czwartek, 31 maja 2018

Winiareczka Gosia


Autor: Bożena Pajdosz
Tytuł: Puch niemarny
Wydawnictwo: Poligraf
Liczba stron: 184
Oprawa: miękka
Data wydania: 2018
ISBN: 978-83-7856-760-8




Kobiety zwane są puchem marnym dzięki pewnemu poecie… A kim jest tytułowy Puch niemarny w romansie Bożeny Pajdosz? Na pewno kobietą!
Życzę pani, żeby już dziś pani wyzdrowiała, ale tu wszyscy są trochę leniwi, powoli będą panią leczyć. Taka pani śmieszna, że szybko pani nie wypuszczą. (s. 19)
Małgorzata Durkan, singielka w średnim wieku, nieco zagubiona samotnica i popaprana emocjonalnie, kocha swoją winnicę, wieś i psa Bajorka. Pracuje w laboratorium, lecz jej pasją jest winiarstwo. Pewnego dnia na jej dłonie spadło okno. Kobieta trafia do szpitala, lecz bardzo długo musi czekać na pomoc. Z bólu staje się… niegrzeczna. W końcu z pomocą spieszy doktor Przemek Olewaczyk, wrażliwy na cierpienia pacjentów ortopeda, który swa pracę traktuje jak życiową misję.
Już dawno nie widzi w niej aroganckiej, roszczeniowej pacjentki. Widzi kobietę. Ekscytującą, trochę zagubioną, ciut popapraną emocjonalnie. (s. 38)
Początek ich znajomości jest zabawny. Miłość dopada ich nagle, lecz żadne z nich nie przyznaje się do nowych uczuć. Sprawy zmieniają obrót, gdy lekarz zawozi Gośkę do domu i zamieszkuje u niej. Początkowa sielanka szybko się kończy. Dwoje niemłodych już zakochanych dopada proza życia – nie tak łatwo jest scalić dwa poukładane życia dojrzałych ludzi. W dodatku Gośkę dopadają emocjonalne zawirowania, coś złego dzieje się z jej psychiką, a i Przemek czuje chaos w swoim życiu z powodu ogromu uczuć do kobiety. Co będzie z tą miłością?
Małgośka ma huśtawkę. (s. 151)
Czasem ludzie sami komplikują sobie życie. Celuje w tym zwłaszcza Gośka, mająca roszczeniowy stosunek do życia, której natura ludzka jest wybitnie pogmatwana, a emocje popaprane. Histerie, bzdurne pretensje do świata, ciągłe wybuchy, nakręcanie się, niczym nieuzasadnione akcje, szaleństwa, a nawet… Przyznam szczerze, że czasem miałam dość zachowania się bohaterki. Denerwowała mnie swoim irracjonalnym zachowaniem i emocjonalnymi huśtawkami. Jej plątanina myśli zapętlała jej życie osobiste i nieco czytelnika. Miałam ochotę nią potrząsnąć i kopnąć w szlachetną część ciała. A to tylko świadczy o tym, że postać Gośki nie jest papierowa, że została dobrze wykreowana przez autorkę
Nie trzeba bać się życia, że nawet w złych czasach dzieją się rzeczy dobre, że wśród złych ludzi zawsze znajdzie się garstka poczciwych, że po burzy zawsze przychodzi słońce. (s. 35)

środa, 30 maja 2018

Wokół książek cz. 149


Nieuchronnie zbliża się koniec roku,
więc czas na powtórki, także z literatury.
A oto streszczenia lektur, klasyki:



Kolejna porcja:
  

wtorek, 29 maja 2018

Ona, taka wiocha


Autor: Agnieszka Lis
Tytuł: Pozytywka
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 263
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-7976-367-2 




Niedoścignione, niedościgłe, piękne, przyjemne, próżne, płonne, śmiałe, najśmielsze takie mogą być marzenia, takie są. A jakie marzenia ma główna bohaterka powieści Pozytywka Agnieszki Lis? 
Cała była szeptem i ciszą. (s. 20)
Monika jest skromną, młodą kobietą, szarą myszką, która wygrała los na loterii. Bierze ślub z przystojnym i bogatym mężczyzną z Warszawy. Zamieszkuje w willi teściów i jest tłem domu, staje się wręcz niewidoczna. Niewiele robi – sprząta swój małżeński pokój. Teściowa stopniowo wyciąga ją z życiowego marazmu, nie chce, by Monika powtarzała jej błędów. Młoda kobieta korzysta z możliwości, jakie oferuje stolica i znajomości teściów. Zaczyna pracować, studiować, a mąż Robert przestaje być dla niej księciem z bajki, więcej go nie ma w domu, niż jest. Jednak oboje mają wspólne marzenie – dziecko. W wigilię rodzina otrzymuje bardzo wyczekiwany prezent – wiadomość o ciąży Moniki.
Monika wchodziła coraz głębiej w stupor, nie zamierzała się z niego wydostać ani nie pozwolić nikomu sobie w tym pomóc. (s. 92)
Nic nie zapowiadało zbliżającej się tragedii. Adaś był i wkrótce go nie było. Monika wpada w depresję. Wciąż szuka Adasia. Obwinia się za tragedię, nie chce pomocy od nikogo, nie zauważa nikogo wokół siebie. Oddala się od męża, od rodziny. Karmi się nienawiścią, która ciągłe ostrzyła grot skierowany w nią samą. Szybko niknie w oczach, gdyż nie ma po co żyć, lecz po pewnym czasie wraca do pracy. Wydaje się, że wraca do życia, że już wszystko będzie dobrze…
Sukces niszczył Monique. Jet lag ją rujnował. Alkohol poprawiał samopoczucie, wizerunku już nie. (s. 202)

poniedziałek, 28 maja 2018

Na pomoc duchom


Autor: Maria Krasowska
Tytuł: Banda niematerialnych szaleńców
Wydawnictwo: SQN
Liczba stron: 384
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2018
ISBN: 978-83-8129-092-0




W każdym razie bycie duchem to klątwa. (s. 44)
Maria Krasowska, rocznik 1997 (!) zadebiutowała w 2015 roku powieścią Wyspa X i nie złożyła pióra. Na początku maja ukazała się jej najnowsza powieść Banda niematerialnych szaleńców. Nie dość, że tytuł intryguje, to jeszcze okładka zaprasza do przeżycia iście duchowej przygody. Dosłownie duchowej!
Masz w sobie coś wyjątkowego, widzisz mnie. (s. 30)
Kto ucieszyłby się z zamieszkania u wujostwa na strychu? Tylko Danny Moon, amator gorzkiej czekolady i Monopoly, postrach guwernantek, który po uwolnieniu się spod opieki kolejnej z nich za karę zostaje wysłany przez rodziców paleontologów do rodziny w Warszawie. Ciocia Edyta i wujek Henryk oraz ich pięć córek cieszą się z nowego domownika, za to nastolatek jest szczęśliwy, że… pójdzie do szkoły, do klasy drugiej gimnazjum. Wieczorem zaczyna grać w Monopoly. Nagle słyszy, a potem widzi potężnie zbudowanego brodacza w kapeluszu, pistoletami i szablą. Oboje są w szoku, gdy uświadamiają sobie prawdę – młody majtek widzi ducha, a duch jest widziany przez człowieka. W krótkim czasie Danny zostaje kamratem kapitana Czachy, czyli najsłynniejszego i najgroźniejszego pirata Czarnobrodego.
Wyczuwam, że kroi się poważna afera. (s. 66)
Wkrótce okazuje się, że ducha pirata widzi także Aneta, najfajniejsza kuzynka Dannego. Jednak pewnego dnia kapitan Czacha znika. Ktoś go unieruchomił po drugiej stronie lustra. W poszukiwaniu pomocy nastolatkowie udają się na cmentarz i wpadają po uszy. Na ich drodze staje duch Milady – agentki wywiadu Ludwika XIV, która chce rozwiązać zagadkę znikania duchów. A że świat ludzi przenika się ze światem duchów, to obie strony nawiązują współpracę. Rozpoczynają wspólne śledztwo. Wkrótce okazuje się, że zadarli z niebezpiecznym biznesmenem, naukowcem, który wykorzystuje istoty niematerialne do niecnych celów. Nawet może dotykać duchy i sprawiać, by nie mogły one przenikać przez rzeczy… Makabra! Istnienie duchów jest zagrożone! Bezpieczeństwo świata też!
Duchy były bardzo od siebie różne, pochodziły z różnych epok i różnych warstw społecznych, jednak łączyła je jedna cecha, a mianowicie zamiłowanie do czynienia zła. (s. 267)

niedziela, 27 maja 2018

Konkurs kryminalny


Witajcie!
Dziś ogłaszam konkurs związany z kryminałami, więc lojalne ostrzegam, że może polać się… krew, na pewno pot, może łzy. Zaintrygowani? To zapraszam do regulaminu.


  1. Organizatorem konkursu i sponsorem nagrody jestem ja i blog W szponach literek.
  2. Konkurs trwa od 27 V 2018 r. do 8 VI 2018 r. do północy.
  3. Wyniki konkursu zostaną opublikowane 10 VI 2018 r.
  4. Nagroda to dwa kryminały: Viktor Arnar Ingólfsson Tajemnica wyspy Flatey, Martin Holmen Klincz. Książki są nowe, raz czytane, stan bardzo dobry. Mają pieczątkę: „Egzemplarz bezpłatny”.
  5. W konkursie może wziąć udział każdy z adresem do korespondencji w Polsce. Anonimowi uczestnicy proszeni są o podpisanie się chociaż imieniem. Jednocześnie zwycięzca wyraża zgodę na opublikowanie imienia i nazwiska bądź nicku.
  6. W konkursie można wziąć udział tylko raz.
  7. Spośród odpowiedzi zostawionych jako komentarz wybiorę jedną.
  8. Po ogłoszeniu wyników zwycięzca będzie miał 5 dni na przesłanie adresu na martucha180[@]gmail.com. Po tym terminie zostanie wybrany nowy laureat.
  9. Wzięcie udziału w konkursie jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.
  10. Miło mi będzie, jeśli zamieścicie baner konkursowy na swoim blogu lub w innym miejscu.
  11. Zadanie konkursowe:

Czego nie lubisz w kryminałach?
Co Cię w nich drażni, denerwuje?

Czekam na Wasze zgłoszenia i życzę powodzenia!

sobota, 26 maja 2018

Literkowo - zagadka cz. 3


Witajcie o poranku!
Dziś kolejna „łatwa” zagadka. Naprawdę łatwa! Ale wpierw coś na rozruch Waszych szarych komórek:


A teraz pora na właściwą zagadkę. Na jej rozwiązanie macie maksymalnie 20 sekund, ale, ale… pójdzie Wam szybciej. Otóż jedno z pytań na teście dla uczniów klasy pierwszej szkoły podstawowej w Hong Kongu brzmi:

piątek, 25 maja 2018

Szczęśliwe życie według Marka Mansona


Autor: Mark Manson
Tytuł: Subtelnie mówię f*ck. Sprzeczna z logiką metoda na szczęśliwe życie
Tłumaczenie: Leszek Sielicki
Wydawnictwo: Sensus
Liczba stron: 192
Oprawa: miękka
Data wydania: 2018
ISBN: 978-83-283-3549-3


Bo szczęście wymaga wysiłku. Rozkwita dzięki problemom. (s. 36)
Absurdalne, co? W zeszłym tygodniu wspomniałam w poście, że czytam specyficzny poradnik autorstwa Amerykanina Marka Mansona – Subtelnie mówię f*ck. Sprzeczna z logiką metoda na szczęśliwe życie. Tytuł jest co najmniej intrygujący i irytujący, rzadko bowiem się zdarza brzydkie słowo wykropkowane w tytule.
Fakty są takie, że życie bywa czasami do bani, i najlepsze, co możemy w takich sytuacjach zrobić, jest pogodzenie się z tym. (s. 77)
Skóra, fura i komóra? Coll i trendy? Fit, nie fat? Aby być szczęśliwym w XXI wieku człowiek musi spełnić wiele warunków – nierealistycznie pozytywnych oczekiwań, które tak naprawdę podkreślają braki w życiu, kim nie jesteśmy. Ale nawet gdy człowiekowi uda mu się osiągnąć owe oczekiwania, to czy wtedy jest naprawdę szczęśliwy? Okazuje się, że nie. Ludzie są rozpieszczeni, stali się ofiarami własnego sukcesu, z tego powodu mają problemy zdrowotne, zaburzenia lękowe, depresję. O ile materialnie dobrze się im powodzi, o tyle dopadł ich kryzys egzystencjalny, duchowy. Sama od kilku dni się zastanawiam, czego sama od siebie chcę, co jest nie tak (to też sprawka powieści Fannie Flagg Całe miasto o tym mówi i mego złego samopoczucia z powodu choroby). Do wniosków konstruktywnych jeszcze nie doszłam, na razie trwam między książkami, literkami i z nocą w bibliotece. Powiedzmy, że godzę się z życiem do bani.  Cóż pozostaje? Według Mansona przejmować się mniej!
Cierpimy z prostego powodu: cierpienie jest po prostu biologicznie użyteczne. Jest preferowanym przez naturę czynnikiem inspirującym, zmiany. (s. 27)
Coś w tym jest. Gdy człowiek jest szczęśliwy, to osiada na laurach. Gdy ma kłopoty, problemy go przerastają bardzo się tym przejmuje i cierpi. Żeby nie cierpieć, szuka rozwiązania swoich problemów, czyli zapoczątkowuje proces zmian. Niepokój i smutek czasami są pożądane. Olewanie wszystkiego w niczym nie pomoże, gdyż bo każdy człowiek przywiązuje do czegoś wagę. Mówienie prawdy, zwracanie komuś uwagi rani drugą osobę, ale też powoduje, że ta osoba się zmienia, staje się lepszym człowiekiem. Człowiek zmienia się i ewoluuje, a z nim jego wartości, życie.
Szczęście wynika z rozwiązywania problemów. Sekret polega przede wszystkim na rozwiązywaniu problemów, a nie ich braku. (s. 30)

czwartek, 24 maja 2018

Co się dzieje w mieście...


Autor: Fannie Flagg
Tytuł: Całe miasto o tym mówi
Tłumaczenie: Dorota Dziewońska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Liczba stron: 464
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2018
ISBN: 978-83-08-06477-1



Rodzina to skarb, życie jest darem, a miłość nigdy nie umiera…
Fanni Flagg to autorka znana zwłaszcza dzięki powieści Smażone zielone pomidory. Ale od niedawna też jako autorka bestselleru Całe miasto o tym mówi. Dla mnie to najlepsza powieść, jaką przeczytałam do tej pory w tym roku. Nie mogłam się od niej oderwać, w czym też pomagały krótkie, króciutkie rozdziały
Jako pierwszy osadnik czuł się odpowiedzialny za tych, którzy zjawili się tu po nim. (s. 12)
Szwed Lordor Nordstom przybył do Ameryki do stanu Missouri i założył farmę mleczarską. Po ogłoszeniu w szwedzko-amerykańskiej gazecie zaczęli do niego przybywać młodzi osadnicy z rodzinami. Przed 1880 rokiem istniała już mała wspólnota rolnicza Swede Town. W maju 1889 roku Lordor postanowił podarować wspólnocie miejsce na wzgórzu – założył tam cmentarz Spokojne Łąki. Każdy mieszkaniec wybrał sobie kwaterę. Nikt nie wiedział, co się wydarzy na tym wzgórzu w przyszłości. Może to i lepiej.  
Dobrze jest wiedzieć, dokąd się zmierza… to daje poczucie bezpieczeństwa. (s. 323)
Lordor był prostym i wrażliwym mężczyzną. Miał 37 lat i wciąż był kawalerem. Przyszłą żonę poznał dzięki ogłoszeniu w gazecie. Miał narzeczoną na zamówienie pocztowe i odbywał listowne zaloty. Bohater wprawdzie skończył tylko pięć klas, lecz był postępowy i otwarty na rozwój własny i innych. Z katalogu budowlanego z pomocą innych wybrał kilka budynków z elementów gotowych do złożenia. Wkrótce został burmistrzem, a miasto zmieniło nazwę na Elmwood Springs i było jednym z wielu typowych amerykańskich miasteczek.
W Elmwood Spirings, jak wszędzie indziej, jedno pokolenie się starzało, a następnie już wkraczało na scenę. (s. 137)
Życie w tym miasteczku płynęło swoim rytmem. Ludzie przyczyniali się do rozwoju swej miejscowości, pracowali z chęcią, pomagali sobie, polepszali swój los i swoich bliskich. Ich życzliwość, serdeczność, dobroć sprawiała, że Elmwood Springs było jedyne w swoim rodzaju. Niech świadczy o tym fakt, że nie było posterunku policji ani policjanta. Mieszkańcy żyli w zgodzie. Problemy rozwiązywano się sposobem. A świat nie stał w miejscu. Życie mieszkańców, rozwój i funkcjonowanie miasta uzależnione było od postępu cywilizacyjnego, rozwoju technologii, zmiany obyczajów, nowych nurtów w kinie i w muzyce, mody oraz wydarzeń i polityki. Działo się wiele rzeczy i to wszystko miało wpływ na sposób mieszkańców patrzenia na świat, co autorka ukazuje poprzez zaznaczanie upływu czasu akcji dekadami mijanych lat.
Zdaje się, że większość ludzi nie wie, co robić z życiem, bo to nie jest jedna rzecz do ogarnięcia – stwierdziła Elner. – To wiele różnych rzeczy, które dzieją się jednocześnie. Życie jest i smutne, i wesołe, proste i skomplikowane, wszystko razem. (s. 357)

środa, 23 maja 2018

wtorek, 22 maja 2018

Należę do bandy czy nie?


Wiecie, że oprócz książek dla dorosłych podczytuję powieści dla dzieci i młodzieży, by wiedzieć, co w książkach piszczy i by polecać odpowiednie tytuły moim małym i nieco starczym czytelnikom biblioteki oraz poszerzać księgozbiór biblioteczny o ciekawe tytuły. Jakiś czas temu dołączyłam do portal Czytampierwszy.pl. Ciężko tam zdobyć książkę, ale ostatnio mi się udało wypunktować przygodówkę dla młodzieży Banda niematerialnych szaleńców autorstwa Marii Krasowskiej. Co mówi blurb?

Prawdopodobnie jako jedyny na świecie masz szansę dowiedzieć się z pierwszej ręki, jak wygląda życie pozagrobowe! Nie skorzystasz z takiej okazji?
Nazywam się Danny Moon, a moi rodzice są nieprzyzwoicie bogaci. Trzy rzeczy, które kocham: gorzka czekolada, gra w Monopoly i ciemność. Trzy rzeczy, których nienawidzę: guwernantki, nuda i jeszcze raz guwernantki. To przez nieposłuszeństwo względem jednej z nich trafiłem do Polski, do wujostwa i pięciu kuzynek. Czułem się jak na zesłaniu… ale tylko na początku. Któregoś dnia spotkałem tajemniczego brodacza w kapeluszu. Pewnie nie uwierzycie, kiedy wam zdradzę, że był to duch. Wkrótce razem z Anetą, najfajniejszą z moich kuzynek, stanęliśmy przeciwko niebezpiecznemu biznesmenowi, który wykorzystywał duchy do niecnych celów. Włóczyliśmy się nocą po cmentarzu, poznaliśmy agentkę wywiadu Ludwika XVI i włamaliśmy się do… A zresztą przeczytajcie sami.

Kilka dni temu przyszła wyczekiwana przesyłka. Mam swoją zdobycz i cóż… zaczęła się wciskać do kolejki książek do przeczytania. I wywalczyła swoje miejsce – duchy jednak mają siłę przebicia. Wczoraj zaczęłam czytać powieść...


... a dziś się zastanawiam, czy należę do bandy. Jeśli tak, to do której? Czyta się!
 

Kamień życzeń


Autor: Jude Deveraux
Tytuł: Życzenie z głębi serca
Tłumaczenie: Monika Kozłowska
Wydawnictwo: Lucky
Liczba stron: 400
Oprawa: miękka
Data wydania: 2018
ISBN: 978-83-65351-61-1




Kiedyś w filmie usłyszałam słowa: „Oby połowa marzeń się spełniła”. Skłoniły mnie one do refleksji i przyznałam rację ich twórcy. Dlaczego? Gdyż życzenia mają różną wartość, a poza tym nie zawsze życzymy dobrze. Jude Deveraux w swej powieści Życzenie z głębi serca pokazuje czytelnikowi, uświadamia mu, czego tak naprawdę pragną, by się życzenie spełniło…
Dokumenty leżały na strychu w Anglii od czasów królowej Elżbiety I. (s. 6)
Peregrine Frazier w angielskiej posiadłości rodziny jej męża kupiła kilkaset pudeł pełnych dokumentów sprzed kilku wieków. Szuka osoby, która by je przejrzała, skatalogowała oraz spisała historię rodu Frazierów. Oferuje pracę na dwa lata. Z pomocą spieszy rektor uniwersytetu. Pani Frazier zaprosiła na rozmowę do swej posiadłości trzy osoby: Islę, Gemmę i Kirka. Isla od razu zaleca się do jednego z przystojnych synów gospodyni, Kirk fachowym okiem ocenia dobra materialne, zaś Gemma… znika w domku gościnnym i od razu zaczyna przeglądać stare dokumenty. Liczy na to, że wśród nich znajdzie pomysł na swój doktorat. Na początku w jej ręce trafia plik listów. Otwiera pierwszy z nich i czyta list od Tamsen:
Chcę powierzyć ci sekret, który sądziłam, że zabiorę do grobu. Pamiętasz histerię, gdy zniknął kamień życzeń? (s. 14)
Gemma od razu trafia na wątek kryminalny, miłosny i magiczny. Historia o magicznym kamieniu spełniającym życzenia każdego z rodziny Frazierów oraz dam ich serca od razu pobudza jej wyobraźnię, lecz także motywuje do działania. Bohaterka rozkłada się na podłodze i pogrąża w lekturze listów. Zapomina o całym świecie, ale świat o niej nie. W domku gościnnym zjawia się Colin, najstarszy syn gospodarzy. Gemma zakochuje się w nim od pierwszego wejrzenia. Ona jemu też wpadła w oko… Czy legenda okaże się prawdą, czy będzie tylko wymyśloną historyjką. Czy kamień życzeń naprawdę istnieje i spełni jej najskrytsze życzenia?
-        Znalazłaś coś ciekawego?
-        Miłość, tragedię i coś, co ludzie nazywają magią – odrzekła. (s. 23)

poniedziałek, 21 maja 2018

Słowo niczym miecz


Autor: Amy Harmon
Tytuł: Słowo i miecz
Tłumaczenie: Marcin Machnik
Wydawnictwo: Editio 

Cykl: The Bird and the Sword 
Liczba stron: 296
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2018
ISBN: 978-83-283-3780-0



A gdy Ptaszek wyszepcze Słowa, stać się może wszystko…
Sięgnęłam po fantastykę młodzieżową, ponieważ moją uwagę przykuł tytuł powieść Amy Harmon – Słowo i miecz. Właściwie było to jedno słowo – SŁOWO. Interesuje mnie ono od dawna pod wieloma względami, np. czym jest ono dla autora. Chciałam poznać wersję amerykańskiej autorki, dlatego przeniosłam się w świat fantastyki, do królestwa Jeru.
Moja matka potrafiła mówić. Była Powiadaczką, a jej słowa miały w sobie magię. Gdy je wypowiadała, ożywały. Stawały się rzeczywistością. Prawdą. (s. 15)
Dar UŻYWANIA SŁÓW po lady Mesharze z Corvyn odziedziczyła jej córka Lark. Było to błogosławieństwo i przekleństwo zarazem, bardzo niebezpieczny sekret, bowiem w królestwie Jeru magia, nawet ta najszlachetniejsza, była grzechem karanym śmiercią. Z tego powodu matka chroniła swą córkę ze wszystkich sił, a jej dar utrzymywała w tajemnicy nawet przed mężem. Pewnego dnia w czasie odwiedzin króla przypadkiem prawda wyszła na jaw. Lady Meshara zginęła od miecza króla. W ostatnim tchnieniu użyła SŁÓW, zabrała córce głos, by nikomu nie zrobiła krzywdy. Tak zapewniła córce ochronę i związała jej losy z losem ojca lorda Craiga.
Ja zawsze taka byłam – słyszałam słowa, których nikt nie wypowiadał. (s. 62)
Od śmierci matki wokół Lark słowa tłoczyły się bezgłośnie. Była samotna z tysiącami SŁÓW. Dziewczyna wszystko słyszała, lecz nie mówiła, porozumiewała się gestami. Nie umiała czytać i pisać, gdyż ojciec się na to nie zgodził. Bał się dać córce SŁOWA w jakiejkolwiek postaci, bo wiedział, czym to dla niego grozi. Dlatego też młoda lady była pilnie strzeżona jak ptak zamknięty w złotej klatce. Lecz i zza złotych krat można się wiele nauczyć. Lark uważnie słuchała tego, co mówią ludzie. Rozwijała w sobie takie cechy jak: mądrość, bystrość, cierpliwość, ostrożność. Pilnie obserwowała, co się dzieje w posiadłości ojca i w całym królestwie Jeru.
Królu Tirasie! Volgary nadciągają od tyłu. Setki Volgarów. (s. 35)