piątek, 14 października 2016

Powalić kogoś trupem



Autor: Małgorzata J. Kursa
Tytuł: Nieboszczyk wędrowny
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Seria: Babie lato
Liczba stron: 240
Oprawa: miękka
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-10-12948-2 




Nieboszczyk wędrowny Małgorzaty J. Kursy przybył do mnie do sanatorium w Gołdapi w ramach Book Tour organizowanego przez Żukotekę. Z Gołdapi zawędrował w torebce do mej wsi, a potem ruszył pocztą do Mysłowic. Przecież tytuł zobowiązuje!
Maryla i Sławek Lipscy to młodzi farmaceuci, którzy nie mogą się zrealizować zawodowo w lublińskich aptekach. Jak gwiazdka z nieba spada im spadek po cioci Marylki, Teresie Zawilskiej. Młodzi szybko załatwiają formalności i przeprowadzają się do domu zmarłej. Ostrzeżeni przez notariusza uważają głównie na jedzenie pozostałe w domu, robią porządki w domu i aptece, by zacząć nowy rozdział w swoim życiu.
Towarzyszy im Belzebub… kot z piekła rodem albo jak kto woli kot obronny! Największy koci łajdak na świecie rodem ze schroniska! 11 kilo żywej masy o czarnym umaszczeniu, hipnotycznych, złocistych oczach, ostrych ząbkach i jeszcze ostrzejszych pazurach. Czyścioch i łasuch w jednym, a zarazem złodziej żywności swoich dwunożnych właścicieli. Kot ten jest niezwykle bystry, ale i bardzo uczuciowy. Potrafi się obrazić i strzelić focha, a innym razem przynieść swoim dwunożnym wielką zdobycz w postaci… nieboszczyka!
Taki trup, zwłaszcza znienawidzonego od dzieciństwa kuzyna Roberta, byłego więźnia i dilera narkotyków, to żadna przyjemność, dlatego małżonkowie postanawiają się go pozbyć. Ich plan… jest nie tyle karkołomny, co komiczny, bo bardziej skomplikowanej akcji pozbywania się trupa po prostu nie ma! Ale i wiekowe sąsiadki nie chcą problemów, więc… nieboszczyk sobie wędruje, aż w końcu trafia w ręce patologa. Ten to dopiero dostarczył policji tak różnych detali na temat jego śmierci, zaś technicy kryminalni mnóstwa materiału śledczego, że policja ma nie lada zagwozdkę. Ma ją również Żarówa, szef lokalnej mafii, któremu nieboszczyk miał coś dostarczyć…

Powieść ma tak wartką akcję i tak niecodzienne zwroty akcji i rozwiązania piętrzących się problemów, że czyta się ją piorunem. Może i nie ma spektakularnych wybuchów śmiechu w trakcie czytania, ale w moim przypadku tajemniczy uśmieszek nie schodził z mych ust. Tak działał na mnie czarny humor Małgorzaty Kursy. Bawiła mnie nie tylko kreacja wszystkich nietuzinkowych bohaterów z Belzebubem na czele, ale i "wędrówki" dwunożnych żywych lub martwych oraz niezwykle lekkie pióro autorki z siurpryzami i kurka flaczkami na czele. Widać, że autorka lubi się bawić słowami i używać ich w różnych zestawieniach.
Autorka zwraca uwagę czytelnika na stosunki (dobro)sąsiedzkie i chęć spokojnego życia oraz pozbywania się pojawiających się problemów od ręki. Sposób dobry, ale i powracający jak bumerang w innej już postaci. Również mentalność i charakterność niektórych kraśniczan zarówno tych dobrych, jak i tych złych ukazana została w nieco krzywym zwierciadle, co także bawi czytelnika. A i nietypowe śledztwo i działanie miejscowej policji rozbawi każdego. Czasami przydają się niecodzienne metody śledcze i… odwrócenie kota ogonem!
A właśnie, kot… Także i on dochodzi do głosu i narratorsko miauczy od czasu do czasu, ukazując czytelnikowi swój punkt widzenia na nowe lokum, swoich właścicieli i tego, co się wokół niego dzieje. Jego koci sposób bycia został ciekawie przedstawiony przez autorkę, przez co sam zwierzęcy bohater dodatkowo zyskuje w oczach czytelnika. Ja generalnie za kotami nie przepadam, jestem miłośniczką psów, aczkolwiek bardziej tych większych. Koty toleruję u moich przyjaciół, a one tolerują mnie. Jednakże w trakcie lektury bardzo polubiłam literackiego kota Belzebuba i doceniłam jego koci instynkt łowcy, a przy tym odnalazłam w nim kilka cech typowych dla psów. Może po przeczytaniu tej książki jacyś miłośnicy psów zdecydują się na posiadanie takiego kota obronnego jak Belzebub z piekła rodem.
Nieboszczyk wędrowny powinien zawędrować do każdego domu, aby dostarczyć jego mieszkańcom świetnej rozrywki i relaksu po ciężkim dniu, a może i skłonić do napisania testamentu oraz do wyprawy do schroniska po jakiegoś bezdomnego kociaka...
Za możliwość przeczytania książki w ramach Book Touru dziękuję organizatorce Marcie z bloga zukoteka.blox.pl!


Książka przeczytana w ramach wyzwań:

8 komentarzy:

  1. Fajnie, że czyta się ją tak szybko. I wywołuje uśmiech na twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie to ujęłaś, że powinna zawitać wszędzie! :) Wywołuje radość mimo nieboszczyka i nikt ani nic tego nie zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choć raz nieboszczyk przyprawia o łzy ze śmiechu!

      Usuń
  3. Bardzo lubię książki Pani Małgosi :) Muszę przeczytać Nieboszczyka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dopiero zaczynam poznawać książki tej autorki.

      Usuń
  4. Czuję się mocno zainteresowana tą książką. Chętnie się pośmieję w jesienne szare wieczory :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I słusznie. Czarny humor i czarny Belzebub t jest to!

      Usuń

Gościu, atramentowy ślad zostaw po sobie,
A na każdy komentarz odpowiem wnet Tobie.