poniedziałek, 17 października 2016

Na stanowisku archeologicznym



Autor: Marta Guzowska
Tytuł: Ofiara Polikseny
Wydawnictwo: WAB
Seria: Mroczna seria
Tom: 1
Liczba stron: 432
Oprawa: miękka
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-280-0955-4 


Archeologia ma coś w sobie, co przyciąga do niej wiele osób. I nie jest to grzebanie w ziemi. Raczej chęć odnalezienia skarbu sprzed wieków. A gdy do tego doda się zbrodnię, to robi się jeszcze ciekawiej. I to wszystko, a nawet więcej jest w powieści Marty Guzowskiej Ofiara Polikseny.
Na stanowisku archeologicznym w Troi w Turcji pracuje grupa archeologów pod kierownictwem profesora Franka Hubera. Upał jest niemiłosierny, muchy obsiadają wszystko i wszystkich, kurz i piach wgryzają się w każdą wolną przestrzeń, a do tego wszędobylscy turyści. Na terenie archaicznego cmentarzyska ekipa archeologów pod kierownictwem Poli Mor dokonuje spektakularnego odkrycia!
Kobieta. Pochówek szkieletowy. Na samym środku cmentarzyska ciałopalnego. Cmentarzyska, na którym do tej pory znajdowaliśmy samych mężczyzn. (s. 28)
Po bliższym przyjrzeniu się opis jest dokładniejszy:
Szkielet młodej kobiety, prawdopodobnie z końca epoki brązu, pochowanej tuż obok achajskich wojowników. Z poderżniętym gardłem. I obsypanej złotymi blaszkami. (s. 32)
Wiele danych wskazuje na to, że mogą to być szczątki mitologicznej Polikseny – najmłodszej córka mitycznego króla Priama, branki mitycznego wodza Achillesa, złożonej w ofierze na jego grobie przez równie mitycznego Neoptolemosa. Frank przestrzega Polę:
Nie możesz traktować mitów dosłownie. To niewybaczalny błąd naukowy. (s. 53)
Sensacja archeologiczna wisi w powietrzu, ale raptownie zostaje ona zepchnięta na boczny tor przez współczesne zwłoki! Ktoś zamordował Nadię z zespołu archeologicznego i złożył ją w ofierze na starożytnym ołtarzu. A to dopiero początek…

Współczesne wydarzenia mieszają się ze starożytnymi – mitologia staje się rzeczywistością. Pytania się mnożą, pojawiają się kolejne hipotezy i kolejni podejrzani. W dodatku cała ekipa archeologiczna ma związane ręce, nie może pracować, bowiem do akcji wkroczyła inspektor okręgowego urzędu starożytności Gülsün Ozalan i zakazała prowadzenia wykopalisk. A szkoda, bo niedawno pojawił się sponsor, wielki pasjonat archeologii i biznesmen w jednym – Howard Griffin.
Akcja powieści toczy się bardzo dynamicznie i nie brakuje jej nagłych zwrotów akcji. Tu nic nie jest pewne ani oczywiste, jakby się wydawało. Zagadka kryminalna jest ciekawie skonstruowana i zaskakuje rozwiązaniem. Wydarzenia rozgrywają się w ciągu kilku dni i nocy. Dzień niezauważenie zmienia się w noc (w Turcji latem szybko robi się ciemno), a noce w tej powieści są bardzo ważne, gdyż wtedy ekipa i bawi się, i pracuje. A w dodatku jeden z członków ekipy cierpi na nyktofobię – chorobliwy lęk przed ciemnością.
Tą osobą jest znany i ceniony antropolog, wybitny specjalista, ekspert od ludzkich szczątków – Mario Ybl. Jest on również pijakiem i degeneratem życiowym o irytującym sposobie bycia, o ile nie użyć dosadniejszego słowa. Działa innym na nerwy, ale jego wiedza jest potrzebna archeologom w ich pracy, dlatego go tolerują. Mario ma swoje podejrzenia co do mordercy, wysuwa hipotezy, ale nikt ich i jego nie traktuje poważnie…
Jego postać najbardziej mi się spodobała spośród wszystkich, choć była negatywna. Mario ujął mnie swoją impertynencją i bezpośredniością, sposobem rozmawiania (ach ten cięty język!), narzucania się innym czy sposobem działania. Z uwagą śledziłam jego mini wykłady o antropologii, gdyż w prostych i barwnych słowach potrafił przedstawić różne naukowe zagadnienia. Denerwowało mnie jedno – jego alkoholizm. A dzięki wiarygodnym opisom jego zachowania się w ciemnościach, obezwładniającego go lęku sama mogłam poczuć się jak ofiara nyktofobii.
Autorka stworzyła barwne postacie zarówno wśród archeologów, jak i miejscowej ludności. W powieści można odnaleźć wiele informacji o Turkach i ich zwyczajach oraz poznać brutalną prawdę o środowisku archeologów i samych wykopaliskach, bowiem autorka jest czynnym archeologiem i wiedziała, o czym pisze. Jak się okazuje, archeologowie to zróżnicowana grupa osób o różnych celach i motywach działania. Nieważne, kto coś odkryje pod ziemią, chwała i tak przypadnie kierownikowi wykopalisk. Rywalizacja jest wszędzie. W dodatku jak słusznie zauważa Mario:
Nauka, moja ślicznotko, ma strasznie mało kalorii wyżywić się nią nie da. W nauce też trzeba walczyć o pozycję i uznanie, chociażby po to, żeby dostawać pieniądze na dalsze badania. (s. 75)
Mam tylko jeden duży zarzut (pomijam jednego znalezionego orta i śladowy udział tureckiej policji w śledztwie) i to bardziej do redaktora niż autorki. Zabrakło mi tłumaczeń tureckich dialogów, a nie zawsze z kontekstu dało się wszystko zrozumieć i wywnioskować. Turecki to nie angielski, by każdy miał o nim ‘blade’ pojęcie. Aczkolwiek wiele daje w trakcie lektury fakt, że ktoś był w Turcji, poznał choć trochę ten kraj i widział stanowisko archeologiczne w Troi.
Powieść Ofiara Polikseny polecam wszystkim, którzy mają ochotę grzebać w ziemi w upale i z muchami do wtóru, którzy ze szkieletami i trupami są za pan brat, którzy chcą się osobiście spotkać z irytującym bohaterem oraz doświadczyć nyktofobii na własnej skórze. Naprawdę warto! A najlepiej chyba o tym zaświadczy otrzymana nagroda Wielkiego Kalibru w 2013 roku!

Książka przeczytana w ramach wyzwań:

10 komentarzy:

  1. Chciałam kiedyś studiować archeologię. Na pewno przeczytam tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty wiesz, że mi też to chodziło po głowie. A w serii "Mario Ybl" są jeszcze 3 kryminały archeologiczne...

      Usuń
  2. Ostatnio było głośno o autorce. Chyb a pora wykrzesać odrobinę czasu i na tę Panią. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nagroda Wielkiego Kalibru nie jest dawana ot tak sobie, więc na pewno warto.

      Usuń
  3. Brak tłumaczenia obcojęzycznych tekstów to jest coś, co doprowadza mnie do szewskiej pasji. :) Mimo to może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. O tak, Mario jest absolutnie okropny, ale przy tym genialny;) Ja znam tylko "Głowę Niobe" i czas by był nadrobić pozostałe tomy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mamy po 3 tomy na głowę do nadrobienia :) I będziemy mogły dalej być w towarzystwie 'urokliwego' antropologa.

      Usuń
  5. Muszę poznać wszystkie książki Guzowskiej. Trafiły w mój gust w samą 10 :D

    OdpowiedzUsuń

Gościu, atramentowy ślad zostaw po sobie,
A na każdy komentarz odpowiem wnet Tobie.