poniedziałek, 12 grudnia 2016

Profilerka na tropie



Autor: Katarzyna Bonda
Tytuł: Pochłaniacz
Wydawnictwo: Muza
Seria: Cztery żywioły
Tom: 1
Liczba stron: 488
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2015
ISBN: 978-83-7758-688-4 


Czym jest kłamstwo? Prawdą w masce. (s. 437)
W końcu na końcu roku sięgnęłam po powieść Pochłaniacz królowej kryminałów, Katarzyny Bondy. To moje pierwsze spotkanie z tą autorką.
Akcja powieści zaczyna się zimą 1993 roku. W rodzinie Staroniów bliźniacy wkrótce skończą 18 lat. Tatuś to mechanik na usługach swego szwagra gangstera, Jerzego Popławskiego, ksywka Słoń. W wyniku splotu wydarzeń ginie dwoje nastolatków – rodzeństwo. On był przyjacielem Marcina Staronia, ona jego dziewczyną. Oba zgony policja zakwalifikowała jako wypadki niezależne od siebie…
Mija 20 lat. Zbliża się Wielkanoc. Do Polski wraca z Anglii Sasza Załuska. Przez 7 lat pracowała w Instytucie Psychologii Śledczej w Huddersfield i robiła doktorat z profilowania geograficznego pod kierunkiem profesora Toma Abramsa. Do profilerki zgłasza się pierwszy prywatny klient. To Paweł Bławicki, ksywka Buli, do którego należy klub muzyczny w Sopocie. Podejrzewa swojego wspólnika piosenkarza o to, że ten chce go zabić. Profilerka ma za zadanie dostarczyć mu dowody i na poczet bierze zaliczkę.
Sasza angażuje się w sprawę dość niechętnie. Podejmuje wyzwanie w momencie, gdy dochodzi do strzelaniny. Wkrótce okazuje się, iż zabójstwo w klubie ściśle wiąże się z wydarzeniami sprzed 20 lat, gdyż zamordowany wiedział, kto stoi za zabójstwem nastoletniego rodzeństwa. Kluczem do rozwiązania tej zagadki może być piosenka „Dziewczyna z północy”… W pewnym momencie śledztwa wszystko układało się jak należy:
Sprawa jak dotąd wydawała się klarowna. Fakty mówiły za siebie. Te wszystkie osoby łączyła jakaś tajemnica. Może nikt z ich nie mówił całej prawdy, dlatego Sasza wciąż nie mogła się przebić przez zasłonę dymną. Kłębek danych był splątany. Musi znaleźć małą nitkę, by rozsupłać węzeł. (s. 483)

To słowa głównej bohaterki. Spodobała mi się ona pod każdym względem. Samotna matka musi wpierw zająć się 6-letnią córeczką, a potem mierzyć się z codziennymi problemami i swoimi demonami sprzed lat. Sasza jest niepijącą alkoholiczką i wciąż walczy o życie w trzeźwości. Ma momenty załamania, zaczęła chodzić na spotkania AA, ale dobrze wie, że:
…siłą woli nie wyleczysz alkoholika. Musi sam zrozumieć i przejść terapię. (s. 233)
Kobieta jest silna, a zarazem słaba – wszystko jest względne i zależy od sytuacji. A przy tym Sasza jest wrzucana na lewe sanki, a także popełnia błędy, co tylko świadczy o niej, że jest normalnym człowiekiem. Ale jest dzielna i nie odpuszcza, angażuje się w sprawę. I to jej zawód przykuł moją uwagę.
Na co dzień zajmuję się tworzeniem profili, czyli portretów nieznanych sprawców. Pomagam policji, sądom, czasem prywatnym osobom lub firmom. W skrócie: jestem w stanie ustalić, jakie cechy ma osoba, która dokonała przestępstwa, w jakim jest wieku, jakiej płci, a nawet – gdy mamy do czynienia ze zbrodnią – gdzie mieszka i pracuje. Ustalam też motyw i to, gdzie należy szukać tej osoby, jeśli się ukrywa. Profil jest potrzebny, by ograniczyć grono podejrzanych. (…) Mogę jedynie podać listę cech podejrzanego. Osoba, która zamawia ekspertyzę, musi wyciągnąć wnioski, kto do tej opinii pasuje. Policja ustala podejrzanego. (s. 143)
Jednak poczułam niedosyt. Za mało dla mnie było informacji, jak dokładnie pracuje profiler, na podstawie czego wyciąga taki a taki wniosek, jak typuje sprawców i zawęża ich grono itp. Podobał mi się dokładny opis porównywania zapachów, czyli badanie osmologiczne, a także praca patologa i jego poczucie humoru.
Autorka wyraźnie podkreśla, że nie ma znaczenia, kto z jakiego środowiska pochodzi, z jakiej rodziny, że z pochodzeniem nie wiąże się ściśle przyszłość jednostki; że nie ma ludzi czystych jak łza o nieposzlakowanej opinii. Jesteśmy istotami omylnymi. Niektóre osoby schodzą na złą drogę dobrowolnie. Jak twierdzi sędzia Szymański:
Zbrodnia legnie się w mózgu. Każdy sprawca był kiedyś ofiarą. W pewnym sensie popełniane przestępstwo jest tylko wydłużoną zemstą za zranienie. Zwykle nieuświadamianą. Ale by do zdarzenia doszło, ofiara i zabójca muszą do siebie pasować. Są jak idealni kochankowie. Tyle że zamiast miłości łączy ich uczucie strachu. (s. 490-491)
I jeszcze aspekt finansowy i aspekt religijny w powieści są ważne dla całości. Działanie spółki consultingowo-finansowej SEIF przypomina działanie znanej polskiej „firmy”. To też sposób autorki, aby przestrzec ludzi przed piramidami finansowymi. Kwestia wiary zaś to już sprawa indywidualna, ale jej siła napędowa potrafi być wielka. A i księża w tym kryminale mają różne oblicza. Jedni dają się lubić i ciągną za sobą tłumy wiernych, inni raczej odstręczają ludzi.
Wiedza to rzecz cenniejsza niż głowa, ważne tylko, by umieć ją dozować. (s. 525)
W powieści znajduje się mnóstwo postaci, które odgrywają większe lub mniejsze role. Wszyscy oni zamieszani są w wielotorowe śledztwo, a autorka nie szczędzi szczegółów z ich życia – czasami miałam dość rozwlekłych w mojej opinii opisów postaci, które spowalniały akcję i odciągały od głównych wydarzeń. Zdarzyć się może, że czytelnik się pogubi, kto jest kim, na szczęście z kolejnymi stronami krok po kroku wszystko zostanie wyjaśnione i uporządkowane aż do wielkiego finału. Zakończenie intryguje.
Pochłaniacz to wielowątkowy kryminał rozgrywający się na przestrzeni lat, ukazujący pracę w policji i jej różne powiązania, przybliżający działanie profilera, który mimo pokaźnej objętości szybko i płynnie się czyta.

Książka przeczytana w ramach wyzwań:

12 komentarzy:

  1. Ja już nie mogę się doczekać kolejnego tomu tego cyklu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z jednej strony uwielbiam wielowątkowe kryminały, z drugiej jednak przeraża mnie odrobinę przegadana fabuła. Chyba właśnie dlatego boję się sięgnąć po książki Katarzyny Bondy, nie lubię sztucznych zapychaczy fabuły :(
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo chętnie sięgnę. Czytałam już dwie książki Pani Bondy Sprawa Niny Frank i Florystka i byłam zachwycona. :)

    Pozdrawiam! ♥
    Świat oczami dwóch pokoleń

    OdpowiedzUsuń
  4. Na kilku blogach spotkałam się już z recenzjami książek Kasi Bondy. Mnie one jednak dalej nie przekonują. Zresztą może kiedyś jeszcze mnie najdzie ochota na polskich autorów...:)
    Pozdrawiam! :*
    http://magia-ksiazek-recenzje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Wielokrotnie spoglądam na Bonde, ale zawsze znajdzie się coś ciekawszego i cóż, jakoś tak się z nią mijam...

    OdpowiedzUsuń
  6. Druga część jest lepsza, moim zdaniem, ale to pewnie dlatego, że tam jest dużo historii.

    OdpowiedzUsuń

Gościu, atramentowy ślad zostaw po sobie,
A na każdy komentarz odpowiem wnet Tobie.