej sytuacji jest wyjście. Trzeba tylko znaleźć odpowiednie drzwi. (s. 138)
Uli ciągle się coś przytrafia, sporo wokół niej się dzieje, dzięki czemu akcja wciąga i gwarantuje stały poziom zainteresowania fabułą. Autorka nie rozwodzi się zbytnio nad wydarzeniami i opisami, pisze zwięźle. Więcej miejsca poświęca głównej bohaterce stojącej na emocjonalnym rozdrożu. Łatwo poczuć ów galimatias uczuciowy, rozterki, gdyż Ula dzieli się z czytelnikiem swoimi myślami, wątpliwościami. Jest jeszcze bardzo młoda. Podąża różnymi ścieżkami i czasem się gubi jak dziecko we mgle. Ma jeszcze szansę znaleźć prawdziwą miłość, choć już raz się pomyliła i sparzyła. Do tego nietuzinkowi bohaterowie, zwłaszcza dzieci. Zgadnijcie, co w telewizji jest ciekawsze od bajek?
W powieści Ścieżki we mgle ważne życiowe problemy ukazane w wakacyjnym wydaniu przeplatają się z trudami dnia codziennego, letnią pogodą i niepogodą, stawiają na ścieżce życia nowe wyzwania i uczą mierzenia się z nimi. Czasami mimo ciężkiego kalibru ludzkim problemów, książkę czyta się szybko i lekko za sprawą pióra autorki oraz jej poczucia humoru. Najważniejsze przesłanie tej słodko-gorzkiej powieści to moim zdaniem zwracanie uwagi na problem alkoholizmu w najbliższym otoczeniu i pomaganie innym. Dobro powraca.

Książka bierze udział w wyzwaniu:

6 komentarzy:

Gościu, atramentowy ślad zostaw po sobie,
A na każdy komentarz odpowiem wnet Tobie.