piątek, 29 lipca 2016

Zacząć nowe życie... Pałacyk za mostem - Book Tour


Autor: Kowalczuk Halina
Tytuł: Pałacyk za mostem
Wydawnictwo: Lucky
Liczba stron: 304
Oprawa: miękka
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-65351-11-1

Niebieska sukienka oraz koń na okładce najnowszej powieści Haliny Kowalczuk Pałacyk za mostem zauroczyły mnie. Bardzo chciałam przeczytać tę powieść i udało się dzięki Book Tourowi.
Zamiast radośnie obchodzić urodziny, 40-letnia Elżbieta Wysocka została wdową. Wysłała męża do sklepu, który w drodze powrotnej zginął w wypadku samochodowym. Kobieta rozpacza i obwinia siebie, przeżywa załamanie. Dzięki córce i przyjaciółce powoli dochodzi do siebie i postanawia zmienić swoje życie. Korzysta z oferty nieznanego jej urzędnika i wkrótce przeprowadza się z Łodzi w góry, do wsi Ruczaj. Tu ma zacząć żyć na nowo i zająć się leczeniem ludzi. Ma zamieszkać w pałacyku, który w połowie zajmuje weterynarz Tomasz Malinowski – mężczyzna, który ma awersję do kobiet i woli zwierzęta… Ela jeszcze nie wie, jakie ‘atrakcje’ szykuje jej los
Nic nie dzieje się bez przyczyny. Wszystko ktoś kiedyś dla nas zapracował. (s. 33)
Doktor Elżbieta jest bardzo wyczekiwana przez mieszkańców Ruczaju i okolic, gdyż poprzednie lekarki w krótkim czasie wyjeżdżały, a leczeniem ludzi zajmował się weterynarz Tomasz. Od początku bohaterka traktowana jest bardzo… nabożnie. Normalnie cud, że we wsi jest lekarz… od ludzi! A jako kobieta pewna siebie, wymagająca od siebie i innych, szybko stawia czoła wójtowi Kryształowi, którego nazwisko jest bardzo mylące (inne nazwiska bohaterów mnie ubawiły). Wkrótce w przychodni pojawiają się dwaj lekarze specjaliści, a Ela może pomóc mieszkańcom w wielu innych sprawach związanych z funkcjonowaniem wsi. Posiadanie kuzyna na stanowisku też bywa pomocne.

Autorka barwnie i realistycznie oddała społeczność wiejską z jej wszystkimi zaletami i wadami oraz poszczególnych jej mieszkańców. Wójt, jego zastępca, proboszcz i jego gospodyni oraz biznesmenka Eliza dodają smaczku powieści. Także lokalny koloryt z ławeczki spisuje się na medal, za to sąsiad Tomasz doprowadza Elę do szału i łez, ale ta nie pozostaje dłużna i również dopieka mu słowami i pewnymi małymi owadami. Na szczęście pani doktor jest ‘swojska baba’ i nie kategoryzuje ludzi, interesuje się nimi i ich problemami. Jak stwierdziła Matylda:
Jesteś właściwą osobą we właściwym miejscu. Ruczaj czekał na ciebie. (s. 114)
Matylda zwana przez wszystkich ciotką to niezwykła postać, bardzo mądra i widząca więcej niż inni. Wielu mieszkańców się jej boi, gdyż odprawia czary, zna się na ziołach, rozmawia z duchami i zwierzętami. Matylda to lokalna zielarka, guślarka, szeptucha i czarownica… Lepiej jej nie podpaść i nie wejść w drogę, bo nie wiadomo, jak to się skończy. Ta bohaterka najbardziej mnie fascynowała i chciałabym o niej dowiedzieć się więcej, zwłaszcza o szeptaniu i czarach.
Drugi bohater, którego z miejsca pokochałam, to koń – czworonożna bestia, czyli Malwina uratowana przed rzeźnią. Z niewiadomych powodów klacz od razu zapalała miłością do nowej lokatorki pałacyku. Mimo swoich lat przeskakuje ogrodzenie i ląduje łbem w kuchni Eli, co tę przyprawia o zawał i paraliż ze strachu. Lekarka cierpi bowiem na hipofobię. Scenki z udziałem Malwiny i Eli ubawiły mnie do łez. Chciałabym być na miejscu Eli i bliżej poznać Malwinkę.
Oprócz ludzkich i zwierzęcych bohaterów w powieści pojawia się świat metafizyczny. Niektórzy mieszkańcy widzą duchy zawieszone miedzy niebem a ziemią, rozmawiają z nimi, a one pomagają ludziom, udzielają rad, jak choćby tej skierowanej do męża, który swoją żonę traktuje przedmiotowo:
W jednej chwili można kogoś stracić, kto zawsze był obok nas, kogo mieliśmy na wyciągniecie ręki. Dopiero gdy go tracimy, zdajemy sobie sprawę, ile był dla nas wart. (s. 152)
W tej powieści miłość ma różne oblicza, także metafizyczne. Nieszczęśliwa miłość za życia trwa i po śmierci, duchy zakochanych nie mogą się odnaleźć. Z kolei ta miłość rzeczywista często łączy się z zazdrością i zawiścią, a odrzucona kobieta potrafi się zemścić. Miłość także nierozerwalnie wiąże się z akceptacją przez bliskich. Majka, córka Eli, jest narzeczoną Rafała – syna Włoszki i Nigeryjczyka. Długo ukrywała go przed swoimi rodzicami, gdyż ojciec dziewczyny miał radykalne poglądy na ten temat. Autorka nie owija w bawełnę. Delikatnie porusza problem nietolerancji rasowej, jedynie go zaznacza. Kolor skóry często w Polsce bywa przyczyną wielu nieporozumień na tle rasowym. Uważam, że nie jesteśmy narodem tolerancyjnym, a moją opinię niejako potwierdzają te słowa:
Nawet nie wiesz, jak wielu Polaków jest rasistami. Niby tolerują inne rasy, byle były z dala od nich. (s. 15)


Powieść ta to poniekąd baśń o miłości, ludziach, zwierzętach, duchach, w której ważne są legendy, czary i amulety. Mimo przewidywalności akcji, książkę lekko się czyta i szybko, pozwala ona oderwać się od rzeczywistości, gdy ma się gorszy dzień. Jednak mnie z rytmu wybiło kilka literówek (ten typ tak ma). Chciałabym, aby niektóre sceny były przedstawione na bieżąco z rozwojem akcji, a nie później z perspektywy czasu, bo to już nie te same emocje. Postacie są bardzo obrazowo przedstawione, nawet te zwierzęce i metafizyczne, ale troszkę dla mnie było za mało Tomasza, a i chciałabym więcej szeptuchy oraz wójta i plebana w akcji. Ich teksty bawiły mnie. Cięty język niektórych bohaterów nadaje lekkości i komizmu akcji, choć nie brak w niej i dramaturgii. Zakończenie i ogólna wymowa utworu na pewno zadowolą romantyczki.
Pałacyk za mostem to idealny letni czasoumilacz – i rozbawi, i łezkę wyciśnie z oka, i podniesie poziom adrenaliny, zafascynuje legendami i niezwykłymi amuletami, uchyli rąbka działania szeptuchy, ale przede wszystkim przedstawi wiejską społeczność i jej relacje, przy okazji poruszając tematykę sprawowania władzy na wsi, lokalnych VIP-ów czy rasizmu. To powieść pokazująca, jak zacząć nowe życie po stracie bliskiej osoby i pozwolić zmarłym odejść.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję organizatorce Book Touru – Cyrysi z bloga Literacki Świat Cyrysi

Książka przeczytana w ramach wyzwań:

8 komentarzy:

  1. Cała fabuła brzmi bardzo romantycznie i sielankowo, czyli idealnie na letnią, wakacyjną porę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo klimatyczna powieść. Ogromnie mi się podobała, co zapewne mogłaś przeczytać osobiście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W rzeczy samej. Taki letni czasoumilacz :)

      Usuń
  3. Fajnie, wzbudza tak różne odczucia. Będę miała tę książkę na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Recenzja brzmi tak zachęcająco, że muszę przeczytać sama :) Dopisana do mej listy.

    OdpowiedzUsuń

Gościu, atramentowy ślad zostaw po sobie,
A na każdy komentarz odpowiem wnet Tobie.