Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komizm. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 grudnia 2022

Detektyw i złodziejka

Autor: Melisa Bel

Tytuł: Detektyw i złodziejka

Wydawnictwo: Czwarta

Cykl: Co za para!

Tom: 1

Liczba stron: 316

Oprawa: miękka

Data wydania: 2022

ISBN: 978-83-965763-0-9

 

Melisa Bel nie odpuszcza, a raczej z rąk nie wypuszcza klawiatury. Ledwo zakończyła serię Niepokorni, a już pojawiła się nowa. I to pod jakże znamiennym tytułem – Co za para! Tytuł pierwszego tomu nowej serii zbudowany jest na kontraście, zestawieniu dwóch zawodów będących swoimi przeciwieństwami. Proszę Państwa, przed Wami Detektyw i złodziejka!

Niech to diabli, to ta mała, przeklęta złodziejka. (s. 20)

Sprytną złodziejkę dobrze znacie z Wilczego lorda. To Poppy Hart. Wówczas miała zaledwie sześć lat, a swoimi umiejętnościami i rezolutnością przykuwała uwagę wszystkich wokoło. Dziś ma lat siedemnaście i zniewala mężczyzn urodą niewinnego aniołka, przy okazji opróżniając im kieszenie. Swój fach ma zamiar wykorzystywać w szczytnych celach, jakkolwiek to brzmi. Szuka detektywa, któremu zaproponuje współpracę. Jej wybór pada na mężczyznę zwanego „człowiek cień”, którego otula aura tajemnicy. Detektyw Harry Graves nie zmienia swych zasad dla urodziwej panny, dopóki nie ukradnie mu ona pewnego ważnego listu…

To nawet całkiem dobry pomysł. (s. 127)

Detektyw ma nie lada gratkę, znaczy się trudne zlecenie. Utknął w miejscu, a przecież klejnoty same się nie znajdą. Zgadza się na współpracę z Poppy, ale pod pewnymi warunkami. Jej odwaga, umiejętność zjednywania sobie ludzi i zdolności aktorskie bardzo się przydają w śledztwie w nieoczekiwanych momentach. Intryga przeciętna. Śledztwo jest skomplikowane, ale jego rozwiązanie przykuło moją uwagę. Ciekawy zwrot akcji.

Czas wysunąć działa bojowe. Przecież detektyw nie uwiedzie się sam… (s. 268)

piątek, 14 października 2022

Szczęście w pudełku po zapałkach

Autor: Ewelina Maria Mantycka

Tytuł: Szczęście w pudełku po zapałkach

Wydawnictwo: Lucky

Cykl: Saga gościeradowska

Tom: 1

Liczba stron: 384

Oprawa: miękka

Data wydania: 2022

ISBN: 978-83-67184-31-1

 

Na weekend zapraszam Was do Gościeradowa na Lubelszczyźnie wraz z Eweliną Marią Mantycką i jej powieścią Szczęście w pudełku po zapałkach. To pierwszy tom Sagi gościeradowskiej.

Brzmiało to jak bajka dla dziewczynek marzących o księciu. (s. 19)

Ślub Ilony Pazurkiewicz z Aleksandrem Franciszkiem Połanieckim zbliża się wielkimi krokami. Na wieczór panieński zaproszeni są wszyscy. Morze szampana i lekka prowokacja zamienia wielką uroczystość w katastrofę. Ślub odwołano. Od tego czasu Renatę Wiercińską nazwano ślubną sabotażystką. Zaczął prześladować ją pech. Prawie cała wieś się od niej odwraca, lecz los w zanadrzu ma coś ciekawego. Burzy plany Renaty i wplątuje ją w rozgrywki arystokratycznej rodziny. O prawa do pałacu Suchodolskich w Gościeradowie oprócz rodziny Połanieckich i Towarzystwa Dobroczynności dołączyła urząd gminy na czele z panią wójt. Ewą Kotlik.

Ale ja kocham to miejsce. (s. 281)

Autorka swoją miłość do rodzinnego Gościeradowa przelała na bohaterkę. Nic dziwnego, że Renata nie chce wyjeżdżać za pracą. Miłość do każdego zakątka wsi i kamyczka czuć w każdym słowie. Malownicze opisy, sielskość, okoliczności przyrody, pałac, stadnina to wszystko mnie ujęło swoim naturalnym pięknem i klimatem. Lokalne legendy i fakty historyczne związane z miejscowością przykuwają uwagę, choć mnie osobiście szczegółowe wykłady nauczycielki historii troszkę przytłoczyły. Realizm swobodnie łączy się w powieści z fikcją literacką, tworząc spójną opowieść.

Z jej szczęściem musieliby wezwać dzielnicowego. (s. 278)

piątek, 22 lipca 2022

Kocha, lubi, morduje

Autor: Iwona Banach

Tytuł: Kocha, lubi, morduje

Wydawnictwo: Lekkie

Liczba stron: 448

Oprawa: miękka

Data wydania: 2022

ISBN: 978-83-67217-23-1

 

 

 

W dzieciństwie wróżyłam sobie: kocha, lubi, szanuje, nie dba, nie chce… Iwona Banach zaproponowała nową, literacką wyliczankę – Kocha, lubi, morduje.

Ale sekta? Strzygi? Cmentarz? Niemożliwe. (s. 22)

Teodor B., przedsiębiorczy kapłan, zamieszkał w Strzygomiu. Wmówił mieszkańcom, że istnieją strzygi. Te wykorzystywał do manipulacji swoimi wyznawcami. Po jego śmierci pałeczkę przejął młody i przystojny Kornel. Strzygi odeszły w zapomnienie. Biznes kręcił się dzięki urodzie mężczyzny i rozkochaniu w sobie żeńskiej populacji miasteczka. Niespodziewana śmierć Kornela wywołała spore zamieszanie. Kto go zastrzelił srebrną kulą jak jakąś strzygę? Poszukiwania mordercy trwają. W sprawę zamieszana jest siostra komendanta policji oraz piękna i gibka Monika, która była wtulona w zakrwawione zwłoki…

[...] „gość w dom, gospodarz na ostry dyżur” […]. (s. 38)

Iwona B. z Bolesławca popełniła przestępstwo z Kodeksu Karnego. W jej przypadku to już recydywa! Wydała kolejną komedię kryminalną, w której morduje, aż miło! I to na różne sposoby. Jakaś seryjna czy co? Srebrnych kulek jej się zachciało. Kryształowych zresztą też! Ale i kostusze nie odebrała roboty. Niech i ona ma trochę żniwa. Dlatego dyskoteki w miasteczku są częste. Sygnały ciągłe i przerywane wespół w zespół ze światłami radiowozów i karetek co rusz uatrakcyjniają ciszę nocną, gdyż do ekscesów Jaszczotka już mieszkańcy przywykli. Mundurowych do tańca przybywa. A prym wiedzie Sebastian (z nieodłączną Paulą), oddelegowany do sprawy morderstwa na czas spędzenia urlopu u ciotek Borucińskich.

Wszystko to było jakieś pokręcone. (s. 146)

sobota, 9 lipca 2022

Kapitan Ross

Autor: Melisa Bel

Tytuł: Kapitan Ross

Wydawnictwo: wydanie własne

Cykl: Niepokorni

Tom: 4

Liczba stron: 348

Oprawa: miękka 

Data wydania: 2022

ISBN: 978-83-962815-7-9

 

Cykl Niepokorni Melisy Bel to moja ulubiona seria romansów historycznych. Wprawdzie Kapitan Ross długo cumował na Kasjopei przy moim nabrzeżu, ale i ten wilk morski ruszył z wiatrem.

Ale ona, dzięki Bogu, była kurtyzaną. (s. 28)

Zjawiskowo piękna lady Helen Williams bryluje na salonach już trzeci rok. Kandydatów do jej ręki jest mnóstwo, ale oni widzą tylko jej urodę. Lady nie jest nikim zainteresowana, choć zna swój rodzinny obowiązek. Niedostępna i wybredna zazdrości innym prawdziwej miłości i skrycie o takiej marzy. Na przyjęciu spotyka kapitana Mortimera Rossa. Zuchwały przystojniak jest nią oczarowany mimo oziębłości kobiety i jej ciętych odzywek. Bierze ją za ekskluzywną kurtyzanę, ponieważ gardzi wyższymi klasami, choć sam się z nich wywodzi.

Myślę kapitanie, że na każdego czekają jego własne sztormy. (s. 47)

No i popłynęłam. Najpierw statkiem po Śniardwach w towarzystwie dwóch kapitanów, a potem wraz z fabułą. Przeniosłam się do II połowy XIX wieku. Wskoczyłam w buty lady Helen, a raczej w pantofelki z cielęcej skóry. Zabalowałam, i to nieźle! Na tarasie dałam się porwać pocałunkom kapitana, by po chwili zostać porwaną i znaleźć się w klatce pod pokładem statku płynącego w daleki rejs. W końcu w moim arystokratycznym życiu zaczęło się coś dziać! Niewygody niewygodami, lecz jestem podekscytowana zaistniałą sytuacją. Nudne przyjęcia, herbatki, wizyty to wszystko zniknęło jak za dotknięciem czarodziejskiej… chusteczki nasiąkniętej eterem. Jaki koszmar mnie spotkał na statku… Brrr!

Bycie zwykłą kobietą jest ożywcze. (s. 181)

piątek, 17 czerwca 2022

Lokator do wynajęcia

 Autor: Iwona Banach

Tytuł: Lokator do wynajęcia

Wydawnictwo: Dragon

Liczba stron: 352

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Data wydania: 2022

ISBN: 978-83-8172-960-4

 

 

 

Rzadko się zdarza, że to właściciel domu czy mieszkania szuka lokatora do wynajęcia. Takim tymczasowym „domownikiem” jest 24-letnia Miśka, znaczy się Michalina, główna bohaterka powieści Iwony Banach Lokator do wynajęcia.

Odkąd znalazła swoją niszę na rynku pracy jako lokator do wynajęcia, nauczyła się przymykać oko na pewne aspekty bądź co bądź atrakcyjnych propozycji.

W ten sposób trafiła do wsi Zawilec koło Zakopanego wraz ze swoim towarzyszem i współlokatorem Noldim. To potężny, umięśniony facet, ale z gatunku „delikates” – wielki chłop, niepoprawny romantyk, ale i bojąca dusza od pająka, przez dziwaczne odgłosy po ducha. W dodatku chodząca katastrofa kulinarna. To, co Noldi potrafił wymyślić w kuchni w trakcie przygotowywania posiłków, tego chyba nikt nie potrafi. Sama Miśka ma głowę na karku, także do interesów, i nie daje się tak łatwo zastraszyć. Jednakże pod naporem tak różnych i dziwacznych wydarzeń, również ona zaczyna poddawać się ogólnemu szaleństwu i wątpić w sens przebywania w domu pana Piotra, bratanka sąsiadek. Dom, w którym pomieszkuje Miśka, jest dziwaczny. W domu panoszy się wisielec, kuchnia ma instynkty mordercze, piwnica dyszy, ze strychu leje się krew, a zza okien praktycznie co noc słychać dziwne odgłosy. W dodatku chodząc nieuważnie po obejściu, można wpaść w niejedne dołek. I weź tu bądź lokatorem!

No ceper to obcy, a ceprzątko to szczeniaczek od tego cepra.

Miśka i Noldi to ceprzątka. Ich sąsiadkami są dwie niepozorne staruszki – bliźniaczki po sześćdziesiątce, Ninaę i Bella Jeleńskie. Całe to szaleństwo przez nie. Te dwie urocze starsze panie to rozrywkowe kobitki, z wigorem i poczuciem humoru, które planują gigantyczny przekręt. Oj, nie są one normalne, za to są kopalnią wszelkich możliwych szalonych pomysłów, przez co stanowią zagrożenie publiczne. Komedia skrywa jednak drugie dno, o wiele gorsze i smutniejsze. Autorka porusza problem starości ludzi w Polsce i porównuje je do amerykańskiego „standardu”.

Sobie one krzywdy nie zrobią, ale komuś na pewno!

piątek, 25 marca 2022

Wakacje z truchłami

Autor: Iwona Banach

Tytuł: Wakacje z truchłami

Wydawnictwo: Lekkie

Liczba stron: 416

Oprawa: miękka

Data wydania: 2021

ISBN: 978-83-66630-50-5

 

 

 

Urlop zbliża się w tempie jednostajnie przyspieszonym, więc pora planować wakacyjne wyjazdy. Znalazłam nie lada atrakcję! Prywatny Park Rozrywki w Wiedźmianach. Przede mną Wakacje z truchłami Iwony Banach.

A potem nastąpił armagedon. (s. 6)

Pakosiowa, pasjonatka kryminałów, założyła pierwszy Prywatny Park Zbrodni, zwany Truchliskiem. Na jego terenie doszło do prawdziwej zbrodni. Jest trup. Chwilowo bezimienny. W tym czasie niedaleko odbywa się zlot blogerek. Dwie z nich chcą zbić majątek na stworzonym przez siebie portalu o krwawych morderstwach. Zatrzymują się u babki Małochowej, która z obawy o swoje życie tępi wszelkie zjawiska nadprzyrodzone. W Wiedźmianach wiele się dzieje. Tajemnicza formuła zapewniająca wieczne piękno poszukiwana jest przez wielu. Tu miejskie ambicje zderzają się z wiejską rzeczywistością i mentalnością.

W ogóle idea parku była świetna. (s. 24)

Idee zwykle bywają świetne, lecz ich wdrożenie niekoniecznie. Tak się ma z Truchliskiem. Pakosiowa kombinuje i wciąż wymyśla nowe atrakcje dla turystów żądnych sensacji. Tanim kosztem „wyposażyła” park w zbrodnicze elementy. Znajduje się tu m.in. gilotyna, szubienica, wrak spalonego auta, szmaciany klaun bez głowy, tunel miłości. Trupy też są, a jakże. I to jak żywe! Buda z hot dogami również. No i błoto i krzaki. Wszystko pięknie i… nieładnie dla gatunku napływowo-przepływowego. Z wyglądu raczej śmietnisko, tyle że ogrodzone i z nazwą. Park rozrywki szyty na miarę! Nic, tylko zwiedzać!

My się znamy z internetu. (s. 367) 

Iwona Banach krytyki się nie boi. To kolejna powieść autorki, w której bezlitośnie wytyka palcami i piętnuje nasze polskie przywary, pijaństwo, głupotę, pogoń za pieniędzmi i wiecznym pięknem, teorie spiskowe, działalność policji, pogoń za sensacją, social media. Mocno obrywa się instamodelkom, którym Instagram zrobił niezłą papkę z mózgu. Ich głupota śmieszy. Pogoń za dobrym zdjęciem na „odpowiednio” makabrycznym tle, za kolejnym lajkiem, serduszkiem, liczbą followersów przeraża. Instagramerki żyją w social mediach i social mediami, bo życie realne służy im do istnienia w świecie wirtualnym. Facebookologia ma się dobrze, facebookowy altruizm też.

[…] w internecie wszystko jest możliwe, wszystko jest na trochę, na niby, na pokaz i dla lajków. (s. 367)

wtorek, 21 grudnia 2021

Miłość i inne klątwy

Autor: Małgorzata Starosta

Tytuł: Miłość i inne klątwy

Wydawnictwo: Vectra

Seria: W siedlisku

Tom: 2

Liczba stron: 400

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 

Data wydania: 2021

ISBN: 978-83-65950-61-1


Z przyjemnością sięgnęłam po kontynuację Szczęśliwego losu Małgorzaty Starosty, czyli po Miłość i inne klątwy, którą otrzymałam do recenzji z popularnej księgarni internetowej. To drugi tom serii W siedlisku.

Pieprzyca nas wezwał, podobno sto czterdzieści osiem… (s. 212)

Ponownie udałam się do Babiboru Podlaskiego i zagościłam w siedlisku czterech przyjaciółek. Niespodziewanie dołączyła do nich kuzynka Ali, dość niemiła i natrętna osóbka, aczkolwiek urodziwa. To ona niespodziewanie pada ofiarą morderstwa. Jednak to niejedyny mord w podlaskiej wsi. Ktoś zakłócił odwieczny rytuał obchodów mickiewiczowskich dziadów. Babibórzanie, szczycący się genem polskiego wieszcza, są oburzeni. Ponieważ policja ma pełne ręce roboty, a Sierżanta trafiła strzała Amora, z pomocą spieszy emerytowany agent i samozwańcza brygada antykryminalna. Z klątwą nie ma żartów, z babiborzanami też nie, choć ci się boją upiora…

Upiory, morderstwa i podrzucanie zwłok. Horror jakiś. (s. 263)

Ostatnio co rusz trafiam na książki z akcją na Podlasiu. Czyżby moje geny o sobie dawały znać? Nie wiem, lecz wiem, iż coraz bardziej podobają mi się komedie kryminalne Małgorzaty Starosty. Podziwiam wyobraźnię autorki, umiejętność zapętlania akcji i zaskakiwania czytelnika oraz cenię jej „zdolności” językowe. Od komizmu tu się roi! Niektóre postaci od razu wywołują uśmiech na mej twarzy, zwłaszcza szeleszczący wściek i sołtysowa. Komizmu sytuacyjnego też tu sporo, choć bardziej w odcieniu dance makabre otulonego szalem mgieł. Dużo się dzieje w krótkim czasie i nie ma chwili oddechu. Tu są takie siupryzy, że ho, ho! Nie uwierzycie, do czego może służyć sznurówka! Lecz najbardziej zawsze bawi mnie komizm językowy.

A bodaj byś zarył tą swoją bulbą w jakiś dyrwan, ty barny ciumbaryku! (s. 299)

piątek, 3 września 2021

Dama ciężkich obyczajów

Autor: Marta Obuch

Tytuł: Dama ciężkich obyczajów

Wydawnictwo: Filia

Liczba stron: 408

Oprawa: miękka

Data wydania: 2021

ISBN: 978-83-8195533-1

 

 

 

 

Tytuł najnowszej powieści Marty Obuch intryguje – Dama ciężkich obyczajów. O paniach lekkich obyczajów się słyszało, a nawet widziało, a tu zagwozdka…

Koleś wziął mnie za damę lekkich obyczajów. (s. 121)

Lilianna Warzęcha to mała, zgrabna i pyskata wiolonczelistka, kobieta z jajami. Singielka, która bierze sprawy w swoje ręce i zaczyna projekt „jeden miesiąc, jeden dzień, jeden facet”. Na ulicy wpatruje się w sprzęty sportowe mężczyzn. Jedną z ofiar jest pracujący pod przykrywką policjant Witek Wiśniewski. Wiśnia zostaje wzięty za bandytę i brutala, choć wesoły i równy z niego gość. On uważa Liliannę za prostytutkę Velvet. Oboje podejrzewają, że coś nie gra, ale nie zdradzają swej tożsamości, w efekcie czego dochodzi do towarzyskich perypetii i zawirowań sercowych. Iwonka, kobieta słusznej postury, narzeka na narzeczonego Miśka i swoją nadprogramową wagę. Komplikacje zaczynają się, gdy ciocia Czesława zostaje okradziona z oszczędności życia. Wtedy z dwiema siostrzenicami sięga po nadzwyczajne środki personalne. Strach się bać kobiecego podstępu. Można się śmiać.

Co trzy głowy, to nie jedna. (s. 53)

Trzeba zmienić polskie przysłowie, bo co trzy kobiety wymyślą…, to się w głowie nie mieści! Ich poważnie nieroztropny plan ma szansę się ziścić dzięki… rurze i zbytniej ciekawości oraz zamiłowaniu do kryminałów wszelakich. To one wiodą prymw komedii kryminalnej, pchając się w paszczę mafiosa z Wisienką na czele. Pomysłów można im pozazdrościć, ich wcielania w życie i korzystania z okazji tym bardziej. Gdy do tego dodamy rosnącą wprost proporcjonalnie zazdrość Miśka, zakamuflowaną dietę Iwony, kiełkujące uczucie, groźnych panów z bronią w ręku, to robi się wybuchowo i śmiesznie. Nie mogło się obyć bez Pietruszki. Tfu! Komisarza policji Marchewki. Na arenie wydarzeń pojawiają się koty. Ale jakie! Oba podbiły nie tylko moje serce.

Drżyjcie, przestępcy! (s. 215)

wtorek, 20 lipca 2021

Morderstwo na śniadanie

Autor: Iwona Banach

Tytuł: Morderstwo na śniadanie

Wydawnictwo: Dragon

Seria: Seria z papugą

Tom: 2

Liczba stron: 352

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Data wydania: 2020

ISBN: 978-83-8172-728-0


 

Co dziś jedliście na śniadanie? Szef kuchni na pierwszy posiłek dnia poleca elegancki pączek oblany czekoladą z dodatkiem… trucizny, czyli zabójstwo w wersji literackiej – Morderstwo na śniadanie Iwony Banach. To drugi tom Serii z papugą.

No, bo on tam, w tym zbożu jest martwy! (s. 64)

W Głuszynie zapanował względny spokój odkąd papuga Pinda przestała przeklinać, a zaczęła szczekać. Względny, gdyż wkrótce policjanci zostają oskarżeni o prowadzenie nielegalnej hodowli psów na posterunku. Problemów przybywa. Na miejscu pałacyku zbudowano Instytut Kosmitologiczny. Na domiar złego Antoni Popielak, miejscowy listonosz, zostaje zamordowany i znaleziony w środku kręgu w zbożu wraz z nietypowym narzędziem zbrodni. Jaki motyw przyświecał zabójcy? Policjanci mają pełne ręce roboty. Morderstwo domaga się wyjaśnienia, nie tylko te najświeższe…

Ja przyszłam w sprawie kosmitów. (s. 130)

Wróciłam do Głuszyna po kilku miesiącach nieobecności i od razu poczułam polską gościnność. No bo wiecie, kosmici pojawiają ze wszech stron, to i ludzi się nazjeżdżało, i ugościć ich trzeba. Tym razem na tapet autorka wzięła kosmitów. Dlaczego? Bo kosmici mogą wszystko, ot co. W każdym razie we wsi ich pełno, jak wynika z opowieści mieszkańców. A ci to mają do powiedzenia! Plotki, wymysły, szalejąca wyobraźnia. Atrakcji wszelkiej maści w Głuszynie nie brakuje. Jak różne i odległe sytuacje, przypadki i wpadki potrafi autorka ze sobą połączyć w przezabawny sposób, to się w głowie nie mieści. Ubiera w słowa wręcz irracjonalne zbiegi okoliczności i serwuje od śniadania do kolacji, a nawet nocą.

Ale ciekawy zbieg okoliczności, prawda? (s. 183)

niedziela, 6 czerwca 2021

Szkoła latania

Autor: Janusz Christa

Tytuł: Szkoła latania

Ilustracje: Janusz Christa

Wydawnictwo: Egmont

Seria: Kajko i Kokosz

Tom: 10

Liczba stron: 42

Oprawa: miękka 

Data wydania: 2017

ISBN: 978-83-237-4693-5

 

W listopadzie latałam na miotle z okazji Międzynarodowego Dnia Postaci z Bajek, a wczoraj polatałam sobie z Kajkiem i Kokoszem oraz Mirmiłem. Przeczytałam komiks Szkoła latania z serii Kajko i Kokosz. Blurb powiada:

 

Nieopodal Mirmiłowa własną warownię zbudowali niegodni miana rycerzy okrutni Zbójcerze, których wodza, Krwawego Hegemona, najbardziej złościło, kiedy słyszał, że nie ma poczucia humoru. Pewnego dnia postanowił zdobyć gród kasztelana Mirmiła, a atak rozpocząć od opanowania Klubo-Gospody, aby tym posunięciem szybko złamać ducha obrońców. Dzięki Kajkowi i Kokoszowi szturm zostaje odparty, dlatego Hegemon wymyśla sposób na pozbycie się obu wojów z grodu. Namawia kasztelana, aby ten spełnił swe największe marzenie i wraz z przybocznymi wyruszył na Łysą Górę znajdującą się w kraju Omsów, gdzie czarownice nauczą go latać.


Kajko i Kokosz to kultowa seria komiksów Janusza Christy, na której się wychowałam. Starszych czytelników nie trzeba do niej namawiać. Młodsi zostaną zachęceni do przeczytania poniekąd z musu – to lektura obowiązkowa w klasie IV.

wtorek, 4 maja 2021

Szcześliwy los

Autor: Małgorzata Starosta

Tytuł: Szczęśliwy los

Wydawnictwo: Vectra

Seria: W siedlisku

Tom: 1

Liczba stron: 390

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Data wydania: 202

ISBN: 978-83-65950-61-1

 

Co byście zrobili, gdybyście wygrali milion? Cztery bohaterki najnowszej powieści Małgorzaty Starosty pt. Szczęśliwy los miały to szczęście i zrealizowały swoje młodzieńcze marzenie… A właściwie zaczęły realizować, bo perturbacji na drodze do osiągnięcia celu nie zabrakło.

Morderstwo mamy, soczyste i pełnowymiarowe. (s. 91)

Za kasę z funduszu odchamiania Ala kupiła sześćdziesiąt dziewięć zakładów totolotka. Dołożyła brakującą złotówkę i… wygrała milion! Młodzieńcze marzenie Ali, Basi, Julki i Lilki zaczęło się realizować. Kupiły siedlisko w Babiborze Podlaskim od uroczej starszej pani Kornelii. Interes opito, choć jeszcze nie został sfinalizowany. Nowe właścicielki nie podpisały umowy. Teoretycznie miały na to czas. Praktycznie… los wziął sprawy w swoje ręce. Ktoś w nocy zamordował Kornelię i transakcja nie doszła do skutku. Plan zakupu siedliska uległ nieplanowanej modyfikacji. Podejrzenie padło na przyjaciółki, które trafiły do aresztu domowego. Czy wróżka miała rację, wróżąc im szczęśliwy los?

Oczywiście, damy w opałach. (s. 150)

Co robią łodzianki na Podlasiu? Kupują siedlisko i… kupić nie mogą, bo zaplatały się w intrygę kryminalną. Pojawienie się Ali, Basi, Julki i Liki wywołało we wsi lawinę zdarzeń i zaskakujących sytuacji. Sympatyczne panie stały się głównymi podejrzanymi. Każda z nich jest silną i interesującą osobowością. Każda z nich inna, ale razem tworzą szalony kwartet. Ścierają się, kłócą, wytykają sobie, ale i się wspierają. Najbardziej polubiłam Baśkę, stojącą mocno na ziemi i walczącą o syna, oraz spokojną Alę o magicznym vibrato.

Co tu się, do licha, dzieje? (s. 307)

Ano się dzieje! Ciekawa fabuła od początku przykuła moją uwagę. Troszkę trwało, nim się zaczęła właściwa akcja, ale jak się już zaczęła, to ją autorka nieźle zapętliła i trupami okrasiła. Intryga kryminalna zakręcona jak ruski termos. Policja i prokurator Patrycjusz Pieprzyca mają, co robić, z naciskiem na prokuratora. Napięcie rosło, zagadek i zarzutów przybywało, plotek również, za to tropów niekoniecznie, emocje buzowały i tak aż do zakończenia. Finał tylko częściowo mnie zaskoczył, gdyż domyśliłam się pewnych faktów. Zagadka kryminalna została rozwiązana, lecz życie w siedlisku dopiero się rozkręci… w kolejnych tomach.

Oni zaraz na nas z widłami ruszą! (s. 74)

niedziela, 24 stycznia 2021

Zbrodnia po polsku

Autor: Aleksandra Rumin

Tytuł: Zbrodnia po polsku

Wydawnictwo: Initium

Liczba stron: 288

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Data wydania: 2020

ISBN: 978-83-66328-43-3

 

Padł na mnie blady strach, choć nie mieszkam w Warszawie. To sprawka najnowszej komedii kryminalnej Aleksandry Rumin Zbrodnia po polsku, którą otrzymałam do recenzji od popularnej księgarni internetowej.

W stolicy grasuje seryjny morderca „Prawdziwy Polak”. Jego celem są młode kobiety. Sprawę otrzymuje gwiazda polskiej policji, wielokrotnie nagradzany, choć fatalnie opłacany komisarz Jan Polak. Ten sterany życiem trzydziestosześcioletni policjant zasłynął schwytaniem trzech seryjnych morderców. W skład grupy dochodzeniowej wchodzi Kowalski i posterunkowy Kędziora, którego matką jest naczelniczka wydziału kryminalnego. W tropieniu przestępcy pomagają: wschodząca gwiazda polskiej prokuratury Paweł Polak, szkolony za granicą profiler Marcin Herman, wielu specjalistów, minister spraw wewnętrznych i administracji, hierarchowie kościelni. Śledztwo stoi w miejscu. Giną kolejne kobiety. W mediach wrze po ujawnieniu drastycznych szczegółów zbrodni w wyniku przecieku. „Góra” domaga się wyników i to na już…

Co udało wam się ustalić? (s. 142)

Czekałam na tę książkę, gdyż znam poprzednie komedie kryminalne autorki. Kolorowa okładka przyciąga wzrok i… zadziwia. Miny bocianów bezcenne! Szczegóły znajdziecie w treści. Akcja jest dynamiczna. Sporo się dzieje w ciągu kilku dni. Ofiara za ofiarą, seryjny rozkręca się z teatralnymi morderstwami. Jego metody zabijania mogą budzić przerażenie i niedowierzanie. Sza-po-ba dla autorki za kreatywność! Niemrawe dochodzenie wiąże się z problemami w policji, przyuczaniem posterunkowego do zawodu oraz życiem osobistym komisarza. Rozwiedziony Jan Polak mieszka na stancji, ciągle ma problemy z nastoletnią córką oraz walczy o prawo do ukochanej Jolanty. Też ją pokochałam! O ile książkę czytało mi się znakomicie, to finał nie do końca mnie usatysfakcjonował.

Kto ma złapać Polaka jak nie Polak? (s. 170)

niedziela, 22 listopada 2020

W paszczy lwa

Autor: Melisa Bel

Tytuł: W paszczy lwa

Wydawnictwo: wydanie własne

Cykl: Niepokorni

Tom: 2

Liczba stron: 352

Oprawa: miękka 

Data wydania: 2020

ISBN: 978-83-7554-956624-6-1

 

 

Wybrałam się do XIX-wiecznego Londynu na spotkanie z lwem salonowym. Sięgnęłam po romans historyczny W paszczy lwa Melisy Bel, drugi tom cyklu Niepokorni.

Bardzo bym tego chciała. (s. 79)

Catherine Williams od małego jest porównywana do starszej i piękniejszej siostry. Z pokorą przyjmuje reprymendy matki, stara się sprostać jej oczekiwaniom, lecz jej to nie wychodzi, gdyż ciągle wpada w tarapaty. Jej bujne kształty nie pasują do kanonu piękna. Nie przeszkadza jej to marzyć o dobrym mężu. Jej ideałem staje się starszy i przystojny oficer, który uratował psa spod powozu. Odkrywa, że jej wybranek lord Nicolas Devon to rozchwytywany lew salonowy. Dla niej nieosiągalny. Gdy zostaje publicznie upokorzona, postanawia przejść metamorfozę, by zdobyć serce lwa. Młoda dama skrycie podoba się lordowi, ale on się do tego nie przyzna. Nie wie, że Catherine ma plan uwiedzenia go, a jego silna wola zostanie wystawiona na próbę. Losy tych dwojga będą się splatać wraz z kłopotami, a miłość rozkwitnie.

Tam, gdzie jesteś ty, muszą zdarzyć się jakieś kłopoty. (s. 199)

Catherine miesza regularnie i (nie)chcący. Ma szczęście do pecha i talent „do niewpasowywania się w normy społeczne”, przyciąga kłopoty jak magnes, ciągle wpada w tarapaty niezależnie od miejsca, czasu i okoliczności. A te bywają niezwykłe i nieprzyzwoite jak na damę. Momentami śmiałam się w głos, gdy moja wyobraźnia szalała. Nawet po dwa razy czytałam potyczki słowne Cat i Nicolasa, by delektować się ekspresją, emocjami i słowami. Autorka świetnie wczuła się w role, oddając temperament tych dwojga.

Tym razem to ja rozdam kartki losowi. (s. 150)