Zaczęło się
w USA w latach 80. XX wieku, kiedy wzrosła ilość prób ograniczenia dostępu do
wybranych książek. Znamienny okazał się rok 1982. Pięcioro uczniów z hrabstwa
Nassau oskarżyła lokalną komisję edukacji o odmawianie im praw, które wynikały
z Pierwszej Poprawki – z bibliotek szkolnych usunięto książki zdaniem komisji antyamerykańskie, antychrześcijańskie lub po
prostu wulgarne. Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego. Wyrok – urzędnicy szkolni
nie mają prawa zakazywać czytania książek, z których treścią się nie zgadzają.
W tym samym
roku na ogólnokrajowych targach księgarzy pojawiła się wystawa – 500 książek,
których próbowano zakazywać, zamkniętych w dużych, metalowych klatkach na
kłódki. Napis ostrzegał, ze zdaniem niektórych te książki są niebezpieczna. Wówczas
padł pomysł obchodów Tygodnia Zakazanych Książek. To okazja do uświadamiania ludziom,
ile znaczy wolność intelektualna i ograniczanie dostępu do informacji.
