czwartek, 20 lutego 2014

Słowo honoru



Autor: Marek Kędzierski
Tytuł: Cena honoru
Wydawnictwo: Red Horse 

Seria: Adam Gawlik

Tom: 2
Liczba stron: 620
Oprawa: miękka
Data wydania: 2009
ISBN: 978-83-7573-002-9




Międzynarodowe spiski, tajemnice sięgające głów państw, ład zbudowany na sekretach i zbrodni - to codzienność byłego komandosa, Polaka z ponurą przeszłością, zawodowca jakich mało, szkolonego przez najlepszych. Uznany za zmarłego, powraca i trafia w sam środek wielkiej afery, stare i nowe porachunki rozwiąże w swoim stylu. Po męsku. Kontynuacja "Męskiej sprawy” to wartka akcja, pełnokrwiści bohaterowie, nieszablonowe pomysły, godne największych mistrzów gatunku.
                                                           
„Dobra jest” – powiedziała moja mama, dając mi książkę Marka Kędzierskiego Cena honoru. Fragment powieści zamieszczony na tylnej okładce przykuł moją uwagę mimo wulgaryzmów. Pomyślałam sobie, że przeczytam kawał dobrej męskiej literatury i nie pomyliłam się. Za mną jest 620 stron pasjonującego thrillera politycznego… jak się okazało!
Na szczęście polityka nie zdominowała akcji, choć arena polityczna została dobrze przedstawiona i…skorumpowana. Nawet laik polityczny (choćby mego pokroju) zauważy analogie, skojarzenia do polskiej sceny politycznej, do polityków i różnych instytucji. Autor stworzył postacie fikcyjne – prezydent Jerzy Kurzajewski, minister Szmit i minister Błaszkiewicz w rządzie premiera Józefa Nycza, specjalna jednostka „Błyskawica” utworzona przez pułkownika Pytlaka itd. Są też bohaterowie zagraniczni – agenci CIA, byli towarzysze broni z Afganistanu rodem z Rosji, Irlandyczk Malcolm Young, Kim Jong Hwan. Ale przywołana postać profesora Religi jest autentyczna.

Nie czytałam wcześniejszej powieści M. Kędzierskiego Męska sprawa, która jest pierwszą częścią przygód oficera Armii Radzieckiej, Polaka – Adama Gawlika. Tak naprawdę to wokół niego wszystko się kręci. Adam Gawlik, pseudonim Mnich, człowiek, który został pochowany kilka lat wcześniej, a który żyje i ma się dobrze. To człowiek zmieniający swoją tożsamość w zależności od okoliczności o nietuzinkowych umiejętnościach znanych w całym świecie tajnych służb, niekonwencjonalnym podejściu do wszystkiego i specyficznym poczuciu humoru – połączenia czarnego humoru z ironią i autoironią. Wbrew pozorom to porządny, szlachetny mężczyzna, wymierzający sprawiedliwość także na własną rękę przywołując bandziorów do porządku, z którym to lepiej nie zadzierać. Twierdzi, że nie jest dobrym człowiekiem, bo jesteśmy tyle warci, ile dobrego powiedzą o nas inni ludzie[1] Taki z Mnicha…diabeł w ludzkiej skórze, a do tego przystojniak! Ale najważniejszą jego cechą jest honor – pod tym względem bohater może przypominać rycerza średniowiecznego. Amerykanie nie mogą zrozumieć tej cechy, a chcąc zmusić Mnicha do pracy dla nich, więc uderzają nie w niego, a w jego rodzinę. Tam najbardziej boli. Adam Gawlik jako człowiek wojny jest naznaczony śmiercią i cierpieniem, i mimo że tego nie okazuje, to jednak bardzo kocha życie: życie jest prawdziwym darem. Nie wolno go zmarnować. (…) Szczęścia trzeba szukać. Gdzieś jest. trzeba tylko być cierpliwym i nie ustawać w wysiłkach[2].
Na szczególną uwagę zasługuje tu postać księdza Stanisława Jurusia, baaardzo nietypowego księdza. Dla swoich parafian jest jak ojciec – pomaga w trudnych sytuacjach (za własne pieniądze kupuje drzwi do mieszkania staruszki czy zakupy na święta dla biednej rodziny), ale i strofuje nieposłusznych synów bożych i to w trakcie mszy przy okazji ogłoszeń parafialnych. A przy tym nie przebiera w słowach. A i poczucia z humorem mu nie brak! Bóg ma osobliwe poczucie humoru, a ja miałam ubaw po pachy! Poza tym ksiądz Stasiu zajmuje się na boku pewną produkcją i potrafi posługiwać się najbardziej uniwersalnym kluczem świata. Nie zdradzę szczegółów!
Akcji w powieści jest naprawdę sporo i toczy się ona wartko. Opisy jej nie zdominowały, wręcz przeciwnie – wprowadzają czytelnika w sytuacje, choćby zapoznają z nowymi nanotechnologiami Kima Jong Hwana. A czytelnik jest rzucany po całym świecie, o czym informują rozdziały zaczynające się rysunkiem nabojów i informacją o miejscu. Niektóre rozdziały mogą początkowo wydawać się niespójne, ale potem wszystko wskakuje na właściwe miejsce. Czasami żałowałam tylko, że poszczególne wyczyny bohatera nie zostały opisane bardziej szczegółowo, że nie wiedziałam, co dalej się stało z bohaterami epizodycznymi, jak Gawlik znalazł się w Szanghaju, Rzymie, USA. Jakby autor za szybko ucinał akcję i pozostawiał czytelnika samemu sobie.
W powieści nie brak brutalnych scen, wulgaryzmów, ale wszystko to jest we właściwym miejscu i wyważone, napisane ze smakiem. W końcu to świat twardych facetów. Otwarte zakończenie daje czytelnikowi nadzieję, że pozna dalsze losy Adama Gawlika. Ja z chęcią bym je poznała.

Książka przeczytana w ramach wyzwań: 
http://mkczytuje.blogspot.com/p/wyzwanie-biblioteczne.htmlhttp://soy-como-el-viento.blogspot.com/2013/10/wyzwanie-polacy-nie-gesi-edycja-druga.html
http://miqaisonfire.wordpress.com/wyzwanie-kryminalne/http://soy-como-el-viento.blogspot.com/2013/10/wyzwanie-polacy-nie-gesi-edycja-druga.html


[1] M. Kędzierski, Cena honoru, Warszawa 2009, s. 226.
[2] Ibidem, s. 255.

6 komentarzy:

  1. Nie przepadam za polityką, ale to naprawdę brzmi pasjonująco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie lubię polityki, ale tu naprawdę jej nie czuć. I gdybym na portalu księgarskim nie przeczytała, że to thriller polityczny, to bym nie wiedziała!

      Usuń
  2. Brzmi super, chociaż polityki nie znoszę, ale skoro twoim zdaniem wtapia się w tło innych wydarzeń, to chętnie zaryzykuje i przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ryzyko się opłaca :) Ja właśnie szukam poprzednią książkę Kędzierskiego - "Męska sprawa".

      Usuń
  3. Ja w przeciwieństwie do pozostałych komentujących nie mam nic przeciwko wątkom politycznym. Taki kryminał mógłby przypaść mi do gustu :)
    Dziękuję za podesłanie linka do wyzwania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie przypadł, a polityki nie lubię!

      Usuń

Gościu, atramentowy ślad zostaw po sobie,
A na każdy komentarz odpowiem wnet Tobie.