Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gej. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gej. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 października 2018

W kierunku zachodzącego słońca - patronat medialny


Autor: Halina Strzelecka
Tytuł: W kierunku zachodzącego słońca
Wydawnictwo: Psychoskok
Liczba stron: 291
Oprawa: miękka
Data wydania: 2018
ISBN: 978-83-8119-247-7





Niejednokrotnie podziwiałam zachodzące słońce w różnych miejscach i zawsze to był niezwykły spektakl natury. Bohaterowie książki Haliny Strzeleckiej W kierunku zachodzącego słońca także byli widzami w tym spektaklu.
Halina Strzelecka przez wiele lat z pasją oddawała się pracy zawodowej ekonomistki. Zamiast marzeń, ciągle wyznaczała sobie cele i uparcie dążyła do ich realizacji. Zauroczona pięknem Paryża poczuła nieodpartą chęć tworzenia. Najczęściej zapisane myśli trafiały do szuflady, a obrazy wypełniały puste ściany mieszkania.
Po raz kolejny zastanawiała się, dlaczego nauka i praca nie sprawiały jej żadnego problemu, w przeciwieństwie do spraw prywatnych. (s. 87)
Susana jest niezwykle mądra i inteligentna, studia skończyła z wyróżnieniem i mogła przebierać w ofertach pracy. Do tego jej zniewalająca uroda z miejsca wprawiała mężczyzn w zachwyt i szybsze bicie serca. W dodatku młoda kobieta była bardzo dobrze wychowana przez rodziców naukowców i obyta w świecie, potrafiła się zachować w każdej sytuacji. Nieoszlifowany diament, nieocenione dzieło sztuki – mawiał o niej jej najlepszy przyjaciel Leo. Chodzący ideał z małą skazą – bohaterce nie wiodło się w życiu uczuciowym, nie mogła trafić na odpowiedniego partnera. Zrywa z Robem, który w przededniu końcowych egzaminów wyjeżdża z kumplami do Kenii. Mężczyzna nie przyjmuje tego do wiadomości, nie pierwszy i nie ostatni raz.
Jak ja się z nią mijam… To niedorzeczne! (s. 131)
Na lotnisku w Berlinie Sue nieoczekiwanie oblewa się kawą. Winowajca to niejaki William, który pojawił się w jej życiu. W samolocie Will przesiada się do kobiety i spędza z nią kilkanaście niezapomnianych godzin. Młodzi od razu się sobą zauroczyli, a nawet więcej. To była miłość od pierwszego… oblania kawą. Jednak na lotnisku w wyniku splotu okoliczności rozstają się. Oboje nie mogą o sobie zapomnieć, lecz los im nie sprzyja. Ciągle się mijają i tak przez cztery miesiące…
Stali mocno przytuleni, wpatrzeni w znikający symbol światła. (s. 223)

czwartek, 16 marca 2017

Wydać się za mąż



Autor: Małgorzata Falkowska
Tytuł: Mąż potrzebny na już
Wydawnictwo: Videograf
Seria: Mąż potrzebny na już
Tom: 1
Liczba stron: 368
Oprawa: miękka
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-7835-501-4


Znalezienie męża w XXI wieku wydaje się trudniejsze niż wejście na Mount Everest. 
(s. 109-110)
Takie słowa padają w powieści Małgorzaty Falkowskiej Mąż potrzebny na już. I zważywszy na perypetie bohaterki i obecne czasy – coś w tym jest, a przynajmniej łatwo w tym temacie nie jest. A zaczyna się od prześwietlenia, czyli przedstawienia sześciu przyjaciółek, 28-letnich singielek, które znają się od podstawówki, razem się wspierają, kłócą i dzielą sekretami.
Sześć krzeseł, sześć nakryć na stole i sześć przyjaciółek z dzieciństwa. Wspólne czasy podstawówki, gimnazjum, liceum, a potem studia na jednym uniwersytecie, tylko na innych wydziałach. Łączyło nas wiele, wiele też dzieliło. Jednak zawsze w sylwestrach byłyśmy razem. Nasza szóstka i nikogo więcej. (s. 10)
Ta szóstka to: Berka, Zośka, Baśka, Monia, Jolka, Mari. Tuż po północy i złożeniu noworocznych życzeń przyjaciółki wybierają spośród siebie protokolantkę Rady Sylwestrowej Nocy. To ona w specjalnym notesie zapisuje noworoczne postanowienia każdej z nich. Berka bije na głowę wszystkie – postanawia wyjść za mąż w ciągu roku i pieczętuje to swoimi ustami pomalowanymi fioletową szminką.
Nowy Rok to tylko dwadzieścia cztery godziny, podczas których ludzie trzeźwieją, i trzysta sześćdziesiąt cztery dni na realizację noworocznych postanowień. (s. 23)
Rano Bernardetta cierpiała z powodu ogromnego kaca i amnezji. Z pomocą na kaca pospieszył współlokator Karol, gej. Z przypomnieniem wydarzeń sprzed kilku godzin spieszy przyjaciółka Mari...

piątek, 17 lutego 2017

Sekretna miłość

Autor: Szalony Robert
Tytuł: Secret love
Wydawnictwo: Psychoskok
Liczba stron: 282
Oprawa: miękka
Data wydania: 2017
ISBN: 978-83-7554-310-0




Ty nie masz być gejem. Masz być normalny. (s. 76)
Secret love to powieść, której autorem jest mężczyzna ukrywający się pod pseudonimem Szalony Robert. Sam o sobie mówi tak:
Mam na imię Robert. Z uwagi na publikację innej historii o miłości, posłużę się tutaj pseudonimem: Szalony Robert. Dodam tylko, że lubię pisać, czytać, słuchać muzyki, jeździć na rowerze i dużo pracować. Jestem osobą tajemniczą i wolną – robię to, na co mam ochotę.
I jak dla mnie powieść Secret love to raczej taka „ochota”…, choć akcja oparta została na prawdziwych zdarzeniach, autentyczna historia napisana przez życie. To powieść wielowątkowa, która porusza temat miłości homoseksualnej i w niewielkim stopniu biseksualnej. Bohaterami są mężczyźni homoseksualni – młodzi chłopcy, żonaty mężczyzna, ksiądz. Rolę drugoplanową odgrywają rodzice, w tle są przeciwnicy gejów.
W noc wigilijną magia świąt nie działa we wszystkich rodzinach. Mariusz, mąż Estery i ojciec kilkuletniego Wojtka jest kierowcą i nie pojawia się na wigilii. Gdy dziecko usnęło, przyszedł pijany i je obudził, przeraził smrodem alkoholu. Po wyjściu z domu ma wypadek, trafia do szpitala. Mariusz pije z pewnego powodu, ale nie chce o tym nikomu mówić. Nie wie, jak ma się uwolnić od nałogu.
On ma nie pić? Przecież jak nie będzie pił, to zwariuje. Nie poradzi sobie z tym, wszystko zaszło już za daleko. (s. 38)
W innej rodzinie dorosły już syn nie chce przyjąć od ojca na gwiazdkę drogiego komputera. Niemiła atmosfera wkrótce zostaje rozwiązana przez matkę, by za chwilę znów się zagęścić mąż oświadcza żonie, że ma kogoś innego i odchodzi z domu...
Pamiętaj, że w życiu jest tak: jedni nas zostawiają, a drudzy nie. Ludzie są różni. Nikt nie jest taki sam. (s. 30)
Wraz z rozwojem akcji czytelnik poznaje kolejnych homoseksualnych bohaterów, pary mężczyzn, którzy sobie obiecują dozgonną miłość, a w bardzo krótkim czasie zmieniają obiekt zainteresowań, zakochują się od pierwszego wejrzenia w innym przystojniaku. Miłość, zdrada, zafascynowanie, współczucie, strach, szantaż emocjonalny… kołowrotek uczuć. A jak twierdzi kochanka Eugeniusza, ojca jednego z gejów, pani Basia:
Bycie gejem to nie żadna wada. (s. 127)

niedziela, 11 grudnia 2016

Myśli szyte na miarę



Autor: Magdalena Witkiewicz
Tytuł: Pracownia dobrych myśli
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 488
Oprawa: miękka
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-8075-161-3




Dziś nietypowa recenzja najnowszej powieści specjalistki od szczęśliwych zakończeń. Nie będę się rozwodziła, interpretowała i analizowała. Po prostu przytoczę Wam cytaty z tej książki na różne tematy. Na pewno każą Wam się zatrzymać i zadumać chwilę lub dwie, a może i kilka. Zajrzyjcie razem ze mną do Pracowni Dobrych Myśli babci Pelagii i Magdaleny Witkiewicz.

ŻYCIE
Życie jest krótkie. (s. 249)
Czasami człowiek przez całe życie nie zdaje sobie sprawy, co tak naprawdę jest dla niego ważne. (s. 53)
Wszystko przychodzi z czasem. Gdy na to czekasz, czekasz całe życie. A gdy przestajesz czekać, los robi ci niespodziankę i to, na co wcześniej czekałaś, po prostu się dzieje. (s. 64)
I pamiętaj: o życie się nie martw. O życie trzeba się troszczyć. „Martwić” to złe słowo. Martwić – martwy. A troszczenie jest pozytywne. (s. 101)

ŻYCIOWE
Mówi się, że gdy człowiek idzie właściwą ścieżką życiową, to cały wszechświat mu sprzyja, by mógł iść dalej. (s. 237)
To nic, że kawa wystygnie. Czasami są ważniejsze rzeczy na świecie. (s. 5)
Będzie dobrze. Zawsze jest najpierw źle, by potem było dobrze. I by potem to „dobrze” lepiej nam smakowało. (s. 85)
Z nadmiaru szczęścia to same kłopoty mogą być. (s. 160)
Siedzi człowiek w oknie i siedzi, i tak naprawdę nie ma na co patrzeć. (s. 92)

wtorek, 26 kwietnia 2016

Życie po korporacji



Autor: Agnieszka Walczak-Chojecka
Tytuł: Dziewczyna z Ajutthai
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 327
Oprawa: miękka
Data wydania: 2015
ISBN: 978-83-8075-29-6 
 

Niektóre rzeczy po prostu muszą się wydarzyć i nie trzeba się przed nimi bronić. (s. 64)
Sięgnęłam po ulepszony i rozszerzony debiut Agnieszki Walczak-Chojeckiej, po Dziewczynę z Ajutthai. Nie czytałam pierwotnej wersji, może to i lepiej.
Główną bohaterką jest pracownica korporacji Joanna. W wyniku „rzutu monetą” straciła pracę z dnia na dzień, sens swojego życia. Może to i lepiej, bowiem praca w korporacji z biegiem lat zamienia pracownika w wydmuszkę, sprawia, że życie osobiste prawie nie istnieje. Z jednej strony daje człowiekowi poczucie, ze jest na szczycie i dużo może, a tak naprawdę wysysa z niego powietrze i powoli zabija. Joanna jest rozgoryczona, męczą ją dziwne sny, szuka sensu i nowej pracy. Szuka też miłości, jednak wpakowanie się w romans z żonatym kolegą nie jest jej najlepszym pomysłem.
Strata pracy to przecież nie koniec świata, próbowała sobie wmówić.  (s. 13)
Z korporacji na własnych warunkach i w czasie wyznaczonym przez siebie odchodzi kolega Krzysztof. Zawsze marzył o lataniu. Z kolei przyjaciółka Iza straciła wiarę w sens małżeństwa, mężowi nie ufa, podejrzewa go o zdradę, a to właśnie zdrada osób najbliższych boli naprawdę. Wszyscy troje szukają swojego szczęścia, swojego miejsca na ziemi. Znajdują je w chmurach.
W życiu jest tyle cudownych możliwości, tylko trzeba w nie uwierzyć i wybrać coś, co cię naprawdę kreci. (s. 121)

czwartek, 14 kwietnia 2016

Depresja poporodowa



Autor: Elisa Albert
Tytuł: Od urodzenia
Tłumaczenie: Aleksandra Weksej
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Liczba stron: 272
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-65542-02-4



Na tym właśnie polega problem: nikt nas niczego nie uczy. (s. 139)
W me ręce trafiła najnowsza powieść amerykańskiej pisarki Elisy Albert Od urodzenia. Książka jest między innymi reklamowana jako „skuteczna pigułka antykoncepcyjna”. Czy rzeczywiście tak jest?
Główną bohaterką i narratorką jest Ari, doktorantka z niedokończonym doktoratem, feministka, która nienawidzi kobiet, żona profesora starszego od niej o 15 lat i matka rocznego synka Walkera. Kobieta zagubiona. Kobieta rozdarta. Kobieta samotna. Kobieta walcząca sama ze sobą i z całym światem:
To świetny chłopak, mały równiacha. Ale jednak dziecko, a od dzieci lepsi są nawet opresyjni faszystowscy, łajdaccy, narcystyczni dyktatorzy. (s. 27)
Kobieta się kompletnie pogubiła, a nikt jej nie pomaga i nie przygotował ją na zmiany w życiu po urodzeniu dziecka. Ari nie radzi sobie z opieką nad synem, z nowym rytmem dnia
Nie może się pogodzić ze zmianami, które zaszły w jej psychice i ciele (cały czas się katuje oglądaniem filmu z cesarki):
… nie jestem już tak zgrabna, jak byłam zanim wyprodukowałam i chirurgicznie wyeksmitowałam nową istotę ludzką. (s. 29)
Dziwne może się wydawać to, że feministka nienawidzi kobiet, zamiast mężczyzn. Jej punkt widzenia diametralnie zmienił się po porodzie. Nikt jej nie przygotował na ‘traumatyczne’ wydarzenia, żadna z kobiet nie wyciągnęła do niej pomocnej dłoni, a ona sama czuje, że traci głowę, że wariuje.
Problem polega na tym, że dziecko otwiera kobietę. Nie da się tego obejść. (…) Jest to, co przed, i to, co po. Życie we własnym ciele przed to jedna rzecz. Życie we własnym ciele po to druga rzecz. Niektóre kobiety radzą sobie dzięki próbom mikrozarządzania; niektóre wariują; inne od razu idą w cholerę. Albo wszystko naraz. (s. 242)

czwartek, 25 lutego 2016

Ot tak, po prostu



Autor: Magdalena Witkiewicz
Tytuł: Po prostu bądź
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 344
Oprawa: miękka
Data wydania: 2015
ISBN: 978-83-8075-032-6 


W życiu trzeba pilnować właściwego wagonika, by móc do niego wsiąść. Bo potem będzie za późno. (s. 305)
Dorwałam się i przepadłam! Zaczęłam późnym po południem i skończyłam po północy, ot tak, po prostu. Tak mnie przykuła do siebie powieść Magdaleny Witkiewicz Po prostu bądź.
Dziewczyna ze wsi, Paulina Butkiewicz była wpadką, przeterminowanym prezentem dla swoich rodziców. Od małego wpajali jej, że przejmie 40 ha gospodarki i krowy z imionami. Wkrótce pojawił się kandydat na męża, syn sąsiadów. I co z tego, że niższy. Ważne, że był.  Ale na szczęście dla Poli w szkole jej zdolnościami zainteresowała się pani Konopnicka. Nauczycielka otworzyła dziewczynie oczy na świat. Obudziła w niej marzenia. 
Przecież jesteś młoda, zdolna. Paulinko, możesz wszystko! Pamiętaj, całe życie zależy tylko od jednej osoby. Od ciebie. (s. 23)
Pola wzięła sprawy w swoje ręce i z pomocą przyjaciela przygotowywała się do egzaminów na studia, a potem wyjechała studiować architekturę w Gdańsku. Jej decyzja życiowa uderzyła w rodziców. Starsi ludzie zapomnieli, że mają córkę. A ta pilnie się uczyła, żeby mieć stypendium naukowe, dorabiała, gdzie mogła, by mieć za co żyć. Jej życie towarzyskie i uczuciowe było… prawie nie istniało. Była współlokatorka z akademika Kinga i przyjaciel gej Adik. Lecz na IV roku studiów jednym z jej wykładowców ponownie został dr Aleksander Dembski. I tu zaczyna się sielanka niemalże. Niemalże…
Ale kto wie, co przyniesie los? Czasem bywa wredny, czasem przewrotny, a czasem bardzo łaskawy. (s. 210)

piątek, 19 lutego 2016

Mimo to



Autor: Renata Kosin
Tytuł: Mimo wszystko Wiktoria
Wydawnictwo: Replika
Liczba stron: 328
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-7674-174-1



Zbyt długie noszenie kapci pada kobiecie na mózg. (s. 114)
Sięgnęłam po debiut Renaty Kosin Mimo wszystko Wiktoria i przepadłam na jeden dzień! Całe szczęście, dla mnie oczywiście.
Bohaterkami powieści są 4 kobiety i ich rodziny oraz znajomi. Są to: Michalina, Zuzanna, Gabriela i Edyta. Każda z nich ma swoje życie, rodzinę, pracę, ale i każda ma jakiś sekret skrywany przed kimś bliskim, przed czytelnikiem także. Michalina jest dziennikarką w „Życiu Codziennym” i pracuje zdalnie z domu, jest po wypadku i ciężkich przejściach, cała rodziną na nią chucha i dmucha łącznie z pomocą domową panią Zosią. Gabriela to rozwódka,  nauczycielka samotnie wychowująca nastoletnią córkę. Zuzanna spełnia się jako artystyczna bizneswoman i żona męża, niestety nigdy nie będzie matką, ale za to wielki pies Cynamon jest dla niej jak dziecko. Z kolei Edyta to młoda mamusia, która właśnie ma wracać do pracy z urlopu macierzyńskiego, ale… Domyślacie się zapewne, że nie ma do czego wracać. I Edyta najmniej mi pasowała do paczki przyjaciółek, nie do końca się wpisywała w wielką przyjaźń. Najrzadziej się pojawiała, nie zawsze była w temacie i nie studiowała filologii polskiej na jednym roku z pozostałą trójką. A i w tle jest jeszcze jedna kobieta, Wiktoria, teściowa Michaliny.
Pewnego dnia do salonu i sklepiku w jednym „Dom Otwarty dla Pań” przyszedł mężczyzna i zażądał zapisania go na jeden z kursów rzemiosła artystycznego dla pań. Nie mógł zrozumieć, dlaczego mu uparcie odmawiano. Sprawa stanęła na ostrzu noża, czyli na samej szefowej Zuzannie. Filip Orecki od jakiegoś czasu zgłębia meandry kobiecej psychiki, chce napisać książkę o kobietach i zbiera materiały. Zuzanna w końcu się zgadza, lecz pod jednym warunkiem: że sama prowadząca i uczestniczki kursu zgodzą się na obecność mężczyzny w swoim gronie. I to nie byle jakiego mężczyzny! Ale o tym dowiecie się z książki.  

piątek, 6 listopada 2015

Winny, niewinny...



Autor: Ałbena Grabowska
Tytuł: Stulecie Winnych. Ci, którzy przeżyli
Wydawnictwo: Zwierciadło
Seria: Stulecie Winnych
Tom: 1
Liczba stron: 329
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2014
ISBN: 978-83-62776-03-8 


Swoje spotkanie z książkami Ałbeny Grabowskiej zaczęłam od sagi rodzinnej Stulecie Winnych. Ci, którzy przeżyli. Początkowo gdy usłyszałam ‘winnych’, pomyślałam o ludziach, na których ciąży wina za coś. A okazało się, że Winny to nazwisko pewnej wielopokoleniowej rodziny z Brwinowa.
Akcja rozpoczyna się w czerwcu 1914 roku. Katarzyna Winna rodzi bliźniaczki Marię i Annę, ale przypłaca to życiem. Jej mąż Stanisław patrzy z lękiem w przyszłość – dwójka starszych synów, dwie nowonarodzone dziewczynki. Z pomocą spieszą jego bracia i rodzice, Bronisława i Antoni. Rodzina jednoczy się w obliczu tragedii, a to dopiero początek dramatycznych wydarzeń. Wkrótce wybucha I wojna światowa. Na zmianę Rosjanie i Niemcy plądrują wieś i okolice, gwałcą kobiety, rozkradają i niszczą własność mieszkańców.
Nie ma winnych, synku, kiedy wojna. (s. 77)
I ród Winnych cierpi z powodu wojny, choć dzięki zapobiegliwości dziadka Antoniego przez pewien czas było im nieco lżej. Rodzinę tę i inne doświadcza epidemia grypy hiszpanki. Dopiero w dwudziestoleciu międzywojennym los okazuje się nieco łaskawszy dla tej rodziny, która ceni spokój i dobrobyt, a niektórzy jej członkowie także naukę i książki. Jednak za długo też nie może być dobrze… Z kraju i zagranicy docierają niepokojące wieści – nadchodzi kolejna wojna…
Jako Winny, będę winny wszystkiemu. (s. 107)
Autorka idealnie wybrała nazwisko dla rodziny głównych bohaterów. Może ono wzbudzać poczucie winy za wszystko, co się dookoła dzieje. Może obciążać sumienie za każde najdrobniejsze przewinienie. A jest i za co, bo kilka osób z tej rodziny ma tajemnice, które boi się wyjawić lub nie chce ze względu na dobro całego rodu.

wtorek, 27 października 2015

Baju, baju, będziesz w raju



Autor: Teresa Małgorzata Wilk
Tytuł: Krótki powrót do raju
Wydawnictwo: Mazowsze
Liczba stron: 244
Oprawa: miękka
Data wydania: 2011
ISBN: 978-83-933297-1-7

Raj – idylla, eden, ogród szczęścia, kraina szczęśliwości. Miejsce, w którym każdy chce się znaleźć. A jak się w nim znajdzie to nie chce go opuszczać, a nawet jak go opuści, to może do niego wrócić – na długo lub na krótko. I tak było z główną bohaterką powieści Teresy Małgorzaty Wilk Krótki powrót do raju – Ewą Sandomierską. Tu raj to syn Adam, matka Ewa i… wąż, eksmąż i ojciec Jacek Kluska.
Akcja rozgrywa się w Wiedniu. Rozpoczyna się w momencie, gdy Ewa po wielu latach bezowocnych poszukiwań swego syna uprowadzonego przez ojca geja, Jacka Kluskę, otrzymuje wiadomość od austriackiego detektywa. Wkrótce już jest w Nowym Jorku w niechlujnym mieszkaniu swego syna Adama i jego "przesympatycznej" rodzinki. Niestety, syn nie chce matki znać. Po powrocie Ewa spotyka się ze swoją przyjaciółką Felą. To od niej dowiaduje się, że Jacek Kluska to obecnie Jack Williams, wzięty chirurg plastyczny, który od pół roku w Wiedniu ma własną klinikę poprawiania urody. Ewa odwiedza go wieczorem, a następnego dnia o 5.00 rano sprzątaczka znajduje go martwego z 5 kulami w ciele. Od tego momentu łańcuszek podejrzanych osób lub zamieszanych w śledztwo przewija się przez komisariat policji i gabinet Sandry Berger, inspektor do spraw morderstwa.
Po pierwszych dwóch rozdziałach myślałam, ze to kryminał, ale po przeczytaniu całej książki stwierdziłam, że to raczej obyczajówka z rozbudowanym wątkiem kryminalnym. (a może odwrotnie?). Mam mieszane uczucia co do treści tej powieści. Jak na niepozornej wielkości książkę dużo tu wszystkiego, czasem bardzo skrajnych wątków i odległych miejsc.

poniedziałek, 26 października 2015

Roztropna decyzja



Autor: Magdalena Witkiewicz
Tytuł: Panny roztropne
Wydawnictwo: Filia
Seria: Milaczek
Tom: 2
Liczba stron: 263
Oprawa: miękka
Data wydania: 2014
ISBN: 978-83-63622-43-5 


Drugie spotkanie z bohaterami serii Milaczek Magdaleny Witkiewicz zatytułowane jest Panny roztropne. Tytuł może dziwić tych, którzy nie byli na zamku w Malborku. Tam na wycieczce był Bachor. Dowiedział się, że były panny roztropne i nieroztropne. Roztropne są zawsze na wszystko przygotowane i mają oliwę do lamp. Bachor tez chce być przygotowany, dlatego w swoim zeszycie do specjalnej tabeli skrzętnie wpisuje każdą pannę... i sam postanawia być panną roztropną.
Akcja rozgrywa się w Gdańsku w dzielnicy Matemblewo. Milaczek wciąż szuka miłości swego serca. Nie domyśla się, nie widzi, że ma ją na wyciągnięcie ręki, ale jak to w życiu bywa – pod latarnią zawsze najciemniej. Wkrótce okazuje się, że jej wybranek ma długie włosy, zna się na komputerach, sam wychowuje dziecko i lubi Milenkę. Zofia Kruk wciąż tryska energią i entuzjazmem, nie brak jej hartu ducha. Ma pomysły na urozmaicenie życia sobie i mężowi. Studia geriatryczne to jest to! W dodatku jako doświadczona kobieta i znawczyni mężczyzn udziela rad Milence:
Kobieta czasem musi sobie kupić coś nowego i w tym się zaprezentować. (s. 175)
Młodszym pokoleniom przekazuje zasady postępowania z mężczyznami:
Jak mężczyzna chce zabłysnąć, trzeba mu stworzyć ku temu okazję. (s. 134)
Jednak wywód pani Zosi na temat golenia nóg a ulegania mężczyznom rozbawił mnie niesamowicie. Ciotka podsumowuje swoje rozważania, daje swej siostrzenicy krótką radę:


By nie ulec, nóg nie golisz. (s. 118)
Nie powiem, coś w tym jest. jednak najbardziej rozbawiła mnie scena pożyczania soli. Nie zdradzę Wam szczegółów. Wspomnę tylko, że piałam w głos, a w oczach miałam łzy ze śmiechu.