poniedziałek, 2 stycznia 2017

U Marty w gościach



W gminie Marty wirus krąży.
Kogo złapie, temu ciąży.

Razem z nim się gorączkuje,
Smarka, kaszle, poleguje,
Prycha, kicha, no – choruje!

Wirus także dopadł Martę
I w sobotę wręczył kartę –
Dał zwolnienie na dni kilka
Mówiąc, że to będzie chwilka…
Tak została wbita szpilka!

W międzyczasie rok się zmienił,
Małą "chwilkę" w "rok" zamienił.
Marta w łóżku pozostała,
Przyjaciółki z boku miała –
Nowy Rok tak przywitała…

Marta w łóżku leży sobie,
Milion spraw ma wciąż na głowie.
Ale wirus – twarda sztuka,
Nowych ofiar już nie szuka,
Bo z tej Marty niezła "sztuka".

Kiedy w końcu Martę puści,
Ze swych szponów ją wypuści
Wtedy Marta – cała, zdrowa –
Przywita Rok Nowy od nowa,
Jak każe tradycji umowa.


Takiej szampańskiej zabawy na Sylwka to ja jeszcze w życiu nie miałam! Na szczęście były ze mną przyjaciółki, czyli chusteczki higieniczne ciągane z pudełka, jak to się mówi na nie u mnie w domu. 

Czytanie mi nie idzie, myślenie też nie, za to Wena szaleje, bo rymy klecą się same, o czym przekonacie się również w piątek. A powyższy wierszyk powstał mniej więcej w 20 minut w stanie podwyższonej gotowości bojowej organizmu mego… Czasami tak mam. Bo ja po prostu zaliterkowana jestem :D


10 komentarzy:

  1. No taki wierszyk napisac w chrobie...jestem pelna podziwu. Wracaj nam do zdrowia Marto, pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama siebie podziwiałam, jak pisałam i gdy już skończyłam sprzęgać rymy.
      Dziękuję i pozdrawiam zagramanicznie :D

      Usuń
  2. Życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. No proszę. Choroba, która inspiruje twórczo. :P
    Zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko lepiej z Twego stwierdzenia wniosków nie wyciągać :)

      Usuń
  4. Kochana, drugi wynik w zestawieniu rocznym wyzwania Czytamy nowości należy do Ciebie. Proszę o kontakt monweg@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! Jak miło czytać takie wiadomości!

      Usuń
  5. Marto, zdrowiej szybko, bo szkoda marnować takiego natchnienia. :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natchnienie mam w chorobie... Hmm, choć tak po głębszym zastanowieniu właśnie doszłam do wniosku, że to raczej me łóżko nim jest. To leżąc na nim najczęściej rymuję i wtedy też najchętniej mnie psiapsiółka Wena odwiedza (w nocy nawiedza).
      Serdeczności z literkowego łoża ;)

      Usuń

Gościu, atramentowy ślad zostaw po sobie,
A na każdy komentarz odpowiem wnet Tobie.