Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kordel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kordel. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 grudnia 2017

Nie tylko piernikowe cuda



Autor: Magdalena Kordel
Tytuł: Serce z piernika
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 416
Oprawa: miękka
Data wydania: 2017
ISBN: 978-83-240-5003-1




Dziś pierwszy grudnia, najwyższy czas i pora zacząć nastrajać siebie i innych świątecznie. (s. 268)
Data się zgadza, zatem i ja nastrajam się na Boże Narodzenie (książkowo też), a i Was to nie ominie. Dziś zapachnie Wam piernikami dzięki najnowszej powieści Magdaleny Kordel Serce z piernika
Niewątpliwie potrzebny był tu cud nad cudami, ale od czego jest grudzień, Wigilia i święta? (s. 34 )
Dla Klementyny Dońskiej to newralgiczny czas. Kobieta pochodzi z rodziny cukierników. Specjalizuje się w piernikach. Cuda wychodzą spod jej rąk! Piękne, pachnące i smakowite! Niektórych aż szkoda jeść! Ale życie Tyśki nie jest takie słodkie i polukrowane jak jej pierniki, gdyż całe życie spędziła na walizkach. Jej babcia, zwana Pogubioną Agatą, w najmniej spodziewanych momentach brała ją za rękę i wyruszały przed siebie. Teraz Tyśka jest samotną panna z dzieckiem. Ma córkę Dobrochnę i wciąż ten sam problem z babką, która nadal uprawia swoje wędrówki, ucieka z domu i udaje się w podróż w nieznane. Ciężko za nią nadążyć i ją chronić, gdy babcia traci kontakt z rzeczywistością i rusza na dworzec. W oczach dziecka Tyśka dostrzega tę samą niepewność i strach, gdy widzi swoją prababkę pakującą walizki. Klementyna wie, iż przyszła pora na zmiany w życiu – na spełnienie swych najskrytszych marzeń. A zaczyna się od zbudowania nocą piernikowej chaty. Tylko nie wiedzieć czemu, ta chata jest piętrową kamienicą jak ze snu…
Duch Świąt zatarł z zadowoleniem ręce. W końcu od prawieków cuda były jego specjalnością. (s. 33)
Duch Bożonarodzeniowy został przywołany z końcem października, wziął do serca refren pastorałki śpiewanej przez Klementynę. Miał tu huk roboty… Zaczyna się dziać. Tyśka pakuje walizki i rusza z córką do miasteczka w górach. Przywozi ze sobą śnieg. Jednak problemy jej nie omijają. W wyniku splotu różnych okoliczności kobieta trafia w ręce doktora Piotrusia, a potem usypia w ramionach kościelnego…
W życiu jest tak, że jednej rzeczy nie można zmienić. Początku historii, która już się toczy. Natomiast zawsze można dopisać dowolne zakończenie. (s. 25)

czwartek, 30 listopada 2017

Sezonowy anioł



Autor: Magdalena Kordel
Tytuł: Anioł do wynajęcia
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 400
Oprawa: miękka
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-240-4343-9




Dawno temu znałam kogoś, kto wierzył, że każdy ma swojego anioła i ten anioł dba o to, żeby w odpowiednim czasie na drodze człowieka, którym się opiekuje, stawali właściwi ludzie. Tacy ziemscy, nieświadomi niczego anielscy wysłannicy. Można by rzec, taki ziemski anioł sezonowy. Bo za każdym razem mógł to być ktoś inny. (s. 32-33)
Dziś jest ostatni dzień listopada. W takim dniu rozpoczyna się akcja powieści Magdaleny Kordel Anioł do wynajęcia. Cóż mogę rzec, gdy zaczęłam czytać, porwała mnie magia świąt Bożego Narodzenia. Magia w czystej postaci i aniołowie. Ci wynajęci również.
A początek cudu nie musi być spektakularny. (s. 10)
Boże Narodzenie to czas magiczny, także czas oczekiwania na to święto. Niektórzy liczą na cud. Nie musi być on wielki i spektakularny – wystarczy taki codzienny, prosty, ludzki. Osiemnastoletnia Michalina ma właśnie takie marzenia. Jakiś czas temu uciekła z domu i tuła się po Warszawie otulonej śniegiem, ściętej mrozem, przewianej wiatrem. Jest głodna, przemarznięta, zmęczona, niewyspana i samotna. Przypadkiem trafia do kwiaciarni Gabrysi, która opowiedziała jej o szopce, poczęstowała herbatą, ogrzała, a na koniec wybiegła za dziewczyną, by dać jej swoją nową, bardzo drogą, ale i bardzo ciepłą kurtkę. To Gabrysia nieświadomie rozpoczęła niezwykły ciąg wydarzeń w życiu Michaliny.
Bóg wydawał się zbyt majestatyczny i daleki. Dużo większe zaufanie miała do aniołów. (s. 83)
Michalina ma kłopoty. Przypadkiem trafia do kościoła. Nie jest zbyt wierząca, ale rozmawia z Bogiem. Prosi między innymi o… bezrobotnego anioła, anioła do wynajęcia. Nie tylko ona tego wieczoru rozmawia z Najwyższym i prosi o cud. W kościele jest też młody mężczyzna o niezwykłych oczach, który też ma do porozmawiania z Panem Bogiem. Chwilę wcześniej była tam staruszka Petronela i rzuciła Bogu wyzwanie naiwnie wierząc, że Ten przystanie na jej warunki. Pech chciał, a może cud?, że Nela wychodząc, skręciła nogę i tak leżała w oczekiwaniu na pomoc. Ta trójka nieoczekiwanie wpada na siebie na kościelnych schodach. A że z losem nie należy dyskutować, gdy ten ma inne plany i inaczej postrzega kwestię cudu, to… zaczynają się cuda. Pojawiają się aniołowie, ci ludzcy. Czas na zmiany! Magia świąt zaczyna działać! Magia w czystej postaci! A do tego fragmenty kolęd i wierszy.
A cudów nie należy gubić ani pozwalać im zdezerterować. (s. 134)