sobota, 21 maja 2016

Literkowo - jak napisać odwódki



Witajcie o poranku!
Dziś będą procenty! Już widzę, jak niektórym z Was świecą się oczy. Pić będziecie PO, a nie PRZED. Do roboty! :0)

Lepieje, moskaliki i altruitki już znacie i potraficie napisać. Dziś poznacie nowy  gatunek poezji żartobliwej – odwódki. Ktoś ma już jakieś skojarzenia, skąd pochodzi nazwa?
Ludowe przysłowie powiada, że… „Od wódki rozum krótki”.
Odwódki to absurdalne rymowanki o efektach picia różnych gatunków alkoholu. Te rymowanki nie mają na celu propagowania picia napojów wyskokowych, wręcz przeciwnie – mają do nich zniechęcać, przedstawiając zgubne skutki ich nadużywania.
Jak pisała pani Wisława:
Muszę tu jednak z całym naciskiem podkreślić, że nie jestem nieprzyjaciółką alkoholu – pisała poetka. – W każdym wymienionym tu przypadku ostrzegam tylko przed jednym kieliszkiem za dużo. Moje totalne potępienie dotyczy wyłącznie płynu borygo i win domowej roboty.

A oto propozycje odwódek naszej noblistki:

Od wina wszędzie łysina
Od samogonu utrata pionu
Od whisky iloraz niski
Od cherry nogi czterry
Od malagi prosto do zgagi
Od absyntu zanik talyntu
Od whisky iloraz niski.
Od żytniówki dzieci półgłówki.
Od likieru równyś zeru.
Od burbona straszna śledziona.
Od martini potencja mini.
Od sznapsa wezmą cię za psa.
Od rumu pomruki tłumu.
Od samogonu utrata pionu.
Od koniaku finał na haku.
Od palinki wstrętne uczynki.
Od maraskino spadaj rodzino.
Od pejsachówki pogrzeb bez mówki.
Od śliwowicy torsje w piwnicy.


A to moje odwódki:
Od metaxy straszne kraksy.
Od wina nietęga mina.
Od wódki biegasz do wygódki.
Od tokaju jesteś na haju.
Od martini łupie w dyni.
Od cin cina mowa się zacina.
Od beherovki robią się rowki.
Od palinki zdychają krwinki.
Od adwokatu trzymasz się blatu.
Od pilznera piekło się otwiera.
Od tyskiego masz dość wszystkiego.

Swoje propozycje odwódek wpisujcie w komentarzach :)


Odpowiedzi z poprzedniego postu „Wierszyk frazeologiczny cz. 1”:

Grube pieniądze

Pewien bankier spod Grudziądza
Chce spać tylko na pieniądzach,
A że wciąż nie śmierdzi groszem,
Chudnie z braku snu po trosze.  
Co dzień więc ponawia próbę, 
By pieniądze zrobić grube
I każdego dotąd kusi, 
ostatni grosz wydusi. 
Wszystkim mówił bez ustanku:
Ze mną sukces masz jak w banku! 
A gdy wtrąca swe trzy grosze, 
To dodaje: Resztę, proszę!
Jak wynika wprost z tych faktów,
 Nie posiada za grosz taktu.
 A więc rację mam, jak sądzę, 
Radząc mu: Sam rób pieniądze!
 

12 komentarzy:

  1. Pierwszy raz o nich słyszę. To bardzo ciekawe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też niedawno o nich usłyszałam :)

      Usuń
  2. Od wina domowej roboty gwarantowane głowy zawroty :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam wcześniej o nich. Jak zwykle mnie zainteresowałaś!

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja właśnie popijam Cin Cina i na szczęście nie działa! :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Takich ''procentów'' to ja więcej poproszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, bar zamykam, otwieram hurtownię :)

      Usuń

Gościu, atramentowy ślad zostaw po sobie,
A na każdy komentarz odpowiem wnet Tobie.