czwartek, 25 sierpnia 2016

Piekielny wyścig



Autor: Victoria Scott
Tytuł: Ogień i woda
Tłumaczenie: Marzena Dziewońska
Wydawnictwo: Iuvi
Seria: Ogień i woda
Tom: 1
Liczba stron: 366
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2015
ISBN: 978-83-7966-015-0

Pożyczyłam od siostrzenicy powieść Vistorii Scott Ogień i woda, pierwszy tom serii fantasy, bowiem w swej bibliotece posiadam tylko tom drugi.
Narratorką i główną bohaterką jest 16-letnia Tella Holloway. Prawie rok wcześniej jej życie legło w gruzach, bo decyzją rodziców ze względu na przewlekłą chorobę brata Cody’ego cała rodzina przenosi się z Bostonu do Montany. Tella jest odcięta od znajomych i świata – nie ma TV, laptopa, iPoda, nie chodzi do szkoły, bo uczy ją mama. Normalnie… masakra! Cody z dnia na dzień czuje się coraz gorzej, jest bliski śmierci, a ona jest bezradna.
Pewnego dnia na łóżku znajduje tajemnicze niebieskie pudełko, a w nim małe, białe urządzenie z czerwoną diodą. Nastolatka częściowo odsłuchuje wiadomość. Otóż Tella została zaproszona do Piekielnego Wyścigu. W ciągu 48 godzin musi się zgłosić, by wybrać swoją pandorę, a w przeciwnym wypadku… i tu następuje mały armagedon. Ojciec wpada w szał i w nocy niszczy urządzenie. Jednak dziewczyna się nie poddaje. Ratuje swój prezent i odsłuchuje całą wiadomość. Okazuje się, że ma szansę wygrać lek dla swego brata. Po chwili wahania pakuje się i rusza w drogę. Weźmie udział w wyścigu, który potrwa 3 miesiące i obejmie 4 ekosystemy: pustynię, morze, góry i dżunglę. Nastolatka postanawia:
Będę silna dla mojego brata. (s. 30)
Z tą jej siłą na początku bywa różnie. Tella ma momenty załamania i zwątpienia, nawet na linii startu Piekielnego Wyścigu, kiedy zaczyna dezerterować. Konkurencja jest dość duża – oprócz niej startuje jeszcze 121 uczestników i każdy marzy o zdobyciu bezcennego leku dla swej bliskiej, umierającej osoby. Walka będzie zaciekła. Nikomu nie można ufać. Może tylko liczyć na swoją pandorę, która wykluje się z jajka i która będzie jej pomagać swoimi niezwykłymi zdolnościami…
Pomysł na fabułę całkiem ciekawy, choć z lekka kojarzył mi się z Igrzyskami śmierci. Tempo akcji było różne, czasami wolne, szczególnie na początku wyścigu, gdy bohaterka wędrowała sama przez dżunglę i za dużo myślała, za dużo wspominała rodzinę, dokładnie opisywała rzeczywistość dookoła niej. Drażniła mnie swym melodramatyzmem i myślami. Odniosłam wrażenie, że trochę brakowało jej odwagi, dlatego szczególnie mocno zaopiekowała się swoim jajem z pandorą – tuliła je, śpiewała mu, nadała imię, jakby w ten sposób chciała podbudować swoje morale. Pocieszając jajo, pocieszała siebie. Z czasem i wraz z pokonywanymi przeciwnościami losu ujawnia się prawdziwa natura Telli. Najlepiej podsumowują ją słowa innego z uczestników:
To dziewczyna, w której płonie ogień. Z tą swoją pandorą może wygrać wyścig. (s. 308)
Akcja staje się bardziej dynamiczna wraz z rozwojem akcji i kolejnymi zadaniami do wykonania, przeszkodami do pokonania, najbardziej zaciekawia w drugiej części powieści. Wyścig trwa od flagi do flagi… aż do obozu. Autorka przedstawia różnych bohaterów – nie ma tu żadnych ograniczeń, a jedyny warunek przystąpienia do wyścigu to ciężko chora bliska sercu osoba. Czytelnik poznaje i dzieci, i nastolatków, i dorosłych. Różne typy osobowości i charakteru, które dają się lubić lub nie.
Szczególnie przystojny, wysoki Guy od początku robi wrażenie na dziewczynie. Nie tylko wyglądem, ale i spojrzeniem, zachowaniem. Stopniowo Tella zaczyna darzyć chłopaka uczuciem, próbuje się do niego zbliżyć, wyciągnąć z niego  informacje osobiste i na temat wyścigu (to dopiero jest ciekawe!). Miłość coraz szybciej się rozwija, ale czasami nastolatka w swych opisach popada w melodramatyczny ton:
Moja klatka piersiowa rozwiera się, a żebra otwierają na oścież. I zostaje tylko moje serce. (s. 354)
Najciekawsze są jednak pandory, specjalnie tworzone do Piekielnego Wyścigu przez ich twórców, specjalnie programowane genetycznie. Wybór jajek z nimi był przez uczestników przypadkowy, na zasadzie: „kto pierwszy, ten lepszy”, ale ich zawartość była wynikiem eksperymentu. Z jajek wykluły się niby zwykłe zwierzęta na pierwszy rzut oka, ale o niezwykłych właściwościach, bo przecież lew nie zieje ogniem, a szop nie ma kłujących kolców, a to tylko ułamek ich możliwości. Ich zadaniem jest bronić swego właściciela, ale z tym bywało różnie…
Ogień i woda to ciekawy początek fantastycznej przygody, a zarazem walki o lek na śmierć i życie, zarówno uczestnika Piekielnego Wyścigu, jak i bliskiej mu ciężko chorej osoby. Jestem ciekawa, czy drugi tom okaże się lepszy.
Każdy z nas ma w domu jakiś powód, dla którego walczy z dżunglą. (s. 146)

Książka przeczytana w ramach wyzwań:

12 komentarzy:

  1. Pomysł na fabułę- świetny. Tylko ten melodramatyzm bohaterki mnie "lekko" przeraża... Umartwianie się dawno wyszło z mody ;)

    Lubię takie przerywniki w "dorosłych" lekturach. Zresztą nie ukrywajmy, chyba każdy je lubi, tylko nie każdy się przyznaje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się przyznaję, ostatnio coraz częściej sięgam po tego typu przerywniki, a siostrzenica dostarcza mi książki.

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy opis fabuły... Na początku pomyślałam "tylko nie znowu szesnastoletnia heroina o wielkim sercu, błagam!", ale po chwili zaciekawił mnie ten wyścig i pandory - skojarzyły mi się z Pokemonami. ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwię Twemu skojarzeniu w dobie łapania pokemonów.
      Serdeczności!

      Usuń
  3. Bardzo podobała mi się książka. Drugi tom już za mną i myślę, że to całkiem niezła kontynuacja :) Sięgnij też po Tytany tej autorki, to dopiero jest petarda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drugi tom przede mną, a z "Tytanami" mogę mieć problem, by je zdobyć.

      Usuń
  4. Kusi mnie ta książka, tylko z wolnym czasem u mnie ostatnio krucho.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajna powieść, ale bez rewelacji. I na dodatek brak ostatniej trzeciej części, która wszystko ładnie by zakończyła. ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, że jest trzecia część!

      Usuń
  6. Mam tę książkę w domu, ale jeszcze jej nie czytałam. Wszystko przede mną.

    OdpowiedzUsuń

Gościu, atramentowy ślad zostaw po sobie,
A na każdy komentarz odpowiem wnet Tobie.