Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bel. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 czerwca 2021

Zdobycze majowe

Zaczęło się od czytelniczej niemocy w dłuuuugi majowy weekend, a takie miałam ambitne plany czytelnicze. Widocznie mój organizm zbuntował się i stwierdził, że jak wolne, to wolne. Ale za to potem… wyspy paczek i książek. Śmiałam się, że to przedpółroczny prezent urodzinowy. Najbardziej zaskoczyła mnie przesyłka od organizatorów kursu „Otwarte zasoby edukacyjne w bibliotece”, który skończył się w marcu. Do zaświadczenia dołączone dwie książki.  Czas się pochwalić.

A oto moje zdobycze majowe:

A.  Wydawnictwo Dragon do recenzji:

1.     Nadia Szagdaj, Instynkt;

2.    Nadia Szagdaj, Likwidacja;


wtorek, 11 kwietnia 2017

Wysadzeni



Autor: Dominika Bel
Tytuł: Wiśniowy jogurt
Wydawnictwo: Replika
Liczba stron: 260
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-7674-170-3




Ci, którzy wkładają bomby do samochodów, w ogóle nie przebierają w środkach. (s. 68)
Nie mnie osądzać, czy to rzeczywiście prawda, ale w tych słowach naprawdę coś jest. A cytat pochodzi z książki Dominiki Bel Wiśniowy jogurt. Tytuł banalny i raczej nie mający nic wspólnego z kryminałem, ale to tylko pozory, gdyż autorka udowadnia, że jednak może mieć wspólny mianownik.
Lipcowy ranek w Warszawie na ul. Floksowej z sielskiego zamienił się w wybuchowy! O 6.10 wybuchła bomba, zginął profesor Sylwester Płonin.
W swojej stałej porze na joggingu wsiadł do samochodu, a w nim czekała bomba. Tak po prostu. (s. 15)
Tak owe znamienne wydarzenie podsumowała policji sąsiadka profesora, Luiza Drogosz. Zabicie znanego i sławnego uczonego okazało się banalnie proste, bowiem trzymał się on ustalonych zwyczajów. Szybko okazało się, w jaki sposób został odpalony detonator. Okazuje się, że…
każdy mógł to zrobić. Jeśli nie sam, to wynająć kogoś, kto z Wrocławia czy innego Koszalina zadzwonił i zabił. Nawet nie musiał wiedzieć, o co chodzi. (s. 35)
Nie tak miały wyglądać 60. urodziny profesora. Zamiast przyjęcia urodzinowego była przedwczesna stypa rodziny i przyjaciół denata. Do tego burza mózgów, kto mógł być mordercą i dlaczego, bowiem profesor był z wszystkimi „za bardzo”. Policja prowadzi śledztwo, ale rozwiązania zagadki śmierci Płonina podejmuje się jego przyjaciel – znany bardziej za granicą niż w kraju światowej klasy rzeźbiarz, Jan Reising, którego każda wystawa i album to sukces. Jego drewniany Jezusek, prezent urodzinowy dla profesora, każdego zachwycił swoim pięknem i stopniem niefrasobliwości. Rzeźbiarz, osoba rozpoznawalna, czasami robił pewne rzeczy bez większego sensu, lecz z poczucia potrzeby, a z których potem wychodziło coś fajnego. To profesor namówił go na bieganie o barbarzyńskiej porze. Tego feralnego dnia Reising dotarł pod dom profesora o kilkanaście minut za późno, ale dzięki temu przeżył.