Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brengos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brengos. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 czerwca 2023

Jak nie być spinką przy krawacie

Autor: Anna M. Brengos

Tytuł: Jak nie być spinką przy krawacie

Wydawnictwo: Lucky

Liczba stron: 320

Oprawa: miękka

Data wydania: 2023

ISBN: 978-83-67787-03-1

 

 

 

Ostatnio czytam na książki, w których głównymi bohaterkami są nauczycielki, najczęściej to polonistki. Tak też jest w najnowszej powieści Anny M. Brengos Jak nie być spinką przy krawacie. No właśnie… jak?

To jakiś matrix cholerny! (s. 141)

Marcelina Żurowska jest cenioną polonistką i żoną swojego męża Ambrożego, sławnego adwokata i wspólnika w znanej kancelarii. Całe życie czuje się jak spinka przy jego krawacie. Podporządkowała się mężowi i jego karierze, spełniała jego wszystkie wymagania. Poświęciła się rodzinie, zaniedbując swoje pasje – malarstwo i żeglarstwo. Pewnego dnia mecenas pada na sali rozpraw i umiera. Marcelina stawia czoła schedzie po Ambrożym. Nie ufa prawnikom, policjantom, ochroniarzom, tylko lokalnemu menelowi i swojej przyjaciółce Leokadii, a musi zmierzyć się z dwoma mafiami, kochanką męża i swoimi pasjami.

To po cholerę mnie tu nachodzą, wąchają, strzelają… (s. 194)

Przeszłość Ambrożego wyskakuje jak diabeł z pudełka, wyciągając za sobą długą listę tajemnic. Wizyty wielkich panów w czerni z bukietami czarnych róż i lapidarne liściki od Colta, szefa mafii, budzą niepokój. Zagrożenie jest znacznie większe. Wszyscy szukają tajemniczego dowodu w sprawie przeciwko Lufie, którego bronił Ambroży. Marcelina przeżywa traumatyczne przygody. Ktoś ją śledzi i napada. Na Mazurach ruch jak na Marszałkowskiej. Na działce Żurowskiej roi się od dziwnych ludzi za dnia, jak i nocą. Ochroniarze od siedmiu boleści, budowlańcy tego samego sortu, policja, tajemniczy osobnik, przystojny turysta zza cypla i prawnik Jerzy nieudolnie smalący cholewki. Do tego CBŚ miesza się w sprawę. To wszystko przechodziło ludzkie pojęcie.

I… Marcelina… Uważaj na siebie. (s. 40)

wtorek, 22 listopada 2022

Miastowa na tropie

Autor: Anna M. Brengos

Tytuł: Miastowa na tropie

Wydawnictwo: Lucky

Liczba stron: 304

Oprawa: miękka 

Data wydania: 2022

ISBN: 978-83-67184-60-1

 

 

 

Są słowa, do których mam sentyment. Jedno z nich to "miastowa". Kiedy zobaczyłam najnowszą powieść Anny M. Brengos Miastowa na tropie, wiedziałam, że muszę ją przeczytać.

Przeprowadziłam się, bo kocham wieś… Kocham wieś… Bardzo kocham wieś! (s. 24)

Weronika otrzymała w spadku po swej babci dworek w Powykopkach. Nagle stała się właścicielką dużego majątku. Jest typową miastową i nie zna realiów wsi. Nie wie, jak funkcjonuje dom. Wyzwaniem jest dla niej nie tylko komin czy szambo, ale też prąd, woda, ogrzewanie. Po rozstaniu z Dupkiem marzył jej się romans z przystojnym leśnikiem lub weterynarzem. Zamiast tego wikła się w sprawę porwań i morderstw. Z czasem znajduje się w jej centrum. Wszyscy są podejrzani oprócz psa przybłędy.

Ciekawe, czyja to krew? (s. 242)

Tytuł sugeruje, że jest do rozwiązania jakaś zagadka. I to nie jedna, jak się okazuje. Sielskość wsi zaburzają echa zaginięć kobiet i sprawa samobójstwa jednej z nich. Weronika przypadkiem wplątuje się w śledztwo. A może i nie? Jako korektorka tropi cudze błędy. Spostrzegawczość i trzeźwość umysłu przydają się jej na co dzień. Także wtedy, gdy trafia na jakiś ślad. Widzi skojarzenia, sieć powiązań. Zaczyna zadawać trafne pytania. Naraża się na niebezpieczeństwo. Morderca coraz bardziej się do niej zbliża. Atmosferę grozy buduje jesienna aura, ciemność, liczne pożary we wsi…

Tu jest moje miejsce na ziemi. (s. 225)

Inne śledztwo dotyczy kwestii zarządzania dworkiem. Miastową los zostawił samą sobie na noc w domku w czasie ulewy. Ogarki świec i zakurzona kapa towarzyszą Weronice na nowych włościach. Kobieta jest na tropie zagadek jak włączyć prąd i ogrzewanie, spuścić wodę w sedesie, dlaczego brak gazu. Jeszcze potem dochodzą zagadki związane z paleniem w kominku i smrodem za oknem. Organizacja życia na wsi idzie z trudem. Pomoc dobrosąsiedzka jest w cenie i ten wątek został dobrze ukazany. Jednak dzięki perypetiom bohaterki czytelnik otrzymuje gotowy poradnik, jak przetrwać (czyt. poradzić sobie) w wiejskim domu.

wtorek, 3 sierpnia 2021

Dzień prawdy

Autor: Anna M. Brengos

Tytuł: Dzień prawdy

Wydawnictwo: Lucky

Liczba stron: 288

Oprawa: miękka

Data wydania: 2021

ISBN: 978-83-66332-48-5

 

 

 

 

Dziś 3 sierpnia - świętego Nikodema

Przyznajcie się bez bicia, kiedy ostatnio skłamaliście? To ważne, żebyście zrobili sobie mały rachunek sumienia, zanim zacznie się czytać powieść Anny Brengos Dzień prawdy, którą otrzymałam z popularnej księgarni internetowej.

Broń Boże dzisiaj skłamać. (s. 34)

Rodzina Nowaków przeniosła się z miasta na wieś do nowo wybudowanej willi, by zaznać ciszy i spokoju. Jednak spokój nie jest im dany, gdyż nad tą wsią od czterech wieków wisi klątwa. Działa tylko jednego dnia w roku – trzeciego sierpnia na św. Nikodema. Pokonała na łopatki nie tylko stałych mieszkańców Małej Wsi, ale i nowych. W Dniu Prawdy należy wystrzegać się kłamstw wszelakich, a jak się okazuje, niewinne kłamstewka rządzą życiem ludzi każdego dnia. Rodzice wyjeżdżają, zostawiając babcię Joannę z wnuczką Zuzanną na placu boju. I to dosłownie! W sielankowym życiu kobiet coraz częściej poczynia sobie mafia, stwarzając zagrożenie nie tylko dla nich. Anonimowa ofiara znaleziona w lesie, tajemniczy mężczyzna na czarnym motocyklu… Nowaczki muszą się mieć na baczności. Czy uwolnią mieszkańców miejscowości od grupy przestępczej i klątwy?

Widać jeden dzień prawdy to dla Wioski Małej zbyt trudne wyzwanie. (s. 14)

Miło spędziłam czas z niewielką objętościowo lekturą. W trakcie czytania uśmieszek błądził na mej twarzy, zwłaszcza gdy dowiadywałam się o kolejnej karze za kłamstwo. Aż w oczy kłuje ilość dziennych niewinnych przejęzyczeń. Jakby tak co dzień był dzień prawdy, to by dopiero nieszczęść było! Jednak najbardziej bawiły momenty, gdy głos zabierała pragmatyczna babcia Joasia, czyli Baacia. Jej powiedzonka, porównania, metafory były trafione w punkt.

Kogóż tu mamy?! (s. 167)

Spodobał mi się styl autorki i język, zwłaszcza „naleciałości” wiejskie w wypowiedziach niektórych postaci. Główne damskie bohaterki są urocze na swój sposób. Chciałabym skosztować ich kuchni i zaśpiewać z nimi. Skoro jest Nowak, musi być i Kowalski. I jest Jan, młody strażak, który podbił me serducho, a zaraz po nim niejaki Anonim, ale nie Gall, oraz Artur. Cóż, niektórzy mężczyźni w tej powieści są bardzo dżentelmeńscy i przystojni. Społeczność wiejska to barwna grupa osób, budząca sympatię i żyjąca plotkami, znaczy się bieżącymi informacjami, co i u kogo się działo. Jest w tej grupie żona dla rolnika i rycerz na (mechanicznym) koniu. Uwagę przykuwają właściwie wszyscy bohaterowie, nawet ci z mafii czy ekip fotowoltaiki, choć ci nie w pozytywny sposób. Najbardziej pokochałam czworonoga, mądrego psa Ryśka. Jego historia chwyciła mnie za serce, zaś pochodzenie imienia rozbawiło. Świetna gra słów.

Daj spokój, od czego są sąsiedzi. (s. 239)