poniedziałek, 28 grudnia 2015

Głos zza grobu



Autor: J. T. Elliot
Tytuł: Umarli nie kłamią
Tłumaczenie: Melania Gruszczyńska
Wydawnictwo: Mira
Seria: Taylor Jackson
Tom: 7
Liczba stron: 397
Oprawa: miękka
Data wydania: 2011
ISBN: 978-83-238-39479-7

Seria książek Taylor Jackson autorstwa J.T. Ellison jest mi nieznana. W me ręce trafiła powieść Umarli nie kłamią, jak się okazało to siódmy tom tej serii. Początek powieści był dla mnie trudny. Nie mogłam się połapać o co chodzi, gdyż dostawałam strzępy informacji. Miałam ochotę przestać czytać. Ale coś mi szeptało, żebym jednak dała książce szansę. No i dałam…
Taylor Jackson ma problemy zdrowotne po ostatniej akcji. Została postrzelona, straciła głos, ale seryjny morderca zwany Naśladowcą nie żyje. Policjantka wydziału zabójstw czuje się winna, bowiem morderca zanim zginął, zabił nienarodzone dziecko jej przyjaciółki Samanthy, a kolegę pozbawił oka. Jej przyjaciel z Anglii lord Dulsie James Highsmythe zwany przez nią Memphis proponuje jej rekonwalescencję w swoim szkockim zamku. Narzeczony policjantki nie jest tym faktem zachwycony, gdyż wie, że lord podkochuje się w Taylor. Wprawdzie policjantka u siebie w mieście rozpoczęła u Victorii terapię psychologiczną EMDR – terapia odwrażliwiania za pomocą ruchu gałek ocznych, ale ma ją kontynuować u znajomej Jamesa – psycholog Madeiry James.
Ogrom szkockiego zamku zrobił na bohaterce wrażenie, także opowieści Jamesa o sobie, rodzinie i duchach zamku, zwłaszcza Damie w Czerwieni. Traumatyczne przeżycia sprzed kilku tygodni, bóle głowy, nadmiar leków, alkohol nie ułatwiają rekonwalescencji. Bohaterka ma dziwne sny, przywidzenia, omamy. Przypadkiem znalezione dokumenty o śmierci żony gospodarza i jej nienarodzonego syna budzą w policjantce wątpliwości, pojawiają się pytania bez odpowiedzi i różne sugestie. To wszystko razem tworzy mieszankę wybuchową z opóźnionym zapłonem. Pytanie kto i kiedy pociągnie za zawleczkę? Bo jedno jest pewne – Taylor jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie pod jednym dachem z mordercę z dala od cywilizacji i z zamiecią śnieżną w tle.

Książka jak dla mnie nierówna. Początek jakoś mi się dłużył i ciągnął, nie wiedziałam do końca, o co chodzi z tym głosem, postrzałem, Naśladowcą. Akcja toczyła się normalnym tempem, przyśpiesza dopiero w Szkocji i to wtedy, gdy zostało jakieś 100 stron do końca. Czuć pewien niepokój, coś przykuwa uwagę i zachęca do czytania, ale nie porywa. Najlepiej przedstawiona została główna bohaterka – twarda baba, która
nosiła urazy jak płaszcz toreadora, rozpostarty szeroko w obronie przed rogami byka. (s. 86)
Jej przyjaźń z Sam przetrwała trudną próbę, a odległość i brak głosu można zastąpić e-mailami czy SMS-ami. Miałam problem z Baldwinem, narzeczonym Taylor. Nie wiedziałam, czy być za nim, czy przeciwko niemu.  Memphis wydaje się nieco śliski i ugładzony, ale to lata treningu i geny miały na to wpływ, bowiem lord Dulsie bez ograniczeń korzystał z rodzinnego majątku i statusu społecznego. W jego szkockim zamku wiele rzeczy wydawało się dziwnych, także ludzie – sztywna gospodyni Trixie, która by tylko podawała herbatę imbirową, psycholożka Madeira i inni. Czytelnik może obstawiać, kto czyha na życie amerykańskiej policjantki. Tym bardziej, że autorka ukazuje sytuację z perspektywy innych bohaterów, lecz głównie skupia się na przeżyciach i emocjach Taylor.
Chyba najbardziej z całej powieści zaciekawiły mnie opisy duchów ze szkockiego zamku i same gmaszysko. Dopiero w połowie książki fabuła wciągnęła mnie na dobre i nie pozwoliła się oderwać, gdy pojawił się dreszczyk emocji. Może by było inaczej, gdybym znała poprzednie tomy serii, gdyby początek był bardziej spójny i wciągający (a może ja byłam rozkojarzona?, nie wiem, początek powieści mi nie podszedł), gdyby niektóre wątki i postacie bardziej rozbudować, bo do języka i stylu nie mam zastrzeżeń.  
W tym kryminale, a raczej thrillerze psychologicznym nie leje się krew, trupów brak, bowiem to umarli niejako zza grobu dochodzą do głosu, naprowadzają żywych na fakty, ujawniają prawdę o wydarzeniach i ludziach sprzed lat, lecz także zaszczepiają pewien niepokój przed podawanym nam jedzeniem i piciem… Na szczęście są przyjaciele.

Książka przeczytana w ramach wyzwań:

10 komentarzy:

  1. Książkę czytałam i bardzo mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami tak po prostu bywa, że nie każdemu pasuje to samo :)

      Usuń
    2. I to jest w życiu najpiękniejsze, że się różnimy.

      Usuń
  2. Nie dla mnie, przerażają mnie książki, których akcha rozkręca sie pomału.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie jestem zaciekawiona tym tytułem. Szczerze powiedziawszy, przesadna ilość krwi i trupów bardziej mnie zniechęca, aniżeli przyciąga. Stąd czuję, że ta powieść jest dla mnie, skoro piszesz, że takowych elementów tutaj brak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małe skaleczenie to chyba nie problem :)

      Usuń
  4. Czytałam i książka mnie wciągnęła. Na leniwy wieczór - idealna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie wciągnęła, ale po dłuższym czasie.

      Usuń

Gościu, atramentowy ślad zostaw po sobie,
A na każdy komentarz odpowiem wnet Tobie.