Moje
umiłowanie literek i słów jest Wam znane. Sama biorę udział w wielu wyzwaniach
czytelniczych, ale nie spotkałam się z takim, które mi przyszło do głowy, a o
którym wspomniałam Wam w poniedziałek. Chodzi mi po głowie literkowe
wyzwanie czytelnicze, a raczej wyrazowo-słowno-tytułowe. Dziś nakreślę Wam mój
pomysł.
Otóż moje wyzwanie byłoby małą zabawą detektywistyczną, szukaniem słów
w tytule.
Nazwa wyzwania: „Ukryte słowo”, „Znajdź
wyraz”, „Na tropie wyrazu”, chyba że coś jeszcze przyjdzie mi do głowy.
Zasady: W danym miesiącu ogłoszę
wyraz do szukania w tytułach książek, np.:
DO
– „DOtyk”, „W poDObnym mieście”
CZY
– „CZYhający w progu”, „ZaCZYnając od moich ulic”
NIECH
– „NIECHciani”,
KOCHA
– „PoKOCHAj siebie”, „ZaKOCHAna kłamczucha”.
POGRZEB
– „I tu leży bies POGRZEBany”.
Poszukiwane
słowo musi być ukryte w jednym ze słów tytułu czytanej w danym miesiącu książki.
Nie może być utworzone z końcówki jednego wyrazu i początku drugiego. Nie może
być samodzielnym słowem, np.:
DO
– „Drzwi do lasu”, „Pod oknem suflera”.
Czas: Wyzwanie trwałoby
miesiąc, ale od 15-go dnia miesiąca do 14-go dnia następnego miesiąca. Chodzi o
to, że początek miesiąca jest u mnie trochę zapchany.
I
jak Wam się podoba? Czy będą chętni? Jak zbierze się przynajmniej pięć osób, to
zaczynamy jeszcze w maju. Ja jedna już jestem ;)


