sobota, 14 października 2017

Nauczycielskie świętowanie



Miło świętować, kiedy czas po temu…

Ano miło, bardzo miło! I wesoło, i z łezką w oku.
Dziś Dzień Edukacji Narodowej, lecz to wczoraj brałam udział w dwóch uroczystych apelach – tych starszych, i tych młodszych uczniów.
Dosłownie „dopadały” mnie delegacje z różnych klas, by mi pożyczyć. Za wszystkie życzenia pięknie dziękuję. Jednakże to nie życzenia, nie kwiaty, nie prezenty mnie poruszyły, tylko kilka prostych słów… Zważywszy na to:
Kim byłam kiedyś zawodowo,
A kim dziś jestem…
Kim jestem poza pracą…
I ile książki dla mnie znaczą…





Dziękuję piątale! Sprawiliście mi nieopisaną radość!

PS Pani doktor przyjmuje pacjentów już od poniedziałku. Zapraszam od 10.00!  :)


czwartek, 12 października 2017

Ślub per procura



Autor: Magdalena Wala
Tytuł: Marianna
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Seria: Damy i buntowniczki
Tom: 1
Liczba stron: 328
Oprawa: miękka
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-7976-443-3


Losem każdej kobiety jest złożyć śluby. (s. 25 )
Kiedy przyjaciółka przyjaciółki pożycza Ci książkę… to musi być to coś dobrego! Tym dobrym była powieść Magdaleny Wali – Marianna.
Ale przecież słyszała o Platerównie. (s. 14)
Marianna Pawłowska właśnie kończy szkołę klasztorną. Klementyna, jej „koleżanka” ze szkoły, nie ułatwia jej życia i dyskredytuje ją w oczach innych, opowiadając innym zasłyszane plotki. Jednak i w plotkach tkwi ziarno prawdy. Tymczasem cara zdetronizowano, wybuchło powstanie, rozpoczęła się wojna. Młoda krew wre, gdy grają werble. Mężczyźni walczyli, ona też chciała tak jak Platerówna i inne. Nic dziwnego, iż wkrótce Marianna zamieniła koronki na żołnierski mundur.
Początkiem drogi każdej kobiety jest mąż albo klasztor. Taki masz wybór – przemyśl go dobrze. (s. 26)
Po klęsce powstania Marianna wróciła cichaczem do domu. Okazuje się, że problemy się mnożą, i to z każdej strony. Rodzinie grozi konfiskata dóbr. W końcu matka nie pozostawia córce wyboru, ojciec zresztą także, gdyż już planuje jej ślub z Moskalem. W żadnym razie! Dziewczyna znów musi się poświęcić. A że od dziecka była odważna, nieposkromiona, miała zamiłowanie do przygód, to raczej nie byłaby szczęśliwa za klasztorną furtą. Zgadza się na ślub z nieznanym jej mężczyzną, choć nie po nosie jej przysięganie mu posłuszeństwa...

środa, 11 października 2017

Wokół książek cz. 118



Jesień to sezon na choroby.
Z powodu książek też można zachorować…




 Można mieć odchyły…

wtorek, 10 października 2017

Rozlewiska w Backwaters



Autor: Simon Beckett
Tytuł: Niespokojni zmarli
Tłumaczenie: Sławomir Kędzierski
Wydawnictwo: Czarna Owca
Seria: Dr David Hunter
Tom: 5
Liczba stron: 504
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2018
ISBN: 978-83-8015-392-9


Ludzie po śmierci byli równie skomplikowania jak za życia. (s. 239)
Nie sądziłam, że Simon Beckett będzie kontynuował serię o doktorze Hunterze, dlatego zaskoczył mnie piąty tom Niespokojni zmarli. Zaskoczona zostałam przede wszystkim wyglądem książki – to gruba powieść, czyli więcej stron do czytania, a z drugiej strony okładka odstająca wyglądem od poprzednich tomów. Cóż, inne wydawnictwo wydało ten tom.  
W Backwaters było spokojnie. Świat wydawał się składać z mew, mokradeł i wody. I nieba. (s. 89)
W piątkowy wieczór doktor David Hunter, konsultant w dziedzinie medycyny sądowej, antropolog sądowy, szykuje się do wyjazdu na weekend do znajomych. Najchętniej by nie jechał. I los zsyła mu szansę. Z komendy w Essex dzwoni do niego inspektor Lundy z prośbą o pomoc w wydobyciu i identyfikacji zwłok znajdujących się w stanie głębokiego rozkładu, znalezionych na wybrzeżu wyspy Mersea. Doktor Hunter wyrusza w podróż. Niełatwo dojechać na miejsce, gdyż Backwaters to bagna, rozlewiska, pływy, pełne trzcin pustkowia, zarośnięte drogi, mało ludzi, to głównie obszar składający się z wody i nieba oraz mew.
Patolog niewiele mógł się dowiedzieć ze zwłok w stanie tak daleko posuniętego rozkładu jak te znalezione w strumieniu. To była moja robota. (s. 214)
Zwłoki znajdujące się od kilku tygodni w wodzie podlegającej pływom, skokom temperatur i wystawione także na działanie słońca, przemieszczające się są w głębokim rozkładzie. To robota dla antropologa sądowego. To on ma powiedzieć śledczym, że to ciało syna wpływowej miejscowej rodziny – Leo Villersa. Wątpliwości co do identyfikacji zwłok nie ma ojciec denata. Jego reakcja zadziwia bohatera i czytelnika, przeczy ludzkim odruchom, emocjom związanym ze śmiercią bliskiej osoby. Za sobą ma sztab prawników i to jego słowo ma moc prawną…
To dochodzenie w sprawie morderstw. (s. 387)

poniedziałek, 9 października 2017

Wrześniowe zdobycze



Zapracowany i zaganiany był ten wrzesień. Nie miałam czasu i siły brać udziału w konkursach, a i szczęście mi nie sprzyjało. To chyba przez ten sierpniowy wysyp. W końcu musi być równowaga w przyrodzie książkowej.
A oto moje wrześniowe zdobycze:
  1. Grażyna Krynicka "Opowieści minionego lata" – do recenzji od wydawnictwa Psychoskok;
  2. Paulina Bartkowicz "Bądź czujna" – e-book do recenzji od wydawnictwa Psychoskok;


Ot, i koniec chwalonka!