poniedziałek, 23 lipca 2018

Mini Garstka w akcji


Autor: Aneta Jadowska
Tytuł: Trup na plaży i inne rodzinne sekrety
Wydawnictwo: SQN
Seria: Garstka z Ustki
Tom: 1
Liczba stron: 242
Typ książki: e-book
Format: epub
Rozmiar: 2,0 MB
Data wydania: 2018
ISBN: 978-83-8129-090-6

Czerwcowy poranek, pusta plaża i... trup. Kiedy Magda Garstka wraca po studiach do rodzinnej Ustki, nie spodziewa się, że czeka ją najbardziej ekscytujące lato w całym życiu. Zatrzymuje się w pensjonacie, który prowadzi jej babcia, rozpoczyna pracę w kawiarni i niedługo później... znajduje zwłoki. Kim był martwy mężczyzna? Jak zginął i czego szukał w pensjonacie Garstków? Śledztwo utknęło w martwym punkcie, a Magda, córka policjanta, wbrew ostrzeżeniom postanawia zostać detektywem. Co prawda komuś zależy, aby czym prędzej wyjechała z miasteczka, ale tym pomartwi się później. Zwłaszcza że sprawa zagadkowego trupa wydaje się powiązana z pewną rodzinną tajemnicą...

Od jakiegoś czasu chodziła za mną powieść Anety Jadowskiej Trup na plaży i inne sekrety rodzinne. Chodziła i wychodziła drogę do mnie. W sam raz na wakacje.
A gdzie właściwie jesteście? Ty i trup?
Nie ma to jak zacząć powieść od mocnego „trupiego” akcentu. I to o piątej rano! Ale skoro latem lubi się o tej porze spacerować po usteckiej plaży i podziwiać wschód słońca, to można podziwiać również zwłoki mężczyzny, obijającego się o falochron. Policja wkracza do akcji, sprawę przejmują policjanci ze Słupska. Ale, ale… jest jeszcze mała, znaczy się niska wzrostem (tylko 155 cm), Magdalena Garstka, znajdowaczka trupów. Już od przedszkola bawiła się w detektywa i to zostało w niej do dziś. Mimo próśb wujka, babci, a nawet sierżanta Straszewskiego Mini Garstka nie odpuszcza, prowadzi śledztwo na własną rękę.
Dowody same wchodziły mi w ręce.
Mini Garstka traktuje sprawę jak własną. Naczytała się kryminałów, naoglądała się seriali kryminalnych i wykorzystuje swoją wiedzę, tworząc czasami zbyt daleko idące hipotezy. Ale ta 23-latka po cichu rozgryza sprawę, postępując jak prawdziwy detektyw czy policjant śledczy. Byłam pod wrażeniem, jak się wzięła za sprawę, jak się przygotowała do własnego śledztwa, co robiła krok po kroku. Czasem przydają się plotki stugębne, rozchodzące się po Ustce lotem mewy, stare znajomości lub łatwość nawiązywania kontaktu z ludźmi. Potrafi też podejść wujka policjanta i wyciągnąć od niego informacje. Dociekliwość to pierwsze imię bohaterki, drugie to odwaga, zaś trzecie inteligencja. Dodałabym jeszcze czwarte – wplątywanie się w kłopoty.  Ciekawa osóbka, choć mnie najbardziej spodobała się kreacja dziarskiej babci.
Intuicja to jest ten prymitywny rozum, który wyłapuje kontekst szybciej, niż kulturowy mózg zdąży przeanalizować dane.

Intuicja przydaje się nie tylko w czasie śledztwa. Wakacje w pełni, wszędzie turyści i Magda się nie obija. Na co dzień pracuje w pensjonacie babci i w kawiarni. Spotyka różnych ludzi i musi czasami niektórych klientów sprowadzić na ziemię, dosłownie i w przenośni. Bywa to zabawne, ale i groźne. Można się pośmiać w trakcie lektury, można się przerazić, upić czy nasprzątać, wziąć udział w wieczorze panieńskim czy pospacerować plażą. Niektóre sugestywne opisy wpływają na zmysły czytelnika, któremu nie tylko wyobraźnia działa, ale i węch, czasami śmierdzi. Autorka rozbudowała warstwę obyczajowo-społeczną i poruszyła bardzo ważny problem społeczny. Ukazała go realistycznie, momentami może się wydawać, że aż za bardzo, ale takie jest właśnie życie – pełne kolorów, także tych ciemnych.
Co garść Garstek, to nie jedna.
Garstków ci tutaj dostatek, a rodzina to podstawa. Magda robi za Sherlocka, jej kuzynka Monika za Watsona, wujek Marek to rasowy policjant, jego żona nauczycielka, babcia Maria to żywotna staruszka, która ma niecodzienne pomysły i realizuje swoje marzenia, a w międzyczasie prowadzi pensjonat, ciocia Tamara to artystka fotografik, która ma niezłe oko i ciągle tęskni, nie tylko za Magdą, którą wychowywała. I jest jeszcze jeden Garstka… także policjant… To nieżyjący ojciec Magdy. Pojawia się on tylko dla niej i rozmawiają o różnych sprawach. Ciekawa familia, która chowa kilka trupów w szafie. A one z czasem wyłażą same lub ktoś im otwiera drzwi. Jednego wręcz trzeba wyciągać siła, bo tak się zasiedział! Dlaczego? Bowiem Garstki trzymają swoje tajemnice blisko siebie i potrafią nimi żonglować. Niektóre czytelnik sam odgadnie przy wnikliwym czytaniu, inne mogą nieco zaskoczyć, ale w sumie nie ma ich tak wiele, jakby mógł sugerować tytuł książki.
Znalazłaś to, czego szukałaś?
Bohaterka znalazła, ja też, tylko że ja znacznie więcej. Niestety, wyłapałam kilka błędów językowych (np. „wypełzłam się zza kontuaru”), choć ogólnie do stylu nie mam zastrzeżeń, bo powieść sama się czytała. Znalazłam też jeden błąd ortograficzny. Tak już mam, że błędy obniżają wartość książki w moich oczach. Za to dla mnie plusem są nazwy własne wymyślone przez autorkę. Pensjonat „Mała Niedźwiedzica” kryje w sobie moc pod pozorem niewielkości. Jak wielką moc? O tym przekona się czytelnik w trakcie lektury, jedne scena wydaje się wręcz niewiarygodna, ale człowiek potrafi zebrać w sobie siły, gdy los go do tego zmusza. Sierżant sztabowy Straszewicz straszył nie tylko nazwiskiem, ale przede wszystkim spojrzeniem, wyglądem i zawodowymi możliwościami. Nazwisko Garstka ma także metaforyczny wydźwięk.
Dobrze rozłożyć problem na części składowe, by zobaczyć, który dokładnie fragment jest jego sednem.
Trup na plaży i inne sekrety rodzinne to powieść niewielkich rozmiarów – kryminał z rozbudowanym tłem obyczajowo-społecznym, w którym nie tylko liczy się rozwiązanie zagadki kryminalnej i odkrycie sekretów Garstków, lecz także siła rodziny i chęć niesienia pomocy ludziom w potrzebie. To książka na jedno popołudnie, która zmusza do chwili refleksji, lecz nie jest pozbawiona lekkości i humoru. Emocji nie brakuje, kręcą się jak na karuzeli. Jestem ciekawa, co też autorka wymyśli dla Madzi w drugim tomie serii Garstki z Ustki.

Książka przeczytana w ramach wyzwań:

6 komentarzy:

Gościu, atramentowy ślad zostaw po sobie,
A na każdy komentarz odpowiem wnet Tobie.