piątek, 27 stycznia 2017

I po mężu...



Autor: Anna M. Bergos
Tytuł: Scenariusz z życia
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Seria: Babie lato
Liczba stron: 288
Oprawa: miękka
Data wydania: 2014
ISBN: 978-83-10-12577-4



Co ja gadam? Gadam, że mój ślubny właśnie łamie śluby małżeńskie.
Z Konferencją. (s. 9)
W natłoku pracy postanowiłam się od niej oderwać i zrelaksować. Pomogła mi w tym jedna z powieści wydanej w serii Babie lato  – powieść Anny M. Brengos Scenariusz z życia, która została wyróżniona w konkursie literackim Wydawnictwa Nasza Księgarnia.
Marta Cichocka niechcąco przyłapuje swego męża Bogusia ściskającego na ulicy obcą kobietę i nadskakującego jej, co było dziwnym zachowaniem. Wkrótce Boguś dzwoni, że wróci późno, bo ma… konferencję. I takim to sposobem kochanka Bogusia została przez Martę nazwana Konferencją. Skoro Boguś uprawia seksualną partyzantkę, zorientowany jest na inny cel, a libido mu nie spadło, tylko IQ i ogólnie rzecz ujmując – odmienił swoje życie, to ona, Martusia, doszła do wniosku, że czas najwyższy zmienić COŚ w swoim życiu, dostosować je do własnych upodobań. Ale na początku przeżywa kryzys – w filiżance szuka straconych lat, płacze i żali się przyjaciółce Kasi.
Żyłam sobie pod kloszem, jak mucha zatopiona w bursztynie. (s. 193)
Bohaterka od 27 lat tkwi w zaklętym kręgu rodzinnym. Jest wykorzystywana przez rodzinę, stłamszona. Spełnia zachcianki męża (nie)wynalazcy, sama dba o dom, dokonuje cudu ekonomicznego na co dzień, wyręcza zamężną córkę w wychowaniu syna i do tego pracuje jako pedagog w szkole. Wszyscy urządzają jej życie. Kobieta nie ma czasu dla siebie. Przypadkiem na basenie z wnukiem 4-letni Piotruś zauważa dziadka:
- Babciu, patrz! Dziadek! (…)
- Dziadek ma sklerozę. (…)
- Brzydka ta skreroza. Ty jesteś ładniejsza. (s. 41-42)
Mąż na wiadomość o tym, że ma kochankę, wypiera się tego:

- Po raz kolejny powtarzam, że ty ze swoją chorą wyobraźnią powinnaś pisać scenariusze.
- Scenariusze? Ja ci napiszę scenariusz! – zezłościłam się. – Tylko się nie zdziw, jak cała Polska będzie oglądała na wielkim ekranie, z jakim dupkiem przeżyłam tyle lat – głupia! (s. 73)
I rzeczywiście, Marta pisze scenariusz w jedno popołudnie i niecałą noc. Szybko! Od czasu Konferencji i pozbycia się męża z domu staje się stopniowo inną kobietą, która potrzebuje wyzwań, adrenaliny, powietrza, przestrzeni.
Nie próbuj, po prostu rób. (s. 69)
Autorka poruszyła kilka ważnych wątków i tematów w swej powieści obyczajowej ostro nakrapianej poczuciem humoru. Mąż dwie lewe ręce, choć inżynier z wykształcenia, nic w domu nie naprawi, nie zrobi, tylko czeka, aż mu wszystko żona poda pod nos – kura domowa. Z kolei egoistyczna córka ciągle obarcza Martę opieką nad wnukiem, a sama w tym czasie korzysta z życia – babcia na dwóch etatach. Konferencja, donaszająca męża Marty – kochanka Bogusia. Dyrektor szkoły, Naprawa, tylko ją wykorzystuje do tworzenia papierologii za niego i innych prac, a ona nie potrafi odmówić – problem asertywności.
No tak, z Chińczykami po chińsku, z dzieciakami po ichniemu. (s. 95)
Gradacja priorytetów. Pisanie scenariusza i przygotowanie go do produkcji filmu. Damska torebka i „przydasie”. Zmiana wizerunku i charakteru, szukanie siebie i swej kobiecości w sobie. Uprawianie sportu. Odnowy biologiczne u przyjaciółki Kasi. Realizowanie marzeń i podejmowanie wyzwań, np. test PESEL-u, czyli wyprawa w góry. Refleksje o życiu i mężczyznach. Wychowanie własnego dziecka. Relacje z dziećmi – małym wnukiem i młodzieżą szkolną. Relacje z dorosłymi ludźmi na różnych stopniach zażyłości – z dorosłym synem przyjaciółki, z Konferencją, z prawie byłym mężem, z konkurentami do jej stanu wolnego. Czy przeterminowanymi kosmetykami:
Gdybyśmy z tego, co zostawiamy na lepsze czasy, korzystały w gorszych czasach, to od razu te złe stałyby się lepsze. (s. 49)
A to wszystko podane w lekkiej, humorystycznej formie. Autorka jest uważną obserwatorką naszego codziennego życia. Świetnie pisze dialogi, bawi się słowami, układając je w zabawne zwroty i wyrażenia, a przy tym wplatając mądrości życiowe. Wielokrotnie parskałam śmiechem, czytając wypowiedzi Marty lub dialogi z jej udziałem. Teksty z kontekstami i podteksty! I jeszcze onomastyka! Nazwiska bohaterów idealnie dobrane do ich temperamentu, charakteru czy wyglądu.
Akcja biegnie dość szybko i ciągle coś się dzieje. Refleksje i spostrzeżenia bohaterki pojawiają się częściej w drugiej części powieści. Nieco mi się dłużyły, bo czekałam na dialogi i akcję. Trochę rozczarowała mnie końcówka. Jest dość duży przeskok czasowy z lekka tylko zarysowany, a potem przewidywalne zakończenie i jakby takie wymuszone, w biegu. I sam tytuł mi nie do końca pasuje…
Lekko irytować może narracja pierwszoosobowa, kiedy bohaterka często zwraca się bezpośrednio do czytelniczki kobiety, jakby szukając u niej pocieszenia, potwierdzenia swoich słów czy choćby odrobiny współczucia. Mnie osobiście irytowały zdrobnienia imion, bo nie lubię, gdy ktoś do mnie zwraca się per Martusia. Bohaterka ma około 50 lat i do niej też to nie pasuje. Chyba że chodzi o pewne ironiczne pokazanie bohaterów…
Mimo wszystko polecam Scenariusz z życia na zimowy wieczór jako lekturę relaksującą i odprężającą po ciężkim dniu. A także jako receptę-determinację na to, by zacząć nowy rozdział w życiu, niekoniecznie z mężczyzną u boku.
Taka rozkosz, jakie możliwości. (s. 245)

Książka przeczytana w ramach wyzwań:

12 komentarzy:

  1. Lekka i humorystyczna oprawa mnie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że książka skropiona humorem i w dodatku skłaniająca do refleksji mogłaby okazać się dla mnie trafionym pomysłem. Dotąd o niej nie słyszałam, niemniej jednak jeżeli gdzieś na nią natrafię, chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Trudny temat przedstawiony w lekki, a nawet zabawny sposób? Jestem zdecydowanie na TAK! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa historia. Mam nadzieję, że MArtusia pokazała swojemu męzowi ile jest warta.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem zaintrygowana tym tytułem i jeśli go kiedyś spotkam, to chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Serię lubię, autorki ani tego tytułu nie znam, ale zapamiętam bo brzmi kusząco :)

    OdpowiedzUsuń

Gościu, atramentowy ślad zostaw po sobie,
A na każdy komentarz odpowiem wnet Tobie.