Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emigracja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emigracja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 września 2018

Matka Polka w wersji nietypowej


Autor: blogerka
Tytuł: Nietypowa Matka Polka, czyli życie nie pieści
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Liczba stron: 320
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2018
ISBN: 978-83-8117-743-6





Matka Polka – nie muszę tłumaczyć tego pojęcia, każdy zna tę „instytucję”. Jak wygląda jej wersja nietypowa? Ja już się o tym przekonałam. Poznałam Nietypową Matkę Polkę w odsłonie książkowej, choć zapewne dla wielu czytelników jest ona znana z bloga.
„No! Jak się skończyłaś już wygłupiać, to idziemy!”. (s. 75)
To słowa Stiflera o matce i skierowane do matki. Kimże jest nietypowa Matka Polka? Psze Państwa, oto ona – nieperfekcyjna pani domu przebojem idąca przez życie, wapno gaszone bogate duchowo, charyzmatyczna kobieta umiejącą radzić sobie w każdej sytuacji, anielsko cierpliwa do czasu, technologicznie upośledzona, na wpół ślepa właścicielka dwóch kotów, których nie zawaha się użyć, optymistka śpiewającą piosenki Boba Marleya przy smażeniu naleśników i ćwicząca jogę… w myślach (!), lubiąca śmiać się i przeklinać. Jej guru to Dorota z „Moich Wypieków”. Ona po prostu chce być, a nie mieć. Pragnie, by po śmierci mówiono o niej „fajna babka”.
Nam się rzadko trafia coś normalnego w życiu. (s. 77)
Psze Państwa, poznajcie Matkę Polkę i jej rodzinę. Oto mąż Siara, samiec alfa, oraz czwórka dzieci: Don Juan, Szara Eminencja, Stifler, Szeregowy. Matka Polka chce dla nich spokojnego życia, lecz jakoś tak w ich życiu ciągle się coś dzieje – a to śmiesznego, a to strasznego, czasem normalnego, z rzadka kompromitującego. A w życiu rodzinki Matki Polki dużo się działo przez kilka, kilkanaście lat spędzonych w Polsce, a potem na emigracji w Wielkiej Brytanii. Czytelnik dowie się, jak samiec alfa sam skutecznie dba o cerę we własnej łazience, jak to jest mieć sąsiada mendę i przystojnego dzielnicowego, kto ogląda zawody w darta poza staruszkami, jakie zdanie ma przed cesarką dwumetrowa, angielska pielęgniarka, jak Brytyjczycy reagują na opady śniegu i temperaturę -3C, co robić, gdy ZUS wezwie cię do sprawdzenia L4 i jak sobie (nie) radzić w angielskiej przychodni zdrowia. I jeszcze wiele, wiele innych anegdot i przemyśleń autorki z różnych momentów jej barwnego życia.
Po 33 latach, różnych – fajnych i całkiem niefajnych – życiowych doświadczeń, którymi mogłabym obdzielić spokojnie kilka osób, pragnę się z moimi czytelniczkami czymś podzielić. (s. 309-310)

piątek, 2 grudnia 2016

Zawiłe ścieżki życia



Autor: Edyta Kowalska
Tytuł: Ścieżki przeszłości
Wydawnictwo: Poligraf
Seria: Ścieżki życia
Tom: 2
Liczba stron: 184
Oprawa: twarda
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-7856-493-5


Ścieżki przeszłości czasem zataczają kręgi, z którymi wcześniej czy później musimy się zmierzyć. (…) Kiedy już stawisz im czoło i zrozumiesz je, łatwiej będzie ruszyć w dalszą drogę. (s.177)
Klaudia z bloga „Nowe horyzonty” oraz Edyta Kowalska wzięły mnie za rękę i zaprowadziły na Ścieżki przeszłości. Tak oto rozpoczęłam Book Tour z najnowszą powieścią autorki.
Niedawno rozpoczęła się II wojna światowa. 13-letnia Weronka pilnuje krowy, która wkrótce zacznie się cielić, a ona cierpi z powodu zjedzenia zbyt dużej ilości śliwek, które popiła ciepłym mlekiem. I to ją uratowało. Z całej wsi ocalała tylko ona. Pójście za potrzebą właśnie w tamtej chwili ocaliło jej życie, ale i zaczęło pasmo nieszczęść. Od tamtej pamiętnej nocy za Weronką jak cień idzie nieszczęście i rzuca jej kłody pod nogi, jakby musiało sprawdzić, ile jeszcze ciosów wytrzyma jej towarzyszka, ile razy się podniesie, jak długo będzie radzić sobie sama… W pewnym momencie, po kolejnym ciosie Weronika wyciąga przerażający wniosek:
Chcę czuć ten ból zawsze. To wszystko przeze mnie. Wszyscy, których kocham, umierają. (s. 67)
Mija ponad 70 lat od tamtych wydarzeń. Wnuczka Weroniki, Julia Paziewska znana z pierwszej powieści Ścieżki życia, otrzymuje z Danii list. Treść ją na tyle zaintrygowała i zaskoczyła, że postanowiła przyjąć zaproszenie i wyjechać na kilka dni do obcego kraju. Pragnie dowiedzieć się, jakie to tajemnice miała w zanadrzu jej ukochana babcia, co takiego skrywała przed wszystkimi?
A w międzyczasie toczy się normalne życie. Chrześnica Julka jak poprzednio rozwala system, ale tym razem jako działo znacznie mniejszego kalibru, trochę szkoda. Miłość między dużą Julką a Rafałem kwitnie, choć… to uczucie dopada człowieka w różnym wieku, o czym sami się przekonacie w trakcie lektury. Przyjaźń Julki z sąsiadem, starszym panem Antonim, wciąż się rozwija. A do tego dochodzą typowe rodzinne problemy, gdyż autorka do akcji powieści wprowadziła nowych bohaterów – siostrę Rafała oraz najbliższych Julki.

środa, 2 listopada 2016

Pech kogoś prześladuje



Autor: Martyna Flemming
Tytuł: Życie pechowej emigrantki
Wydawnictwo: Czarna Kawa
Liczba stron: 380
Oprawa: miękka
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-944449-2-1



A ja co? Jak zwykle zaliczyłam wtopę. (s. 94)
Czym jest szczęście? Na pewno odwrotnością pecha! A tego drugiego ma w nadmiarze bohaterka książki Życie pechowej emigrantki Martyny Flemming. Recenzja jest częścią zabawy Emigrantka.
Poznajcie Kamę, znaczy się Kamilę. Już w dzieciństwie rodzice zafundowali jej kilka przeprowadzek, nic dziwnego, że potem, w młodości i w dorosłym życiu Kama często zmienia miejsce zamieszkania i pracę. Ma to we krwi. Tuła się po Europie (mapa na końcu). Można by rzec, że prowadzi koczowniczy tryb życia, ale w wersji współczesnej. Z każdego miejsca, gdzie ją los rzucił, wraca z taką samą ilością bagaży, z jaką wyjechała. Nie chomikuje rzeczy. Jej dobytek mieści się w jednej walizce i plecaku. Gdy czuje się przygodowo zmęczona stwierdza, iż czas nauczyć się czegoś nowego i wtedy wraca do Polski albo jedzie do innego miasta lub kraju. Po prostu ją nosi! Jak stwierdza:
Ja kocham przygody. (s. 286)
Przygoda przygodą czy to dobrą, czy złą. Ale, ale… Kama ma dziwną skłonność pchania się w tarapaty, ma łatwość „łapania pecha”. Wiadomo, że przypadki chodzą po ludziach, ale pech??? W przypadku Kamy też. W pewnym momencie bohaterka pyta się samą siebie:
Ile razy w życiu można zaczynać wszystko od nowa? (s. 74)
Jak pokazuje życie Kamy i jej bogate doświadczenie życiowe – bardzo wiele. Ona sama przeprowadzała się ponad 40 razy, zwłaszcza w Holandii. Wykonywała ponad 35 zawodów, które czasami było trudno sklasyfikować, no bo jak nazwać pracę w kasynie dla mafii na Cyprze albo rozmnażanie planktonu w Norwegii? Jej upór w dążeniu do celu, realizacja marzeń są godne pochwały i naśladowania. Realizm łączy się z pragmatyzmem, bo ona zawsze dostaje to, czego chce. Kama Kama to twarda sztuka, byle co jej nie złamie.
Zawsze trzeba myśleć: „Zrobię to albo zginę”. Warto czasem spalić własną łódź. (s. 179)
Na kartach powieści autorka, która jednocześnie jest bohaterką i narratorką, opisuje swe barwne życie ze swadą, czasami z humorem, a czasem z brutalnością. Nie owija w bawełnę. Przedstawia życie i spotykające ją przygody (czyt. pech) bardzo realnie i konkretnie.