poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Ki diabeł?



Autor: Olga Rudnicka
Tytuł: Diabli nadali
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 448
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2015
ISBN: 978-83-8069-147-6

 


Wobec ludzi trzeba być uprzejmym, ale niekoniecznie miłym. (s. 56)
Dzwonił kiedyś do Was Diabeł? Nie??? A do Moniki dzwonił. I to nieraz! I nie był to Lucyfer, tylko Dagmar Różyk, dyrektor kreatywny i główny bohater powieści Olgi Rudnickiej Diabli nadali.
Dagmar Różyk w korporacji nazywany był za plecami Diabłem. Był diabelskim nasieniem o szatańskim umyśle i demonicznym uroku, który chichocze szatańsko, który wykonuje diabelskie sztuczki i ma siódmy zmysł iście diabelski. Jednym słowem: Diabeł wcielony! A raczej pies na baby… znaczy się kociaczki!
Inteligentny, błyskotliwy geniusz. Działa jak dobrze zaprogramowany robot. Nigdy się nie poci i nie męczy. Nigdy nie popełnia błędów. Zawsze ma rację. Wie wszystko. Do tego dziwkarz, lowelas, kłamca, ale kobiety ciągnęły do niego jak muchy do miodu. 
(s. 115)
W kwietniu 2009 roku przyszła do niego na staż sekretarki 21-letnia zastraszona przez Zdzirę i nową sytuację, pocieszona przez Renię – Monika Kapuśnik. Ot, wystraszony pisklak, ale z zasadami i głową na karku. Ten pisklak miał silny charakter i potrafił dziobać, i to mocno, a do tego bardzo szybko kłapał dziobem, zanim pomyślał, co gdacze. Jak Monice ktoś zalazł za skórę, gdyż wkurzał ją jak wszyscy diabli, to potrafiła się odgryźć. Nic dziwnego, bo wychował ją tatko z pomocą trzech starszych braci, wszyscy porywczy i potężni, używający języka migowego. Tatko miał rady na różne okazje i często udzielał ich swoim dzieciom:
Tatko zresztą mawiał, żeby sama nigdy nie zaczynała, ale gdy ktoś z nią zacznie, to ona ma skończyć. (s. 137)
11 V 2011 roku późną wieczorową porą… ktoś zamordował Różyk, czyli...
Diabła diabli wzięli. (s. 117)

Reakcje pracowników były skrajnie różne, a tym samym podejrzanych było wielu. Jednak po wstępnych przesłuchaniach wytypowano Monikę jako główną podejrzaną. Wprawdzie sekretarka znała wszystkie sekrety szefa, ale go nie zabiła. Jej podejrzenia padają na Zdzirę, czyli Małgorzatę Żabską, zastępczynie Różyka, którego wszelkimi metodami chciała zaciągnąć do łóżka. Monika szuka prawdy, a pomaga w tym jej sąsiad, młody policjant po szkole oficerskiej, podkomisarz Mateusz Jankowski. Jego przełożeni, starzy wyjadacze policyjni, dają mu popalić i odsuwają od śledztwa, ale sami niezbyt dobrze prowadzą śledztwo. Piotrowski w końcu przyznaje:
Nie powinniśmy czynić założeń, a następnie na siłę dopasowywać do nich rzeczywistości. (s. 175)
Diabli nadali to ciekawe spotkanie z Diabłem w Piekle – tak Monika nazywa biuro. Ich potyczki słowne, jego prowokacje, jej odszczekiwanie i dogryzanie wywoływały we mnie śmiech. Czytanie dialogów z udziałem tych bohaterów to była prawdziwa przyjemność. Mimo pewnej antypatii, oboje w skrytości darzyli siebie szacunkiem i dobrze współpracowali. Różnie układały się relacje z innymi pracownikami. Oprócz Zdziry, wywłoki z pochodzenia, był jej sekretarz mrówkojad-dupowłaz, któremu sama chętnie wbiłabym szpilę w stopę. Na szczęście była przyjaciółka Renia, która pomagała Monice. Wszystkie postacie mają charakterki, a i pazurki też im urosły.
Sam kryminał jest ciekawy i poplątany w domysłach, hipotezach, dowodach zbrodni, intryga intryguje. Ktoś jest zły i na Diabła zapolował, ale jak się jest diabłem wcielonym i zna się szatańskie sztuczki, to śledztwo nie może przebiegać normalnie. Podobał mi się język w powieści – prosty, komunikatywny, lekki, bogaty w komizm słowny z sarkazmem i ironią na czele, a do tego różne frazeologizmy z diabłem, szatanem, demonem czortem w różnych odsłonach, jakby dla podkreślenia owej diablowatości. Do tego ciekawe nazwy takie jak pierduśnik; sformułowania: masło maślane maślanką poganiane; dowiecie się, gdzie babcia koszyczek nosiła, no i cudne rady tatki, np.:
Jak sam nieraz powtarzał, każdy nosi swoje majtki, na swoim własnym tyłku. I nikomu nic do tego. (s. 73)
Akcja dotyczy się naprawdę szybko. Zwroty akcji kilka razy mnie zaskoczyły. Jednak co do chronologii wydarzeń, to mam jedno ‘ale’. Wpierw jest wpis z datą z V 2006 r. o uciecze Julii autem i jej wypadku. Potem IV 2009, gdy Monika przychodzi na staż, a następnie dramatyczne wydarzenia z 11 V 2011 r. Te trzy czasoprzestrzenie się przeplatają, zwłaszcza dwie ostatnie. Nie wiem czemu autorka wymyśliła takie skakanie po czasie wydarzeń, ale to momentami utrudniało czytanie, mimo że były daty przed kolejną częścią. Zakończenie ma dla mnie niejasny jeden punkt, no ale czułam, że tak się stanie.
Diabli nadali to iście diabelska powieść, która zawiedzie Was do czeluści piekieł korporacji i nie tylko, a Waszym przewodnikiem będzie Diabeł wcielony i jego osobista cnotliwa sekretarka. Kobietki pamiętajcie, iż:
Facet jest tylko facetem i nie można oczekiwać, że będzie myślał. (s. 208)

Książka przeczytana w ramach wyzwań:

18 komentarzy:

  1. Książkę czytałam i szalenie mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie takie przeskakiwanie w czasie w zasadzie nie przeszkadza. Chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście w tej książce nie jest ono takie 'natarczywe'.

      Usuń
  3. Świetnie się bawiłam podczas tej lektury. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy gdzieś widzę recenzję tej książki, myślę sobie ,, muszę przeczytać"... a potem zapominam. Chcę poznać styl Olgi Rudnickiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ćwicz pamięć :) A pani Olga ma na koncie już sporo książek. Ja poznałam 3 kryminały z humorem.

      Usuń
  5. O, ten cytat to dobry ostatni jest :D Ale ja się sparzyłam na Lilith i po żadną inną książkę Rudnickiej się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Nie znam Lilith, ale daj szansę kryminałom na wesoło, daj, nie bądź taka :)

      Usuń
  6. Rudnicka w najwyższej formie, moim zdaniem:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tyle dobrego już słyszałam o autorce, a jeszcze nie udało mi się poznać jej twórczości. Słyszałam, że właśnie ta książka jest najlepsza, a Twoja recenzja dodatkowo bardzo mnie zachęca. I to ostatnie zdanie... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dlatego ostatniego zdania przeczytaj o Diable ;)

      Usuń
  8. Skakanie po tych datach wprowadza nieco chaosu, ale z punktu widzenia całości, nie wpływa to jakkolwiek na akcji. Tej nie brakuje dynamiki, kunsztu i nutki ironii. Świetna książka! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytałam jeszcze książek Rudnickiej, muszę zapoznać się w końcu z jej twórczością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się długo opierałam, a potem w szybkim tempie poznałam 3 powieści autorki :)

      Usuń

Gościu, atramentowy ślad zostaw po sobie,
A na każdy komentarz odpowiem wnet Tobie.