poniedziałek, 4 lipca 2016

Człowiek to brzmi dumnie



Autor: Dorota Terakowska
Tytuł: Dobry adres to człowiek
Ilustracje: Aleksandra Kucharska-Cybuch
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Liczba stron: 66
Oprawa: twarda
Data wydania: 2004
ISBN: 83-08-03620-1 



Zaintrygował mnie tytuł: Dobry adres to człowiek i tak oto sięgnęłam po książkę Doroty Terakowskiej, która jest zbiorem 10 felietonów opublikowanych w miesięczniku „Elle” w latach 2003-2004. Felietony mają znamienne tytuły: Jestem z bloków, Dwanaście szarych garniturów, Potwór sezonu ogórkowego, Dizajnerka, Facet z parasolem, Kretyński dar dla potomstwa, Piąty talerz, Oglądalność, ufff…, Wywietrzcie szkielety z szafy, Nieprzyzwoita miłość, Normalna wojna.

Przepis na dobry felieton:
1 łyżeczka przenikliwości
szczypta humoru
porcja bezpośredniego języka
pół szklanki życzliwości

nie dodawać pokory!
przyprawiać na ostro!

Efekt:
Niezwykłe felietony Doroty Terakowskiej, pełne ciepła i życzliwej mądrości. Podawać natychmiast!
(od wydawcy: Smakuje każdemu!)

I rzeczywiście tak jest! Autorka w oparciu o własne obserwacje i doświadczenia oraz swojej rodziny z przenikliwością obficie okraszoną nutą humoru i ironii porusza ważne życiowe sprawy z różnych kręgów tematycznych, a przy tym wytyka wady Polaków. Ale wszystkie teksty łączy CZŁOWIEK, bo człowiek to brzmi dumnie. Już w pierwszym akapicie pierwszego felietonu Jestem z bloków padają słowa:
Jestem z bloków i wcale się nie wstydzę, choć pewna piosenkarka miała dziennikarzowi za złe, że ujawnił jej blokowe mieszkanie. A ja po prostu wiem, że tak zwany dobry adres to człowiek, nie ulica. (s. 5)

Najbardziej poruszył mnie felieton Piąty talerz. Może dlatego, że dotyczył on Bożego Narodzenia i zwyczaju zostawiania pustego talerza na stole, a święta dopiero co minęły. Ilu z nas zaprosiłoby do wigilijnego stołu obcą osobę, zwłaszcza starą, samotną czy zaniedbaną? Córka autorki wypożyczyła na ten szczególny wieczór staruszkę z domu starców. Taki niespodziewany test na człowieczeństwo. Autorka zastanawia się, gdzie jest granica między teoretyczną a faktyczną miłością bliźniego. Bo najlepiej by było, aby ten pusty talerz pozostał pustym…
W felietonie Kretyński dar dla potomstwa autorka opisuje dziwne umiejętności, które wykorzystywała w różnych perypetiach. Nigdy nie wiadomo, co i kiedy się człowiekowi przyda w życiu. Jedną z kretyńskich umiejętności, które przekazała swoim córkom, jest mocny uścisk dłoni. Ja też takie cenię od zawsze. Autorka na koniec udziela rady, z której naprawdę warto skorzystać:
Więc przekazuję wam radę drogocenną: choćby wasze nieletnie córki miały płakać, nauczcie je jakiejś kretyńskiej, pozornie zbędnej umiejętności. Nie wiem, co by to mogło być, wyboru dokonajcie według własnego uznania i na miarę czasu, w jakim żyjecie, a jest to całkiem inny czas. Przysięgam, że po wielu latach okaże się, iż będzie ta umiejętność bezcenna dla waszych córek, i to w najmniej spodziewanym momencie. (s. 39)
Zbiór trafnych i lekkich felietonów pełnych życiowej mądrości z zabawnymi ilustracjami Aleksandry Kucharskiej-Cybuch jest bardzo krótki, aż szkoda! Bo na tych niewielu stronach jest wiele ciekawych i głębokich spostrzeżeń, uniwersalnych i ponadczasowych, które zmuszają do zatrzymania się i chwili refleksji. Choćby o poczuciu wartości, które umocnić może coś, co w zamierzeniu miało zniszczyć samopoczucie; że fajnie jest być trochę innym niż wszyscy; że nie warto życia rozmieniać na drobne; że oglądalność to nie to samo co słuchalność; że kolorowe pisma dają orientację i wybór i nie należy im bezwarunkowo ulegać, że bycie asertywnym czy z lekka egoistycznym człowiekiem chroni nas samych przed innymi. A na zakończenie, drogie Czytelniczki, do Was kieruję te słowa autorki:
A w jesieni – jeśli jeszcze ich nie macie – zaopatrzcie się w całoroczne filtry, chroniące przed próbami rozmiękczenia waszego człowieczeństwa metodą „na matkę Polkę”, która ma zadbać o wszystkich, choć o nią nikt nie dba. Bądźcie potworami, nie tylko w sezonie ogórkowym. Róbcie swoje, a co do reszty zaganiajcie też dzieci, mężów, gości.  (s. 21-22)
A od siebie dodam – oczywiste oczywistości są najmniej oczywiste!

Książka przeczytana w ramach wyzwań:

8 komentarzy:

  1. Muszę przeczytać te felietony. Uwielbiam pióro Terakowskiej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś nie potrafię czytać książek tej autorki. Nawet Tam, gdzie spadają anioły jakoś mnie nie przekonało do spróbowania. Znaczy pożyczyć, pożyczyłam, ale nie przeczytałam...

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam tej autorki książką "Tam gdzie spadają anioły" chociaż nie udało mi się jeszcze jej przeczytać. Najpierw muszę nadrobić tamtą, a wtedy chętnie sięgnę po felietony ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Felietony mają tylko 66 stron i rysunki :)

      Usuń
  4. Ten przepis bardzo mi się podoba i czuję, że felietony będą dla mnie miłą odmianą. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepis jest... niebanalny, a potrawy wyśmienite. Smacznego :)

      Usuń

Gościu, atramentowy ślad zostaw po sobie,
A na każdy komentarz odpowiem wnet Tobie.