niedziela, 5 lipca 2015

Czerwcowe zdobycze



Chyba powinnam spasować z braniem udziału w konkursach książkowych. Nie dość, że nie wyrabiam z czytaniem, to już miejsca na półkach brak. Wygląda mi na to, że się uzależniłam od konkursów i nie potrafię przejść koło nich obojętnie, chyba że mnie nie interesuje nagroda, zadanie konkursowe, wymagania. A poza tym… fajnie jest wygrywać, co nie?

Czerwiec obrodził u mnie w nagrody jak czereśnie u wujka ;) A oto moje owoce czerwcowo-konkursowe:

  1. Magdalena Dziuma "Na przekór przeznaczeniu" na zaczytajsie.pl,
  2. Iwona Banach "Szczęśliwy pech" na fanepage’u Magazynu Obsesje w trakcie czatu z autorką,
  3. Christopher W. Gortner "Potomek Tudorów" i herbatka cytrynowa (pyszna była) u Ejotka,
  4. Rafał Lewandowski "Nieodwzajemnione uczucie" u Ejotka,
  5. Kamil Janicki "Epoka hipokryzji" u Pauli z bloga Mój świat – szelest kart.
 

W dwóch książkach były również zakładki do nich.
Ot, i koniec chwalonka!

sobota, 4 lipca 2015

Dokonać morderstwa



Autor: Maria Nurowska
Tytuł: Sprawa Niny S.
Wydawnictwo: WAB
Liczba stron: 293
Oprawa: miękka
Data wydania: 2013
ISBN: 978-83-7747-893-6 





5 wrześnie 2008 roku w budynku  przy ul. Różanej w Warszawie w swym gabinecie został zamordowany radca prawny Jerzy Baran. Ktoś opróżnił cały magazynek. Tak się zaczyna powieść Marii Nurowskiej Sprawa Niny S. Spodziewałam się ciekawego kryminału, a otrzymałam zupełnie coś innego.
Śledztwo w sprawie Jerzego B. prowadzi komisarz Andrzej Zawadka. Jest doświadczonym policjantem, lecz wciąż szuka spełnienia zawodowego, wciąż czeka na sprawę, która odmieni jego życie. I teraz instynktownie czuje, że właśnie otrzymał taka sprawę.  Na drugi dzień po morderstwie rano na komisariat przychodzi konkubina denata, Nina Sworowicz i przyznaje się do zbrodni. Komisarz czuje intuicyjnie, że to nie Nina zabiła, nie wierzy w jej wersję wydarzeń. W toku śledztwa policjant nabiera osobistego podejścia do sprawy.
Życie to fakty, czyli to, co się nam przydarza. To nie fakty nas niszczą, tylko znaczenie, jakie im przypisujemy. (s. 102-103)

czwartek, 2 lipca 2015

Wywiad z Iwoną Banach



Dziś nietypowy wywiad, a raczej jego fragment! I to prosto z face z bookiem! 7 czerwca na fb na profilu Magazynu Obsesje brałam udział w rozmowie-wywiadzie z Iwoną Banach. Za zgodą pisarki zamieszczam jego fragment na swoim blogu, ale tylko tę część z moimi pytaniami. W nawiasach kwadratowych dopowiadam kilka rzeczy, by całość była dla Was, drodzy Czytelnicy, zrozumiała i spójna.

Iwona Banach jest pisarką, tłumaczką, nauczycielką, mamą dorosłej niepełnosprawnej dziewczynki, pożeraczką książek, szydełkoholiczką i straszną bałaganiarą. Interesuje ją dosłownie wszystko (no, może poza ekonomią i motoryzacją). Szczególnie kreatywna bywa w kuchni, choć rodzina twierdzi, że do jej obiadów zamiast solniczki należałoby dołączać gaśnicę. Nie jest aż tak roztargniona jak jedna z bohaterek jej powieści, ale potrafiłaby schować masło do piekarnika, a kota do lodówki (gdyby nie to, że koty to zwierzęta przytomne i głośno protestują). Autorką książek: „Szczęśliwy pech”, „Lokator do wynajęcia”, „Pocałunek Fauna”, „Chwast”, we wrześniu ukaże się „Klątwa Utopców”.

- Kto i co najbardziej Panią śmieszy?
- Lubię dobre kawały, nie lubię chamskich kawałów, seksistowskich... Ale kto? Wczesna Chmielweska, Chevi Chase, Lesli Nielsen...
- A z polskich kabaretów, kabareciarzy, satyryków?
- Kabarety kocham wszystkie, choć nie wszystkie skecze mnie bawią
- A jak to się stało, że łączy Pani kryminał z komizmem w jednej powieści?

środa, 1 lipca 2015

Nieplanowane zdobycze literkowe...



Pobyt w Gdańsku mi się nieco przedłużył, ale niespodziewanie zaowocował w nieplanowane zakupy literkowe. Kuzynka zaprowadziła mnie do księgarni Najtaniej, a tam szał ciał: różne książki w niskich cenach. Zakupiłam:
1.      Peter Abrahams "Wszystko w mojej mocy",
2.     Sebastien Japrisot "Zemsta dokona się latem",
3.     Zakładki do książek.


Ale to nie koniec literkowych zdobyczy. Chwilę później w pewnym firmowym sklepie trafiłam na firmowe obniżki. Kiedy zobaczyłam tę koszulkę, to nie mogłam jej się oprzeć. Takiej zabawy słowami po angielsku bym nie odpuściła! I już wczoraj w niej paradowałam! A tu wszystkie moje nowe literki razem:

I jeszcze siostrzenica dała mi swoje zakładki indeksujące… Się obłowiłam niechcący ;)