sobota, 27 grudnia 2014

Oddawać się marzeniom



Autor: Magdalena Witkiewicz
Tytuł: Pensjonat Marzeń
Wydawnictwo: Filia
Seria: Seria z tulipanem
Tom: 2
Liczba stron: 252
Oprawa: miękka
Data wydania: 2014
ISBN: 978-83-63622-95-4



Bohaterki SZKOŁY ŻON powracają! Po lekcjach w Szkole wiedzą, że ich los zależy przede wszystkim od nich samych. Biorą sprawy w swoje ręce. Podupadły hotel położony w samym sercu kaszubskich lasów zamieniają w PENSJONAT MARZEŃ. Cudowne miejsce, z którym wiąże się smutna, romantyczna historia, musi się stać przytulnym hotelem otoczonym czarodziejskim ogrodem. W przeciwnym razie wszystko przepadnie… Czy mimo tych drobnych i tych całkiem sporych przeszkód dadzą sobie radę? Czy po raz kolejny okaże się, że w kobietach tkwi siła, która pozwala przenosić góry? Magdalena Witkiewicz napisała książkę o każdej z nas i dla każdej z nas. Jest zabawnie, seksownie, nastrojowo i… bardzo kobieco. Matki, żony i kochanki – wielki powrót w świetnym stylu!

Ludzie marzą. Lubią to. Jednak trudno im jest zmobilizować się, by te swoje marzenia spełnić, a przynajmniej część z nich. Podobnie jest z bohaterami drugiego tomu "Serii z tulipanem" Magdaleny Witkiewicz – Pensjonat Marzeń. To ci sami bohaterowie, których czytelniczki poznały w Szkole Żon (recenzja TUTAJ), choć doszło jeszcze kilku nowych. Głównych bohaterów spotykamy w zupełnie nowej rzeczywistości, a właściwie to tej starej, jeszcze sprzed etapu metamorfozy w Szkole Żon, tylko teraz z nowym spojrzeniem na siebie, swoją kobiecość, związek z partnerem.
Po powrocie do normalnego życia różnie się wiedzie Michalinie, Julii, Jagodzie, Marcie. Raz jest lepiej, raz gorzej. Stare problemy pozostają, choć pojawiają się jaskółki zmian. A nawet gdy coś się zmienia, to po pewnym czasie pojawia się brak entuzjazmu i motywacji do działania, pojawiają się nowe wymówki, nowe problemy. Ludzie nie wiedzą, ile zależy od nich samych[1]. Bo najtrudniejsze jest to, co tylko i wyłącznie od nas zależy[2].

Pierwsze sto stron to przeskakiwanie między bohaterkami i dowiadywanie się, co zaszło u nich w życiu, jak ono się zmieniło lub nie, z czym się borykają, o czym myślą i dlaczego znów chcą wrócić do Szkoły Żon. Kobiety utrzymują ze sobą luźny kontakt, wspierają się, organizują babski wieczór u Jagody podczas nieobecności jej męża. Tam to się dzieje! Domowy salon fryzjerski w połączeniu z kawiarnią i piżama party. I tu zaczyna się zarysowywać główna akcja – powstanie nowej Szkoły Żon, czyli Pensjonatu Marzeń. Trochę późno według mnie. I potem całość jest spłycona… Takie moje zdanie.
Bardziej oczekiwałam opisu akcji tworzenia Pensjonatu Marzeń, a wraz z nim rozwiązywania kobiecych problemów, mierzenia się z nowymi, poznawania nowych bohaterów (np. Aga i Adam). Tymczasem to, co się dzieje wokół pensjonatu zajmuje niespełna pół książki. Autorka bardziej skupiła się na życiu bohaterek. Szkoda, i to wielka, iż nie rozbudowała wątku samego pensjonatu. Końcówka też jakoś potraktowana po macoszemu. O ile wcześniej czytelnik szczegółowo poznawał perypetie każdej bohaterki, o tyle na koniec duże przeskoki czasowe odejmują całemu przedsięwzięciu uroku, zaś pensjonat robi za tło tła.
Jagoda, Marta, Michalina i Julka wiodą tu prym, ale i panowie mają coś do powiedzenia. Szczególnie pan Karol z psem Barnabą. Swój dom, który tak kochała jego zmarła żona, sprzeda tylko odpowiednim ludziom, którzy dadzą mu duszę, którzy sprawią, że będzie to miejsce, gdzie kobiety staną się szczęśliwe. Bowiem jak na razie nie są. Każda z nich ma prawo mieć gorsze dni, ale nie cały czas.
Dlatego i byłe kursantki ze Szkoły Żon znów potrzebują zmian, dowartościowania się, motywacji, dopingu. Mnie ujęła postać młodej i pięknej, ale bardzo bezpośredniej i bezpruderyjnej Michaliny. Jej rozmowy z ponad 50-letnią Jagodą wywoływały u mnie salwy śmiechu. Zderzenie dwóch pokoleń, różnych spojrzeń na życie i związki to nie tylko wymiana doświadczeń życiowych, ale i terapia śmiechem. Jagoda pomaga Michasi w relacjach damsko-męskich, a ta zaś uświadamia starszą koleżankę w kwestiach dbania o siebie i w sferze erotycznej. Każe Jagodzie golić Wirginię i nie ma zmiłuj się! Namawia ją do założenia pończoch i seksu z nowym znajomym, ale Jagoda ma opory, jest inaczej wychowana niż Misia. Jednak tak naprawdę powstrzymuje ją co innego – głęboko wpojone zasady: Tak bardzo mamy zakorzenione w głowach, co wypada, a co nie wypada…[3]. Lecz kto nie ryzykuje, ten nie ma. Jak dochodzi do wniosku Jagoda: Jednak trzeba ryzykować. Podejmować wyzwania. Czasem przesadzanie starego drzewa na lepszy grunt może wyjść tylko na dobre[4].
W powieści znajdą coś dla siebie kobiety walczące z nadwagą. Autorka podpowiada kilka sposobów, a za pośrednictwem trenerki osobistej Agi (nowa bohaterka) daje kopniaka-moralniaka. Panom zdradzającym partnerki troszkę się oberwie, i to niekoniecznie od żony. W powieści jest też kilka scen erotycznych – odważnych, bezpruderyjnych, lecz wysmakowanych i plastycznych. Seks nie jest tu żadnym tabu, a nawet jest wskazany niezależnie od wieku. Jest piękny i zgodny z naturą człowieka.
Lekki styl autorki sprawia, że literki same się czytają, kartki same się przewracają, a my dołączamy do grona kobiet organizujących powstanie Pensjonatu Marzeń, utożsamiamy się z nimi, korzystamy z ich rad. Można by rzec, że "Seria z tulipanem" to taki mały babski poradnik, jak rozwiązywać różne kobiece problemy, jak zmotywować się do działania, jak wydobyć własne JA, jak być kobietą świadomą swego ciała, bowiem nigdy nie jest za późno, aby dokonać zmian w swoim życiu. Każdy ma prawo do realizacji marzeń, do szczęścia niezależnie od wieku, pozycji społecznej czy zasobności portfela.
Magdalena Witkiewicz doskonale zna kobiecą psychikę! Dlatego każda z nas znajdzie w tej książce i w każdej bohaterce oddzielnie coś dla siebie. Książce ciepłej, kobiecej, czasami gorącej czy śmiesznej, motywującej i energetycznej, ale i momentami dramatycznej. Bo takie jest życie i takie jesteśmy MY, kobiety.

Książka przeczytana w ramach wyzwań:


[1] M. Witkiewicz, Pensjonat Marzeń, Poznań 2013, s. 16.
[2] Ibidem, s. 154.
[3] Ibidem, s. 147.
[4] Ibidem, s. 249.

6 komentarzy:

  1. Książkę czytałam, ale tak średnio przypadła mi do gustu, gdyż liczyłam na pikantny erotyk, a nie na powieść obyczajową z nutką pikanterii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej mi się podobała "Szkoła żon".

      Usuń
  2. Bardzo miło wspominam przygodę z tą książką

    OdpowiedzUsuń

Gościu, atramentowy ślad zostaw po sobie,
A na każdy komentarz odpowiem wnet Tobie.