Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 listopada 2022

Gustaw, nieśmiały duszek

Autor: Flavia Z. Drago

Tytuł: Gustaw, nieśmiały duszek

Tłumaczenie: Urszula Gardner

Ilustracje: Flavia Z. Drago

Wydawnictwo: Świetlik

Liczba stron: 40
Oprawa: twarda
Data wydania: 2022

ISBN: 978-83-8321-000-1

 

 

Gustaw, nieśmiały duszek Flavii Z. Drago to książka, którą otrzymałam do recenzji ze znanej księgarni internetowej.

Gustaw był duchem.

Mały Gustaw straszy innych, przechodzi przez ściany, sprawia, że przedmioty świecą i latają w ciemności. Jest duszkiem, który uwielbia grać na skrzypcach. Jego problemem jest nieśmiałość. Chciałby mieć przyjaciół, lecz nie może. Pewnego razu przełamuje swoje onieśmielenie i zbiera się na odwagę. Swoim znajomym wysyła list z zaproszeniem na koncert skrzypcowy. Kto przyjmie zaproszenie? Czy Gustaw znajdzie przyjaciół?


 A wiecie, co było najgorsze?

Dla wielu z nas zainicjowanie zwykłej rozmowy wydaje się łatwe, jest czymś oczywistym, naturalnym jak oddychanie. Niektórzy mają z tym ogromny problem. Historia o Gustawie jest nie tylko dla nieśmiałych, by znaleźli  w sobie odwagę i przełamali wewnętrzny strach. To także opowieść dla tych „śmiałych”, by zauważyli w swoim otoczeniu osoby, które stoją z boku i z ukrycia ich obserwują, trochę z zazdrością na nich patrzą. Wprawdzie bohaterami są duchy i inne maszkary, lecz to może być każdy z nas – niezauważalny, niewidzialny w tłumie, pomijany wzrokiem.

środa, 14 września 2022

Życie last minute

Autor: Kamila Mitek

Tytuł: Życie last minute

Wydawnictwo: Dragon

Liczba stron: 320

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Data wydania: 2022

ISBN: 978-83-8274-190-2

 

 

 

Zachwyciła mnie piękna okładka najnowszej powieści Kamili Mitek. Tytuł Życie last minute zapalił czerwoną lampkę. Pomyślałam, że to na pewno o chorobie, a ja od kilku lat unikam takiej tematyki z powodów osobistych. Moje podejrzenia okazały się słuszne. Jednak dałam się namówić na tę lekturę pani Ewie z wydawnictwa Dragon. Czy żałuję?

Wszystko, co się dzieje, ma znaczenie, choć nie od razu je dostrzegamy. (s. 283)

33-letnia Izabela Kujawska spełnia się zawodowo jako graficzka. Prywatnie nie układa jej się. Singielka wciąż leczy rany po wieloletnim związku z żonatym mężczyzną. Od trzech miesięcy ma na głowie młodszego brata, który zajął pokój w jej nowym mieszkaniu. Nagle zjawia się matka z walizkami. Oświadcza, że sprzedała swój majątek i wprowadza się do córki. Zszokowana Iza nie odmawia, choć jej stosunki z rodzicielką nie są zbyt bliskie. To nie koniec jej kłopotów. Wkrótce Iza usłyszy diagnozę, a jej świat przewróci się do góry nogami. Trójka rozbitków na życiowym zakręcie.

Lewa ręka zdrętwiała. (s. 59)

Zaciekawił mnie początek powieści. Fabuła stopniowo wciągała w wykreowany świat. Chociaż nie do końca wymyślony, gdyż autorka częściowo oparła swoją historię na prawdziwych opowieściach o chorobie swojej koleżanki Marty Stąpor. Niestety, w trakcie czytania uruchomiły się moje prywatne wspomnienia. Nasilające się objawy, pobyty w szpitalach, badania, diagnozy. Ogłuszająca dyskoteka techno, czyli pierwszy tomograf, i „niezawodna” hydroksyzyna na uspokojenie. I słowa: „Wszystko będzie dobrze”, które czasem doprowadzały do szewskiej pasji, bo było źle, czy inne: „Da sobie pani radę”. Czasem człowiek nie daje sobie rady…

Mam stwardnienie. (s. 181)

czwartek, 30 września 2021

Nazywam się...

Autor: zbiorowy

Ilustracje: kolorowe

Wydawnictwo: Media Rodzina

Seria: Nazywam się…

Liczba stron: 64

Oprawa: półtwarda

Dziś nietypowy post. Nie jest to zwykła recenzja, gdyż dotyczy pewnej serii dla dzieci i młodzieży. Serii Nazywam się… wydawnictwa Media Rodzina, która weszła do kanonu lektur jako lektura uzupełniająca dla klas IV – VI. Postanowiłam je wszystkie przeczytać, dlatego dziś zawitałam do biblioteki miejskiej oddziału dla dzieci. Oddałam sześć książek, wypożyczyłam pięć, a jedną już zdążyłam przeczytać.

Nazywam się…

To seria dla dzieci i młodzieży, przedstawiająca biografię postaci o znaczeniu uniwersalnym. W każdej książeczce osoba, która odegrała istotną rolę w historii, nauce, sztuce, kulturze, literaturze bądź historii idei w przystępny i ciekawy sposób opowiada o swoim życiu i dokonaniach, a także o czasach, w których żyła. Bogate ilustracje, inspirowane stylem i estetyką epoki, pozwalają nam lepiej poznać czasy, o których opowiada bohater.

piątek, 3 września 2021

Dama ciężkich obyczajów

Autor: Marta Obuch

Tytuł: Dama ciężkich obyczajów

Wydawnictwo: Filia

Liczba stron: 408

Oprawa: miękka

Data wydania: 2021

ISBN: 978-83-8195533-1

 

 

 

 

Tytuł najnowszej powieści Marty Obuch intryguje – Dama ciężkich obyczajów. O paniach lekkich obyczajów się słyszało, a nawet widziało, a tu zagwozdka…

Koleś wziął mnie za damę lekkich obyczajów. (s. 121)

Lilianna Warzęcha to mała, zgrabna i pyskata wiolonczelistka, kobieta z jajami. Singielka, która bierze sprawy w swoje ręce i zaczyna projekt „jeden miesiąc, jeden dzień, jeden facet”. Na ulicy wpatruje się w sprzęty sportowe mężczyzn. Jedną z ofiar jest pracujący pod przykrywką policjant Witek Wiśniewski. Wiśnia zostaje wzięty za bandytę i brutala, choć wesoły i równy z niego gość. On uważa Liliannę za prostytutkę Velvet. Oboje podejrzewają, że coś nie gra, ale nie zdradzają swej tożsamości, w efekcie czego dochodzi do towarzyskich perypetii i zawirowań sercowych. Iwonka, kobieta słusznej postury, narzeka na narzeczonego Miśka i swoją nadprogramową wagę. Komplikacje zaczynają się, gdy ciocia Czesława zostaje okradziona z oszczędności życia. Wtedy z dwiema siostrzenicami sięga po nadzwyczajne środki personalne. Strach się bać kobiecego podstępu. Można się śmiać.

Co trzy głowy, to nie jedna. (s. 53)

Trzeba zmienić polskie przysłowie, bo co trzy kobiety wymyślą…, to się w głowie nie mieści! Ich poważnie nieroztropny plan ma szansę się ziścić dzięki… rurze i zbytniej ciekawości oraz zamiłowaniu do kryminałów wszelakich. To one wiodą prymw komedii kryminalnej, pchając się w paszczę mafiosa z Wisienką na czele. Pomysłów można im pozazdrościć, ich wcielania w życie i korzystania z okazji tym bardziej. Gdy do tego dodamy rosnącą wprost proporcjonalnie zazdrość Miśka, zakamuflowaną dietę Iwony, kiełkujące uczucie, groźnych panów z bronią w ręku, to robi się wybuchowo i śmiesznie. Nie mogło się obyć bez Pietruszki. Tfu! Komisarza policji Marchewki. Na arenie wydarzeń pojawiają się koty. Ale jakie! Oba podbiły nie tylko moje serce.

Drżyjcie, przestępcy! (s. 215)

środa, 14 lipca 2021

Bezczelna

Autor: Melisa Bel

Tytuł: Bezczelna

Wydawnictwo: Melisa Bel

Seria: Odnaleźć siebie

Tom: 1

Liczba stron: 354

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Data wydania: 2020

ISBN: 978-83-956624-7-8

 

Najnowsza powieść Melisy Bel Bezczelna to pierwszy tom cyklu Odnaleźć siebie. Autorka romansów historycznych w zupełnie nowej odsłonie.

Był moment, w którym zorientowałam się, że coś jest ze mną nie tak. (s. 10)

Kinga jest utalentowaną skrzypaczką. Dla niej muzyka i kontakty z rówieśnikami, to cały świat. I ucieczka od szkolnej dyscypliny i nazbyt religijnych rodziców. Kinga ma niskie poczucie wartości. Jej bronią jest ostry język, bezczelność i wyróżniający strój. Pewnego dnia na jej drodze staje Marcel. Przykuwa intelektem, spokojem i urodą. Między nastolatkami iskrzy, choć Kinga nie do końca mu ufa. Rodząca się chemia wyzwala w osiemnastolatce niewłaściwe pragnienia. Zakazane pragnienia. Jak potoczą się dalsze losy młodej kobiety i jej relacje z mężczyznami?

Przecież to się zdarza niemal codziennie. (s. 21)

Dostałam do rąk powieść zupełnie inną od poprzednich Melisy Bel. Bezczelna to współczesna powieść z jednej strony obyczajowa, a z drugiej Young Adult, ponieważ książka składa się z dwóch części. W pierwszej Kinga ma 16-18 lat, jest uczennicą szkoły średniej, zdaje maturę, prowadzi życie towarzyskie. Jej osiemnastka była hucznie obchodzona. Autorka wykazała się pomysłowością, jak można spędzić ten ważny dzień i jakie prezenty podarować. W drugiej części bohaterka jest dwudziestoośmioletnią kobietą, która po rozstaniu wróciła do Polski i zamieszkała ze swoją przyjaciółką. Chce coś zmienić w swoim życiu. Udziela się w mediach społecznościowych i na… portalu randkowym.

Znalazłam nową formę obrony. Bezczelność. (s. 14)

Obie części różnią się między sobą, choć w obu autorka pogłębia rys psychologiczny postaci. Zdecydowanie wolałam czytać o młodej gniewnej. Jej bunt skierowany w stronę rodziców, tradycji, religii, szkoły i nauczycieli to źródło wielu trafnych obserwacji z rzeczywistości. Autorka, uważna obserwatorka życia i relacji międzyludzkich, wykreowała indywidualistkę, postać odzwierciedlającą różne problemy młodych ludzi i ich bunt związany z wiekiem dorastania, szukaniem własnej tożsamości i miejsca w życiu.

niedziela, 24 stycznia 2021

Zbrodnia po polsku

Autor: Aleksandra Rumin

Tytuł: Zbrodnia po polsku

Wydawnictwo: Initium

Liczba stron: 288

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Data wydania: 2020

ISBN: 978-83-66328-43-3

 

Padł na mnie blady strach, choć nie mieszkam w Warszawie. To sprawka najnowszej komedii kryminalnej Aleksandry Rumin Zbrodnia po polsku, którą otrzymałam do recenzji od popularnej księgarni internetowej.

W stolicy grasuje seryjny morderca „Prawdziwy Polak”. Jego celem są młode kobiety. Sprawę otrzymuje gwiazda polskiej policji, wielokrotnie nagradzany, choć fatalnie opłacany komisarz Jan Polak. Ten sterany życiem trzydziestosześcioletni policjant zasłynął schwytaniem trzech seryjnych morderców. W skład grupy dochodzeniowej wchodzi Kowalski i posterunkowy Kędziora, którego matką jest naczelniczka wydziału kryminalnego. W tropieniu przestępcy pomagają: wschodząca gwiazda polskiej prokuratury Paweł Polak, szkolony za granicą profiler Marcin Herman, wielu specjalistów, minister spraw wewnętrznych i administracji, hierarchowie kościelni. Śledztwo stoi w miejscu. Giną kolejne kobiety. W mediach wrze po ujawnieniu drastycznych szczegółów zbrodni w wyniku przecieku. „Góra” domaga się wyników i to na już…

Co udało wam się ustalić? (s. 142)

Czekałam na tę książkę, gdyż znam poprzednie komedie kryminalne autorki. Kolorowa okładka przyciąga wzrok i… zadziwia. Miny bocianów bezcenne! Szczegóły znajdziecie w treści. Akcja jest dynamiczna. Sporo się dzieje w ciągu kilku dni. Ofiara za ofiarą, seryjny rozkręca się z teatralnymi morderstwami. Jego metody zabijania mogą budzić przerażenie i niedowierzanie. Sza-po-ba dla autorki za kreatywność! Niemrawe dochodzenie wiąże się z problemami w policji, przyuczaniem posterunkowego do zawodu oraz życiem osobistym komisarza. Rozwiedziony Jan Polak mieszka na stancji, ciągle ma problemy z nastoletnią córką oraz walczy o prawo do ukochanej Jolanty. Też ją pokochałam! O ile książkę czytało mi się znakomicie, to finał nie do końca mnie usatysfakcjonował.

Kto ma złapać Polaka jak nie Polak? (s. 170)

piątek, 19 lipca 2019

Lepsze jutro


Autor: Roma J. Fiszer
Tytuł: Jutro zaczyna się dziś
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Liczba stron: 384
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2019
ISBN: 978-83-8177-008-8 





Spodobała mi się książka Chata za jeziorem Romy J. Fiszer, więc sięgnęłam po jej następną powieść, po Jutro zaczyna się dziś.
A ja mam prawo do swojego życia, do kariery. (s. 158)
Sonia chce wrócić do śpiewania, ale jej mąż jest temu przeciwny. Gdy byli młodzi, tworzyli kapelę, lecz ciąża zmieniła ich przyszłość. Ksawery zajął się biznesem, a Sonia domem i wychowywaniem córki. Pewnego dnia na nowo pojawił się w życiu kobiety Roman, dawny kolega z kapeli i rywal do jej ręki. Sonia w tajemnicy przed mężem przez kilka miesięcy ćwiczy i przygotowuje się do występów na Wyspach Kanaryjskich. Męża powiadamia o tym na miesiąc przed wyjazdem. Ksawery walczy o żonę, zgadza się z bólem serca. Sonia zapomina o rodzinie, uwikłana jest w romans. Jej trzynastoletnia córka Paulina w czasie krótkiego pobytu na Kanarach widzi więcej, od razu poznaje się na Romanie. Sonia zaślepiona karierą i miłością wysyła mężowi pozew rozwodowy. Ksawery wyjeżdża z córką na Kaszuby nad jezioro Mausz i tam w domku letniskowym odbudowuje relacje z córką. Przypadkiem odkrywa w niej wielki talent, na nowo nawiązuje kontakty ze znajomymi z dzieciństwa, przeżywa „kaszubski Armageddon” i cieszy się polskim latem na Kaszubach.
Bo to jest mój tata… On mnie zrobił i jemu wolno. (s. 171)
Ta powieść zawiodła mnie pod względem „wykonania”. Pogubiłam się, kiedy rozgrywa się akcja. Według wspomnień Ksawerego „na przełomie dwa tysiące szesnastego i dwa tysiące siedemnastego roku Roman pojawił się na jednej prób z „bombą”, że jest szansa na udział zespołu w Konkursie Młodych Talentów na festiwalu w Opolu” (s. 21), a to było, zanim Sonia zaszła w ciążę. Tymczasem okazuje się, że akcja rozgrywa się w 2017 roku, gdy Paulina ma trzynaście lat! Nie wiedziałam, do której klasy ma ona iść – siódmej podstawówki czy pierwszej gimnazjum, bo były sprzeczne informacje.
Jakaś ty, córcia, fajna. (s. 263)

poniedziałek, 25 marca 2019

Lepsza twarz nazizmu...?


Autor: Xavier Guell
Tytuł: Uwięzieni w raju
Tłumaczenie: Katarzyna Kozioł-Galvis
Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 328
Typ książki: e-book
Format: epub
Rozmiar: 3,6 MB
Data wydania: 2018
ISBN: 978-83-8015-867-2


Są takie książki, które chcę i muszę przeczytać. Do nich należy Uwięzieni w raju Xavera Guella, którą zdobyłam w postaci e-booka na portalu Czytam Pierwszy.
Naziści postanowili uczynić z Theresienstadt obóz modelowy, który można pokazać na zewnątrz, udowadniając, że w stosunku do Żydów zachowują się oni jak ludzie.
Trwa II wojna światowa. Żydzi w Europie są aresztowani i deportowani do obozów. 10.08.1942 taki los roku spotkał czeskich kompozytorów: Hansa Krasa, Viktora Ullmanna, Pavla Haasa oraz wielu muzyków i śpiewaków. Ich „domem” stał się obóz koncentracyjny w Theresienstadt. Z czasem nazistowskie władze Niemiec na czele z Adolfem Eichmannem chcą zamienić Theresienstadt w obóz wzorcowy. W ten sposób pokazaliby światu, że Żydzi nie są mordowani, a wręcz przeciwnie – mogą w obozie prowadzić ożywione życie kulturalne, tworzyć i wykonywać muzykę na najwyższym poziomie dla współwięźniów.
Bo teatr jest dużo skuteczniejszą bronią, niż się powszechnie uważa: zdziera zakładane przez ludzi maski i bezlitośnie odsłania rzeczywistość.
Teatr to też sposób na złagodzenie koszmarnych warunków panujących w obozie i jedyne co tak naprawdę Żydom pozostaje, by ocalić im życie. Muzycy na czele z Hansem Krasą doskonale zdają sobie sprawę, jaki czeka ich los. Nie mają złudzeń, ale żyją i walczą o siebie i swój naród. Podejmują z komendantem obozu, jak i z całymi faszystowskimi Niemcami diaboliczną grę w kotka i myszkę. Muzyka z jednej strony staje się ich orężem oraz tarczą – jedynym sposobem na uniknięcie transportu do obozu zagłady w Auschwitz, a z drugiej daje energię i wzmacnia więzi między wszystkimi, którzy nie są w stanie zmienić swego przeznaczenia. Do pierwszego przedstawienia artyści angażują pięćdziesięcioro dzieci i wystawiają Brundibara. Metaforyczny wydźwięk rozumie chyba każdy. A nagroda… iście w stylu nazistów!
Muzyka dotyka najgłębszych strun duszy i obnaża przy tym wszystkie nasze uczucia i pragnienie wolności, miłość, wolność, naszą krzywdę i niepokój.

czwartek, 31 stycznia 2019

Nieznana kantata


Autor: Lauren Belfer
Tytuł: Ukryty rękopis
Tłumaczenie: Przemysław Hejmej
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Liczba stron: 512
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2018
ISBN: 978-83-66074-28-6 




W zrujnowanych wojną Niemczech amerykański żołnierz Henry Sachs znajduje w opuszczonej rezydencji stary rękopis muzyczny, który chce wziąć na pamiątkę. Na jego drodze staje dziewczyna, którą oszołomiony mężczyzna zabija i ucieka. Sześćdziesiąt lat później siostrzenica Henry’ego, Susanna Kessler stara się otrząsnąć po napadzie, który spotyka ją na ulicach Nowego Jorku. Niedługo potem jej ukochany wuj umiera, a kiedy Susanna porządkuje jego rzezy, odkrywa tajemniczy rękopis. Kobieta postanawia dowiedzieć się, do kogo należał i zwrócić go prawowitemu właścicielowi. Wkrótce Susanna wyruszy w podróż, dzięki której pozna prawdziwą historię własnej rodziny. Zanim to jednak nastąpi, będzie musiała odkryć sekrety berlińskich salonów z końca XVIII wieku, gdzie brylowała Sara Itzig Levy, wirtuozka i kolekcjonerka dzieł muzycznych. To właśnie ona ukryła niebezpieczny rękopis Bacha. Nie wiedziała jednak, że to dzieło i jego niepokojące przesłanie staną się klątwą dla niej i jej rodziny na wiele pokoleń.

Są tytuły książek, które mnie z miejsca zaciekawiają. Do takich należał Ukryty rękopis Lauren Belfer. Blurb też mnie zaciekawił. A jak powieść?
Dalej następowały miejsce i data – Berlin den 9 Juni 1783. (s. 91)
Susanna Kessler i Sara Itzig Levy to dwie kobiety z różnych epok połączone wspólną tajemnicą. Obie otrzymały niejako w prezencie partyturę kantaty. Jest ona niezwykła i cenna, ponieważ jej autor to Jan Sebastian Bach. Dzieło nigdy nie ujrzało światła dziennego z jednego powodu – treść zawiera w sobie niepokojące elementy. Kontekst dziejowy i kontrowersyjne zapatrywania kompozytora wpływają na przyszłość dzieła.
Gdyby Bóg naprawdę istniał, on albo ona, nie odwracałby swojej twarzy od człowieka i nie dopuścił, żeby stało mu się coś złego. (s. 461)
Odkrycie rękopisu, poglądy pastora Mansholta i kilka innych elementów wpłynęło na poglądy Susanny i Daniela, który bada rękopis. Każde z nich zaczyna analizować swój światopogląd religijny, zastanawiać się nad istnieniem Boga i wiarą. Punktem kulminacyjnym dla tych wątpliwości i dylematów jest przemówienie trzynastoletniej Helen Krieger na jej bar micwie. Nastoletnia Żydówka zawsze nią pozostanie, ale odkąd usłyszała o Holokauście zaczęła się zastanawiać, czy Bóg istnieje. Jej wnioski i przesłanie dla gości zgromadzonych na uroczystości warto sobie zapamiętać. Jest coś, co stoi ponad religią, ponad wyznaniem czy narodowością człowieka.
Pierwszy ustęp zagrałam bez żadnego błędu, moniseur Bach. (s. 57)

niedziela, 30 grudnia 2018

Życie w Nebrasce


Autor: Nele Neuhaus
Tytuł: Ostatnie lato w Nebrasce
Tłumaczenie: Anna i Miłosz Urbanowie
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 526
Oprawa: miękka
Data wydania: 2015
ISBN: 978-83-8008-119-2 




Nebraska, lata dziewięćdziesiąte XX wieku. Szesnastoletnia Sheridan, śliczna adoptowana córka wpływowych i zamożnych Grantów, mieszka z rodziną na prowincji. Monotonia życia, zaściankowość ludzi i złośliwości macochy przytłaczają niezwykle zdolną dziewczynę. Na szczęście jest ciotka Isabella, są książki, konie i muzyka, którą Sheridan kocha ponad wszystko. Jest też szkolny zespół muzyczny i jego lider, Brandon. Biblioteka ciotki odkrywa przed Sheridan nieznany świat, pełen pasji, wolności i namiętności. Kolejni mężczyźni: pomocnik na farmie, jeździec rodeo i pisarz pokazują jej wszystkie odcienie miłości i zmysłowości. Czy światem naprawdę rządzi seks? Czy jest w nim miejsce na miłość? W tym samym czasie Sheridan znajduje pamiętniki tajemniczej Carolyn, która wiele lat temu zniknęła bez śladu. Emocje rosną aż do chwili, gdy w Halloween dzieje się coś strasznego. Dopiero teraz staje się jasne, komu Sheridan naprawdę może zaufać…

Ta ziemia żyła kukurydzą, pszenicą, soją, kościołem, plotkami i ziejącą nudą. (s. 383)
Zapraszam na środkowy zachód USA, do Nebraski, w której panują surowe zasady moralne zarówno rygorystycznie przestrzegane, jak i zawzięcie łamane. Przejedźcie na farmę Willow Creek i poznajcie rodzinę Grantów, zwłaszcza panią Rachel. Zajrzyjcie do miasteczka Fairfield i spędźcie Ostatnie lato w Nebrasce z Nele Neuhaus.
Ja do Grantów pasowałam jak niedźwiedź polarny do pustyni. Bóg obdarzył mnie namiętnością i temperamentem, silnym pragnieniem wolności i poczuciem humoru, doprawiając to wszystko muzykalnością i niespożytą fantazją. (s. 18)
Te bezużyteczne talenty według Rachel Grant posiada jej adoptowana córka Sheridan, która w naturalny sposób zjednuje sobie ludzi, ale staje się też źródłem kłopotów ze strony napalonych mężczyzn oraz zawistnej matki. Rachel całymi dniami dokucza córce psychicznie i fizycznie, torpeduje jej muzyczne plany, znieważa ją soczystymi obelgami, czepia się o wszystko. Piekło na ziemi Grantów. Do niego dokłada swoje najmłodszy brat Esra, obrzydliwy typ. Z ojcem sprawa jest skomplikowana. Do pewnego momentu Sheridan jest jego oczkiem w głowie. W wyniku splotu różnych okoliczności obopólne zaufanie zostaje poważnie nadszarpnięte. Dziewczyna może liczyć na najstarszych braci i pracowników rancza, pomagają jej też mężczyźni, pokrewne, samotne dusze, m.in. nowy pastor. Ucieka w książki, w muzykę, galopuje na ukochanym koniu.
Najdalej za dwa lata, kiedy tylko skończę szkołę, opuszczę farmę Willow Creek, Fairfield i najpewniej również Nebraskę. (s. 162)
Nastolatka ma plan i konsekwentnie do niego dąży. Mierzi ją nuda i leniwy rytm życia w Fairfield oraz głupota mieszkańców. Nawet jej matka uwierzyła, że Scarlet O’Hara to jej koleżanka! Sheridan szuka, wciąż szuka i sama wpada w niejedne kłopoty, nie zawsze ze swojej winy. Zaczytując się w książkach, trafia na pozycję Żądze Henry’ego i zaczyna odkrywać swoją seksualność. Nowo odkryta własna seksualność i cielesność sprawiają, że zaczyna szukać seksu, kokietować, sprawdzać swoje umiejętności. Angażuje się w związki bez przyszłości, zakochuje się w niewłaściwych mężczyznach. Szuka miłości i akceptacji, gdyż bycie adoptowaną jest cierniem w jej życiu. Chce się dowiedzieć, kim byli jej prawdziwi rodzice.
„Pamiętnik Carolyn Cooper, 1957” zostało wypisane dziewczęcą dłonią na zużytej okładce pierwszego notatnika. (s. 165)

piątek, 21 września 2018

Młodsza o pięć lat

Autor: Amy Harmon
Tytuł: Biegając boso
Tłumaczenie: Joanna Sugiero
Wydawnictwo: Editio
Liczba stron: 344
Oprawa: miękka
Data wydania: 2018
ISBN: 978-83-283-3778-7

 


Ostatnio polubiłam książki Amy Harmon. Amerykanka jest pisarką, nauczycielką, mówcą motywacyjnym, członkiem chóru, choć sama utrzymuje, że jest przede wszystkim żoną i mamą. Wychowywała się na wsi, nie miała telewizora, za to miała książki. Pisanie własnych historii było jej rozrywką, a dziś jest jej pracą. Biegając boso to jedna z jej pierwszych książek. Zapraszam na mały maraton uczuciowy.
Hozho’o to równowaga między ciałem, umysłem a duszą. (s. 108)
Nie bez powodu
Josie Jo Jensen to nieśmiała trzynastolatka, która cztery lata wcześniej straciła matkę. Dziewczynka musiała szybko dorosnąć i zająć się domem, tatą i starszymi braćmi. Lubi czytać i grać, rozumie i kocha muzykę. Pewnego dnia w autobusie szkolnym zmuszona była usiąść przy osiemnastolatku. To Samuel Yazzie, półkrwi Indianin z plemienia Nawaho, mruk i odludek, mający pretensje do świata i odczuwający złość w głębi serca. W trakcie wspólnej jazdy zaczęli rozmawiać, czytać książki i dyskutować na ich temat, słuchali muzyki poważnej. Samuel zaczął odkrywać piękniejsze strony życia. Opowiada Josie legendy Indian Nawaho, zaś ona mu o swoich ulubionych kompozytorach. Odnalazły się bratnie dusze, stopniowo narodziła się niezwykła przyjaźń, a nawet coś więcej. Coś, do czego żadna ze stron nie chciała się przyznać, w końcu różnica pięciu lat była zbyt duża.
Po szkole Sam wyjechał z Levah, by zrealizować swoje marzenia. Został żołnierzem piechoty morskiej. Po latach wraca do miasteczka jako dojrzały mężczyzna. Dla niego Josie niewiele się zmieniła, lecz teraz to ona potrzebuje wsparcia, akceptacji i rozmowy; tego, co kiedyś sama mu ofiarowała. A uczucie między nimi przetrwało i rozkwitło na nowo.
Niektórzy powiedzą, że streściłam książkę, ale to wszystko znajduje się w blurbie. Najważniejsze wydarzenia zostały zasygnalizowane, jednak w tej powieści oprócz uczuć ważne są poruszane tematy.
„Jesteśmy pępkiem Utah”, mawiają. (s. 5)
Levan w stanie Utah to małe miasteczko, w którym wszyscy się znają i sobie pomagają. Sympatia i życzliwość mieszkańców, ich chęć niesienia pomocy innym jest czymś naturalnym jak oddychanie. Tu życie płynie spokojnie. Wiele opisów miejsc dokładnie odzwierciedla rzeczywistość, a to za sprawa faktu, że przez jakiś czas autorka mieszkała w tym „pięknym miasteczku, w którym żyją cudowni ludzie”.
Bo muzyka jest „tym, czym żyję”. (s. 101)

wtorek, 6 lutego 2018

Roztańczeni archeolodzy historii

Autor: Katarzyna Ducros
Tytuł: Renèe
Ilustracje: Katarzyna Ducros
Wydawnictwo: Psychoskok
Liczba stron: 70
Oprawa: miękka
Data wydania: 2018
ISBN: 978-83-8119-128-9



Jedną ze styczniowych nowości wydawnictwa Psychoskok jest książka Katarzyny Ducros pod tajemniczym francuskim tytułem Renèe.
Te zżarty w złym guście muszą się wreszcie skończyć. (s. 20)
Główni bohaterowie to grupa 11-latków, uczęszczająca na lekcje tańca do Miejskiej Szkoły Artystycznej w aglomeracji Paryża. To właśnie w studiu tanecznym „Mariusa Petipy” zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Ktoś zapukał do drzwi i uciekł, trzaśniecie drzwi wejściowych i uczucie czyjejś obecności, schowanie tornistra do kabiny prysznicowej, woda lejąca się bez przyczyny. Z czasem jakość i ilość paranormalnych zdarzeń zaczyna się nasilać, i to na terenie całej szkoły. W dodatku ktoś nuci „starą” melodię.
Te żarty w złym guście muszą się wreszcie skończyć. (s. 20)
Nikt w szkole ani spoza niej nie potrafił rozwikłać tajemniczych zdarzeń, dopóki życie przypadkiem nie zmusiło do tego dwójki przyjaciół, przyszłych tancerzy. Arsen i Mikołaj przebywający za karę w szatni postanawiają rozwiązać zagadkę i zdefiniować Głos. Do śledztwa angażują swoją grupę tańca. Młodzi tancerze stawiają pierwsze kroki jako detektywi. Stanowią zorganizowaną grupę dochodzeniową. Robią burzę mózgów, dzielą się pomysłami i zadaniami. Są archeologami historii. W swej pracy detektywistycznej wykorzystują archiwum biblioteki miejskiej, Internet.

poniedziałek, 31 lipca 2017

Gdy kot jest...



Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Tytuł: Wszystko wina kota!
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 400
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2017
ISBN: 978-83-8083-539-9 



Czasami ze złych rzeczy wychodzą dobre. (s. 123)
No właśnie… czasami. Ale dobre i to! Kiedy ma się kota, to i wina się znajdzie, wina też! I to w całkiem sporej ilości. W powieści Agnieszki Lingas-Łoniewskiej Wszystko wina kota! win było wiele, ale to kot został głównym sprawcą… miłości. I wystarczył jeden!
Kot James czasami musiał mieć dość swej pani, która według niego chyba cierpi na rozdwojenie jaźni. Raz jest normalną kobietą Lidią Makowską, a raz Różą Mak, bestsellerową pisarką piszącą w zaciszu domowym i zapominającą o całym bożym świecie. O nim też. Nic dziwnego, że James swoimi tajnymi kocimi ścieżkami przemierza kilka długości kocich łap, by po chwili znaleźć się u sąsiada swej pani na jego poduszce.
Nie ma czegoś takiego jak brak weny. Jest po prostu śmierdzące lenistwo, którego się nie leczy. (s. 20)
Kiedy Róża pisze kolejną powieść o miłości, żyje tylko życiem swoich nowych zakochanych bohaterów. Rzadko je i pije, rzadko się myje, rzadko odbiera telefony, w ogóle nie wie, co się wokół niej dzieje, na szczęście wie, gdzie jest toaleta. Nawet jej agentka i przyjaciółka w jednym – Karolina ma problem z dodzwonieniem się do Róży, częstszy kontakt ma za to z Lidką. Róża żyje w swoim kokonie i nie interesuje ją życie na świeczniku. Ma wielu fanów, udziela wywiadów, ale ukrywa się pod pseudonimem i nie ma zamiaru upublicznić swego wizerunku. Tak jest jej dobrze. Lecz w końcu ugina się, zgadza się na telewizyjny wywiad, lecz stawia jeden warunek. Wywiad ma przeprowadzić inna osoba ukrywająca się pod pseudonimem.
Nie można wiecznie chodzić po kobiercu z róż. (s. 260)
Jednak jest ktoś, kto ją pisarkę denerwuje i kto już przy kończeniu pisania powieści przyprawia jej zmartwień. To czołowy, poczytny i opiniotwórczy bloger ukrywający się pod pseudonimem Jack Sparrow. Jest jednym z pierwszych czytelników kolejnej powieści Róży. Jego opinie są trafne, ale nieco ironiczne i zgryźliwe. Jack czepia się konkretów odnoszących się do świata realnego, punktuje wszelkie niedociągnięcia Róży Mak… No bo jak to się całować w łóżku zaraz po przebudzeniu, kiedy ma się oddech smoka? No jak???