Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pisarz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pisarz. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 sierpnia 2023

Dziennik Noel

Autor: Richard Paul Evans

Tytuł: Dziennik Noel

Tłumaczenie: Hanna de Broekere

Wydawnictwo: Znak  

Cykl: Noel

Tom: 1

Liczba stron: 304

Oprawa: miękka

Data wydania: 2019

ISBN: 978-83-240-7035-0

 

Wziąłem od niej pudło. Na dnie leżał oprawiony w skórę brulion wielkości moich książek w broszurowym wydaniu. Na okładce złotawe litery układały się w słowo DZIENNIK. Otworzyłem go. Pożółkły liniowy papier był zapisany eleganckim damskim pismem, w większości czerwonym atramentem. (s. 144)

Dla ochłody sięgnęłam po książkę Richarda Paula Evansa Dziennik Noel z zimą na okładce. To pierwszy tom cyklu Noel.

Życie znanego autora Jacoba Churchera przypomina piękną powieść. Miliony fanów, luksusowe hotele, podróże pierwszą klasą. Tak naprawdę powieściopisarz jest samotny i tęskni za prawdziwą miłością. W snach nawiedza go tajemnicza, piękna kobieta. Gdy Jacob dowiaduje się o śmierci matki, wraca do Utah, gdzie zima rozkręciła się na dobre. Mężczyzna musi rozdrapać bolące rany. Dom kryje bolesną prawdę o jego dzieciństwie. Wspomnienia ukryte są pod tonami rupieci nagromadzonych przez panią Churcher.

Akcja każdej książki Evansa, którą czytałam, rozgrywa się w zimowej, świątecznej scenerii, a jej głównym bohaterem jest pisarz. Tak jest i tym razem. Jednak... to najbardziej autobiograficzna i osobista powieść autora, otwierająca początek świątecznego cyklu z Noel. "Noel" z łaciny znaczy ‘narodzić się’. I to się dzieje na łamach powieści. Rodzi się nowy człowiek.

Jacob, Rachel, Noel, Scott – każdy z nich boryka się z wielkim problemem, ciążącym niczym ogromny głaz. Każdy z ich dusi go w sobie i przeżywa męki, gdyż ciężko mu się przełamać, by zrobić krok i wyzwolić prawdę, oczyścić duszę. Powszechnie wiadomo, że prawda jest bolesna, a nikt nie lubi cierpieć. Jednak wyzwolenie się od problemów przynosi ulgę. Nie zdziwcie się, gdy łzy zakręcą Wam się w oczach podczas lektury. Książka gra na czułych stronach człowieczeństwa, porusza, zmusza do refleksji nad sobą i swoimi problemami, traumami. Motywuje do ich przepracowania i wyzwolenia się od nich.

środa, 20 kwietnia 2022

Śmierć na blogowisku

Autor: Iwona Banach

Tytuł: Śmierć na blogowisku

Wydawnictwo: Lekkie

Liczba stron: 416

Oprawa: miękka

Data wydania: 2022

ISBN: 978-83-66630-94-9

 

 

 

Ostatnio z Iwoną Banach byłam na Wakacjach z truchłami. Teraz zaserwowała mi Śmierć na blogowisku, ot co! Blurb:

Internet sam w sobie jest czymś wirtualnym, ale wspomaga się rzeczywistością, a rzeczywistość coraz mniej funkcjonuje bez internetu. Kanapka o wiele lepiej smakuje po wstawieniu jej zdjęcia na Instagram, a nowe buty bez zdjęcia na Facebooku po prostu nie istnieją i zdecydowanie lepiej się noszą, nawet jeżeli piją, uciskają i powodują odcisk na odcisku. A zbrodnia w internetach sprzedaje się jak świeże bułeczki. Kolejna powieść bestsellerowej autorki, która nieodmiennie przyprawia czytelników o ból brzucha. Ze śmiechu.

To tylko zabawa! (s. 59)

Byłam na zlocie blogerów. Wróciłam z blogowiska. Uff… Co tam się działo?! Na początku nocowałam w baraku z innymi, ale z powodu braku sanitariatów musiałam wynająć pokój w „pałacu” księżnej Władzi. Teoretycznie blogowisko było bezpłatne, a praktycznie wyssało każdy grosz. Nawet za wypożyczenie talerza trzeba było płacić! Jedzenie parszywie drogie i parszywe też. Pisarze mieli się pławić w „poczytalności”, a dla blogerów przygotowano grę w zbrodnię i wykłady. Blogowisko miało podziałać klikogennie według organizatora Rapacholina.

To się źle skończy! (s. 7)

Jednak życie weryfikuje plany. Okazji do robienia zdjęć do nie brakowało, gdyż wydarzenie miało ogromny potencjał marketingowy. Śmierć zbierała obfite żniwo wśród blogerów, a uczestnicy zlotu zostali naturalnie odcięci od mediów społecznościowych. Las ciął zasięgi i wszyscy czuli głód sieci. Za to duch ciotki z zaświatów i jej klątwa towarzyszyły im nieustannie, tak jak i kobieta w szlafroku i papilotach oraz czarna Skarbonka ryjąca wszystko, co popadnie.

To jest sieć! Tu się żyje na innych zasadach! (s. 275)

niedziela, 13 lutego 2022

Influencerka

Autor: Ellery Lloyd

Tytuł: Influencerka

Tłumaczenie: Aga Zano

Wydawnictwo: Marginesy

Liczba stron: 328

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 

Data wydania: 2022

ISBN: 978-83-67022-78-1

 

 


Wprawdzie mam profil na Instagramie, ale influencerką nie jestem. Za to skusił mnie thriller Influencerka Ellery Lloyd, który otrzymałam do recenzji ze znanej księgarni internetowej. Ellery Lloyd to pseudonim literacki, pod którym ukrywa się małżeństwo Collete Lyons i Paul Vitos.

To jest talent. Umiejętność. Coś, w co Emmy wkłada czas, wysiłek i dużo namysłu. (s. 105)

Emmy Jackson to influencerka ukrywająca się pod nickiem Najnajmama. Ponad milion followersów obserwuje jej profil, w którym szczerze do bólu ukazuje „uroki” macierzyństwa – niewyspianie się, zmęczenie, plamy na ubraniach, bałagan w domu, liczne obowiązki. Jest inspiracją i wsparciem dla wielu kobiet, które komentują każdy jej wpis i wysyłają do niej wiadomości prywatne. Przekłada się to na liczne propozycje reklamowe, kontrakty, sesje zdjęciowe, wywiady, występy w różnych programach, a to z kolei na stan konta w banku. Jedna instagramowa rzeczywistość to wierutne kłamstwo, gdyż tak naprawdę wszystko jest zaplanowanym działaniem marketingowym. Koszty tego ponoszą najbliżsi – mąż Dan, 4-letnia Coco, kilkutygodniowy Bear. Wśród obserwatorów są też hejterzy i osoba pałająca żądzą zemsty, która chce zamienić życie Emmy w koszmar…

Teraz pieniądze będą tam, gdzie influencerzy, a tych o wiele łatwiej urobić. Są prawie jak ludzie, tylko dwuwymiarowi. (s. 81)

Przyznam szczerze, że początkowo męczyłam się z tą powieścią, jednak w miarę rozwoju akcji i stopniowo rosnącego napięcia wciągałam się w podwójne życie rodziny Jacksonów. Mierziły mnie Emmy „nieoczywisty stosunek do prawdy”, czyli stwarzanie pozorów, manipulacje, granie pod publikę, ustawki, naginanie prawdy, kłamstwa. Dan również mnie irytował. Ten przebrzmiały pisarz bez ambicji obserwuje swoje puste konto i poczynania żony, ale niewiele robi oprócz złoszczenia się na nią. Oboje chronią swoją prywatność, szczególnie adres, lecz nie do końca im się to udaje. Znalazła się osoba sprytniejsza. Dojrzała kobieta, która ma potworny plan zniszczenia prawdziwego życia Jacksonów i nie zawaha się przed niczym. Skrupulatnie realizuje każdy krok planu. Jest cierpliwa. Wykorzystuje okazje. Przerażające jest to, jak niewiele trzeba, by zniszczyć komuś życie, jak obsesja zaćmiewa właściwy ogląd sytuacji, jak emocje rządzą ludźmi.

Wtedy nadchodzi gniew, prawdziwy gniew. (s. 99)

niedziela, 19 września 2021

Doktor Anna. Uczniowie Hippokratesa

Autor: Ałbena Grabowska

Tytuł: Doktor Anna

Wydawnictwo: Marginesy

Seria: Uczniowie Hippokratesa

Tom: 2

Liczba stron: 496

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Data wydania: 2021

ISBN: 978-83-66863-32-3

 

Pogoda jesienna to czas przeziębień. Pora udać się do lekarza. Najlepiej do Doktor Anny. Taki tytuł nosi drugi tom cyklu Uczniowie Hippokratesa Ałbeny Grabowskiej, który otrzymałam do recenzji ze znanej księgarni internetowej.

Lata 70. XIX wieku. Do Warszawy przyjechała Anna Tomaszewicz, absolwentka studiów medycznych w Zurychu. Chce nostryfikować dyplom i otworzyć praktykę, ale nie jest to łatwe. Główną przeszkodą jest jej… płeć! Towarzystwo Lekarskie za nic ma jej studia, badania naukowe, publikacje i pragnienie pomagania ludziom, lecz kobieta jest uparta i dąży do celu. Tymczasem śmiertelność ludzi jest bardzo wysoka, W domach i szpitalach szerzą się choroby – gruźlica, zakażenia po udanych operacjach, gorączka połogowa. Winny jest wszechobecny brud i fakt, że lekarze nie przestrzegają zasad higieny, ignorują je. Doktor Anna wdraża zasady antyseptyki i jest bezlitosna pod tym względem dla swoich współpracownic.

Włożymy do ran waciki nasączone kwasem karbolowym. (s. 308)

Od początku fabuła przeniosła mnie do XIX wieku i wciągnęła w medyczny świat. Na plan pierwszy wychodzi historia medycyny. Zachłannie czytałam o działalności doktor Anny, badaniach naukowych i odkryciach. Fascynowała mnie praca medycynierek. To obraz kobiet, które jako pierwsze przełamują tabu i opór społeczeństwa, które walczą z uprzedzeniami, ciemnotą i zabobonami, jako pierwsze przełamują tabu i opór społeczeństwa. W tej powieści nędza, brud, smród, ból, krew, ropa i inne wydzieliny człowieka działają na zmysły czytelnika. Autorka opisuje samo życie i nie szczędzi szczegółów. Nadaje powieści realistyczny wydźwięk, by oddać czytelnikowi powieść jak najbliższą prawdy. Bonusem są dodatkowe rozdziały wplecione w fabułę, przedstawiające historie osób, które miały ogromny wpływ na rozwój medycyny. To m.in. Charles Darwin, Florence Nightingale, Louis Pasteur.

Wchodzisz w świat mężczyzn, więc musisz być od każdego z nich dwa razy lepsza, dwa razy mądrzejsza i dwa razy odważniejsza. Wtedy wygrasz. (s. 179)

Byłam pod wrażeniem pierwszego tomu Doktor Bogumił, lecz Doktor Anna zawojowała me serducho. Żelazny charakter, kręgosłup moralny, anielska cierpliwość, wszechstronna wiedza. Krucha kobieta o wielkiej sile wewnętrznej, z aspiracjami, talentem i wiedzą, którą przewyższała wielu lekarzy, wręcz oślim uporem w dążeniu do celu, z zapałem do ciężkiej pracy. Podziwiałam jej walkę o siebie z biedą, warszawskim światkiem lekarskim, urzędnikami rosyjskimi i arabskimi, realiami życia w II połowie XIX wieku. Ta kobieta to wzór nie tylko dla współczesnych kobiet.

Jeśli chcesz leczyć ludzi, musisz umieć rozmawiać z ludźmi pokroju pani Domiceli oraz z takimi jak Kasia… (s. 75)

środa, 6 maja 2020

Zabójstwa na raty


Autor: Iwona Banach
Tytuł: Niedaleko pada trup od denata
Wydawnictwo: Dragon 
Seria: Seria z trupem
Tom: 1
Liczba stron: 320
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2019
ISBN: 978-83-8172-225-4 




 
Z przyjemnością sięgnęłam po komedię kryminalną Iwony Banach Niedaleko pada trup od denata, gdyż znam jej poczucie humoru. Czasem trzeba się… zakalapućkać!
Pomieszczenie, wypełnione po brzegi miłośniczkami literatury romantycznej, z wypiekami zarówno w rękach, jak i na twarzach, było salą wystawową biblioteki publicznej. (s. 5)
W miasteczku kobiety czytają dużo romansów. Nie podoba się to ich mężom. Patologia się rozprzestrzenia. Mąż żony namiętnie czytającej romanse próbuje udusić pisarza na spotkaniu autorskim w bibliotece. Po kilku dniach w domu prepperki Emilii znaleziono ciało pisarza, notabene jej eksmęża. W pensjonacie ktoś zamordował autorkę tuż przed spotkaniem z czytelnikami. Rusza śledztwo policji, prywatne Magdy zainteresowanej młodym policjantem, początkującego dziennikarza Pawła i dochodzenie trzech kobiet, o ile tak to można nazwać. Bo one wiedzą, a raczej widzą, kto jest mordercą. Drogą dedukcji pozazmysłowej! W tym specjalizują się trzy wariatki, znaczy się starsze panie, które na YouTube przeszły internetowe wtajemniczenie i ukończyły kurs. Mają moce! I certyfikaty! Mogą łowić demony legalnie. No i łowią… O mamuniu, jak one łowią! Bez strat się nie obejdzie, także w ludziach pokonanych uszczerbkami na/w zdrowiu.
„Gust nie uratuje ci życia, a porządny wał ziemny obłożony oponami już tak”. (s. 25)
Apokaliptyczna wariatka Emila Gałązkowa z końcowoświatowym szaleństwem okraszonym pasją mykologiczno-puszkowo-książkową zadziwiła mnie… psią sralnią Rafaela i wyglądem swego domostwa. Aż się za głowę złapałam, ile ona miała tych pomieszczeń i gdzie! I jak „pieszczotliwie” o nie dbała, odgradzając posesję od zawistnych sąsiadów. Jej dom funkcjonuje według zasady: Mój dom, moja twierdza. Choć w moim mniemaniu bardziej: Moja posesja, moja twierdza. Sama właścicielka może się w niej znokautować.
To normalnie katastrofa. (s. 114)

piątek, 29 listopada 2019

Poszukiwanie zielonej teczki


Autor: Beata Sarnowska
Tytuł: Tajemnica zielonej teczki
Ilustracje: Artur Nowicki
Wydawnictwo: Skrzat
Seria: Miejskie tajemnice
Tom: 4
Liczba stron: 152
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2019
ISBN: 978-83-7915-684-9 


W czwartym tomie z cyklu Miejskie tajemnice Beata Sarnowska zabiera swoich czytelników do Warszawy, by odkryć Tajemnicę zielonej teczki. Wybrałam się i ja.
Tak! Jesteśmy w stolicy Polski. (s. 7)
Kama, Zuza, Wojtek i Krzysiek wybrali się na wycieczkę do Warszawy. Na swej drodze spotkali… pecha! Pociąg utknął w szczerym polu na kilka godzin. Gdy olsztynianie dotarli z Zośką, kuzynką Chudego, do kawiarni Pod leniwym Kotem, było już po wszystkim. Sala opustoszała po spotkaniu autorskim z najbardziej znanym pisarzem dla dzieci Tymoteuszem Maleckim, ulubionym pisarzem czwórki bohaterów. Miarą popularności autora był ciężar jego książek zabranych z domowej biblioteczki i dźwiganych w plecaku w celu zdobycia autografów.
Jakaś klątwa wisiała nad nami od samego rana. (s. 15)
Pech prześladuje małych detektywów. W kawiarni do wyjścia przepychała się jakaś kobieta z perłami na szyi i zieloną teczką w dłoni, która była spóźniona. Pisarz zgodził się podpisać im książki, ale przerwał mu telefon. Zośka zostawiła ich samopas, bo też była spóźniona, kazała im pozwiedzać starówkę. Zdenerwowany Tymoteusz Malecki podszedł do nich i oznajmił, że stało się coś złego i jest… spóźniony! Wyszedł z kawiarni, gubiąc karteczkę. To mapa Warszawy z herbem i numerem 01 oraz napisem: „LOTERIA” i tekstem. Zagadka? Kwartet detektywistyczny analizuje informacje. Wygląda na to, że zginął rękopis. Detektywi, czyli paczka do zadań specjalnych, postanawiają rozwiązać zagadkę z loterii, odzyskać rękopis i oddać go właścicielowi, a mają czas do 18.00. Czas nagli! Olsztyńscy detektywi nawet nie wiedzą, w co wdepnęli! Możecie im pomóc rozwikłać tajemnicę, do czego zaprasza Kama w krótkiej wiadomości na skrzydełku.


poniedziałek, 1 kwietnia 2019

Modowa kolekcja literacka


Autor: Sylwia Stano, Zofia Karaszewska
Tytuł: Pod podszewką. Prawdziwy wizerunek pisarza
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 392
Oprawa: półtwarda ze skrzydełkami
Data wydania: 2018
ISBN: 978-83-65973-92-4





Byłam sceptycznie nastawiona do książki Sylwii Stanko i Zofii Karaszewskiej Pod podszewką. Prawdziwy wizerunek pisarza, którą zdobyłam na portalu Czytam Pierwszy. Dlaczego? Nie interesuję się modą, a różowy kolor okładki dodatkowo mnie zniechęcał. Zaważył szczegół, książki stojące na półkach ukazane jako podszewka okładki, a także pozytywne recenzje.
Pod podszewką można znaleźć o wiele więcej, niż widać na pierwszy rzut oka. Dlatego wzięłyśmy pod lupę stroje stworzone przez pisarki i pisarzy. (s. 15)
Autorki chciały stworzyć kolekcję, której podstawą jest literatura, a nie sama książka. Kolekcja o literackim DNA miała dać pisarzom okazję do sprawdzenia się w modzie. I moim zdaniem dała. Każdy z nich miał wolną rękę. Wybierał, jaką część garderoby zaprojektuje dla siebie i z jakiego materiału. Powstała cała garderoba od skarpetek po trencz i kaszkiet. Pomysły pisarzy zamieniała w rzeczywistość projektantka Justyna Ołtarzewska, dla której była to także niecodzienna przygoda. Autorki towarzyszyły w całym projekcie twórczym, rozmawiając z zaproszonymi gośćmi o poszukiwaniu siebie, wizerunku publicznego, poglądów na życie. 

Kolekcja mody jest jak książka, w której są zaszyte zaskakujące pomysły, ukryte znaczenia i historie. (s. 15)
W ciągu roku realizacji pomysłu powstały fantastyczne i unikatowe kreacje! Zakochałam się w sukience Olgi Tokarczuk, zapragnęłam mieć książkowe skarpetki zaprojektowane przez Michała Rusinka i garnitur Grażyny Plebanek oraz „trującą” koszulę nocną Aleksandry Zielińskiej, spodobał mi się projekt męskiej bielizny Jakuba Małeckiego, kolor kombinezonu Anny Dziewit-Meller oraz nadruk na koszuli Jacka Dehnela. Detale książkowe w zaprojektowanych strojach wzbudzały moją ciekawość i małą zazdrość, gdyż jako książkoholiczka mam kilka par „czytelniczych” skarpetek.

poniedziałek, 9 lipca 2018

Ta ostatnia


Autor: Teresa Monika Rudzka
Tytuł: Ona przyszła ostatnia
Wydawnictwo: Lucky
Liczba stron: 272
Oprawa: miękka
Data wydania: 2018
ISBN: 978-83-65351-68-5 




Czasami przyjście ostatnim jest niewskazane, a czasami nawet bardzo. Jak to było z ostatnią panią, która weszła do pokoju hotelowego, dowiecie się z książki Małgorzaty Teresy Rudzkiej Ona przyszła ostatnia.
Nie widziałeś w pobliżu nikogo? (s. 64)
Hotel „Przepióreczka” w Nałęczowie gości przedstawicieli świata literackiego. To tu z inicjatywy kilkunastu wydawców i autorów, z przeważającą ilością kobiet, odbywa się panel literacki. W sumie wszyscy uczestnicy tego spotkania żywią wobec jednego wydawcy co najmniej urazę. Właściciel wydawnictwa Piękne Słowa, Józef Mulawa, nie szanował ludzi, którzy pracowali na jego sukces – w terminie nie płacił ani nie wypłacał tantiem, manipulował, zwodził, okłamywał oraz uwodził. Nic dziwnego, że tuż przed rozpoczęciem panelu wszyscy mieli do Mulawy interes i koniecznie chcieli go omówić w cztery oczy. Czyli nocą.
Ktoś sprzątnął gościa, tylko kto? (s. 54)
Któraś z tych osób pomogła Ziutkowi opuścić świat wydawniczy już na zawsze. Pytanie która? Tak naprawdę wszyscy są podejrzani bez wyjątku, lecz te wyjątki trzeba stopniowo eliminować drogą dedukcji i wskazać zabójcę. Morderca cały czas jest w hotelu, więc o tyle zadanie jest ułatwione. Należy go tylko wytypować, wskazać, ujawnić. Sęk w tym, iż w środowisku pisarzy, redaktorów, recenzentów i wydawców dominuje płeć piękna, a to z kolei powoduje, że ta grupa zawodowa jest podzielona, skłócona, zazdrosna nie tylko o sukcesy oraz rozplotkowana, zwłaszcza w mediach społecznościowych.
Zaraz, kto tu prowadzi śledztwo? (s. 65)

piątek, 9 lutego 2018

Napisana miłość



Autor: Richard Paul Evans
Tytuł: Hotel Pod Jemiołą 
Tłumaczenie: Hanna de Broekere
Wydawnictwo: Znak

Seria: Kolekcja pod jemiołą
Tom:1
Liczba stron: 304
Oprawa: miękka
Data wydania: 2017
ISBN: 978-83-240-3774-2 


Nawet w najbardziej szarym życiu może zdarzyć się historia jak z najpiękniejszej powieści. Kimberly prawie się poddała. Śmierć matki, dwukrotnie zerwane zaręczyny i nieudane małżeństwo sprawiają, że nie wierzy już w szczęście. Pozwala sobie tylko na jedno marzenie – pragnie napisać powieść o miłości. W urokliwym hotelu "Pod Jemiołą" organizowany jest kurs dla początkujących pisarzy. Kim poznaje tam tajemniczego Zeke’a, z którym nawiązuje wyjątkową więź. Taką, jaka zdarza się tylko ludziom, którzy podobnie patrzą na świat. Czy przypadkowe spotkanie będzie dla Kimberly początkiem wielkich zmian? Czy do najważniejszej powieści – jej własnego życia – los dopisze szczęśliwe zakończenie?
Richard Paul Evans znany jest w wielu krajach przez wiele osób. Teraz do tego grona dołączyłam i ja, a to dzięki książce Hotel Pod Jemiołą.
Jesteśmy Włochami. Wynaleźliśmy słowo „romans”. Więc nie rezygnuj ze swego marzenia, dopóki się nie spełni. Dzięki marzeniom wstajemy rano z łóżka. (s. 37)
Marzeniem Kimberly Rossi jest zostanie autorką romansów, choć jej życie uczuciowe to katastrofa. Kim chce poznać ulubionego pisarza E.T. Cowella. To marzenia z górnej półki, te z tych nie do spełnienia, zdaniem bohaterki wręcz nieosiągalne. Lecz marzenia po to są, by je spełniać, a przynajmniej spróbować je spełnić, pomóc im się zrealizować.
Poszłam do pokoju po swoją książkę. Swoją żałosną, marną książkę. (s. 117)
W hotelu „Pod Jemiołą” spotykają się początkujący pisarze, a wraz z nimi w kursie bierze udział czytelnik. Program jest interesujący – tytuły i krótkie opisy zachęcają do aktywnego uczestnictwa. Autor opisał tylko niektóre z punktów programu, i to dość pobieżnie. Czytelnik z zaciętością do pisania lub zainteresowany tym tematem na pewno chciałby uzyskać więcej informacji. Mnie brakowało tych opisów, zwłaszcza informacji o pracy w grupach nad fragmentami powieści początkujących pisarzy, za to spotkania z agentami były na plus. Cóż, świat wydawniczy jest brutalny, niełatwo się w przebić, lecz nikt nie zabrania próbować. Pomocnicy też się przydadzą.

czwartek, 29 grudnia 2016

Wyskoczyć jak Filip



Autor: Lech M. Jakób
Tytuł: Filip Szalony
Wydawnictwo: Telbit
Seria: Filip Szalony
Tom: 1
Liczba stron: 296
Oprawa: miękka
Data wydania: 2008
ISBN: 83-88109-84-7

Ostatecznie każde ryzyko ma swoje granice. (s. 160)
I znów sięgnęłam po powieść, która zajęła I miejsce w ogólnopolskim Konkursie Literackim na powieść dla młodzieży Wydawnictwa Telbit – Filip Szalony autorstwa Lecha M. Jakóba.
Głównym bohaterem i narratorem jest uczeń ostatniej klasy gimnazjum – Filip Szalony. O swoim życiu i swej nietuzinkowej rodzinki opowiada przez cały rok szkolny. Rok – obfitujący w różne, czasami niezwykłe wydarzenia, zakłady, kłamstwa, fantazje, blagi oraz perypetie rodzinno-zwierzęce. Gimnazjalista ma sto pomysłów na minutę, aczkolwiek nie zawsze dobrych, zwariowane poczucie humoru, bujną wyobraźnię oraz skłonność do fantazjowania, blagowania, kłamania, co bezustannie wpędza go w kłopoty. Jak go podsumowała siostra:
Łgarstwo na łgarstwie, łgarstwem pogania. (s. 89)
Filip ma jeszcze jedną przypadłość wynikającą z nadmiernej ambicji i udowodnienia innym swoich racji – ma skłonność do zakładania się z nauczycielami! Z Dyktą,  nauczycielem techniki, założył się, że stworzy wynalazek, historykowi Marginesowi udowodni, że widział UFO, zaś z Pierwotniakiem, nauczycielem od biologii często sprzecza się o zagadnienia dotyczące owadów. Pewnego dnia zakłada się z polonistą zwanym Oko, ze do końca roku napisze powieść, a w zamian nauczyciel podwyższy mu na koniec roku ocenę z języka polskiego o jeden stopień. Zakład został przyjęty i spisany przez polonistę.
Fil ma s t w o r z y ć dzieło literackie. (s. 21)
Jednakże jakoś nikt nie wierzy w możliwości nastolatka – ani rodzina, ani koledzy z klasy, ani jego nauczyciel. Rodzina chce początkowo pomóc, nawet go odciąża z prac domowych, ale pisanie pod presją nie przynosi wymiernych efektów.
Jego pierwsze zdanie „planowanej” powieści brzmiało: