piątek, 15 sierpnia 2014

Marta arta rta ta a



czyli sama o sobie do potomności (nie tylko) swej

Na tapczanie leży Marta –
O poduszki jest podparta,
Nogą zaś o słonia wsparta.
Ale Marta nie jest zdarta.
Ileż ona jest dziś warta?
Tego nie wiem. Skryta karta.
Czasem w życiu miewa farta,
Czasem jej podejdzie karta,
Przez komary wciąż jest żarta,
Kocha psy i chce mieć charta.
Gdy przed nosem stoi tarta,
Marta zaraz jest obżarta.
Lubi słuchać nut Mozarta,
Ceni występ gry MoCarta.
Do podróży zawsze zwarta,
Na przygody jest otwarta.
Z rzadka wsiądzie na gokarta,
Jednak na bok pójdzie narta.
W nocy śni się jej Dżakarta,
Jak dosiada tam lamparta!
Jako strzelec jest rozdarta,
Lecz za skórą miewa czarta!
Taka właśnie jest ta Marta…
Niejednego grzechu warta!

9 komentarzy:

  1. Świetny wiersz. Z uśmiechem go przeczytałam. nie tylko Marta bywa uparta, bo ja też jestem niczym uparty osioł :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha, to się szczerze uśmiałam:) Świetny wiersz! I trzymam kciuki za Twojego przyszłego charta i lamparta:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bezpieczniejsza byłaby przejażdżka na słoniu! :D

      Usuń
  3. Marto wywołałaś uśmiech na mojej twarzy swym wierszowanym opisem.Niech Ci się spełni sen o Dżakarcie.
    Niejednego grzechu warta - to jest właśnie Marta.
    Lubię to imię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Opis byłby bardziej szczegółowy, gdyby rymy chciały pasować do Marty ;)

      Usuń
    2. Sporo ich jednak znalazłaś.

      Usuń

Gościu, atramentowy ślad zostaw po sobie,
A na każdy komentarz odpowiem wnet Tobie.