wtorek, 9 czerwca 2015

Rzucić klątwę



Autor: Małgorzata Gutowska-Adamczyk
Tytuł: Fortuna i namiętności. Klątwa  
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Seria: Fortuna i namiętności
Tom: 1
Liczba stron: 464
Oprawa: miękka
Data wydania: 2015
ISBN: 978-83-10-12616-0 


21 VIII 1811 roku w miasteczku na terenie mojego powiatu spalono na stosie ostatnią czarownicę w Europie – Barbarę Zdunk. Kobieta została oskarżona o podpalenie kilku budynków (spłonął wówczas również zamek) i odprawianie czarów. Skuto ją ciężkimi łańcuchami, wsadzono na wóz drabiniasty i przewieziona na Szubieniczną Górę koło Reszla. Egzekucję wykonał kat z Lidzbarka Warmińskiego.
To historyczne wydarzenie od razu przypomniało mi się, gdy zaczęłam czytać pierwszy tom serii Fortuna i namiętności Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk pt. Klątwa. Pierwsza scena powieści to właśnie spalenie na stosie młodej dziewczyny oskarżonej o czary. Rzecz się dzieje na Litwie Anno Domini 1733. Ofiara pomówień zanim zginęła w płomieniach odrzuciła ofertę kata i rzuciła klątwę na winnych swej krzywdy. Od tej pory pech prześladuje Tadeusza Jańdźwiłła z Turowa, a nawet Polskę…
Klątwa to jest, wiecie, takie paskudztwo, że gdziebyście nie poleźli, tam was dopadnie. Choćbyście się w mysiej dziurze skryli powlecze się za wami i swoje zrobi. Można przed nią uciekać za góry, za lasy, nic to nie da. (s. 259)

Tak, klątwa niewiernej ma moc, jak twierdzili ówcześni ludzie. I sam kasztelan Jańdźwiłł uważał, że to ta klątwa była przyczyną wszystkich jego niepowodzeń, poczynając od spraw rodzinnych, a kończąc na powiatowych i politycznych. Jego twarde rządy w powiecie przysporzyły mu wrogów, wszyscy się go boją i darzą złudnym respektem. A kasztelan jest gotów zrobić wszystko, nawet najniecniejsze czyny krwią skalane, byle tylko skarbiec swój powiększyć, bowiem złoto miłował on nade wszystko. Jednak jego rządy nie do końca są jego, gdyż Wacław Strasz to kuty na cztery nogi, inteligentny, sprytny urzędnik, który podpowiada mu, co ma mówić i robić. Ta bestia w ludzkiej skórze knuje na swoją korzyść.
Z postaci męskich na uwagę zasługują dwaj szlachcice: zbój Bartek Rabiński, który na polecenie kasztelana pobiera mostowe, choć kształcił się na prawnika, oraz podstarości Kacper Hadziewicz, infamis, zuchwały, porywczy, ale prawy człowiek. Ci dwaj bardzo się zmieniają w miarę rozwoju wydarzeń. Czy na korzyść? Nie zdradzę.
Jeśli chodzi o kobiety, to na kartach powieści przedstawione zostały dwie kobiety, dwa przeciwieństwa, choćby ze względu na majętność i podejście do życia: namiętna Cecylia Jańdźwiłł i skromna Zofia Niezgodzka Miecznikowa. Ta pierwsza jest inteligentna i przewrotna, pewna siebie, umie knuć za plecami ojca, by postawić na swoim, często kosztem innych, dąży do celu za wszelką cenę. Wodzi mężczyzn na pokuszenie, ugania się za nimi. Po prostu kocha seks, dlatego niektórzy mężczyźni mogli posmakować kasztelańskiego miodu zarówno przed ślubem Cecylii, jak i po. Z kolei wdowa Zofia, matka dwójki dzieci, jest pełna zasad i ma złote serce. Mimo młodego wieku jest bardzo odpowiedzialna i stateczna, nie w głowie jej amory i konkurenci do jej ręki, martwi się o swój dom, poddanych, przychody. Ale serce nie sługa, raz się darzy uczuciem jednego, potem drugiego…
A jednak tak się jakoś na tym świecie dziwnie ludzkie losy plączą, że rzadko trafiają na siebie ci , którzy mogliby razem żyć w szczęściu. I zawsze ktoś katusze cierpi, pod szerokim uśmiechem ukrywając złamane serce. (s. 406)
Mnogość bohaterów z różnych stanów, z różnych warstw społecznych, ukazanie ich na tle wydarzeń historycznych i prawdopodobnych, w codziennych sytuacjach i od święta, w strojach domowych i odświętnych, w sytuacjach wesołych i kryzysowych to jedno z bogactw tej powieści. Ich kreacje zasługują na uznanie pod każdym względem, także charakterologicznym. Widać, że to bohaterowie z krwi i kości, którymi dość często rządzi impuls, gorączka krwi, którym rządzą emocje i hormony.
Autorka poświęciła wiele pracy na oddanie charakterystyki i obyczajowości tamtych czasów. Stroje, obyczaje, uczty z łyżkami wyciąganymi zza pasa lub cholewy, polska gościnność znane są z kart innych powieści historycznych. Z tej poznamy także obowiązki kata i zajrzymy do jego mieszkania oraz więzienia, udamy się do zamtuza (dom publiczny), pobędziemy w karczmie żydowskiej, z bohaterami będziemy cierpieć na chorobę duszy lub wściekliznę macicy, oddamy się hazardowi w Warszawie, weźmiemy udział w wyborach króla.  
Bo 1733 rok to rok przemian w Polsce. Narrator ukazuje stan Polski po śmierci Augusta II. Dwóch kandydatów na kolejnego króla elekcyjnego, dwa obozy polityczne, dwie racje stanu, a w tym wszystkim bohaterowie Klątwy. Realia epoki oddane są bardzo wiarygodnie. Na szczęście te ważne i barwne sprawy polityczne nie przytłaczają głównej akcji. Niby odgrywają ważną rolę, ale są jakby w tle, nie przytłaczają wydarzeń z powiatu turowskiego.
W tej powieści także autorka ukazała powolny, aczkolwiek nieubłagany, rozkład kraju za sprawą stanu szlacheckiego. To szlachta się rozpasała, nadała sobie przywilejów i praw, zaś odjęła obowiązków wobec ojczyzny, gdy wojsko rosyjskie nadciąga. Nad dobro państwa przedkłada własne, lobbuje i knuje, byle tylko jej interesy były najważniejsze. Warcholstwo się szerzy, człowiek człowiekowi nie wierzy, bo wszędzie wietrzy podstęp, jeden drugiemu nie ufa, verbum nobile (szlacheckie słowo honoru) coraz mniej znaczy.
Jednakże najbardziej w powieści urzekł mnie piękny język polski w odsłonie z I połowy XVIII wieku. Kocham staropolszczyznę i uwielbiam czytać książki w takowej stylizacji. Chylę czoła przed panią Małgorzatą, bo pod tym względem książka to prawdziwy majstersztyk językowy. Każde słowo smakowałam, czy to w opisie, czy w dialogu. Dla mnie to była wspaniała uczta. Tak naprawdę to dzięki stylizacji językowej powieści historyczne nabierają wiarygodności, gdyż dopiero z nią w pełni oddają przedstawiane czasy na kartach powieści. Z rzadka pojawiały się przypisy w tej książce, choć myślę, iż dobrze by było stworzyć mały słowniczek na końcu, kto zacz kasztelan, cześnik itd.
Dla mnie Klątwa to świetny podręcznik do historii. Z takich książek powinno się uczyć młode pokolenia, pokazać im przeszłość z każdej strony. Bo historia to nie tylko bitwy i obrady sejmu, to też obyczajowość, codzienne życie ludzi, język, kultura i tradycja, sposób myślenia, a nawet choroby i zabobony. I jak się okazuje, bohaterowie sprzed prawie trzystu lat to tak naprawdę tacy sami ludzie jak my, z takimi samymi problemami i temperamentem, ino w nieco innych realiach historycznych.
Dla miłośników historii wszelakiej, zwłaszcza okresu szabli i czarnej polewki, to lektura obowiązkowa razem ze zwrotami akcji, intrygami krwistych bohaterów, ich miłostkami i zdradami, którą się nie czyta, a pochłania. To porcja wiedzy historycznej podana w przyjemny sposób.  Polecam!

http://zblogowani.pl/akcja/ksiazka-na-wiosne

Książka przeczytana w ramach wyzwań:

12 komentarzy:

  1. Mam w Lidzbarku Warmińskim bardzo bliska rodzinę :)
    Ale odnośnie samej książki, nie jestem nią zainteresowana, gdyż obecnie poszukuję czegoś innego gatunkowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to całkiem blisko mnie!

      Usuń
    2. To fajnie :0 Szkoda tylko, że ja rzadko u nich bywam, bo raz na 4 lata, gdyż ode mnie jest dość daleko, bo ponad 350 km.

      Usuń
  2. Ja też lubię takie klimaty. A jeśli piszesz, że to majstersztyk językowy to trzeba przeczytać :)
    Moje-ukochane-czytadelka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ktoś lubi stylizację staropolszczyzny, to tak!

      Usuń
  3. Książka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła :) Lubię powieści historyczna a ta jest rewelacyjna. Pełno w niej zwrotów akcji, ciekawych bohaterów, dylematów, rozterek, tajemnic- super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To obie jesteśmy nią tak samo zachwycone! :))

      Usuń
  4. Mam w planach. Bardzo cenię sobie prozę tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Owszem, chciałabym się zapoznać z prozą tej autorki, ale wolałabym zacząć od innej pozycji, np. od cyklu "Cukiernia pod Amorem".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przeczytałam tylko pierwszy tom "Cukierni pod Amorem", po następne jeszcze nie sięgnęłam.

      Usuń

Gościu, atramentowy ślad zostaw po sobie,
A na każdy komentarz odpowiem wnet Tobie.