sobota, 13 września 2014

Zajść w ciążę



Autor: Magdalena Witkiewicz
Tytuł: Zamek z piasku
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 284
Oprawa: miękka
Data wydania: 2013
ISBN: 978-83-63622-30-5 




Młode małżeństwo, które jest ze sobą od wielu lat, decyduje się na dziecko. Wszystko wydaje się proste, ale… mimo miesięcy starań Weronika nie może zostać mamą. Ból, rozczarowanie, samotność. I wtedy w życiu bohaterki pojawia się ktoś trzeci. Przyjaciel. Czy wystarczy jeden krok, by spełniło się marzenie Weroniki? A może przyjaźń z innym mężczyzną otworzy jej oczy na własne małżeństwo? Tworzenie wzajemnych relacji to jak budowanie zamku z piasku. Nieustannie trzeba o niego dbać, by nie runął… I by nikt nie wszedł w niego butami… Nie można na chwilę spuścić go z oczu. Związek pomiędzy dwojgiem ludzi również bywa kruchy. Tak jak zamek z piasku. Gdy odwrócisz głowę, może zalać go morska fala. Wtedy pozostanie tylko słona morska woda – albo słone łzy.

Z Magdaleną Witkieiwcz spotkałam się już jakiś czas temu. Spotkanie było miłe, dlatego z wielką chęcią sięgnęłam po inną książkę tej autorki – Zamek z piasku. Z powodu natłoku pracy czytałam ją z przerwą, ale gdy nadszedł weekend, a słonko mocno świeciło, stwierdziłam, że relaks po tygodniu harówy mi się należy. Dlatego wzięłam książkę na balkon i oddałam się przyjemności, długo wyczekiwanej przyjemności
A powieść jest pełna emocji, skrajnych emocji. Młode małżeństwo Snarskich żyje sobie szczęśliwie do momentu, gdy Weronika chce zostać matką. Marek nie ma nic przeciwko temu, jest za i z wielką chęcią oraz przyjemnością bierze udział w igraszkach miłosnych z żoną, mających na celu spłodzenie potomka. Jednak czas mija, a efektów brak. Weronika z uporem maniaczki dąży do celu za wszelką cenę. Zaczyna mieć obsesję na tym punkcie, a to doprowadza jej męża do szału. Zaczynają się poważne problemy małżeńskie.

Pewnej nocy na plaży Weronika siedzi w samotności i upija się winem. Zaczepia ją mężczyzna, oferując pomoc. Kobieta wylewa swoje żale, dzięki czemu jest jej lżej na duszy. Łatwiej się wywnętrzyć obcej osobie niż swoim przyjaciółkom. Od tego momentu Weronika i Jakub stają się znajomymi. Piszą do siebie e-maile, czasem się widują. W międzyczasie w małżeństwie Weroniki jest już tak źle, że Marek się wyprowadza, bo nie jest w stanie dłużej wytrzymać napięcia i całej sytuacji. Oboje zdjęli obrączki. Ci, tak zakochani kiedyś w sobie ludzie, stali się dla siebie zupełnie obcy, rozminęli się w swych celach, choć obiecywali sobie bycie "na dobre i na złe, dopóki śmierć…".  Weronika dochodzi do ciekawej refleksji: Może z miłością do dziecka jest tak samo jak z miłością do mężczyzny? Trzeba czasem odstawić czekoladę i spróbować czegoś innego. Na przykład frytek. Tak jak my z Ewą. Może niezbyt zdrowe, może nazbyt kaloryczne, ale raz na jakiś czas można. A nawet trzeba[1].
Weronika załamuje się. Swoje żale, smutki, obawy, wątpliwości dzieli przede wszystkim z Jakubem Nowakowskim. On jej doradza, ale przede wszystkim wysłuchuje i jest obok, gdy ona potrzebuje wsparcia psychicznego. Ich znajomość przeradza się w przyjaźń i nie wiadomo kiedy w coś więcej. Na twarzy Weroniki gości uśmiech, z jej twarzy promienieje szczęście. Z jednej strony chcę z nim być, a z drugiej wiem, że to niemożliwe. To tak jak z alkoholem. Lubisz go, lubisz to uczucie, ale wiesz, że jest złe. I czujesz, że to wszystko się źle skończy. Że w ostatecznym rozrachunku byłbyś nieszczęśliwy… [2]. Bowiem Jakub ma żonę-nieżonę, a ona teoretycznie ma jeszcze męża. Weronika wcześniej się zastanawiała, jak by to było z innym. Teraz już to wiedziała: To tak jak z butami… Lubię szpilki. Te czerwone również. Ale nie na co dzień. Na co dzień lubię nosić bardzo wygodne buty. W szpilkach mogę przetańczyć jedną noc. A potem bolą mnie stopy. Wygodne traperki, może nie takie eleganckie, może nie takie fascynujące, są o niebo lepsze. Można w nich przejść całe życie. Chronią cię przed zimnem, ciepłem, deszczem. Jeżeli są dobrze dobrane, nie masz odcisków[3]. Jednak jak to w życiu bywa – wszystko trwa do czasu, po dniach szczęścia, przychodzą dni smutku. Chyba można liczyć tylko na cud nocy wigilijnej.
Powieść obyczajowa Zamek z piasku porusza ważny współcześnie problem chęci posiadania dziecka i niemocy zajścia w ciążę oraz relacjach międzyludzkich i sile miłości. Dla kobiet, które nie mogą być w stanie błogosławionym, to prawdziwy horror. Dla innych horrorem jest wpadka lub dwójka małych dzieci. Punkt widzenia bywa różnorodny, a w tej powieści mamy przedstawione różne opcje.
Książkę czyta się naprawdę szybko przede wszystkim ze względu na lekki i prosty styl oraz stronę edytorską. Tylko co rusz inne emocje budzące się w czytelniku mogą spowalniać ten proces. Zwłaszcza, gdy któraś z czytelniczek identyfikuje się z główną bohaterką lub jedną z jej przyjaciółek. Emocje dodatkowo nakreślają lub podkreślają cytaty na początku każdego rozdziału. Tu nie ma koloryzacji, tu jest samo życie z różnymi jego odcieniami szarości – miłość, szczęście, samotność, żal, gniew, depresja itd. Poprzez nakreślonych bohaterów autorka wnikliwie ukazała ludzką psychikę, zwłaszcza głównej bohaterki i narratorki w jednym. Trochę mi zabrakło mi spojrzenia na całą sprawę ze strony Marka, jego bardziej rozbudowanego stanowiska w tej sprawie, przemyśleń, uczuć.Mnie osobiście poruszyły e-maile Weroniki i Jakuba oraz ciekawe, refleksyjne przemyślenia kobiety nad życiem i porównywanie jego różnych aspektów do rzeczy codziennego użytku. Takie perełki, maksymy życiowe, pozwalające spojrzeć na pozornie prostą sprawę z innego punktu widzenia.
Ja się zastosuję do takiej rady: Poukładaj sobie wszystko od nowa. Narysuj to. (…) Narysuj mapę myśli. W środku ty i twoje cele. Dookoła to, co planujesz. Jak chcesz to osiągnąć. Po prostu to, co ci serce i rozum dyktuje. Jak poukładasz sobie wszystko na papierze, to w głowie też ci się poukłada[4]. Aczkolwiek słyszałam, żeby najpierw zrobić porządek w szafie i na biurku, aby w życiu zniknął bałagan i zapanował porządek.

Książka przeczytana w ramach wyzwań:


[1] M. Witkiewicz, Zamek z piasku, Poznań 2013, s. 141-142.
[2] Ibidem, s. 182.
[3] Ibidem, s. 274.
[4] Ibidem, s. 182.

6 komentarzy:

  1. Cóż, ja kiedyś zawiodłam się na autorce i od tamtej pory nie ciągnie mnie do jej książek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba zależy od tematyki książki.

      Usuń
  2. Książkę mam, ale jeszcze jej nie czytałam, bo jakoś nie potrafię przełamać swój opór do jej trudnej (jak dla mnie) tematyki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam tę książkę i ogromnie mi się podobała. Do tej pory najlepsza wśród powieści Pani Magdaleny, które poznałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja poznałam na razie 2 powieści autorki, ale wszystko przede mną :)

      Usuń

Gościu, atramentowy ślad zostaw po sobie,
A na każdy komentarz odpowiem wnet Tobie.