czwartek, 22 stycznia 2015

Morderstwa z premedytacją



Autor: Tess Gerritsen
Tytuł: Ostatni, który umrze
Tłumaczenie: Jerzy Żebrowski
Wydawnictwo: Albatros
Seria: Rizzoli i Isles
Tom: 10
Liczba stron: 432
Oprawa: miękka
Data wydania: 2014
ISBN: 978-83-7554-310-0



Po raz drugi w ciągu swego krótkiego życia Teddy Clock ocalał w masakrze. Dwa lata wcześniej cudem uciekł, gdy zamordowano całą jego rodzinę. Teraz, w wieku czternastu lat, koszmarna przeszłość powraca echem i Teddy jako jedyny unika śmierci, kiedy ginie jego rodzina zastępcza. Zostawszy ponownie sierotą zszokowany nastolatek nie ma dokąd pójść, dopóki Wydział Policji w Bostonie nie przydziela tej sprawy detektyw Jane Rizzoli. Zdecydowana chronić chłopca, Jane odkrywa, że przypadkowe rzekomo wydarzenie stanowi w istocie przerażające ogniwo bezwzględnej misji okrutnego zabójcy. Wysyła Teddy'ego do ekskluzywnej szkoły Evensong, w której młode ofiary zbrodni uczą się sekretów i umiejętności przetrwania w niebezpiecznym świecie. Ale Jane obawia się, że nawet za zamkniętymi bramami i w otoczeniu wielu hektarów lasów stanu Maine, dzieci są pod obserwacją nie tylko swoich tajemniczych dobroczyńców. Kiedy na gałęzi drzewa ktoś zawiesza dziwne, spryskane krwią lalki, Jane wie, że instynkt jej nie zawodzi. A gdy spotyka Willa Yablonskiego i Claire Ward, uczniów, których tragiczna przeszłość szokująco przypomina losy Teddy'ego, staje się przerażająco jasne, że krążący w okolicy drapieżca czyha na więcej niż jedną ofiarę. Połączywszy siły ze swą zaufaną partnerką, lekarzem sądowym Maurą Isles, Jane postanawia zrobić wszystko, by sierot nie spotkała krzywda. Ale z powodu tajemnic z przeszłości los dzieci będzie przesądzony, o ile Jane i Maurze nie uda się w końcu zniweczyć planu obsesyjnego zabójcy.

Emocjonująca sobota? Więcej adrenaliny we krwi? Tylko z książką Tess Gerritsen, mistrzynią w swoim gatunku, jak twierdzi Harlan Coben. I ja się zgadzam z jego opinią. Dla mnie Tess jest lepsza od niego i Robina Cooka. A ta trójka autorów należy do moich ulubieńców. W zeszłą sobotę zaczytałam się w powieści Ostatni, który umrze. Wprawdzie jest to dziesiąty tom serii Rizolli i Isles, jednak książkę można czytać oddzielnie. Autorka postarała się o to, by wydarzenia wywołane w toku akcji z poprzednich tomu, zostały przedstawione w ogólnym zarysie i czytelnik mógł się zorientować w sytuacji.
Patolog sadowy Maura Isles i policjantka Jane Rizzoli były skłócone, ich przyjaźń wisi na włosku. Obie wiedzą, że siebie potrzebują, że ich przyjaźń jest im potrzebna w codziennym życiu, jednak trudno im się przemóc i zaufać ponownie. Szczere rozmowy, wyznanie uczuć i wątpliwości może im w tym pomóc. Ale najbardziej zbliży je do siebie praca. Tym razem zajmują się dziećmi, bardzo szczególnymi dziećmi, które, jak się okazało w toku śledztwa, dwukrotnie przeżyły zamachy na ich rodziny. Dwa lata wcześniej w tym samym tygodniu zabito całe rodziny, a teraz w odstępie kilku tygodni giną ich  prawni opiekunowie. Ale dzieciaki ocalały, więc ich sprawy po prostu muszą być ze sobą powiązane. A są to:

wtorek, 20 stycznia 2015

Grudniowe zdobycze



Grudzień to czas świąt i prezentów. Mikołaj przychodził do mnie przez cały miesiąc. W sumie przyniósł 4 książki, 2 dla dzieci i 2 dla dorosłych, w tym jedną ze szczególną dedykacją od autora.
Dziś się chwalę moimi grudniowymi zdobyczami:
   1.      Arkadiusz Jankowski "Historia niemieckiej papierośnicy", 
   2.     Wojciech Cesarz "Kiki ucieka z cyrku", 
   3.     Zofia Stanecka "Wielka księga Basi i Franka", 
   4.     Joanna Sykat "Tylko przy mnie bądź”.
 

Ot i wsio, koniec chwalonka za 2014 rok.
 

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Nade wszystko



Autor: Katarzyna Michalak
Tytuł: Dla Ciebie wszystko
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Seria: Trylogia jabłoniowa
Tom: 3
Liczba stron: 297
Oprawa: twarda
Data wydania: 2014
ISBN: 978-83-08-05400-0



Czy potęga miłości wystarczy aby uratować czyjeś życie? Rudowłosa Ania Kraska, która w Imię miłości przybyła do Jabłoniowego Wzgórza jako drobna, wystraszoną 10-latka, w kolejnej części opowieści staje się piękną, pewną siebie młodą lekarką. Jednak nie tylko ona będzie tu główną bohaterką – na jej drodze stanie przerażony, bezbronny, porzucony przez matkę czterolatek. Ania jest gotowa poświęcić bardzo wiele, żeby mu pomóc. To nie koniec niespodzianek – losy Ani z Jabłoniowego Wzgórza dziwnym trafem  splotą się z losami bohaterów Wiśniowego Dworku. Uczucia, intryga kryminalna, mafijne porachunki i nadzieja na prawdziwą miłość to składniki tej emocjonującej lektury.

Znam pióro Katarzyny Michalak nie od dziś, jeśli chodzi o powieści obyczajowe. Dawno temu czytałam Wiśniowy dworek,  pierwszy tom Trylogii jabłoniowej, a teraz przyszło mi przeczytać tom trzeci – Dla Ciebie wszystko. Tom drugi jakoś nie wpadł w me ręce. Szczerze przyznam, iż nie wiedziałam, że bohaterowie pierwszego tomu będą żyli na kartach kolejnych tomów. Jak przez mgłę pamiętam o nich. Najbardziej utkwił mi w pamięci Daniel van der Welt. Dla Ciebie wszystko praktycznie czytałam jak zupełnie oddzielną powieść.
Anna Karska kończy medycynę z pierwszą lokatą, wraca do rodzinnego dworku na Jabłoniowym Wzgórzu. Ale już pierwszego dnia w czasie konnej przejażdżki znajduje na bocznej drodze bardzo zmasakrowanego mężczyznę. Ktoś go pobił bardzo mocno, na tyle mocno, że bolało jak diabli, na tyle słabo, że mężczyzna przeżył. Młoda pani doktor zajmuje się swym pierwszym pacjentem w dworku. Wie, kim on jest, ale tego nie zdradza swym dziadkom. Prywatną opiekę lekarską dzieli ze stażem w gdańskim dziecięcym szpitalu i synem ordynatora oraz 4-letnim Piotrusiem po amputacji nóżki porzuconym przez matkę.

sobota, 17 stycznia 2015

Igrać z ogniem



Autor: Nora Roberts
Tytuł: Lasy w płomieniach
Tłumaczenie: Katarzyna Malita
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 400
Oprawa: twarda
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-7943-421-3



Rowan Tripp, co roku latem walcząc z pożarami lasów w Montanie, czuje, że jest tam, gdzie powinna. Jako członek elitarnej grupy strażaków spadochroniarzy spełnia się w tym, co robi, i nie szuka mniej ryzykownego pomysłu na życie. Nie zmienia tego nawet śmierć przyjaciela podczas jednej z akcji. Ale to dopiero początek tragicznych wydarzeń. Teraz skoczkowie muszą stawić czoło mordercy. Kim jest? Dlaczego zabija? Kto będzie następny? Policja długo nie znajduje odpowiedzi, a podejrzanych i ofiar przybywa. Tymczasem Rowan w obliczu niebezpieczeństwa zaczyna odkrywać, że oprócz pracy szczęście dać jej może także miłość. Barwne opisy walki z ogniem, mroczna atmosfera zagrożenia oraz podszyte ciepłem i humorem wątki miłosne czynią z tej książki Nory Roberts fascynującą lekturę. Nora Roberts napisała ponad 190 powieści, które ukazały się w 400 milionach egzemplarzy. Wiele z nich stało się bestsellerami, m.in.: Gorący lód, W samo południe, Czarne Wzgórza, Hołd, Poszukiwania.

Nora Roberts to jedna z moich ulubionych autorek i ostatnio jakoś dużo nowych jej książek wpadło mi w ręce. Wszystko pięknie i ładnie, choć ostatnio jedna rzecz zaczęła mnie drażnić w jej powieściach, ale nie tylko w jej. Mam tu na myśli urodę głównych bohaterów, ich wygląd fizyczny (chyba jestem zazdrosna…?). Nora Roberts w swych książkach porusza różne tematy, bardzo często są to tematy z życia wzięte. W powieści Lasy w płomieniach przybliża czytelnikom pracę Zulies.
Powieść zaczyna się mocnym akcentem, od przypomnienia wydarzeń z poprzedniego sezonu i tragicznego wypadku, gdy w trakcie skoku ginie partner głównej bohaterki. Zulies to strażacy-spadochroniarze w Missouli, którzy w sezonie mieszkają w specjalnej bazie i w każdej chwili na dźwięk alarmu gotowi są do akcji, do gaszenia pożarów w lasach. Wsiadają do samolotu i lecą do różnych stanów, nawet na Alaskę, by skakać do pożarów i je ugasić. Dostać się do jednostki Zulies wcale nie jest tak łatwo. Trzeba przejść specjalne, wyczerpujące szkolenie. Co roku po zimie dla strażaków chętnych do pracy w kolejnym sezonie przeprowadzany jest test sprawnościowy. Kto się nie zmieści w wyznaczonym czasie, nie dostaje pracy. A wszystko to po to, by ci ludzie mieli siłę do walki z… suką!

czwartek, 15 stycznia 2015

Wywiad z Emilią Nowak

Emilia Nowak – urodziła się 08.10.1982 roku w Będzinie. Studiowała język hiszpański na Uniwersytecie Śląskim. Pierwsze doświadczenia zawodowe zdobywała w międzynarodowych firmach handlowo-produkcyjnych. Od początku swojej kariery zawodowej dużą część czasu spędziła na podróżach po Europie. Aktualnie mieszka w rodzinnej gminie Psary w powiecie będzińskim. Bierze aktywny udział w promowaniu swojego regionu. Opublikowała książki: Perła Będzina, Tajemnica Orlego Gniazda, Sekret starego dębu, Potok myśli. Oprócz twórczości literackiej zajmuje się malarstwem. Strona Autorki: www.emilianowak.pl


Piórem pisane, pędzlem malowane – wywiad z Emilią Nowak


- Witaj Emila. Masz na koncie już cztery książki, a ich pisanie wymaga lekkiego pióra. Jak z jego lekkością było w czasach szkolnych? Jak Twoje wypracowania oceniali poloniści – co chwalili, a co krytykowali? Czy widzieli w Tobie talent literacki czy wręcz przeciwnie?
- Witaj Marta. Pod koniec podstawówki, kiedy miałam większą świadomość tego, co piszę, wtedy chyba zaczęło mi najbardziej zależeć na tym, żeby coś przekazać albo żeby wyrazić jakiś bunt, zaciekawić czytającego swoim zdaniem. Mówimy tu raczej o siódmej, ósmej klasie. Pamiętam na przykład takie wypracowanie o księdzu Robaku. Wszyscy pisali, jaki to był wspaniały, jak wiernie służył swej ojczyźnie (właściwie to do tej pory nie wiem, czemu te dzieci tak o nim pisały), a ja obrzuciłam go błotem i wysnułam wiele argumentów świadczących raczej o jego wadach i niegodnej postawie. Pani polonistka była wtedy bardzo zaskoczona, ale i dumna z mojego wypracowania. Potem każda praca pisana była dla mnie pretekstem, żeby wypróbować coś innego, zaskoczyć czymś nowym, np. strukturą. Nie chciałam żeby mój tekst był płaski i zaczęłam burzyć jego strukturę chronologiczną. Pamiętam jedno takie wypracowanie, w którym bohater na początku przyrządza herbatę, a potem nagle czas się załamuje (ale czytelnik tego nie wie, chyba że był bardzo spostrzegawczy) i dopiero w krytycznym momencie opowiadania okazuje się, że piszcząca w czajniku woda, wyrywa główną postać z transu, ze wspomnień i znowu powraca akcja do czasu teraźniejszego. Z tej pracy ja sama byłam bardzo dumna : ) Dzieciaki nie stosowały takich zabiegów wobec tekstu. Uważam, że świadczyło to o moich skłonnościach pisarskich – chociaż wtedy jeszcze tego nie wiedziałam.