Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trolle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trolle. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 lipca 2023

Misja: Bezpieczny Internet

Autor: Łukasz Wojtasik

Tytuł: Misja: Bezpieczny Internet

Ilustracje: Maciej Łazowski

Wydawnictwo: Muchomor

Cykl: Sieciaki

Tom: 1

Liczba stron: 128

Oprawa: twarda

Data wydania: 2020

ISBN: 978-83-65650-44-3

 

Dziś trudno wyobrazić sobie świat bez Internetu. O ile dorośli zdają sobie sprawę z zagrożeń w sieci, o tyle dzieci w niewielkim stopniu. Obecnie mało które dziecko nie korzysta z sieci. Jeszcze zanim szkraby nauczą się chodzić, mają smartfon w dłoniach. Dla mnie to przerażające. Dla Łukasza Wojtasika chyba też. To autor serii książek dla dzieci Sieciaki o internecie, wydawanej wspólnie z Fundacją Dajemy Dzieciom Siłę. Dziś kilka słów o pierwszym tomie Misja: Bezpieczny Internet.

Wykorzystacie do tego łącza internetowe i ludzką naiwność. (s. 22)

Poniedziałek zaczął się kiepsko. Spociak nie może sprawdzić wyników meczu. Jego telefon nie łączy się z siecią. Jak się okazuje, nie tylko jego. Karol Ryfer wraz z czwórką więźniów uciekł z więzienia i trafił do swojego domowego komputera. Wszyscy utknęli w internecie. Wpadli do folderu z grą, do komnaty Czystego Zła. Karol wcielił się w postać gry. Został panem Czyste Zło, a jego towarzysze wrednymi Sieciuchami. To Kłamacz, Bełkot, Kradziej i Śmieciuch zaczęli siać zamęt w internecie i krzywdzić ludzi. Kradną, hejtują, naciągają, oszukują, kłamią. Z pomocą gry chcą omamić i uzależnić dzieci od Internetu. Próbują opanować całe miasto. Przeciwko nim staje drużyna Sieciaków powołana przez Sztuczną Inteligencję, czyli Spociak, Netka, Ajpi i Kompel oraz robot Netrobi. Kto wygra walkę?

Wbijajcie na Sieciaki.pl. Tam dowiecie się co i jak. (s. 125)

Ta niepozorna książka dla dzieci powstała w ramach edukacyjnego projektu Sieciaki.pl, który wystartował w 2005 roku! Świetna sprawa i wciąż aktualna. Polecam każdemu dziecku i rodzicowi, aby zdobyć bądź poszerzyć wiedzę na temat bezpieczeństwa w Internecie w sposób łatwy i przyjemny. Miejsce bardzo przyjazne i na swój sposób niezwykłe. Same korzyści! A kontaktu dziecka z Internetem nie unikniemy. To już standard naszego życia.

Zła w sieci jest coraz więcej. (s. 27)

wtorek, 23 października 2018

Zabaśniowani


Autor: Colfer Chris
Tytuł: Zaklęcie życzeń
Tłumaczenie: Agnieszka Hałas
Ilustracje: Brandon Dorman
Wydawnictwo: Młodzieżówka
Seria: Kraina Opowieści
Tom: 1
Liczba stron: 440
Oprawa: twarda
Data wydania: 2018
ISBN: 978-83-65830-41-8

„Pewnego dnia będziesz wystarczająco dorosła, by znów czytać baśnie”.
C.S. Lewis

I jestem! I baśnie czytałam, aż przeczytałam, gdyż baśnie wciąż są we mnie żywe. Ostatnio miałam okazję przeczytać książkę przeznaczoną dla dzieci w wieku 8-12 lat. To pierwszy tom nowej serii Krainy Opowieści Chrisa Colfera – Zaklęcie życzeń.
Chris Colfer piosenkarz i aktor, który za rolę w serialu Glee zdobył nagrodę Złoty Glob. Według magazynu „Time” jest jednym ze stu wpływowych ludzi na świecie. Zadebiutował w 2012 roku powieścią przygodową dla dzieci, pierwszą częścią fantastycznego cyklu o przygodach bliźniąt Alexa i Connera Bailey’ów.
Chwilowo przeżywamy brzydki rozdział naszego życia, ale w książkach wszystko z czasem odmienia się na lepsze!  Tak powiedziałby ich tata. (s. 41)
Sytuacja rodzinna Bailey’ów w rok po śmierci ojca jest zła. Mama zapracowana, dzieci pozostawione same sobie, a niezapłacone rachunki rosną. Dobrze, że jest energiczna i wesoła babcia lubiąca pomagać. To ona sprawia, że dwunaste urodziny wnuków są tymi niezapomnianymi. Dostają w prezencie starą książkę, będącą w rodzinie od wielu pokoleń, która symbolizuje ich dzieciństwo. Rodzinne tomiszcze przeszło w ręce następnego pokolenia. Będzie się…!
Alex z miejsca podbiła moje serce. Ta dziewczynka kocha książki i „uwielbia spędzać czas na czytaniu baśni, a ich bohaterowie byli jej najlepszymi przyjaciółmi, jakich kiedykolwiek miała (prawdziwych nie miała). Przy tym jest głodna wiedzy, co sprawia, że jest najlepszą uczennicą. Jej rozwaga i ciekawość przydają się w fantastycznym świecie.
Odwaga to coś, czego nikt wam nie odbierze. (s. 360)
Jej bliźniaczy brat Conner to jej całkowite przeciwieństwo. Problemy z nauką to między innymi przysypianie na lekcji, bycie wesołkiem, klasowym głupkiem. Jednak chłopiec potrafi zaskoczyć bystrością i lotnością umysłu, ciekawymi uwagami. Zupełnie inaczej niż pani Peters zinterpretował baśń Pastuszek i wilk, czym zaskoczył wszystkich. Jego pomysłowość i odwaga mogą którejś z baśniowych postaci uratować życie. Bliźnięta świetnie się uzupełniają i wspomagają.
Conner, trafiliśmy do książki. Myślę, że znaleźliśmy się dosłownie w Krainie Opowieści. (s. 86)

poniedziałek, 21 maja 2018

Słowo niczym miecz


Autor: Amy Harmon
Tytuł: Słowo i miecz
Tłumaczenie: Marcin Machnik
Wydawnictwo: Editio 

Cykl: The Bird and the Sword 
Liczba stron: 296
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2018
ISBN: 978-83-283-3780-0



A gdy Ptaszek wyszepcze Słowa, stać się może wszystko…
Sięgnęłam po fantastykę młodzieżową, ponieważ moją uwagę przykuł tytuł powieść Amy Harmon – Słowo i miecz. Właściwie było to jedno słowo – SŁOWO. Interesuje mnie ono od dawna pod wieloma względami, np. czym jest ono dla autora. Chciałam poznać wersję amerykańskiej autorki, dlatego przeniosłam się w świat fantastyki, do królestwa Jeru.
Moja matka potrafiła mówić. Była Powiadaczką, a jej słowa miały w sobie magię. Gdy je wypowiadała, ożywały. Stawały się rzeczywistością. Prawdą. (s. 15)
Dar UŻYWANIA SŁÓW po lady Mesharze z Corvyn odziedziczyła jej córka Lark. Było to błogosławieństwo i przekleństwo zarazem, bardzo niebezpieczny sekret, bowiem w królestwie Jeru magia, nawet ta najszlachetniejsza, była grzechem karanym śmiercią. Z tego powodu matka chroniła swą córkę ze wszystkich sił, a jej dar utrzymywała w tajemnicy nawet przed mężem. Pewnego dnia w czasie odwiedzin króla przypadkiem prawda wyszła na jaw. Lady Meshara zginęła od miecza króla. W ostatnim tchnieniu użyła SŁÓW, zabrała córce głos, by nikomu nie zrobiła krzywdy. Tak zapewniła córce ochronę i związała jej losy z losem ojca lorda Craiga.
Ja zawsze taka byłam – słyszałam słowa, których nikt nie wypowiadał. (s. 62)
Od śmierci matki wokół Lark słowa tłoczyły się bezgłośnie. Była samotna z tysiącami SŁÓW. Dziewczyna wszystko słyszała, lecz nie mówiła, porozumiewała się gestami. Nie umiała czytać i pisać, gdyż ojciec się na to nie zgodził. Bał się dać córce SŁOWA w jakiejkolwiek postaci, bo wiedział, czym to dla niego grozi. Dlatego też młoda lady była pilnie strzeżona jak ptak zamknięty w złotej klatce. Lecz i zza złotych krat można się wiele nauczyć. Lark uważnie słuchała tego, co mówią ludzie. Rozwijała w sobie takie cechy jak: mądrość, bystrość, cierpliwość, ostrożność. Pilnie obserwowała, co się dzieje w posiadłości ojca i w całym królestwie Jeru.
Królu Tirasie! Volgary nadciągają od tyłu. Setki Volgarów. (s. 35)

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

W drodze do Doliny Mgieł



Autor: R.D. Carpenter
Tytuł: Droga Wojownika
Wydawnictwo: Psychoskok
Seria: Dolina Mgieł
Tom: 1
Liczba stron: 433
Typ książki: e-book
Format: epub
Data wydania: 2017
ISBN: 978-83-8119-051-0

Cały świat, w którym się znalazł, przekraczając bramę Dębowego Lasu, rządzi się swoimi prawami, a w szczególności, że to jest to zapomniane przez ludzi miejsce, w którym niewiele rzeczy sprawia wrażenie normalnych.
Jeśli macie ochotę na zanurzenie się w mgle (przynajmniej czasami), jeśli macie ochotę przebyć długą drogę pełną zaskakujących „zakrętów” i spotkać różne stwory znane Wam lub nieznane z baśni, legend, podań, to zapraszam Was w niezwykłą podróż do świata fantasy wykreowanego przez R.D. Carpentera w powieści Droga wojownika, pierwszym tomie trylogii fantasy Dolina Mgieł. Naprawdę warto!
Pamiętał też słowa swojego nauczyciela, że jest wybrańcem, na którym spoczywa ciężar czegoś ważnego… czegoś, co zaważy na losach wielu ludzi.
Tym wybrańcem jest szesnastolatek Kage, Tariadczyk. Jeszcze przed ukończeniem siedemnastu lat musi stać się wojownikiem Doliny Mgieł. To jego ojciec Nerga i mędrzec Ami przygotowywali go do tej roli odkąd chłopiec skończył dziewięć lat. Wtedy to ujawniły się jego niezwykłe moce, ujawnił się jego dar. Kage stopniowo dąży ku swojemu przeznaczeniu, a jego pierwszym etapem jest wstąpienie w szeregi armii Doliny Mgieł.
Każdy ma jakieś przeznaczenie, jednak sam kieruje swoim losem, podejmując pewne decyzje. […] Podjęcie decyzji jest bardzo ważne i nie powinno następować w przypływie emocji, bowiem wtedy umysł skupia się jedynie na chwili obecnej, nie dopuszczając konsekwencji jego wyboru.
Pewnego dnia Kage usłyszał nieziemski odgłos roznoszący się nad Wzgórzem Drwali. Oprócz gęsiej skórki na swej skórze zauważył sine pręgi wokół rąk. Nie bał się, tylko zastanawiał, co wywołało to dziwne zjawisko na jego skórze. Po chwili wiedział, że to głos strzygi. Poczuł jej odór. Zrozumiał, że nie może się cofnąć. Wywołał wizję, z której dowiedział się o kilku wskazówkach. Jego halabarda zaczęła dawać sygnał o zagrożeniu. Chłopak nie miał wyjścia – musiał wejść do mrocznego Dębowego Lasu i spotkać swoje przeznaczenie, choć wiedział, iż czeka na niego wiele niebezpieczeństw.
Oczekuj niespodziewanego.

wtorek, 23 maja 2017

Na pomoc książkom!



Autor: Agnieszka Stelmaszyk
Tytuł: Zbawcy książek
Ilustracje: Kalina Zatoń
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Seria: Już czytam!
Liczba stron: 48
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-7983-844-4


Wprawdzie Tydzień Bibliotek już za nami, ale trafiłam przypadkiem na książeczkę Agnieszki Stelmaszyk Zbawcy książek. I cóż mogę powiedzieć – nie mogłam się oprzeć ze względu na tytuł.
Bibliotekarka szkolna, pani Sylwia, ma nie lada zmartwienie. Ktoś niszczy książki z jej biblioteki, a ona jest bezradna. Codziennie znajduje zniszczoną książkę. Ta wiadomość pocztą pantoflową dotarła do dwóch małych książkoholiczek – Kasi i Tośki. Blady strach pada na uczennice, a Kasia wyraża go głośno: 
  Jak tak dalej pójdzie, to nie będziemy miały co czytać! (s. 9)
Oburzone dziewczynki postanawiają działać i ruszają książkom na ratunek. O pomoc proszą Marcina i Tomka, ale ci są na nie, bo ich nie interesują książki, zdecydowanie wolą gry komputerowe. W końcu dają się przekonać. Cała czwórka na dużej przerwie udaje się do biblioteki. Po krótkiej rozmowie z panią bibliotekarką Kasia ma na oku podejrzanego, o czym głośno obwieszcza:
To z pewnością troll! (s. 26)
I tu zaczyna się robić i niewiarygodnie, i wesoło, i niebezpiecznie. Trójka uczniów z Kasią na czele prowadzi śledztwo. Oczywiście, można się łatwo domyślić, ze zagadka zostanie rozwiązana, zaś winny ukarany. Kto niszczy książki? Skąd się wziął troll? Tego dowiecie się z tej małej książeczki wydanej w serii Już czytam!

wtorek, 6 grudnia 2016

Operacja "Placki po bretońsku"



Autor: Aleksandra Janusz
Tytuł: Asystent czarodziejki
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Seria: Kroniki Rozdartego Świata
Tom: 1
Liczba stron: 368
Oprawa: miękka
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-10-12945-1 


Dziś raczej mamy problem z brakiem mocy, a nie z jej nadmiarem, i magię poddaje się recyklingowi. (s. 26)
Ostatnio ciągnie mnie do czarów, magii, czarodziejów i czarodziejek. Nic więc dziwnego, że sięgnąłem po nowość autorstwa Aleksandry Janusz Asystenta czarodziejki, pierwszego tomu serii Kroniki Rozdartego Świata. Już sama okładka przyciągnęła mój wzrok, a to zasługa Mileny Młynarskiej.
Nazywam się Vincent Thorpe i od dwudziestu czterech lat pełnię rolę asystenta Margueritte de Breville de Branche d’Ambbre, szlachcianki, czarodziejki i jednego z najtęższych umysłów w całej Gildii Magów na Arborii. (s. 11)
Tak się przedstawia główny bohater tej powieści. To uczeń i asystent czarodziejki w jednym. Razem z Meg przez cały czas trwania jego kontraktu zgłębiali tajemnice Wojny Rozdarcia – konfliktu, który 700 lat wcześniej prawie zniszczył świat. Ale to nie koniec zagrożenia, bowiem:
Obydwie części kontynentu nadal istnieją. Rozdarcie wcale się nie zakończyło. Bretania stopniowo oddala się od Arborii. I jeżeli przekroczy odległość krytyczną, ulega destabilizacji. Cały świat rozpadnie się na małe fragmenty. Wszyscy zginą. (s. 186-7)
Vincent marzy już o emeryturze i spokojnym życiu u boku narzeczonej Amandine, o zakończeniu kontraktu u Meg, lecz kolejna pozornie zwykła misja dla Gildii Magów gwałtownie zmienia jego plany. Meg i jej przyjaciółka Belinda niespodziewanie zniknęły w rozpadlinie Pustki i wszelki ślad po nich zaginął. Vincent zmienia swe plany na przyszłość i jeszcze bardziej wiąże się z historią Arborii. Wraz z Amandine, Kathryn i Lily rusza na pomoc, a jako jedyny uczestnik tej wyprawy, nie umie czynnie rzucać zaklęć. Nieoczekiwanie dowiaduje się o tajnej operacji „Placki po bretońsku”.
Ocena ryzyka przestaje być taka prosta, kiedy nie masz w zanadrzu szerokiego repertuaru zaklęć. (s. 148)
Narracja w tej książce jest dwojaka. Od początku o wydarzeniach opowiada asystent czarodziejki – Vincent. Jednak gdy Meg z przyjaciółką Belindą zmieniają miejsce pobytu, włącza się narrator wszechwiedzący. Przy zmianie czasoprzestrzeni na początku rozdziałów wyraźnie zaznaczone są miejsca i czas wydarzeń.
Opisy Arborii, Bretanii, rozpadlin i postępowania czarodziejów bez trudu przed oczami czytelnika odmalują ten fantastyczny świat. Arboria jawi się jako piękna, baśniowa kraina, zaś Bretania przypomina późne średniowiecze pod każdym względem, bo to po prostu zacofany kraj. Jednakże kilka opisów bym nieco skróciła lub nawet wyrzuciła, gdyż według mnie niepotrzebnie wydłużały akcję.
Sami bohaterowie to nie lada gratka.  Ci najbardziej fantastyczni i groźni, choć odnoszę wrażenie, że to tylko przedsmak ich możliwości, to: trolle, ergliny, pustkostwory, ksenowurmy, żywe trupy i smoki rzeczne (najpiękniejsza postać fantastyczna) oraz duszosmoki:
Od strony rozpadliny, ciężko uderzając skrzydłami, nadlatywał duszosmok, spadek po czarodziejach, którzy rozdarli świat, niepospolity skurczybyk rozmiarów serpentozaura, z paszczą niczym składany dom i ogonem długim jak Saga o Glorionie, cały pokryty półprzezroczystymi, opalizującymi łuskami. (s. 48-49)

poniedziałek, 8 lutego 2016

Mały Lud contra Błotni Ludzie



Autor: Eoin Colfer
Tytuł: Artemis Fowl
Tłumaczenie: Barbara Kopeć-Umiatowska
Wydawnictwo: WAB
Seria: Artemis Fowl
Tom: 1
Liczba stron: 293
Oprawa: miękka
Data wydania: 2002
ISBN: 83-88221-77-9

Opowieść nasza zaczyna się kilka lat temu, u zarania dwudziestego pierwszego wieku.  Wtedy to Artemis Fowl powziął misterny plan przywrócenia swej rodzinie fortuny – plan, który mógł obalić cywilizację i pogrążyć nasz glob w zamęcie międzygatunkowej wojny… Miał wówczas dwanaście lat. (s. 6-7)
Tymi słowami kończy się prolog powieści fantasy dla młodzieży Artemis Fowl Eoina Colfera, pierwszego tomu serii pod tym samym tytułem. Powieść ta została doceniona przez brytyjski rynek wydawniczy w 2001 roku, kiedy to otrzymała nagrodę „British Book Awards”.
12-letni Artemis Fowl to irlandzki geniusz, cudowne dziecko… świata przestępczego. Jego matka zwariowała po tym, jak rok wcześniej zaginął jej mąż. Arty postanowił przywrócić rodzinie renomę i ukraść Małemu Ludowi (elfy, wróżki, krasnale, trolle, chochliki, gnomy, gobliny i inne stwory żyjące pod ziemią) Księgę, ich legendarny skarb. Ta mała książeczka napisana jest w starej mowie po gromnicku, w języku wróżek, a zawiera historię tajemnej rasy Ludu i przykazania rządzące długim życiem ich członków. Dzięki sprytowi, przedsiębiorczości i przewidywalności oraz nieprzeciętnej inteligencji udaje się to Artemisowi praktycznie bez trudu, ale nie bez pomocy jego służącego i ochroniarza w jednym Butlera. Artemis chce poznać tajemnice elfów, a potem złapać jednego i zażądać za niego wysokiego okupu (ojciec chłopca poważnie uszczuplił rodzinny majątek). I nie boi się, że się nie uda, bo to co niemożliwe, dla niego jest osiągalne, jest realne. Dzieciak ma niezwykłe pomysły, ale musi je wpierw sprawdzić w praktyce, aby być ich pewnym i aby pokonać krasnoludzkie technologie będące .
Jeśli przegram, to wszyscy uznają, że istotnie oszalałem, lecz jeśli wygram, będę geniuszem. Tak tworzy się historię. (s. 128)

wtorek, 6 maja 2014

Baśniowo mi było



Wiem, wiem, ostatnio zaniedbałam trochę bloga, ale po sanatorium źle się czułam i byłam w stanie tylko czytać, na pisanie recenzji zbrakło sił i Weny! A majówkę spędziłam na wycieczce zagramanicznej. I dziś Wam zaprezentuję kilka "baśniowych" fotek.
Na początek wspomnienie naszych dobranocek z gdańskiej starówki. Aż się łezka w oku zakręciła, gdy ujrzałam to cudo przed Muzeum Zabawek :)


A potem już kraina tego Pana….