środa, 6 stycznia 2016

Wokół książek cz. 26

Czytać należy. Ale w jakiej pozycji? Na łóżku można tak:


Na fotelu tak:


Albo całkiem inaczej:


A ja najbardziej lubię czytać na swojej wielkiej niebieskiej piłce do ćwiczeń!

wtorek, 5 stycznia 2016

Kolekcja wysp



Autor: Viviano Domenici
Tytuł: Wyspy nieznane
Tłumaczenie: Iwona Banach
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Seria: Człowiek poznaje świat
Liczba stron: 334
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2015
ISBN: 978-83-7785-078-7 


Były czasy, kiedy na wodach oceanów unosiły się wyspy, które wraz z upływem wieków znikały jedna po drugiej, rozmywając się w pustce i ogólnym zapomnieniu. Znikały nie dlatego, że zostały pochłonięte przez morze, ale dlatego że pewnego dnia stawało się oczywiste, iż nigdy nie istniały, tak więc kartografowie musieli je zatapiać. (s. 311)
O tych prawdziwych wyspach i fałszywych, o tych dużych i całkiem małych, o tych znanych i tych mniej popularnych w swej książce Wyspy nieznane opowiada Viviano Domenici. Autor żeglował po wszystkich morzach i oceanach świata, zwiedzał wyspy i zbierał historie o nich lub ich strzępki, które potem starał się uzupełnić i zweryfikować z prawdą. I jak pisze we wstępie:
Zbierałem te historie jak kolekcjoner. Z ogromną miłością składałem i dopasowywałem odnalezione kawałki, szczegóły, które były kiedyś ukryte, zakończenia, które gdzieś się zapodziały. W pewnych przypadkach łatwo było zmusić te fragmenty do mówienia, a w innych trzeba było uzbroić się w cierpliwość. W końcu mój zbiór wysp i ich historii stał się prawdziwym archipelagiem. (…) Trzydzieści cztery opowieści zebrane na wszystkich morzach świata po to, bym mógł się dowiedzieć, jak się zrodziły i jak skończą. (s. 20)
Dzięki autorowi i jego pasji każdy czytelnik ma szansę zwiedzić kawałek świata bez wychodzenia z domu, ma szansę poznać niewiarygodne czasami historie, brutalną przeszłość i osobliwych mieszkańców wysp. Bohaterami są tubylcy, piraci, rozbitkowie, niewolnicy, uciekinierzy, buntownicy, wygnańcy, awanturnicy, tyrani, kolonizatorzy, antropolodzy, ale także zwykli ludzie, którzy w swej wielkości obwoływali się cesarzami lub królami wysp!
To, że wyspy opowiadają historię mórz, to oczywiste, ale że dostarczają wiadomości o zdarzeniach sprzed tysięcy lat, to rzadkość. (s. 301)

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Zimowy Book Tag



Do tej zimowej zabawy nominowała mnie Cyrysia 


 

  NARTY, czyli książka, którą najszybciej przeczytałeś/aś.

 

Szczęśliwy pech Iwony Banach – przeczytałam powieść jednego dnia w podróży – w pociągu, w autobusie, w czerwoniaku i w przychodni. Zapewne robiłam z siebie widowisko, krztusząc się ze śmiechu i zasłaniając usta dłonią, ale to wszystko wina bohaterki – niepozornej osóbki… Reginaldy Kozłowskiej. Nie mogłam przestać czytać o jej perypetiach!

 
DŁUGIE WIECZORY, czyli książka (lub seria), która ciągnie się w nieskończoność.
 
Seria erotyczna Proś mnie, o co chcesz Megan Maxwell – jak dla mnie seria powinna była się skończyć na czwartym tomie lub ewentualnie piątym. A ostatni tom, szósty, to już obyczajówka a nie erotyk, kompletnie zbędny i niewiele wnoszący do całej serii.


   
 
SANKI, czyli książka, która przypomina Ci dzieciństwo. 

Eliksir przygód Beaty Ostrowickiej – powieściowe ruiny dworku przypominają mi zamek krzyżacki we wsi i pałac w sąsiedniej miejscowości, w których to spędziłam kawał dzieciństwa i dzięki którym przesiąkłam zabytkami i historią, a także szkoła, wycieczki, przyjaźnie dziecięce, zabawy podwórkowe, odkrywanie tajemnic i przygody w każdej postaci, także książkowej.



sobota, 2 stycznia 2016

Literkowo - złudzenia optyczne cz. 1




Witajcie o poranku posylwestrowym!
Dziś nie będę Was za bardzo męczyć. Domyślam się, że resztki promili wciąż krążą w Waszym organizmie, a ostrość wzroku może być wciąż przytępiona... Dlatego dziś coś w sam raz na kacyka i rozbiegane oczka. Co widzicie? I czy aby na pewno to? Zapraszam na złudzenia optyczne :)

Nie ma to jak spotkanie znajomych, nieprawdaż?


Kieliszki niedawno dzierżyliście w dłoni, to teraz spójrzcie na kielich… I co widzicie?


A po spożyciu widzi się różnych ludzi… 

piątek, 1 stycznia 2016

Podsumowanie 2015 roku



Było, minęło i se ne vrati! A co? Rok 2015! Rok dla mnie bardzo zaskakujący, emocjonujący i znamienny w skutkach, ale ogólnie dobry.
Przede wszystkim dla mnie osobiście był to rok dużych zmian. Zdrowie generalnie się polepszyło, kilogramy wróciły na swoje miejsce, ale ubyło pieniążków na koncie, bo ZUS mnie wysłał na rentę. Stwierdził, że nie nadaję się do pracy w szkole. Tak więc zyskałam zdrowie, straciłam pracę… zarobkową, za to zyskałam różne prace pro publico bono. Moje szare komórki muszą być w ciągłym użyciu, bo inaczej będzie ze mną krucho. 
Jesienią ruszyłam na całego. Kilka artykułów i recenzji napisałam na 2 portale (kulturaonline.pl i życieipasje.net), a także do lokalnego wiejskiego miesięcznika. Zostałam redaktorką na nowym portalu Życie i pasje. dołączyłam do Dyskusyjnego Klubu Książki we wsi, uczęszczałam na internetowe "Spotkania z pasjami" i dołączyłam do Barciańskiej Drużyny Szpiku (kilka dni temu druga osoba od nas znalazła bliźniaka genetycznego!). Jesienią prowadziłam też zajęcia literkowe w domu kultury dla… 1 chłopca.
A książkowo… Rekord pobiłam! Miałam czas czytać, więc 156 książek różnej grubości przeczytałam + 2 książki dla dzieci, w których tylko obrazki czytałam, ale na blogu zrecenzowałam. Nie liczę, ile postów i recenzji zamieściłam. Bo i nie wszystkie recenzje trafiały na blog, wszystkie są na portalu granice.pl.
Książkowo było też pod kątem wyzwań. Ja po prostu lubię być… wyzywana! Na blogach wzięłam udział w 13 wyzwaniach. Także na portalu granice.pl aktywnie brałam udział w 6 wyzwaniach i biorę nadal, bo wyzwanie fantastyczne trwa do lutego.
Wiele książek zdobyłam w konkursach wszelakich, rozdaniach, wyzwaniach i za punkty kulturalne. Na niektóre nagrody wciąż czekam, dlatego post „Listopadowe zdobycze” jeszcze się nie ukazał. Listonosz dzięki mym wygranym stał się częstym gościem w moim domu, a raz przez pomyłkę nazwałam go wujkiem ;) Część swoich książkowych zbiorów przekazałam do biblioteki, na paczki dla dzieci chorych na białaczkę oraz swoich bliskich.
A i liMEryków sporo powstało, ku uciesze mej i Waszej. Wena jak chce, to przyjdzie i mnie raczy oświecić.
2015 rok był literkowo naprawdę dobry. Momentami byłam zaliterkowana na maksa! I miałam literek dosyć, ale i tak je kocham :)
Co w Nowym 2016 Roku? Jutro zaczynam od cyklu "Literkowo" i oczopląsu Waszego. Wkrótce też "Zimowy Book Tag" i chwalenie się ostatnimi zdobyczami jeszcze ze starego roku. Kontynuowany będzie środowy cykl "Wokół książek" i rozdawajka "Szczęśliwa 7". Recenzje oczywiście w standardzie, me liryki zapewne też, w planach napisanie książki, tak więc ciągle i nieustająco będę W SZPONACH LITEREK!


DOBREGO KSIĄŻKOWEGO 2016 ROKU WAM ŻYCZĘ!