poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Drzeworyty japońskie



Autor: Anna Klejzerowicz
Tytuł: Cień gejszy
Wydawnictwo: Replika
Seria: Emil Żądło
Tom: 2
Liczba stron: 252
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2014
ISBN: 978-83-7674-406-3

 
Rozpacz i wściekłość dają niewyobrażalną siłę. (s. 232)
Dziennikarz śledczy z Gdańska, Emil Żądło znowu w akcji, tym razem w powieści Cień gejszy Anny Klejzerowicz.
Pierwszy prolog przenosi czytelnika do 1905 roku, do Japonii. Na Ginza ktoś morduje gejszę Yukasan i Europejczyka oraz służącą, lecz nie znajduje tego, po co przyszedł. Okazuje się, że jeszcze do niedawna morderca był przyjacielem Europejczyka. Prolog drugi to już czasy współczesne czytelnikowi i znajomy Gdańsk. Ktoś chce coś sprzedać. Daje nabywcy kopię, po chwili już nie żyje.
Wkrótce ktoś zaczyna się podszywać pod znanego gdańskiego dziennikarza i na różnych forach internetowych wypisuje bzdury o drzeworytach japońskich. Znajomi Emila dziwią się, że on wrzuca do sieci dziwne teksty i się podpisuje nazwiskiem. Emil czuje się zaintrygowany i zaczyna prywatne śledztwo.
Tajemniczy wpis widniał niemal na każdym [forum internetowym], był wszechobecny, powtarzał się, jakby ktoś z uporem maniaka pragnął zostać zauważonym. (s. 29)
Prawda jest taka, że ktoś trolluje. Wkrótce dziennikarz otrzymuje głuche telefony i jeden z pogróżkami. Prosi o pomoc podkomisarza policji Marka Zebrę. Zaczyna się śledztwo pełne zwrotów akcji.
Czyli mamy kryminalną aferę, za która kryje się niebezpieczna tajemnica z drzeworytami japońskimi w tle? Brzmi atrakcyjnie. Tylko trochę jak bajka. Bo niby co, do cholery, może mieć z nami wspólnego jakaś stara japońska historia? (s. 98)
Okazuje się, że całkiem sporo! Fabuła tej powieści to splot różnych wątków (sztuka, miłość, polityka, pieniądze i śmierć), z których powstaje wielobarwna tkanina. Oprócz obrazków ze współczesnego Gdańska czytelnik otrzymuje solidną dawkę wiedzy o drzeworytach japońskich i ich twórcach z epoki Meiji (XIX/XX w.); dowiaduje się, kim tak naprawdę były gejsze; poznaje historię wojny rosyjsko-japońskiej z silnym gdańskim akcentem; towarzyszy wszechwiedzącemu narratorowi i bohaterom w kolejnych etapach śledztwa związanego z dalszymi wydarzeniami kryminalnymi, a do tego wątek obyczajowy i miłosny. Czuć powiew Dalekiego Wschodu, a Kraj Kwitnącej Wiśni ukazuje swe kulturalne oblicze.

Autorka pięknie połączyła historię burzliwej japońskiej miłości sprzed lat ze współczesnymi kryminalnymi wydarzeniami. W mini wykładach Marty przybliżyła czytelnikowi wiedzę o sztuce i kulturze Japonii, co z jednej strony bardzo ciekawi, ale niektórych może też nudzić. Autorka szczegółowo opisała również wygląd znalezionych drzeworytów japońskich. Ale nawet plastyczność opisu i jego drobiazgowość nie oddadzą tego, co by oczy zobaczyły, dlatego tak bardzo brakowało mi ilustracji (znalazłam drzeworyty w internecie, lecz to nie było to samo).
A Marta w tej powieści dołącza do śledztwa, jest równorzędnym partnerem Emila i specjalistą dla Marka. Jako historyk sztuki i pasjonatka swego zawodu z rozległymi znajomościami bardzo się przydaje w śledztwie Emila i policji (np. ma kontakt e-mailowy z japońskim specjalistą od drzeworytów). Aczkolwiek dla niej ‘sensacja’ oznacza co innego niż dla panów. Czytelnik poznaje nietuzinkową kobietę z naukowym zacięciem i zawodowym instynktem, upartą i zdecydowaną, z temperamentem. Jej życie u boku Emila to życie w nieustającym poczuciu zagrożenia i sporą dawką adrenaliny. Ale i na kocią łapę, bowiem Marta…
To wolny ptak. Nie przepada za klatkami, jak określa wszelkie związki miedzy ludźmi. I jest uparta jak wszyscy diabli. (s. 98)
Cóż Wam powiem… dużo pasuje do mojego charakteru, bardzo dużo, ale na pewno poza używkami. Jestem przeciwniczką palenia, a bohaterka pali, wprawdzie mniej niż Emil, ale mimo wszystko dla mnie ta powieść jest przesycona dymem papierosowym. W pewnym momencie stwierdziłam także, że trochę za dużo dziwnych przypadków, że nadmiar nieszczęść spada na Emila i Martę, na szczęście jest też rudy kot Bolero i jego miłość do właścicieli. Aczkolwiek jak to w kryminale trup ściele się gęsto, a akcja ma różne tempo. W pewnym momencie dochodzenia nawet staje w miejscu. Na szczęście wszystkie wątki zostają wyjaśnione, między innymi w dwóch epilogach, dzięki temu czytelnik wie, co się wydarzyło w Japonii w 1905 roku.
Cień gejszy to kryminał z rozbudowanym wątkiem kulturalno-obyczajowym, łączący w sobie brutalne morderstwa i piękno drzeworytów japońskich, miłość i pazerność, politykę i sztukę, historię ze współczesnością.  

Książka przeczytana w ramach wyzwań:

14 komentarzy:

  1. Myślę, że wykłady o sztuce i kulturze japońskiej umieszczone w fabule książki mogłyby mi się spodobać. Przeczytam z chęcią. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogą też nieco przytłoczyć. Serdeczności :)

      Usuń
  2. Drugi tom trylogii! Najpierw jednak czeka na mnie "Sąd ostateczny" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie znam pierwszej części. Będę musiała nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Musiałabym zacząć od pierwszej części, ale zwrócę uwagę na nie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej zachować kolejność czytania poszczególnych tomów.

      Usuń
  5. Książki Anny Klejzerowicz dopiero przede mną. Mam już kilka w domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wątpię, Twój antykwariat "nabywa ciała" :)

      Usuń
  6. Nie wiem dlaczego, ale przeważnie mnie odsuwało od wszystkiego co japońskie. Ta pozycja jednak wydaje się bardzo ciekawa, więc trzeba by najpierw zapolować na pierwszą część:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej japonistyki nie ma tu aż tak dużo. Od biedy tomy można czytać oddzielnie, ale warstwa obyczajowa i rozwój związku głównych bohaterów i ich przyjaciół mógłby nieznacznie wpłynąć na odbiór powieści.

      Usuń
  7. Ah, muszę to przeczytać! Ostatnio Anna Klejzerowicz Medalionem zapunktowała, więc nie widzę przeszkód ;)

    OdpowiedzUsuń

Gościu, atramentowy ślad zostaw po sobie,
A na każdy komentarz odpowiem wnet Tobie.