Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielka Litera. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielka Litera. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 grudnia 2020

Dorzuć mnie do prezentu

Autor: Agnieszka Błażyńska

Tytuł: Dorzuć mnie do prezentu

Wydawnictwo: Wielka Litera

Liczba stron: 206

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Data wydania: 2020

ISBN: 978-83-8032-548-7

Dorzuć mnie do prezentu Agnieszki Błażyńskiej to kolejna świąteczną książką, która wprowadziła mnie w klimat Bożego Narodzenia i to bardzo realnie.

…nikt nie wie, jak to jest przechodzić przez „koronkę”… (s. 192)

Nie wiem, kiedy autorka pisała powieść, ale częściowo przewidziała rzeczywistość. Akcję swojej książki umieściła w grudniu 2020 r. Świat i Polska dalej zmagają się z epidemią Covid 19, a koronawirus stał się cichym bohaterem powieści. To on miesza w życiu niektórych bohaterów. Maja, stażystka w korporacji, jest na kwarantannie. Siedzi sama w domu i kontaktuje się jedynie z aspirantem Sylwestrem. W tejże korporacji pracuje Paulina i Tom. Paulina organizuje wigilię rodzinną na szesnaście osób, mimo że matka perfekcjonistka i złośliwy facet ciągle mają o coś do niej pretensje. Zaprasza na wieczerzę samotnego i nieśmiałego Amerykanina. Na Wigilię spóźnia się jej nieodpowiedzialny starszy brat, któremu los popsuł tak ważny dzień. Jego syn Borys ostatnio zbliżył się do koleżanki z klasy, eurosieroty Natalii, która od dawna jest matką dla młodszego rodzeństwa.

Przez ten cały covid trochę zapomniałam, że zbliża się Boże Narodzenie. (s. 15)

Siedem rozdziałów to siedem opowiadań luźno ze sobą splecionych, a każde z nich jest poświęcone innej osobie. Bohaterowie ze swojego punktu widzenia opowiadają o radzeniu sobie z sytuacją, o swoich bolączkach, problemach, uzewnętrzniają emocje, często skrajne. Autorka dokładnie przedstawia ich losy na tle pandemii, w trakcie świątecznych przygotowań i Wigilii. Zastosowała przy tym różne formy – opowiadania, opisy i mieszankę rozmów na Skype’ie i komunikatorze. Bywa wesoło i smutno, jak to w życiu.

Naprawdę jest jakaś magia w tych świętach na wschodnich rubieżach Europy… (s. 102)

piątek, 13 marca 2020

Doktor Tekla i bomby


Autor: Christian Unge
Tytuł: Przejdź przez wodę, krocz przez ogień
Tłumaczenie: Agata Teperek
Wydawnictwo: Wielka Litera
Seria: Tekla Berg
Tom: 1
Liczba stron: 493
Oprawa: miękka
Data wydania: 2020
ISBN: 978-83-8032-424-40 


Christian Unge to nowe nazwisko wśród autorów thrillerów skandynawskich. Jego thriller Przejdź przez wodę, krocz przez ogień to pierwszy tom trylogii Tekla Berg.
Ogłoszono stan kryzysowy! Wieżowiec Söder torn eksplodował. (s. 28)
W szpitalu im. Alfreda Nobla na SOR-ze pracuje Tekla Berg. Po wybuchu pożaru od razu jest skierowana do prowadzenia pierwszej grupy pomocy medycznej. Wygląda to na zamach terrorystyczny. Ostatnia wydobyta ofiara pożaru ma rozległe poparzenia. To prawdopodobnie jeden z terrorystów. W chwili przytomności szepcze: „Pływać”. Lekarkę atakuje lawina wspomnień, gdyż ranny wydaje jej się dziwnie znajomy… Czyżby to jej brat, którym miała się opiekować? Tekla zostaje lekarzem prowadzącym poparzonego. Policja chce go jak najszybciej przesłuchać.
Przemoc musi się wreszcie skończyć. (s. 54)
Uzbek Wiktor Umarow, wor kontrolujący handel heroiną w Sztokholmie i odpowiadający przed Federalną Służbą Bezpieczeństwa, ma nowy problem. Ktoś dźgnął nożem chłopaka z Red Bears. Prawdopodobnie sprawca był z Sieci Północy. Poleje się krew. Umarow bierze sprawę w swoje ręce, bo na synu się zawiódł. Marzy mu się, by jego dorosłe dzieci prowadziły legalny rodzinny biznes. Tymczasem przybywa osób zatrutych heroiną.
Jesteś bardzo osobliwą lekarką, Teklo. (s. 316)
Z miejsca polubiłam główną bohaterkę. Podziwiałam jej umiejętność pracy pod presją. Podejmowanie odważnych, nieprzewidywalnych, ryzykownych decyzji w sytuacji zagrożenia życia i kontrowersyjne metody leczenia mogą wydawać się szaleństwem i zagrozić jej karierze, lecz nie w wykonaniu Tekli. Ten idealny obraz lekarki burzy nałóg, co tylko podkreśla, że jest ona zwykłym człowiekiem. Ta intrygująca kobieta skrywa tajemnice. Pierwsza to fotograficzna pamięć. Chaotyczne obrazy atakują jej myśli, przepływają i powodują ogromne cierpienie. Tylko narkotykowe bomby pomagają je uporządkować i pozwalają lekarce funkcjonować. Druga wiąże się z jej bratem – Simon zaginął, nikt nie potrafi tego wyjaśnić. Wydarzenia i troska o brata powodują, że Tekla nadużywa amfetaminy.
Ty urodziłaś się w czepku, Sardor z naładowanym pistoletem. (s. 470)

poniedziałek, 12 listopada 2018

Służba zdrowia - stan krytyczny


Autor: Paweł Kapusta
Tytuł: Agonia. Lekarze i pacjenci w stanie krytycznym
Wydawnictwo: Wielka Litera
Liczba stron: 304
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2018
ISBN: 978-83-8032-269-1 





Dlaczego NFZ tkwi w takim absurdzie? (s. 137)
Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. O funduszowe pieniądze, które mają zostać w spokoju, a pacjent ma być jak najdalej odsunięty od składki i podjąć leczenie prywatne. O tym i o wielu innych tajemnicach poliszynela oraz mnogości absurdów w polskiej służbie zdrowia dowiedziałam się z książki Ryszarda Kapusty Agonia. Lekarze i pacjenci w stanie krytycznym.
Paweł Kapusta to dziennikarz i reporter związany z redakcją Wirtualnej Polski. Zajmuje się głównie tematyką sportową. Nagrodę „Newsweeka” im Teresy Torańskiej w kategorii „Najlepsze w Internecie” otrzymał za reportaż o ratownikach medycznych. To on otwiera zbiór reportaży o służbie zdrowia w Polsce.
Ratownicy z Polski są najlepiej wykształceni w Europie, a pieniądze, jakie dostajemy, są nieproporcjonalne do tego, ile musimy się uczyć i jakie czynności wykonujemy. (s. 26)
Wiecie, dlaczego ratownicy medyczni walczą o poprawę warunków pracy? Wpierw muszą założyć własną działalność. Za ponad 80 interwencji w miesiącu (w tym 4 ciężkie wypadki samochodowe, 5 reanimacji i 4 osoby własnoręcznie skradzione śmierci) ratownik otrzymuje 2240,00 zł, mniej niż kierownik zmiany w McDonaldzie. Godzina pracy to 14 zł netto – na tyle opiewa rachunek za ludzkie życie. Praca ratownika to praca w biegu, w ogromnym stresie, często ponad siły, także psychiczne, walka z głupotą ludzką (kierowca zastawił wyjazd karetce stojącej na światłach pod domem). Ciągle dokłada im się obowiązków (najpierw ratownik mógł sam podać tylko 27 leków, teraz 49), ale nie podnosi stawki. Nic dziwnego, że ratownicy uciekają za granicę do pracy. 
Absurd goni absurd! – denerwuje się lekarz. (s. 140)
Zapewne z własnego „medycznego” doświadczenia oraz mediów wiecie w dużym stopniu, jak wygląda w praktyce działalność służby zdrowia. Reportaże autora sięgają znacznie głębiej, dotykają spraw życia i śmierci i punktują kolejne absurdy stworzone przez NFZ. Jedne drugim zaprzeczają, są nielogiczne, zdrowy rozsądek zniknął, o ile w ogóle w nich był. Najgorsze jest to, że przede wszystkim uderzają one w pacjentów. Komisje w NFZ decydujące o przyznaniu rzadkiego leku czy refundowaniu operacji za granicą nie widzą pacjenta na oczy, nie badają go, choć w komisji zasiadają lekarze. Badają papiery. Ich władza jest ogromna. Mali bogowie… W każdym reportażu autor punktuje absurdy, wytyka błędy w systemie zdrowia, wskazuje czarne dziury (np. osoby chore, które nie mieszczą się w żadnej tabelce w Excelu w NFZ). 
Jeszcze chwila, a w polskich szpitalach nie będzie komu pracować. (s. 121)