Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niemcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niemcy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 kwietnia 2020

Owoc upartej miłości


Autor: Lily Graham
Tytuł: Dziecko z Auschwitz
Tłumaczenie: Maria Zawadzka-Strączek
Wydawnictwo: WAB
Liczba stron: 316
Oprawa: miękka
Data wydania: 2020
ISBN: egzemplarz przedpremierowy 




Książką wpisujących się w popularny trend literatury obozowej jest powieść Dziecko z Auschwitz Lily Graham. Okładka hipnotyzuje swym pięknem i ukrytym dramatyzmem.
Przeżyjemy, a ja odnajdę Michala. (s. 18)
1942 rok. Obóz przejściowy dla Żydów w Terezinie w Czechach. Tu przebywa cała rodzina Ewy Adami. Tu kobieta poznaje Sofie Weis z Austrii, która uczy ją niemieckiego. Kobiety zaprzyjaźniają się. Gdy ukochany mąż Michal zostaje wywieziony do Auschwitz, Ewa dobrowolnie wsiada do pociągu, a wraz z nią Sofie. Na miejscu okazuje się, że Michala nie ma. Kobieta się nie poddaje. Składa Sofie obietnicę. Jej przyjaciółka również szuka bliskiej osoby…
Bo najdrobniejsza rzecz może wszystko zmienić. Ocalić cię. (s. 38)
Obozowa rzeczywistość zaskakuje Ewę i uderza w nią z całą mocą. Mroźna zima pogarsza sprawę. Mimo to kobieta walczy o przetrwanie i zrealizowanie celu. Przydaje się znajomość języka niemieckiego i nietypowych umiejętności, „kuglarskich sztuczek”, których nauczył ją wuj. Odwaga, kombinowanie, kłamstwa, nadzieja połączona z optymizmem i naiwnością, nieoceniona pomoc przyjaciółki, która narażając własne życie, brata się z wrogiem, oraz łut szczęścia to wszystko wiedzie do odnalezienia męża i do zajścia w ciążę.
Krok w prawo zamiast w lewo. Życie i śmierć, o których decyduje tylko łut szczęścia. (s. 155)
Autorka wiarygodnie ukazała obóz w Terezinie i wynaturzoną rzeczywistość tysięcy więźniów w Auschwitz. W głodzie i chłodzie, na słońcu i w deszczu, na apelu i w barakach, w „pracy” i w „czasie wolnym”. Kradzieże, tortury, eksperymenty, plotki, łapówki, handel żywnością i zdobyczami z Kanady, długi wdzięczności, przysługi. W tym wszystkim człowieczeństwo głęboko zakorzenione w dobrym sercu Ewy. Dziewczyna od zdjęć, bo tak ją też nazywano, nie godziła się na to i buntowała się na swój sposób. Obcy ludzie często sobie pomagali. Nawet kapo miewali ludzkie odruchy, by innym razem ukazać swe mroczne oblicza, a Niemcy…
To właśnie drobiazgi pokazują, kim jesteśmy. (s. 163)

poniedziałek, 17 czerwca 2019

Matejkowski obraz


Autor: Joanna Jodełka
Tytuł: 2 miliony za Grunwald
Wydawnictwo: WAB
Liczba stron: 384
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2018
ISBN: 978-83-280-6027-2 





Dla ratowania płótna, dla ratowania Bitwy, dla ratowania nadziei! (s. 20)
Powieść Joanny Jodełki 2 miliony za Grunwald dziś „ratuję” od zapomnienia, by inni Polacy mogli poznać niezwykłe losy obrazu Jana Matejki Bitwa pod Grunwaldem.
Obecnie zajmuję się, że tak powiem, skutkami bitwy pod Tanennbergiem. Grunwaldem, jak mówią Polacy. (s. 75)
W maju 1938 roku Gerhard von Lossow jedzie z misją dyplomatyczną do Warszawy. Na jego liście znajdują się obiekty ciekawe dla Niemców, w tym jeden dla samego Austriaka. To najsłynniejszy obraz Matejki, ukazujący zwycięstwo Polaków nad Krzyżakami. Według Niemców Polacy chwalą się rozgromieniem krzyżackiej potęgi. Tamta pamiętna bitwa na ponad pięćset lat zablokowała im drogę na wschód. Nie mogą tego przeboleć. Ich duma narodowa została urażona. Mają niecne plany wobec tego… historycznego paszkwilu. Bardzo niecne.
I jak przyjdzie co do czego, to wywieźć Bitwę. Radzę. Nie czekając. (s. 109)
Żyd Daniel Faber ma wiele wspólnego ze sławnym obrazem. Dba o niego jak o własne dziecko, a ma syna Jona. Faber radzi wywieźć dzieło na wschód dyrektorowi Zachęty Stanisławowi Mikuliczowi-Radeckiemu i wiceprezesowi Stanisławowi Ejsmondowi, którego ojciec już raz obraz wywiózł z kraju. Wielkość i ciężar dzieła nie ułatwiają zmiany jego adresu. Problem z wyjęciem płótna z ram i ze zdobyciem odpowiedniego środka transportu spędza sen z powiek kilku osobom, bo „takie dobro kultury jest najważniejsze”. Łut szczęścia pojawił się w osobie Dziurawca i koni. Niezwykły konwój rusza w niebezpieczną drogę do Lublina.
Rzesza wyznaczyła nagrodę dla tego, kto wyjawi miejsce przechowywania Bitwy. Dwa miliony marek. (s. 285)

poniedziałek, 25 marca 2019

Lepsza twarz nazizmu...?


Autor: Xavier Guell
Tytuł: Uwięzieni w raju
Tłumaczenie: Katarzyna Kozioł-Galvis
Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 328
Typ książki: e-book
Format: epub
Rozmiar: 3,6 MB
Data wydania: 2018
ISBN: 978-83-8015-867-2


Są takie książki, które chcę i muszę przeczytać. Do nich należy Uwięzieni w raju Xavera Guella, którą zdobyłam w postaci e-booka na portalu Czytam Pierwszy.
Naziści postanowili uczynić z Theresienstadt obóz modelowy, który można pokazać na zewnątrz, udowadniając, że w stosunku do Żydów zachowują się oni jak ludzie.
Trwa II wojna światowa. Żydzi w Europie są aresztowani i deportowani do obozów. 10.08.1942 taki los roku spotkał czeskich kompozytorów: Hansa Krasa, Viktora Ullmanna, Pavla Haasa oraz wielu muzyków i śpiewaków. Ich „domem” stał się obóz koncentracyjny w Theresienstadt. Z czasem nazistowskie władze Niemiec na czele z Adolfem Eichmannem chcą zamienić Theresienstadt w obóz wzorcowy. W ten sposób pokazaliby światu, że Żydzi nie są mordowani, a wręcz przeciwnie – mogą w obozie prowadzić ożywione życie kulturalne, tworzyć i wykonywać muzykę na najwyższym poziomie dla współwięźniów.
Bo teatr jest dużo skuteczniejszą bronią, niż się powszechnie uważa: zdziera zakładane przez ludzi maski i bezlitośnie odsłania rzeczywistość.
Teatr to też sposób na złagodzenie koszmarnych warunków panujących w obozie i jedyne co tak naprawdę Żydom pozostaje, by ocalić im życie. Muzycy na czele z Hansem Krasą doskonale zdają sobie sprawę, jaki czeka ich los. Nie mają złudzeń, ale żyją i walczą o siebie i swój naród. Podejmują z komendantem obozu, jak i z całymi faszystowskimi Niemcami diaboliczną grę w kotka i myszkę. Muzyka z jednej strony staje się ich orężem oraz tarczą – jedynym sposobem na uniknięcie transportu do obozu zagłady w Auschwitz, a z drugiej daje energię i wzmacnia więzi między wszystkimi, którzy nie są w stanie zmienić swego przeznaczenia. Do pierwszego przedstawienia artyści angażują pięćdziesięcioro dzieci i wystawiają Brundibara. Metaforyczny wydźwięk rozumie chyba każdy. A nagroda… iście w stylu nazistów!
Muzyka dotyka najgłębszych strun duszy i obnaża przy tym wszystkie nasze uczucia i pragnienie wolności, miłość, wolność, naszą krzywdę i niepokój.

czwartek, 31 stycznia 2019

Nieznana kantata


Autor: Lauren Belfer
Tytuł: Ukryty rękopis
Tłumaczenie: Przemysław Hejmej
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Liczba stron: 512
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2018
ISBN: 978-83-66074-28-6 




W zrujnowanych wojną Niemczech amerykański żołnierz Henry Sachs znajduje w opuszczonej rezydencji stary rękopis muzyczny, który chce wziąć na pamiątkę. Na jego drodze staje dziewczyna, którą oszołomiony mężczyzna zabija i ucieka. Sześćdziesiąt lat później siostrzenica Henry’ego, Susanna Kessler stara się otrząsnąć po napadzie, który spotyka ją na ulicach Nowego Jorku. Niedługo potem jej ukochany wuj umiera, a kiedy Susanna porządkuje jego rzezy, odkrywa tajemniczy rękopis. Kobieta postanawia dowiedzieć się, do kogo należał i zwrócić go prawowitemu właścicielowi. Wkrótce Susanna wyruszy w podróż, dzięki której pozna prawdziwą historię własnej rodziny. Zanim to jednak nastąpi, będzie musiała odkryć sekrety berlińskich salonów z końca XVIII wieku, gdzie brylowała Sara Itzig Levy, wirtuozka i kolekcjonerka dzieł muzycznych. To właśnie ona ukryła niebezpieczny rękopis Bacha. Nie wiedziała jednak, że to dzieło i jego niepokojące przesłanie staną się klątwą dla niej i jej rodziny na wiele pokoleń.

Są tytuły książek, które mnie z miejsca zaciekawiają. Do takich należał Ukryty rękopis Lauren Belfer. Blurb też mnie zaciekawił. A jak powieść?
Dalej następowały miejsce i data – Berlin den 9 Juni 1783. (s. 91)
Susanna Kessler i Sara Itzig Levy to dwie kobiety z różnych epok połączone wspólną tajemnicą. Obie otrzymały niejako w prezencie partyturę kantaty. Jest ona niezwykła i cenna, ponieważ jej autor to Jan Sebastian Bach. Dzieło nigdy nie ujrzało światła dziennego z jednego powodu – treść zawiera w sobie niepokojące elementy. Kontekst dziejowy i kontrowersyjne zapatrywania kompozytora wpływają na przyszłość dzieła.
Gdyby Bóg naprawdę istniał, on albo ona, nie odwracałby swojej twarzy od człowieka i nie dopuścił, żeby stało mu się coś złego. (s. 461)
Odkrycie rękopisu, poglądy pastora Mansholta i kilka innych elementów wpłynęło na poglądy Susanny i Daniela, który bada rękopis. Każde z nich zaczyna analizować swój światopogląd religijny, zastanawiać się nad istnieniem Boga i wiarą. Punktem kulminacyjnym dla tych wątpliwości i dylematów jest przemówienie trzynastoletniej Helen Krieger na jej bar micwie. Nastoletnia Żydówka zawsze nią pozostanie, ale odkąd usłyszała o Holokauście zaczęła się zastanawiać, czy Bóg istnieje. Jej wnioski i przesłanie dla gości zgromadzonych na uroczystości warto sobie zapamiętać. Jest coś, co stoi ponad religią, ponad wyznaniem czy narodowością człowieka.
Pierwszy ustęp zagrałam bez żadnego błędu, moniseur Bach. (s. 57)

czwartek, 28 czerwca 2018

Matczyna miłość


Autor: Wilkie Collins
Tytuł: Córka Izebel
Tłumaczenie: Magdalena Hume
Wydawnictwo: MG
Liczba stron: 368
Oprawa: twarda
Data wydania: 2018
ISBN: 978-83-77779-453-1

 

Na jednej z moich półek gości kilka powieści angielskiego dziewiętnastowiecznego pisarza wydawanych przez wydawnictwo MG po raz pierwszy w Polsce. Ten autor to Wilkie Collins, jeden z najbardziej poczytnych i cenionych pisarzy w tamtym okresie, prekursor powieści detektywistycznej i sensacyjnej. Jego powieść Córka Izebel ukazała się na polskim rynku 14 marca, a w czerwcu ukaże się kolejna.
Pewni nikczemnicy, powiadam, lżą matkę mojej Minny przezwiskiem „Izebel”, a samą Minnę nazywają „Córką Izebel”! (s. 19)
Izebel była pogańską królową Izraela, która czciła bogów pogody i płodności. To biblijny symbol kobiecego zła, chciwości, rozwiązłości i okrucieństwa; kobiety bez skrupułów, zdeprawowanej, niegodziwej, zuchwałej. Czym sobie zasłużyła na to miano wdowa Fontaine?
Madame Fontaine to imponująca istota, iście rzymska matrona, a przy tym ofiara zazdrości i wielu plotek. (s. 19)
Wychodząc za mąż, bohaterka popełniła mezalians, rodzina jej się wyrzekła. Kiedy zmarł jej mąż, wybitny chemik, musiała zmierzyć się z długami i oskarżeniem o kradzież kuferka aptecznego z sejfu w laboratorium. Dzięki inteligencji połączonej z bystrością umysłu i umiejętnością planowania, przewidywania przyszłości jakoś sobie poradziła z tymi problemami, choć stała się przedmiotem plotek i zazdrości, choćby o wygląd, bowiem była piękną kobietą. Była też matką – miała córkę Minnę. I ktoś chciał za wszelką cenę zagrozić szczęściu jej córki i popsuć plany matrymonialne. To pan Keller, bogaty kupiec, jeden ze wspólników w firmie, pracujący w filii we Frankfurcie nad Menem. To on wysłał swego zakochanego bez pamięci w Minny syna Fritza do Londynu na staż w biurze, by oddzielić go od ukochanej. W ten sposób raz na zawsze chciał oddzielić syna od niechcianej, ubogiej przyszłej synowej.

czwartek, 10 maja 2018

Aby przetrwać


Autor: Alex Rosenberg
Tytuł: Dziewczyna z Krakowa
Tłumaczenie: Agnieszka Olszewska
Wydawnictwo: Editio
Liczba stron: 440
Oprawa: miękka
Data wydania: 2018
ISBN: 978-83-283-2476-3 




Dlaczego wolno było mi przeżyć? (s. 308)
Wprawdzie II wojna światowa skończyła się kilkadziesiąt lat temu, lecz jest wciąż żywa w pamięci wielu ludzi. Pisarze również często sięgają po ten okres historyczny, który staje się czasem fabularnym i tłem wydarzeń. Tak też było z książką Dziewczyna z Krakowa autorstwa amerykańskiego filozofa i ateisty Alexandra Rosenberga.
Rito, pozostań przy życiu! Zrób wszystko, żeby doczekać końca. Koniec jest blisko, bliżej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. (s. 8)
Tytułowa bohaterka to Żydówka, studentka prawa na uniwersytecie w Krakowie – Rita Feuerstahl. Marzy, by zostać prawniczką, jednak los miał dla niej inny plan na życie – romans i dziecko, nieco później II wojnę światową i tajemnicę. Wielką tajemnicę, której wyjawienie mogło zmienić oblicze świata. Potężną tajemnicę, która daje młodej kobiecie niespotykaną wolę przeżycia w piekle wojny zgotowanej przez Hitlera i nazistów. Ricie nie pozostaje nic innego, jak się zmienić, zrobić wszystko, by przetrwać, przekroczyć własne granice, złamać wyznawane wartości. Bohaterka uczy się sztuki kłamania, ale przy tym dobrze strzeże swoich tajemnic. Pod fałszywym nazwiskiem ukrywa się w samym centrum nazizmu. Powiadają, że pod latarnią najciemniej…  
Nie wpisuj mnie na listę. Nie próbuj załatwiać dla mnie dokumentów. Nie zrobię sobie tych zdjęć. Chcę, żeby to się skończyło teraz. Nie chcę już dłużej czekać. (s. 146)
Jednak determinacja i wola życia czasami zawodzą. Rita także przechodzi kryzys i chce być złapana przez nazistów. Jednak los ma dla niej inny plan. Prowadzi ją przez wiele miast i krajów Europy – Gorlice, Kraków, Karpatyń, Lwów, Warszawę, Berlin, Heidelberg, Salzburg. Akcja rozgrywa się u progu II wojny światowej i podczas niej. Autor wiernie oddaje ten chyba najtrudniejszy okres w historii świata. Wikła bohaterów w prawdziwe wydarzenia historyczne i polityczne, a jednocześnie wymyśla dla nich biografie. Nie unika trudnych tematów, jak choćby homoseksualizm wśród mężczyzn i kobiet oraz postrzeganie ich przez innych. Widać też zawód autora – wątki filozoficzne, religijne pojawiają się w powieści od czasu do czasu.
Jeśli zsumujesz wszystkie ludzkie działania, które składają się na historię, okaże się, że to, kto wygrał, a kto przegrał, nie ma znaczenia. Ta ścieżka jest tylko czystym przypadkiem, darwinowskim procesem selekcji mający skutki w historii. (s. 311)

wtorek, 19 września 2017

Porządki na Ukrainie - Wołyń 1943



Autor: Piotr Tymiński
Tytuł: Wołyń. Bez litości
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 488
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2017
ISBN: 978-83-8083-480-4




W latach ich dzieciństwa różnorodne kultury przenikały się na każdym kroku. Ukraińcy, zwani również Rusinami, żyli obok Polaków, Żydów, Niemców i Czechów. Często uczestniczono wzajemnie we świętach, sam czasem śpiewał dumki czy protestanckie pieśni, uczył innych polskich kolęd. Nie było dziwne wspólne zbieranie się w kościołach lub cerkwiach. (s. 25-26)
Tak wyglądało życie na Wołyniu przed rozpoczęciem II wojny światowej we wspomnienia Stacha, głównego bohatera powieści historycznej Wołyń. Bez litości Piotra Tymińskiego. A teraz… mołojce Ukrainę z Lachów oczyszczają.
Wszystko się zmieniło w Wielki Czwartek 22 kwietnia 1943 r. Rodzina Morowskich w czasie posiłku została zaatakowana przez grupę Ukraińców. Brutalność i bestialstwo mrożą krew w żyłach. Dostało się też… taboretowi! Tylko Stach uciekł, tylko on przeżył. Uciekł na bagna. Następnego dnia w Brzozowych Ostach zgromadzili się mieszkańcy, którzy przeżyli napaść i uniknęli spalenia w stodole, którzy przeżyli pogrom. Wśród nich był Stach. Pięć dni później przyłączył się do samoobrony, która zawiązała się w szkole w Konstantynówce.
Oj, „Czart”, jak cię tu nie ma, to same dobre wiadomości o tobie, a jak się zjawiasz, to z kłopotem. (s. 398)
Ten młody mężczyzna, absolwent lwowskiej szkoły kadetów, ukrywający się na początku pod pseudonimem „Len”, daje się poznać jako dobry, odważny żołnierz. Dąży do podporządkowania się legalnym władzom wojskowym. Szybko awansuje, dowodzi coraz większymi oddziałami, a jego brawurowe akcje przeciwko wrogom Polski przynoszą mu chwałę. Sam daje w walce bezpośredni przykład swym ludziom i nic dziwnego, iż żołnierze i ochotnicy chcą służyć pod jego dowództwem, chcą być czartakami, diabłami. W tym szale wojennym Stachu zachowuje człowieczeństwo – potrafi docenić piękno przyrody wołyńskiej, wspomina swoją żonę Helenę, ma sumienie i honor, uświadamia sobie, że życie nie jest mu obojętne...
My musimy żyć, by walczyć, cywile, a w szczególności dzieci, by budować wolną i niepodległą Polskę. (s. 151)
Zwykli ludzie, mężczyźni w różnym wieku, także nastolatkowie przystępowali do zgrupowań samoobrony, oddziałów partyzanckich, a potem do Armii Krajowej i Wojska Polskiego, aby móc walczyć w obronie swoich rodzin, sąsiadów, Polaków, w obronie swego kawałka ziemi. W obronie Polski. Dla nich najważniejsza była wolność i niepodległość Ojczyzny, spokojne życie. Zdawali sobie sprawę, że w każdej chwili mogą zginąć. Ale lepiej zginąć w walce z wrogiem, niż być zamordowanym przez mołojców w czasie napaści na wieś. Do oddziałów polskich przystępowali też Polacy siłą wciągnięci do niemieckiej policji czy bolszewickiej armii. Służyły w nich również kobiety i to nie tylko jako sanitariuszki. Ich odwaga i poświęcenie również zasługuje na uznanie. W każdej chwili gotowość bojowa oddziału musiała być zachowana.
To walka na śmierć i życie, oni nie będą mieli dla was litości, a tylko wy jesteście nadzieją dla tych rodzin. (s. 153)

piątek, 11 sierpnia 2017

Za murami klasztoru



Autor: Veronika Peters
Tytuł: Co się mieści w dwóch walizkach?
Tłumaczenie: Elżbieta Ptaszyńska-Sadowska
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 288
Oprawa: miękka
Data wydania: 2009
ISBN: 978-83-247-0953-3



Ile walizek potrzebujecie, by się spakować i wyjechać, przeprowadzić się? Starczą Wam dwie? Nie sądzę, lecz głównej bohaterce powieści Co się mieści w dwóch walizkach? Veroniki Peters musiały wystarczyć. Poznajcie powieść opartą na faktach, bo to kawałek życia autorki. Autobiografia i literatura faktu w jednym.
Akcja rozpoczyna się kilka lat przed obaleniem muru berlińskiego. Weronika ma pracę i przyjaciół, ustabilizowane życie, które udało jej się ułożyć po ucieczce z domu terroryzowanego przez ojca alkoholika. Jednak pewnego dnia dojrzała do decyzji, podjęła ją świadomie – postanowiła wstąpić do klasztoru benedyktynek. Kończy pracę z trudną młodzieżą, sprzedaje auto, żegna przyjaciół, którzy nie rozumieją jej postępowania, i przekracza mury klasztoru. Od tej pory Weronika jest postulantką, czyli tą ostatnią w szeregu.
Można odnieść wrażenie, że zakonnica jest godnym zaufania dobrem ogólnym. (s. 122)
Czytelnik razem z bohaterką spędza 11 lat za murami klasztoru. Przechodzi wraz z nią kilka etapów: postulat – obłóczyny – nowicjat – złożenie ślubów – opuszczenie klasztoru. Zaznajamia się z regułami zakonu św. Benedyktyna z Nursji, postępuje według jego  dewizy „Ora et labora” (Módl się i pracuj), poznaje życie benedyktynek od środka, cały klasztor (przydałaby się mapka), bierze udział w uroczystościach kościelnych i tych świeckich, modli się, uczy, pracuje (w ogrodzie, kuchni, pralni, księgarni), ale też weseli i smuci. Bo za murami klasztoru życie tylko w pewnym zakresie różni się od tego świeckiego. I te właśnie różnice najbardziej powinny zaciekawić zwykłego czytelnika, choć (niestety?) nie znajdzie tu afer i skandali czy pikantnych szczegółów. Ot, zwykłe zakonne życie. A może i niezwykłe?

poniedziałek, 12 czerwca 2017

W drodze do Kanady



Autor: Piotr Kitrsiewicz
Tytuł: Athenia. Miłość i torpeda
Wydawnictwo: MG
Liczba stron: 208
Oprawa: miękka
Data wydania: 2017
ISBN: 978-83-7779-386-2 




Gdy dostałam propozycję przeczytania kolejnej powieści Piotra Kitrasiewicza Athenia: miłość i torpeda, od razu się zgodziłam. I dobrze się stało, gdyż warto poznać fakty historyczne i nieco inne spojrzenie na początek II wojny światowej.
Głównymi bohaterami są Laura Collins i Gregory Hutchison. Jeszcze nie tak dawno byli zakochani w sobie i zaręczeni. To ona zerwała zaręczyny, gdyż uważała, że narzeczony zranił jej uczucia. Młoda 29-letnia kobieta na wszelkie sposoby próbowała zapomnieć o Gregorym, odciąć się od niego. Zmieniła pracę, adres, ale to nie pomogło. Ucieka przed byłym narzeczonym za ocean, aby w Montrealu objąć posadę nauczycielki. Ale tak naprawdę Laura ucieka przed miłością i samą sobą. Gonitwa myśli, analizowanie swych uczuć i po części wyrzuty sumienia to jej codzienność. Wszystko to mogłoby doprowadzić ją do wniosku, gdyby tylko przełamała wygodne myślenie o sobie:
Kaleki mężczyzna stwarza nadzieję na „posiadam”, zdrowy natomiast wzbudzał lęk przed „stracę”. (s. 37)
Gregory w dzieciństwie chorował na polio i z tego powodu jest niepełnosprawny. Lecz ten fakt wcześniej nie przeszkadzał Laurze w darzeniu go miłością, a wręcz jeszcze bardziej wzbudzało w niej troskę o ukochanego. Mężczyzna walczy o swoją ukochaną. Robi wszystko, by ją odzyskać. Bierze urlop i wyjeżdża do Glasgow, gdyż tam obecnie mieszka Laura. Jest tak zaabsorbowany wyjazdem, że nie zauważa wybuchu wojny. Lecz nie wie, że ukochana właśnie opuściła ziemię angielską i płynie luksusowym transatlantykiem „Athenia” do Kanady…
Jesteśmy okrętem cywilnym, pasażerskim. (s. 88)
2 IX 1939 roku po raz kolejny „Athenia” wypłynęła pod brytyjską banderą w długi rejs na trasie Glasgow – Montreal. Na liście pasażerów znajdowali się: amerykańscy biznesmeni, angielskie damy, bezrobotni Irlandczycy, żydowscy emigranci, tłumy Europejczyków uciekających przed wojną. Wszyscy płyną do Kanady po lepsze życie.
Tylko Gregory ma inny cel – chce odzyskać Laurę i jej uczucie. Los mu sprzyja. Dzięki łutowi szczęścia zajmuje wolne miejsce na transatlantyku, ale na dolnym pokładzie, dlatego Laura nie wie o jego obecności. Teraz oboje mogą zawalczyć o miłość, o siebie, o wspólną przyszłość. Mają szansę wszystko sobie wyjaśnić i zmierzyć się ze swoimi uczuciami. Nie wiedzą jeszcze, że „Athenię” śledzi niemiecki U-Boot, który od momentu wypowiedzenia wojny przez Anglię poluje na świeże mięso…
Chociaż z drugiej strony na środku oceanu nigdy nic nie wiadomo. Jak nie góra lodowa i Błękitna Wstęga Atlantyku, to inna mina albo torpeda, i „Lusitania” zamiast „Titanica”. (s. 46)
Athenia w Montrealu w 1933 r. Źródło: WIkipedia.

wtorek, 18 kwietnia 2017

Śledztwo Milicji Ludowej i Stasi



Autor: David Young
Tytuł: Stasi i dziecko

Tłumaczenie: Katarzyna Sosnowska
Seria: Karin Müller
Tom: 1
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 368
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-65282-95-8


W kryminalistyce aż się roi od tajnych współpracowników. (s. 79)
I dawniej, i dziś – mogłabym dopisać. Dziś o tym dawniej, o czasach, kiedy komuna miała się bardzo dobrze, inwigilacja i szpiegostwo kwitły, Niemcy to było NRD i RFN, a Berlin był podzielony murem na Wschodni i Zachodni. Pamiętam te czasy, ale jako dziecko nie zdawałam sobie sprawy z tego, co się działo. Dzięki książce Davida Younga Stasi i dziecko, otworzyły mi się oczy na życie w tamtych czasach i marzeniach ludzi o życiu na Zachodzie, o życiu w luksusie… i bez zagrożenia uwiezieniem pod byle pretekstem.
Zima 1975 roku daje się we znaki. Luty jest mroźny i obfity w opady. Ale pogoda jest nieważna, gdy ktoś popełnia przestępstwo. Karin Müller wraz z zastępcą Wernerem Tilsnerem udaje się na miejsce zbrodni w okolice muru berlińskiego, by zbadać ciało nastolatki. Na miejscu dociera do niej, że to nietypowa śmierć. Wszystko wskazuje na to, że nastolatka uciekała z Zachodu na Wschód! To nietypowy bieg wydarzeń! Badania wskazują, że ktoś strzelał do dziewczyny po śmierci, a krew nie jest ludzka, że ktoś ją zgwałcił post mortem… Materiał dowodowy sugeruje rozbieżne wnioski. Okazuje się, że morderstwa dokonano gdzie indziej.
Pewni ludzie chcą zamknąć to śledztwo. Oficjalne wyjaśnienie śmierci dziewczyny pozostaje to samo. Ale tamci woleliby, jestem tego pewien, żeby nigdy nie została zidentyfikowana. A ja chcę, żebyśmy na pewno poznali jej tożsamość. (s. 169)

poniedziałek, 27 marca 2017

Złociny = Złe czyny



Autor: Katarzyna Puzyńska
Tytuł: Dom czwarty
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Seria: Lipowo
Tom: 7
Liczba stron: 488
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-8097-014-4


W końcu przeniosłam się po raz siódmy w okolice Lipowa, a konkretnie do Domu czwartego Katarzyny Puzyńskiej.
Liliana, partnerka Klementyny Kopp, zawiadamia policjantów, że była komisarz zniknęła i nie daje znaku życia. Pojechała w rodzinne strony, po raz pierwszy od 40 lat, bowiem skontaktowała się z nią listownie matka. Prosiła ją o pomoc, by Klementyna ponownie przyjrzała się pewnej sprawie. Chodzi o morderstwo Róży Grabowskiej z 2014 roku, zabitej w afekcie za zdradę przez narzeczonego Błażeja Dąbrowskiego. Wprawdzie wyrok zapadł, a morderca został skazany, lecz… coś jest na rzeczy. Klementyna pojechała do Złocin, ale na miejsce nie dotarła. Zaginęła bez śladu. Mieszkańcy miasteczka uparcie twierdzą, że Klementyna nie dotarła, ale jej dobry znajomy aspirant Daniel Podgórski odkrywa, że musiało być inaczej, był zupełnie inny przebieg zdarzeń. Wszyscy wokół kłamią.
Stały mieszkaniec hotelu Koppów, przyjaciel Klementyny, karzeł Kaj, twierdzi, że:
Z Klementyny zawsze była twarda sztuka. Żartowałem sobie tylko z tym trupem. Ta kobieta nie zginie. Mówię wam. Cokolwiek by jej zrobili, przetrwa. (s. 193)
Sprawa się gmatwa. Na jaw wychodzą tajemnice sprzed lat – sprawa morderstwa Róży Grabowskiej z 2014r., sprawa morderstwa Jędrzeja Kopp z 1976 r., męża Klementyny, który stosował wobec niej przemoc i tak pobił, że poroniła, sprawa zamordowania mieszkańców miasteczka w 1939 r., okrutnej egzekucji hitlerowców nad jeziorem Bachotek, oficerów SS mieszkających w dworach Złocin: Drozdy, Szuwary, Igły w czasie II wojny światowej i ukrytego skarbu w czwartym domu – rzeczy skradzionych mieszkańcom Złocin.
Ów dom czwarty rozpala od kilkudziesięciu lat wyobraźnię mieszkańców i jego rady. W dodatku „Dom czwarty” to tytuł jednej z powieści znanej pisarki Walerii Żak, której akcja ma związek z wydarzeniami z II wojny światowej. Do tego jeszcze dochodzą inne pomniejsze sprawy i sprawki, lokalne lub domowe tajemnice. W dodatku ktoś podrzuca martwe kosy z ukręconymi łepkami, a w różnych miejscach rysuje graffiti:
Czarna szubienica z odwróconą profilem czaszką i dziwny napis „Złociny = Złe czyny”. (s. 261)

piątek, 23 grudnia 2016

Weihnachtsmarkt w Goslar



Dziś zapraszam Was na wycieczkę po jarmarku w średniowiecznym miasteczku Goslar w górach Harzu. Miasto zostało założone w 922 roku! Będzie jeszcze fotorelacja z zamku i starówki.



Mikołaje są kierunkowskazami…


I dzięki nim jesteśmy na jarmarku bożonarodzeniowym! 

niedziela, 18 grudnia 2016

Przedwojenna dyplomacja



Autor: Piotr Kitrasiewicz
Tytuł: Jego Ekscelencja na herbatce z Göringiem
Wydawnictwo: MG
Liczba stron: 352
Oprawa: miękka
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-7779-294-0




Okres dwudziestolecia międzywojennego jest bardzo zróżnicowany. Po 123 latach niewoli Polska wróciła na mapy świata, z kolei Niemcy musiały się podnieść po przegranej w Wielkiej Wojnie. Stosunki polsko-niemieckie kształtowały się w tym czasie na nowo, a jednocześnie dalej dotykały spraw i wydarzeń sprzed wieków, ulegały poważnym zmianom. To właśnie o nich i o środowisku dyplomatycznym Berlina lat 30. XX-wieku jest najnowsza książka Piotra Kitrasiewicza Jego Ekscelencja na herbatce z Göringiem.
Wczorajsi przyjaciele stają się wrogami, a wrogowie przyjaciółmi. Jak to w polityce. 
(s. 53)
Po klęsce Niemcy zaczęły się szybko odbudowywać. Na nowo tworzyły swoją potęgę. Wkrótce przestały respektować postanowienia Traktatu Wersalskiego i stopniowo zajmowały terytoria najbliższych sąsiadów. Nieposkromiony apetyt miały na Prusy Wschodnie i Wolne Miasto Gdańsk. Nową politykę Niemiec tworzył niepozorny mężczyzna z wąsikiem, o twarzy i oczach bez wyrazu – Adolf Hitler. Uznawał on istnienie Polski za fakt i realny element życia politycznego Europy i świata, a jednocześnie to on w białych rękawiczkach dokonywał łatwych i bezkrwawych podbojów, w dodatku przy cichym pozwoleniu innych państw. 

Grupa dyplomatów na otwarciu wystawy

Od VII 1933 roku Polskę i jej interesy w Berlinie reprezentowała poseł – Józef Lipski, który rok później został mianowany Jego Ekscelencją Ambasadorem Rzeczypospolitej Polskiej w Rzeszy Niemieckiej. Pojawił się on na arenie wydarzeń historycznych w trudnych czasach, kiedy to atmosfera wojny zagęszczała się, hitleryzm rósł w siłę, zaś nastroje antysemickie i intrygi polityczne mnożyły się. Józef Beck, minister spraw zagranicznych, udzielił miedzy innymi takich wskazówek:
Nasza polityka musi być jasna, przejrzysta i prosta: szanujmy się nawzajem, a wtedy nie zaistnieją między naszymi państwami sprawy, których nie da się załatwić w sposób satysfakcjonujący w obie strony. Musi pan przez cały czas być blisko nich, nie unikać bankietów, polowań, wernisaży i premier. (s. 18)
Również marszałek Piłsudski udzielił rady Lipskiemu, a właściwie przestrogi:
Ty ambasadorze, masz niewdzięczną misję. Trudną i odpowiedzialną. jesteś wśród szakali, które teraz udają miłe baranki. Nie daj się zwieść. (...) Ale uważaj… Są inteligentni i wyrachowani. Nie mówią tego, co czują. (…) Jedz i pij z nimi, rozmawiaj, uśmiechaj się, ściskaj im ręce, ale nie daj się oszukać. (s. 78)

sobota, 17 grudnia 2016

Weihnachtsmarkt w Hannoverze

Kochani, to moje ostatnie godziny w Hannoverze i urlopu. Wwieczorem wyjeżdżam, wracam na moją polską Syberię, czyli do domu. A dziś kilkanaście zdjęć z Weihnachtsmarktu w Hannoverze (będzie jeszcze Goslar). Trafiłam na niego prosto z pociągu w piątek po 18.00. Zaczął się weekend i były tłumy, czasami trzeba było się rozpychać łokciami.
Zapraszam do obejrzenia krótkiej fotorelacji: